Co ma zrobić porzucony?

Porzucił Cię chłopak i nie wiesz, co robić. Bardzo go kochałaś i kochasz nadal. Miotasz się, bo nie wiesz, czy prosić go, aby wrócił, obwiniasz się o to, że doszedł, cierpisz, jesteś już inną osobą. Jesteś zraniona, potrzebujesz plastra, i to solidnego.

kobieta-ksiazka-350.jpg

Każde rozstanie pozostawia po sonie ślad, nie mówiąc już o ranie po niespełnionej lub przerwanej miłości. Tym trudniej Ci, jeśli zostałeś porzucony czy porzucona. Jeszcze gorzej się czujesz, jeśli on czy ona, znalazł sobie kogoś nowego. Czujesz się wtedy jak stary i brzydki mebel, pomimo, że masz dopiero 19, 20 czy nawet 30 lat, jesteś w pełni sił życiowych, silny, zgrabny i potrafisz dalej żyć. Powiedz to sobie i uświadom: żyjesz i będziesz żył dalej, bo od miłości się nie umiera.

Jeśli masz jej nadmiar, możesz obdarzać nią innych. Problem tylko w tym, że osoba porzucona czuje się niewartościowa i wydaje jej się że nie ma w niej miłości: tym samym nie może ona obdarowywać nią innych, lub przynajmniej tak się jej wydaje.

Tymczasem, aby oderwać się od ogarniającego Cię smutku, musisz wyrwać się z takiej sytuacji, w jakiej teraz jesteś. Zrób coś ze sobą. Wiem, że nie nic nie ma teraz dla Ciebie sensu, jednak wróć do tych chwil sprzed związku, kiedy było Ci w miarę dobrze, i kiedy radziłeś sobie sam, kiedy miałeś przyjaciół, spotykałeś się ze znajomymi. Może to na początek dobre rozwiązanie, aby spotkać się z paroma osobami?

Kiedyś potrafiłeś być szczęśliwy, choć tęskniłeś za miłością. W niej spełniałeś się, i to ma być … koniec. Nie ma końca. Miłość nadal trwa, tylko osoba, na która ją przelałeś, była niewłaściwa, skoro Cię potrafiła porzucić. Nie zamartwiaj się.

Jedyne, co możesz zrobić z byłą miłością, to porozmawiać o niej z kimś. Jeśli Ktoś Cię porzucił rzeczywiście z powodu, który Ty sam wytworzyłeś, zrobiłeś coś złego, to idź i przeproś. Może okaże się, że nie jest tak źle i że nie jest to koniec, ale kryzys. jeśli jednak związek z tą osobą jest już zakończony, to nie rozdrapuj starych ran. oczywiście, jeśli czujesz potrzebę rozmowy z tą osobą, porozmawiaj. Jednak, jeśli on czy ona Cię raniła celowo wcześniej, a Ty nie potrafiłeś nic zrobić – nie wracaj już do tego.

Znajdź sobie jakiś cel, nawet mały, pozornie błahy. Ćwicz, biegaj, zacznij jeździć na rowerze, rolkach, łyżwach, robić makijaż, fryzurę, zacznij spotykać się na powrót z ludźmi, bo na pewno w czasie związku to zaniedbałaś. Powoli minie. Wydaje Ci się teraz, że to niemożliwe? Zobaczysz: tylko przetrwaj ten czas i przekonasz się, co będzie dalej, tuż za rogiem.

Niczego się tam nie spodziewasz, bo życie się dla Ciebie skończyło? Nie ma tak łatwo: przed Tobą jeszcze wiele lat poznawania nowych ludzi, radości zabawy, czasami także smutku – życie nie jest kolorowe, nie łódź się, ale nie jest tez takie szare, w jakim teraz tkwisz.

hastagi na stronie:

#rozstanie #rozstania #rozstanie psychologia #co robic po rozstaniu #jak przeżyć rozstanie #co zrobic po rozstaniu #rzucił mnie chłopak #co robić po rozstaniu #co zrobić po rozstaniu #chłopak mnie rzucił

Authors
Tags , , ,

Related posts

  • anzelm

    Zostalem porzucony przez narzeczona, ktora byla dla mnie wszystkim. Wszystko to co piszą w artykule to prawda, ale to teoria, a prawdziwe cierpienie jest koszmarne i niewiele rzeczy może je zlagodzic. Nie wiem jak moge jeszcze pracowac, ale poza tym nic nie moge robic. Do tego od razu sie rozchorowalem – na pewno jest zwiazek między dusza i cialem. Czuje ze dla mnie zycie sie skonczylo, nie wiem ile jeszcze wytrzymam.

    • Amika

      Nie byla Ciebie warta.A moj tak bardzo mnie kocha i leci na fronty. Godzine czekala pod jego domem,jak u niego bylam i o malo mu tel.nie rozwalila. Ale on caly cxzas podobno jest tylko ze mna. Nie wiem co robic , szkoda slow. Powtorka od zimy . blagal prosil o szanse, czyzby tyle czasu z dwiema….

    • DZIUNIA

      hej ni ełam się bedzie dobrze !! pozdrawiam

    • Tomasz

      i jak jeszcze cierpisz po rozłące z narzyczoną, jak sobie poradziłeś z rozstaniem.
      Ja teraz też jestem w bardzo trudnej sytuacji dlamnie, prawie 3miesiące temu porzuciła mnie dziewczyna z którą byłem 2 lata.Za którą jestem w stanie życie oddać, niewiem jak mam się pogodzić z tą sytuacją, bardzo często mi się śni- naprzykłąd dziś miałem sen który chciałbym aby był rzeczywistością w 100%…
      niewiem już co mam robić :(

  • gabrysia

    ja też zostałam porzucona przez chłopaka byliśmy razem ponad rok jeszcze dwa dni przed zerwaniem mówił ze mnie kocha wszystko było ok i nagle koniec

    • Anna

      ja mam ta sama sytuacje ale sie nie łamie bo co ma byc to bedzie

  • Szczepan

    No cóż u mnie to przebiegało torchę inaczej, byliśmy ze sobą prawie 2 lata, w zasadzie od początku było dla mnie jasne, że Ona to ta jedyna. Więc kiedy zaproponowałem, aby na stałe wprowadziła sie do mnie, myślałem, że to tylko formalność. Niestety okazało się, że w jej planach życiowych jednak mnie nie ma i że przyjaźń pomyliła się jej z miłością. I bang w parę chwil się rozsypałem. Starczyło jeszcze mi sił na rozstanie, bo jasne było, że nie ma czego koontynuować, a teraz po 4 miesiącach jest nadal fatalnie. Hooby sobie znalazłem (niezmiernie sportowe), staram się czerpać z życia przyjemności, staram się myśleć pozytywnie, ale wystarczy chwila samotności, chwila zastanowienia i wracamy do stanu wyjścia. Każdy kąt w mieszkaniu przypomina mi o niej, każde przedmiot wspomina chwilę spędzone razem. Cały czas trzyma mnie w pionie samodyscyplina i przyjaciele, ale powoli sił już trochę braknie, a uczucie jak się pojawiło tak nie chce odejść.

  • kris

    Ja też jestem po rozstaniu.

    Byliśmy razem pomad osiem lat, w tym trzy po ślubie.

    Nie raz były problemy, ale zawsze je rozwiązywaliśmy .

    Gdy wzięliśmy ślub byłem najszczęśliwszą osoba na świecie. Nie wyobrażałem sobie jak to się dzieje że ludzie się rozstaja, tak było przez pierwszy rok.

    Niestety w pierwszą rocznice znalazłem jej listy do kochanka. Od tej pory wszystko się rozsypało mimo że jej wybaczyłem niemal od razu.

    Sukcesywnie było coraz gorzej aż po ponad dwóch latach się wyprowadziła.

    Po wyprowadzce żony do rodziców , starałem się dalej byśmy byli razem , by razem zamieszkać. Niestety przez ponad siedem miesięcy byłem zwodzony z odpowiedzią , czy chce nadal być ze mną i mieszkać.

    Po dłuższym czasie oznajmiła mi że nie chce być już zemną i inaczej teraz widzi szczęście.

    Po tym wszystkim kupiłem dwa kosze kwiatów i butelkę wódki, poszedłem do niej i jej rodziców podziękować za wszystko. Jej rodzice udali zdziwienie jakby nie wiedzieli że miedzy nami jest już dłużysz czas źle i zaproponowali byśmy jeszcze raz ze sobą porozmawiali . Moja żona miała do mnie żal że przyszedłem tak oficjalnie wszystko załatwić, bowiem wolała dotychczasowy stan bycia czyli w zawieszeniu. Podczas rozmowy była bardzo nie miła wręcz chamska mając do mnie o wszystko żal i pretensje. Niemal śmiała się i płakała jednocześnie powtażajac że inaczej teraz widzi dla siebie szczęście.

    Po tym wszystkim postanowiłem szybko sobie kogoś znaleźć i zapomnieć o niej.

    Jak pomyślałem tak zrobiłem , ale nie trwało to zbyt długo bowiem nic do niej nie czułem.

    Tera jestem sam tuż przed rozwodem. Staram się z tym wszystkie pogodzić ,ale jest ciężko.

    Wciąż ja kocham, ale nie wiedzieć czemu robie sobie nadzieje, ze może jeszcze się jej odmieni i podczas rozwodu ją coś tknie.

    Najbardziej boli mnie to że zawsze się starałem , troszczyłem a zostałem odrzucony.

    • Iwona

      Naprawde wspolczuje ;/

    • marta

      nie warto ,mnie zostawil po 8 latach ,a dzien przed rostaniem ,mowil ze kocha.zmarnowalam 8 lat

    • Amanda

      bardzo mi Ciebie szkoda i rozumiem co czujesz . Chciałabym Ci pomóc. Moze jak bedziesz miał ochotę napiszesz do mnie na mail [email protected], chetnie Cię wyslucham .

    • ania

      wiesz u mnie ja tak samo kocham, starałam się jak mogłam i właśni eto działa na naszą niekorzyść. to oni wiedzą że mają nas w garści i na każde ich skinienie możemy być.
      wszyscy porzuceni chyba musimy odcierpieć. wstać kolejnego dnia i udawać że się trzymamy. a potem próbować się naprawdę trzymać tego co mamy z kolejnych dni. cieżko jest strasznie, serce pęka, łzy lecą ale może faktycznie poteem będzie lepiej

    • EWA

      To co opisujesz, jest mi bliskie. Zachowałeś się z klasą! kwiaty , wódka. Wiem, że najlepiej doradzać nie w swojej sprawie, ale… postaraj się spotkać z kimś, kto Cię wysłucha i pocieszy. Musisz swoje odcierpieć, musisz głośno dawać sygnał swoim emocjom..to Ci pomoże, nie chowaj się po kontach i nie załamuj. Swoje podczas rozwodu jeszcze wycierpisz, bo będziesz stał w sądzie na przeciwko osoby, która kochasz, a która będzie udowadnia Twoją beznadziejność. POmóż sobie, myśl o sobie…Mogę Ci poradzić jedno, bo ja miałam podobną sytuację…walcz o swoje, nie pozwól żeby Cię upokorzyła w Twoich i swoich oczach, bardzo Ci to pomoże. teraz czujesz się beznadziejnie i Twoje poczucie wartości równa się pewnie zeru. Ale pamiętaj im bardziej o nią zabiegasz i pokazujesz jak Cię ta sytuacja boli, tym bardziej ją od siebie odsuwasz.Nie licz, że podczas rozprawy nagle zmieni się jej punkt widzenia.To nie bajka. Nie użalaj się nad sobą tylko bierz się w garść!!!!!!!!!!Zadbaj o siebie, to będzie bolało, ale kiedyś emocje miną.

    • smutna

      Jak sobie poradziłeś z tym wszystkim? Udało Ci się już jakoś pozbierać?
      Ja aktualnie jestem 3 miesiące po rozstaniu. Rzucił mnie praktycznie bez podania zadnego powodu po 5 latach bycia razem… Najbardziej mnie zastanawia fak, ze nie wiem dlaczego tak sie stało… Dlaczego przestał mnie kochać? Bo to, ze mnie kochał to było pewne, czułam to… Brak konkretnej odpowiedzi najbardziej mnie dobija…
      Wiem co czujesz. ja też tak mam, ze jest mi miejscami lepiej, ale wystarczy tylko jedna mała chwila samotnosci, tak jak teraz i juz dopada mnie ten smutek i żal… Sama się łudzę, ze moze jeszcze do mnie wróci. Najgorzej, ze nie zerwał ze mną kontaktu, że ciągle się wypytuje co u mnie słychac… Tak chyba o nim nigdy nie zapomne, ale nie potrafie zerwać z nim kontaktu, nie mam w sobie tej odwagi, chociaz wiem, ze to ja sie męczę z tą sytuacją, a nie on…
      Twoja była już pewnie żona powiedziała Ci, ze nie tak widzi swoje szczęście. Widzisz, ja usłyszałam coś podobnego… Czuję, że teraz jestem szczęśliwyszy niz jak bylismy razem, ze tak jest dla mnie lepiej… Myślałam, ze mi serce pęknie jak usłyszałam te słowa od niego… Tyle lat razem i nagle dowiaduje sie ze jest bardziej szczesliwy beze mnie… Ból jest straszny…
      Nie wiem jak sobie z tym poradzic…. Co zrobić zeby zapomniec? Jak znaleźc w sobie siły zeby zerwać kontakt? Czy naprawdę można przestać kochac ? Przecież było nam razem tak dobrze….

      • nie pojmuje tego

        Mnie spotkało dokładnie to samo i z podobnego powodu. Rozstaliśmy sę nagle i bez logicznego dla mnie wytłumaczenia! Też jestem po rozstaniu 4 miesiące a wcześniej byliśmy ze sobą kilka lat. Też nie zerwaliśmy kontaktu bo ani on tego nie potrafi zrobić ani ja. Zwodzi mnie, różnymi pierdołami robi nadzieje, chociaż tak naprawdę gówno robi. NIe wysila się zbytnio, wychodzi na to że to ja o niego walcze a nie on o mnie. Jestem ciągle przygnębiona, wściekła i wyżywam się także na nim. Nie potrafię opanowąć złości bo czuje frustracje i bezsilność. Jednocześnie zdaje sobie sprawe że mimo że bardzo chciałabym żebyśmy byli razem- to nie widze tego. Czuje że zachowuje się jak wariatka. Blisie osoby ciągle mi coś radzą ale ja sobie nie umiem poradzić….

    • JULIAi****

      Ja zostałam rzucona przez chłopaka , którego Bardzo KOCHAM! Bez którego nie wyobrażam sobie życia!! Strasznie Boli! Ale mam mało lat jestem nastolatką jeszcze życie przede mną będzie wielu chłopaków! Kocham Cię **** ! ;** <333

  • angela

    Hey.To teraz opowiem wam moją historie… mam prawie 15 lat… chłopak z którym byłam (i to przez prawie 3 lata) zerwał.Dlaczego? To było zawsze tak że dochodziło do tego że między nami były kłotnie i rozstana ale takie na góra 2 miesiące.(ale w tym ok 3 lata odliczylam wszystkie przerwy) .Teraz nie jestesmy ze sobą ok 4 miesięcy jednak ostatnio między nami iskrzyło i bylismy nawet na kilku randkach… ale widocznie tego mu bylo potrzeba …satysfakcji ze wciaz go kocham.I po prostu zakonczyl to.A ja nie potrafie z tym życ tym bardziej że teraz on znalazł sobie inną…:((

    • seb

      ja pier. jak ktoś kto ma prawie 15 lat może coś tutaj pisać. Gówno taka osoba wie o miłości.

      • anna

        czasem się zdaża ze wie… żeby nie było mam 18 lat ale sytuacje mam podobna co ta dziewczyna

  • Ja dziś rozstałam się z chłopakiem… Byliśmy razem ponad dwa lata :( Nadal go kocham, jestem załamana, mieliśmy poważne plany na przyszłość… Nie wiem jak powiedzieć wszystkim , że to koniec … Sama nie umiem się z tym pogodzić… Wiem, że już nie będziemy razem… Ale ja go kocham;( Cały dzień siedzę w domu, słucham naszej pisenki i płaczę, a on pije z kolegami… Jestem załamana :((

  • gabrysia

    Rok temu przestał istnieć mój pięcioletni związek. Do dziś nie mogę o nim zapomnieć i ułożyć sobie życia. Takie jest życie.

  • Ona ;(

    mnie dzis rzucil chlopak;(;( bylismy ze soba 2 raz;( tak go kochalam ze gdy zostawil mnie po raz pierwszy powiedzialam sobie ze albo on albo nikt i czekalam tak rok az w koncu wrocilismy do siebie… a teraz sytuacja sie powtorzyla;(;( zranil mnie po raz drugi… za kazdym razem powtarzal mi ze mnie kochal ze bedziemy ze soba juz do konca;(;(;( i tu koniec…. niem mam nikgo do kogo moge sie zwrocic bo przez nigo stracilam moja przyjaciolke;( zalamalam sie

    • Jadzia

      Ja mam identyczna historie co ty tyle ze stracilam 2 przyjaciolki . Ciesze sie ze chociaz nie jestem sama, ktora tak cierpi

    • Ania

      Doskonale wiem co to za uczucie.Bezradność w tej sytuacji jest najgorsza.Tydzień temu odszedł mój narzeczony.Pierścionek na palcu obrączki w szufladzie a on nagle stwierdza że woli być sam.Wiem że mnie kochał więc dlaczego zostawił mnie z tyloma pytaniami bez odpowiedzi.

    • Krzysztof

      Nie przejmuj się ja jestem porzucony przez KObietę kilka dni temu. Traktowała mnie jak skarbonke. Będziesz żyła nie warto.

  • :(

    Poznałam bardzo wartościowego mężczyzne… hmmm… Wszystko byłoby super… Ale… No tak jest jedno ale… Był w 8 letnim zwiazku i zostal porzucony przez osobe, z ktora planoal zycie… Pózniej te osobe spotkalo nieszczescie… On od roku nie moze dojsc do siebie. Na sile szuka jej w innych kobietach. Po pewnym czasie stwierdza, ze to bez sensu… Poddaje sie… podczas rozmowy telefonicznej poprosil mnie o cos… Zaniemowilam… " Prosze Cie zrób Wszystko co w Twojej mocy, zebym Cie pokochal" Jak spedzilismy razem weekend… Przyulal mnie, ale czulam, ze myslami byl gdzie indziej… Bardzo mi zalezy na Nim. Chce go zrozumiec i zdobyc jego serce, zeby zaznal szczescia i spokoju…

    • mimi

      ciekawa historia… i co w koncu sie stalo ?

    • Amanda

      Musisz byc cierpliwa, wyrozumiała, uważna, wysłuchiwać go, czekac, czasem czekać bardzo długo nawet lata ,aż on ci zaufa i zapomni. Trzeba czekać jeśli zależy

    • Jolka

      Jak nie pokochał, to nie pokocha!!! nie brnij w ten związek, bo będziesz cierpiała!!! On nie jest gotowy na związek,
      nie jesteś lekarstwem na jego chorobę!!! Tamta będzie czekoadą w jego głowie, a Ty będziesz tylko wyrobem czekoladopodobnym, jeżeli Ci to wystarczy-to proszę, ale na jak długo?

  • Kris

    A ja już nie wieże w miłość. Czegoś takiego nie ma!!!

    • Iwona

      Ja także

    • katarzyna

      miłość jest. znajdziesz ją, ja tez ją znajdę. wczoraj rzuciłmnie chłopak, choć liczyłam si e z tym ,że kiedyś tak bedzie- był młodszy. przestałam mu być potrzebna. a ja myślę sobie, że te cudowne chwile są gdzieś we wszechświecie i sie do mnie uśmiechają, i mówią, że przecież jeszcze wszystko przede mną. to głowa, bo serce… wyje z rozpaczy:(

    • Dorota

      Hej mam 13 lat i twierdze że jest takie coś jak miłość. Z moim chłopakiem byłam rok lecz on mnie zdradził, a ciągle powtarzał że mnie kocha. ;((( Moje siostry powtarzają mi ciągle że miłość sama przyjdzie po pewnym czasie tylko trzeba na nią zasługiwać:)

      • Michał

        BOŻE WIDZISZ I NIE GRZMISZ!!!!!!!!!

    • wojtek

      a dziecko ktos miał to dopiro problem w takiej syuacki

  • Kate

    Dziś mija tydzień odkąd porzucił mnie mój Jedyny Ukochany Chłopak. Byliśmy razem 3 lata!!!Przez 1sze dwa było OK-oczywiście pojawiały się kłótnie, ale radziliśmy sobie z nimi. Potem dostałam moją wymarzoną pracę – wolny zawód, świetnie płatną. I coś wtedy się załamało. Od tygodnia siedzę i płaczę, łykam środki uspokajające, aby przetrwać dzień, raz wyjeżdżam do pracy innym razem nie mam siły na spotkania ze światem realnym. Cały czas pamiętam jak mówił, że jestem jego wybranką, że mnie baaaardzo kocha, jak śpiewał dla mnie w ostatnie wakacje nad morzem”Kocham Cię jak Irlandię”, jak opowiadał, że szukal pierścionka zaręczynowego… i płaczę. Obwiniam się za to co się stało, może miałam za duże wymagania wobec niego…Ale on sam twierdzi, że wina leży po obu stronach. Skoro tak, to czemu nie spróbować, choćby ten ostatni raz. Mówi mi, że nie chce już ze mną być, że miarka się przebrała, że nie wie co do mnie czuje, że nigdy już nie będzie jak dawniej, że nie pasujemy do siebie, że nie jesteśmy jak te 2 połowki jabłka… A ja ciągle dzwonię do niego, błagam o jeszcze jedną próbę.On nie odbiera. Jeszcze nigdy się tak nie poniżałam i nie żebrałam o czyjeś uczucia, ale jest mi teraz to obojętne. Kocham go ponad życie – on na to że będe musiała nauczyć sie zyc bez niego… Nie wiem jak długo tak wytrzymam…Nie ma jego – nie ma i mnie…

    • kasia

      czesc czytajac twoja historie czuje sie jakbys wyjela mi te slowa z ust…. bo u mnie jest tak samo teraz.. ja jestem tydzen po roztaniu i zachowuje sie dokladnie tak samo ino sie upokoażam dzwonie a on nie odbiera nie reaguje na zadnego smsa. A ja wracajac z pracy ciagle mysle ze bedzie w domu tak jak zawsze i jak widze to puste mieszkanie mam wrazenie ze oszaleje z bólu…. strasznie boli…

    • Ania

      To tak jakbym czytała własną historie.Byliśmy razem 1,5roku.

  • Pan_Nikt

    Kiedyś mocno (ba, mocno to grube niedopowiedzenie) kochałem… Odeszła i świat się zawalił! By złagodzić katusze, związałem się z kimś innym – okazało się, że to nic nie dało i tylko dobiłem się świadomością, że zraniłem kogoś, kto na to nie zasługuje. Musiałem to zakończyć i postanowiłem walczyć o powrót prawdziwej miłości. Robiłem dużo, bardzo dużo, aż w końcu wróciła do mnie… na dwa dni! Potem stwierdziła, że jednak nie odejdzie od tamtego i popadłem niżej, niż najniżej. Nie umiałem sobie z tym poradzić, piłem więcej niż słoń i gdziekolwiek nie spojrzałem, nie widziałem nic poza nią. Czas mijał i okazało się, że faktycznie uleczył rany. Miałem potem jeszcze jeden związek, ale po zakończeniu nawet zbytnio nie cierpiałem. Życie toczyło się dalej i nadeszła kolejna ona. Po jakimś czasie (teraz kompletnie się nie rozumiem dlaczego) postanowiłem odejść. Samczyłem się swawolnie i było dobrze… do czasu, gdy zrozumiałem, że … KOCHAM! (po pierwszym cierpieniu nie wierzyłem, że jeszcze kiedyś to powiem – a jednak). Niestety ona była z kimś, lecz mimo to postanowiłem walczyć o tę miłość. Robiłem dużo, bardzo dużo, cierpiąc mocno ale brnąc w to stale – jednocześnie z każdym dniem moje uczucie rosło i rosło. Po dwóch miesiącach intensywnego starania się, wróciła do mnie… na kilka dni. Mimo ciągłych zapewnień, że będzie próbować ze mną zbudować wszystko, postanowiła, że nie może mu tego zrobić i musi być pewna czego chce. Odeszła i cała historia zaczyna być dziwnie znajoma. Godzinę temu zamówiłem bukiet, który niebawem dostanie, i po tym już chyba muszę się wycofać. To cholernie boli. A najgorsze jest to, że czuję, iż sam przez to nie przejdę i być może zwiążę się z kimś innym – tak strasznie nie chcę zranić niewinnej osoby. Nie wiem co będzie. Jestem tchórzem!

  • Cierpiąca

    Ja teraz przeżywam załamanie, od 6 lat jestem mężatką, w grudniu mija 10 lat jak zaczęliśmy się spotykać. Jestem strasznie głupia, bo myślałam że skoro ja go kocham tak, że oddałabym za niego życie, i skoro jesteśmy małżeństwem, to tak już zostanie na zawsze. Tymczasem on od miesiąca chodził ospały, mało ze mną rozmawiał, a na moje pytania odpowiadał że jest przemęczony. Dwa tygodnie temu trochę go przycisnęłam i powiedział że jestem mu obojętna. Myślałam wtedy że umrę, cały dzień przepłakałam zadając sobie pytanie co jest ze mną nie tak. Potem pogadaliśmy, był miły, powiedział że nie ma nikogo, tylko jakoś tak oddaliliśmy się od siebie. Postanowiliśmy pomieszkać razem, zobaczyć co będzie. Niestety ja przez te dwa tygodnie nie widziałam u niego poprawy, nie widziałam uczucia. Wczoraj usiedliśmy i porozmawialiśmy, zauważyłam z jaką radością mówi o tym, że się wyprowadzi, widziałam że ma już całe swoje życie uplanowane, ale nie ma na tyle jaj żeby mi to powiedzieć. Spytałam wprost czy chce odejść, potwierdził. Nie mogę sobie z tym poradzić, psychicznie wysiadam, czuję się jak śmieć, jak niewarta miłości kobieta. Nie mogę się zebrać w sobie, ciągle ryczę. Niech to już się skończy, podobno czas leczy rany. Zobaczymy.

  • agnieszka

    wczoraj rzucił mnie chłopak bylismy ze soba ponad 2,5 roku.. jak w kazdym zwiazku miewalismy lepsze i gorsze dni.. bylo nam ze soba cudownie..ostatnio miewałam problemy zdrowotne.. to mnie rozdrażniało i dołowało ze nie moge dążyc dalej do celów jakie sobie obrałam.. do tego doszly problemy rodzinne..nie potrafił lub moze nie chciał mi pomoc.. był przy mnie.. ale za kazdym razem uciekał gdzies indziej. nie bylo to juz tak jak kiedys gdy mu zalezało gdy walczył.. zmienił sie wchodzac w nowe towarzystwo zwiazane z praca..jeszcze wczoraj spedzilismy cudowny dzien.. nastepnego dnia zaś powiedział ze ma juz dość.. ze to nie ma sensu.. po 2,5 roku naszych walk o ten zwiazek.. powiedział mi ze to koniec.. mialam setki mysli na raz… chcialam zrobic sobie krzywde…myslalam ze wraz z jego odejsciem zabierze duza czesc mnie a zostawi mi tylko wrak człowieka..jest ciezko bo go bardzo kocham..ale na siłe nikogo nie zatrzymam.. kiedys planowalismy wspólną przyszłość.. teraz te plany odchodza w zapomnienie zostaje tylko żal…

  • anna

    Byłam z nim cztery lata. Wyznaczona data ślubu. A w związku coraz chłodniej. O tym, że się rozstajemy powiedział mi przez telefon. Powiedział, że nigdy nie kochał. Pozbierałam się. Szybko. Mam wprawę. Nie chciałam utrzymywać z nim kontaktów, ale on informował mnie o tym, co się u niego dzieje. Wczoraj napisał, że założył rodzinę. Potrzebował tylko roku. Ta wiadomość – niepotrzebne okrucieństwo. Ja jestem sama i dziś myślę, że tak już zostanie. Mam tylko nadzieję, że teraz pozwoli mi o sobie zapomnieć. I że kiedyś przestanie to boleć.

  • Krzysiek

    Miałem cudowną dziewczynę. Była miła, spokojna, ładna, wykształcona. Miała jednak problemy emocjonalne. Czasami z byle powodu potrafiła zrobić awanturę w środku nocy, a nawet biegać z nożem po mieszkaniu grożąc sobie śmiercią. Była taka już zanim ją poznałem. Znosiłem to dzielnie. Zawsze starałem się jej pomóc. Czasami po jej napadach agresji miałem już wszystkiego dość i chciałem odejść, ale następnego dnia udawało się jej namawiać mnie na kolejną szansę. Nie było życiowej sytuacji w której nie mogła na mnie liczyć. Byłem zawsze gotów nieść jej pomoc. Namówiłem ją nawet do leczenia, choć twierdziła, że to bez sensu.
    Jej marzeniem było mieć męża i dzieci. I chciała, żebym ja był tym mężem. Ale ja się bałem i mówiłem, że nie chcę się żenić ani mieć dzieci. Potrzebowała dużo przytulania, czułości i miłości. Mówiła o sobie, że jest uczuciem. Nie rozumiałem tego. I mimo, że robiłem w moim przekonaniu wszystko by było jej dobrze, była samotna w związku ze mną. Cały czas inwestowała swoje siły bym zrozumiał o co jej chodzi. Nie zrozumiałem.
    W końcu odeszła. Powiedziała, jak bardzo mnie szanuje, jak jest wdzięczna za wszystko co dla niej zrobiłem i że w całym życiu nikt nie zrobił dla niej więcej. Ale również, że już mnie nie kocha i że będąc samą jest szczęśliwa.
    I dopiero wtedy zrozumiałem ile cały czas dla mnie znaczyła. Jakby mnie trafił piorun. Nagle przejrzałem na oczy. Oddałbym życie za choć jedną szansę by jej udowodnić, że w końcu zrozumiałem i jak bardzo się zmieniłem. By mnie znów z czasem pokochała. By wróciła do domu, zgodziła się zostać moją żoną i miała ze mną gromadkę dzieci. By znowu była ze mną szczęśliwa.
    Ale ona nie wróci. Powoli to do mnie dociera. I to mnie zabija. Byłem już w niejednym związku. Raz prawie 4 lata i też zostałem porzucony. Ale nigdy nie czułem tyle bólu i rozpaczy co teraz. Po 2,5 roku wzlotów i upadków, chwil cudownych i strasznych, związanych nawet ze śmiercią bliskich ludzi. Nienawidzę wracać do pustego domu i nie słyszeć jej głosu, nie czuć jej dotyku, ani zapachu. Nie móc jej nawet przytulić. Jestem wrakiem człowieka. Zaniedbuję pracę którą lubię. A na myśl o innych kobietach nachodzi mnie strach, że nigdy nie poznam kogoś wspanialszego od niej. I choć odwiedzam ją czasem i nawet chwilami zapominam o tym koszmarze, to jedyne na co mam ochotę, to rzucić się jej do stóp i błagać o przebaczenie. Ale to i tak nic nie da. Tylko mnie znienawidzi. Jestem 27-letnim głupcem który obudził się z letargu. Tyle, że za późno.

  • djmindcrasher

    Byłem prawie 2,5 roku w trudnym związku na odległość. Zaangazowałem sie bardzo i nie moglbym bez niej zyc. A na poszła do liceum i zwariowała, poznała nowych ludzi i wybrała łatwiejszą drogę,,,, od pewnego czasu mnie oszukiwała az w koncu zerwala ze mną bo znalazla sobie innewgo chlopaka,,,, to bylo ponad miesiac temu a ja wciaz za nią tęsknię…

    • rafaqel

      znam taką historię bo byłem z ukochaną dziewczyną 3,5 roku , ja w Niemczech ona w Polsce, często załatwiałem sobie wolne i przyjeżdżałem, myślałem, że zawsze będzie moja , a dziś okazało się że mnie nie chce , ja chyba zwariuję

    • gosc

      olej tą su… i tyle, laski Tobie nie robi, na swiecie jest duzo dziewczyn

  • J.

    Zerwał ze mna, bo kocha mnie jak przyjaciułkie, nie rozumie ze mnie to boli, wmawia mi ze nic sie nie zmieniło ze bedzie tak jak było tylko ze bez intymnosci, a ja tego tak bardzo teraz potrzebuje… Wiedziałam ze kiedyś sie to skoczy, ten moment sie zbliżał ale ja nie umieałam sie na to przygotować bo kto umie, tylko dlaczego on nie rozumie mojego bólu :(

  • Natalia

    Nigdy nie sądziłam, że będę użalać się nad sobą w Internecie. A jednak. Wczoraj rzucił mnie chłopak. Lepszego momentu nie mógł sobie wybrać. Najpierw straciłam pracę, potem dowiedziałam się, że muszę opuścić prawie darmowe mieszkanie, w którym mieszkam, a na wynajęcie czegoś innego mnie nie stać. A teraz to. I co? I ogarnia mnie wielka ZŁOŚĆ. Złość na to zycie, że tak dowala, że musze płakać na głos w pustym mieszkaniu i że to nic nie zmienia. Walę pięściami o ściany, krzyczę i nic.
    Jeszcze rano się kochaliśmy, potem razem leżelismy w wannie, a potem on mi powiedział, że nie wie, czy chce ze mną być. 200 kilogramów spadło mi na barki i ciągnie w dół.
    Od tematej pory nie dał znaku życia.

  • lukas

    bardzo dobrze Cie rozumiem… moj zwiazek trwal 5 lat. rozstalismy sie jakies 2 miesiace temu i mam wrazenie,że nigdy nie bede mial siły żeby sie pozbierać…

  • Kasia

    Mój związek trwał ponad pół roku…. gdy go poznałam nie sadziłam ze bedziemy razem. To on sie o mnie staral, ja sie przed uczuciem broniłam. Wkoncu zostalismy „parą”. Cudowne chwile, cudowny sex, wszystko idealnie…. tylko zawsze to on bardziej sie staral a ja go nie docenialam. Teraz rzucil po mojej zdradzie, ja dopiero poczulam jak bardzo go kochalam:'(

    • gosc

      masz na co zasluzylas

  • monika

    zycie polega na ekspansji w przyszlosc..nie mozemy zatrzymywac sie nawet na chwile..choc rozstanie bardzo boli, zycie toczy sie dalej…przeciez wszystko wciaz wyglada tak samo, trzeba sie zresetowc, popatrzec w przyszlosc, znalezc w sobie chociaz resztki sil…czas leczy rany…kazdego kolejnego dnia bedzie lepiej!

  • Paulina

    do teraz wydawalo mi sie ze jestem jedyna osoba na swiecie ktora tak cierpi a moje uczucia i moja tragedia jest nie porownywalna z zadna inna, ze tylko moje serce rozrywa bol i wspomnienia….mieszkalam z moim bylym przez rok w manchester, mielismy piekne mieszkanie, jego rodzina mnie pokochala jak wlasna corke, zostawilam dla niego moja prace i zycie w londynie, zaczelam wszystko od nowa w nieznanym miescie…kazda chwila spedzona razem to bylo dla nas za malo by nacieszyc sie nasza nie ograniczona miloscia…wiecznosc bylaby wciaz nie wystarczajaca…on byl ode mnie mlodszy cztery lata i mimo ze wszyscy na okolo mnie ostrzegali postanowilam oddac mu serce i ulozyc zycie z nim..w jego ramionach..rodzina, przyjaciele, wszyscy i wszytko przestalo dla mnie istniec…myslalam ze po tylu latch rosterek sercowych znalazlam tego jedynego…wspomagalam go w nauce, dzieki mnie dostal sie na wymazone studia…pod koniec wakacji tego roku czyli jakies 3 tyg temu zaczal wymiotowac , zamknal sie w sobie i po paru dniach powiedzial ze jestewm najwspanialsza rzecza jaka go spotkala w zyciu i ze zawdziecza mi wszystko …od tego dnia minely cztery dni i zerwal ze mna twierdzac ze jest za mlody by docenic jaka jestem wspaniala i ze mnie kocha i ze zaszwe bedzie mnie kochal…po czym odjechal samochodem zostawiajac mnie na ulicy…spakowalam sie, zostawilam znow bardzo dobra prace i moje mieszkanie i jeszcze tego samego dnia wrocilam do londynu..na drugi dzien bylam w samolocie do polski..czekalam do ostatniego momentu zeby zadz i poprosil bym wrocila jak na wszystkich romantycznych filmach…ale tym razem to nie byl film , lecz sen z ktorego trzeba by sie obudzic…nie stety nie jestem w stanie…jest mi ciezko i walcze z samo soba by do niego nie dzwonic…zajelam soie wszystkim czym wczesniej chcialam ale nie bylo na to czasu …mowia ze to pomaga ale jest jeszcze gorzej…

  • Witam wszystkich! 2 dni temu zakończył się mój 9-cio letni związek! Spadło to na mnie jak grom z nieba, nie moge uwieżyć, jak ktoś tak mi bliski z dnia na dzień odchodzi.
    Usłyszałam słowa, które będą bolały zawsze, paskudnie zakodowały mi się w głowie i bardzo mnie ranią! Jak można tak ranić słowami? – … wolałabym dostać po twarzy
    „Nie wiem czy cie kocham”, „Nie potrafię cię kochać”, „Nie chcę ciągnąć tego dłużej”
    Bardzo cierpię, nie mogę spać, proszę Boga o siłę żebym mogła się pozbierać.
    Dodam jeszcze, że On się zakochał w innej, dowiedziałam się o tym 2 dni przed rozstaniem, to ja sprowokowałam rozmowę.
    Sądziłam, że trochę mi ulży pisząc to tutaj …. ale nie

    • Bwo…

      Powiem Tobie, że czuję się podobnie z tym, że ja śpię ;-] taka różnica
      U mnie trwało 4 lata i rozpadło się bezpowrotnie, tylko ja wiem, że dużo jest mojej winy, ale rozmowa i chwilowa separacja była by dla mnie szczęśliwsza niż rozstanie ;-[
      Pozdrawiam Cię trzymaj się ciepło i nie załamuj przed Nami jeszcze wiele fajnych przeżyć :-)

  • Monika

    Ja czuje się beznadziejnie. Wiem że to nie koniec świata,ale nie moge się wziąść w garść. Płacze po kantach i nie moge jeść . Boje się że jutro też bede czuć się podobnie, i te myśli. Chciałabym wyłączyć myślenie, przestać czuć wyzbyć się uczuć, zapomnieć.

    • Natalia

      Czuję to samo ! Na szczęście mam przyjaciółki, które bardzo starają mi się pomóc, rozśmieszyć mnie kosztem jego. Ale dziś znów czuje się do bani. Myślę nawet o samobójstwie a potem sobie uświadamiam że nie ma to sensu. Tyle jeszcze mnie życia czeka. A przede wszystkim nowa miłość i przyjaciele ! Zobaczysz Moniko za kilka tygodni, dni.. Będzie o wiele lepiej i zapomnisz :) Powodzenia!!

  • bylismy z esoba prawie 2 lata , znamy sie duzo dluzej od dawna nas lączy wspólne mieszkanie, jest, BYŁ calym moim zyciem a teraz sie rozstajemy. i mi i jemu jest ciezko tesknimy za soba ale od meisiaca dzien w dzien sie klucilismy. nie mam juz sily walczyc o ten zwiazek i moze to pujscie na latwizne a moze poprostu zdrowy rozsadek… jest mi ciezko gdy siedze w pustym domu. mam poczucie winy i wielka pustke w sobie nie umiem nad tym zapanowac.

  • A

    I poszedł, a w sumie nadal tu jest. Widuję go codziennie i nie mogę dotknąć. Romans w pracy to nie jest dobry pomysł… Ale kiedy poznajesz kogoś kto siedząc w tym samym pomieszczeniu łapie twoje spojrzenie, gdy stanie się coś śmiesznego, kończy twoje zdania, wydaje się czytać w twoich myślach. No cóż, wtedy na niezbyt wiele zdają się mądre deklaracje. Idziesz za głosem serca. Poznaliśmy się w złym czasie. Zawaliło mi się wtedy wiele spraw i potrzebowałam oparcia. I oparłam się na nim całym ciężarem moich problemów, nie tłumacząc jednocześnie o co tak naprawdę chodzi. Najgorsze jest to, że wiem że gdybyśmy poznali się w innych okolicznościach, gdybyśmy nie pracowali razem, gdybyśmy poznali się w innym czasie, to byłby najlepszy związek na świecie. Bylibyśmy szczęśliwi do końca życia. A nie będziemy…

    • Radek

      Po co te złudzenia? To nie była miłość tylko zauroczenie podczas romansu, nie brnij w takie rzeczy :) , nie dość że sprawiasz ból sobie to mozesz zniszczyc życie jeszcze jednej osobie. pozdrawiam radek

  • tylko ja

    pracowlaismy razem moze od roku…on niesmialy, mial wlasny swiat..rozmawialismy doslownie tylko kilka razy przez ten czas ale bardzo go lubilam i niesamowicie mi sie podobal. Nidgy nie liczylam na nic wiecej, byl mlodszy, wiedzialam ze ma dziewczyne..ja mialam w miare poukladane zycie.. szukalam milosci ale patrzylam w zupelnie innym kieruknu. Kilka miesiecy temu dziewczyna zostawila go. wiedzialam ze bardzo to przezyl, cierpial jak kazdy z nas jak czuje ze traci ‚milosc swojego zycia’. Zaczelismy w pracy i po czesciej rozmawiac, o wszystkim i o niczym. Uderzylo mnie to jak, mimo roznicy wieku, byl on dojrzaly i rozsadny. A przy tym zabawny, uprzejmy…i moglabym tak wymieniac. Z relacji czysto przyjacielskich zaczelo rodzic sie cos glebszego.. nie chcialam tego…ale serce nie sluga…wiedzilam jenak ze ma zaplanowany powrot do Polski…i to w ciagu 1,5 miesiaca..uczucie jednak kwitlo, widzielismy sie codziennie w pracy, po, przed..uwielbialam jego towarzystwo, sposob w jaki mnie traktowal, jego sposob bycia, jego podejscie do zycia..wzbranialam sie jak moglam przed tym aby sie zakochac ale rozsadek nie przekrzyczal serca….dlaczego nie powiedzialam mu co czulam?? moze by nie pojechal..tak bardzo nie chcialam aby jechal…chcialam byc powodem aby zostal… wiem ze najbardziej sie kocha jak sie traci ale mnie najbardziej boli to ze nie powiedzialam mu wszystkiego, ze odszedl nie wiedzac co czulam, ze pozwolilam odejsc komus tak wyjatkowemu…jedynemu…wiem rowniez dobrze ze on wciaz mial uczucia do swojej bylej..mowil mi piekne rzeczy ale wydaje mi sie ze sam chcial wierzyc w to co mowi, chcial aby tak bylo ale niestety..wiem ze wrocil miedzy innymi aby sie z nia spotkac…a ja zostalam tutaj rozsypana….tak bardzo za nim teksnie……
    Sama na siebie to sprowadzilam….wiedzialam ze wyjezdza, wiedzialam o jego bylej ale mimo wszystko uwierzylam w prawdziwosc tego co mowi, w jego uczucia…zobaczylam dla nas przyszlosc…
    co ma zrobic porzucona….gdy uswiadamia sobie ze byla tylko kims na otarcie lez dla kogos kto stracil milosc swojego zycia..?
    co ma zrobic zakochana….gdy uswiadamia sobie ze byla tylko chwilowym zauroczeniem, momentem slabosci i ze Jego serce nalezalo i nalezy do kogos innego…

  • zombie

    Może to bez sensu- pisać tu… Trafiłam tu przypadkiem, nic nie czytałam, tylko Wasze posty.
    Bywacie tu jeszcze? Co się z Wami działo później?
    W maju zeszłego roku rzucił mnie narzeczony. Nagle. Dla młodszej od nas o 12 lat. Boję się dowiedzieć, że się z tamtą ożenił, może nawet mają dziecko w drodze. Niedobrze mi, kocham, nienawidzę, chcę nie być. Leczyłam depresję, ale jest coraz gorzej, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Już nie potrafię żyć.

  • patrycja

    Jestem ze swoim facet 5 lat a mam zaledwie 19nascie skonczone. Zastanawiam sie nad zerwaniem od lipca ale sie boje… NO a w ta sobote dostalam piersionek zareczynowy. Zaszokowal mnie tym i jednoczesnie duzo zrozumialam. Ze tak naprawde to nie jego szukam… nie jest mi dobrze w zwiazku a nie wiem jak to zakonczyc:(

  • dominika

    A ja mam inny problem. Jestem zw swoim chłopakiem pół roku. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć i że on mnie kocha nad życie, wciąż mi powtarza że jestem najważniejsza i najwspanialsza. Ale ja nie wyobrażam sobie z nim życia choć jest dla mnie dobry, wprost idealnykandydaat… a jednak go nie kocham. Co robić? Czekać bo może mi się odmieni? Porozmawiać z nim i próbowć dalej czy odejść?

    • Michał

      Pewnie skończy się odejściem bo prawdopodobnie nie jest on samcem alpha i pewnie dlatego go nie kochasz (podświadomie).

    • monis

      Przeczekaj ,drugiej takiej osoby mozesz nie spotkać…

  • maryanna

    a mnie rzucił chłopak po pół roku, dzień wcześniej mówił że mnie kocha a gdy zrywał, że nie chodzi o żadną inną dziewczynę, byłam załamana, chodzimy do tego samego liceum i następnego dnia już widziałam go obściskującego się z inną..bolą wspomnienia wspólnych chwil, to że to była pierwsza tak silna miłość ale najbardziej kłamstwo, upokorzenie i szok że przez pół roku nie znałam człowieka a wydawał mi się ideałem..spędzaliśmy razem każdy dzień, byliśmy razem na wakacjach sami mimo młodego wieku bo mamy oboje 18 lat..jak go widzę na korytarzu jeszcze gorzej jeśli z tą dziewczyną to drżą mi ręce, lecę na środkach uspokajających, przyjaciele pomagają ale za wiele nie mogą, boję się że zrobię coś głupiego bo na myśl o pójściu do szkoły mam ochotę podciąć sobie żyły, niektórym może się to wydawać błahy i głupi powód ale w takim razie ci ludzie nigdy tak mocno nie kochali i nie przeżyli czegoś takiego:(

    • gosc

      musisz zostac silna, pamietaj co cie nie zabije to cie wzmocni, a czas leczy rany, jest w tym duzo prawdy, uwierz mi

    • magda

      hey Martyna czytajac Twojego posta jakos tak zauwazylam siebie…
      coz moge powiedziec chyba najgorsza rzecz jaka slyszlas … To minie , potrzeba czasu …ja wiem to jest glupie itp i wcale nie pomaga ale trzymaj sie mocno … i wierz w lepsze jutro . Milosc jest paskudna taka prawda potrafi wprowadzic w stan wielkiej euforii a potem zabrac wszystko niczym za dotknieciem rozdzki , jesli bys chciala pogadac napisz…

  • Anu

    a ja sie tylko dobijam czytając te wszystkie wypowiedzi:(
    i jak tu uwierzyć w miłośc po raz kolejny?? echh…

  • skrzywdzona

    zostawił mnie po 6 latach.nie potrafię zająć się czymś innym,nie mam siły.razem dorastaliśmy i razem przeżywaliśmy wszystko czego wcześniej nie znaliśmy.dlatego to tak boli.wszystkie plany wiązały się z nim.tym bardziej boli że dałam mu drugą szansę ale przepraszał że nie potrafi mnie kochać choć kiedyś kochał bardzo.a za drugim razem uczyłam się na nowo zaufania i wiary w sens,budowałam nowe marzenia.a teraz już ich nie ma.i wiem że nie będzie-dlaczego przestał mnie kochać, dlaczego nie mógł skoro kiedys byliśmy tak bardzo szczęśliwi.dlaczego nie mógł mnie kochać skoro chciał?czy kiedyś dojdę do siebie..

  • Asiiia

    Też zostałam sama, byliśmy razem rok a dzien przed zerwaniem mówił ze jest dobrze i ze mnie kocha. Jak ich ogarnac ; x

  • Siatkarz

    Rozstalismy sie z moja dziewczyn 1,5miesiaca temu po 2,5roku spedzonych razem. Ona byBa t jedyn,któr kochaBem,kocham,i zawsze kochac bede. Przezylem z Ni najpiekniejsze chwile w moim zyciu. Wspolne wakacje,wyjazdy nad jeziora,wypady rowerowe,nasze niezapomniane noce…Kochalismy sie na zaboj,te same pomysBy,mysli,zachowania w danych sytuacjach,a nawet te same imiona… To miala byc piekna bajka,ktora niestety miala nieszczesliwe zakonczenie. Siedzac samemu w domu dostaje do glowy,nie potrafi przestac o Niej myslec. Wszystko na co spojrze,i co sie dzieje w ciagu dnia przypomina mi J,widze jak robilismy to wszystko razem,a teraz jestem sam,nie ma jej,zostala tylko wielka pustka… Wczoraj odezwala sie poraz pierwszy od momentu naszego rozstania,wrocila mi na chwile nadzieja na to,ze bedziemy znow razem,ze bede mogl ja przytulac,calowac,i mowic jak bardzo J kocham!!! Niestety czar prysnol. Przestala sie odzywac:(:(:( Uczucie,ktore wypeBnia moje ciaBo,i dusze jest nie do opisania(to jest straszne). ChciaBbym umrzec,aby zakonczyc ten koszmar!!

  • Siatkarz

    Rozstalismy sie z moja dziewczyną 1,5miesiaca temu po 2,5roku spedzonych razem. Ona była tą jedyną,którą kochałem,kocham,i zawsze kochac bede. Przezylem z Nią najpiekniejsze chwile w moim zyciu. Wspolne wakacje,wyjazdy nad jeziora,wypady rowerowe,nasze niezapomniane noce…Kochalismy sie na zaboj,te same pomysły,mysli,zachowania w danych sytuacjach,a nawet te same imiona… To miala byc piekna bajka,ktora niestety miala nieszczesliwe zakonczenie. Siedzac samemu w domu dostaje do glowy,nie potrafi przestac o Niej myslec. Wszystko na co spojrze,i co sie dzieje w ciagu dnia przypomina mi Ją,widze jak robilismy to wszystko razem,a teraz jestem sam,nie ma jej,zostala tylko wielka pustka… Wczoraj odezwala sie poraz pierwszy od momentu naszego rozstania,wrocila mi na chwile nadzieja na to,ze bedziemy znow razem,ze bede mogl ja przytulac,calowac,i mowic jak bardzo Ją kocham!!! Niestety czar prysnol. Przestala sie odzywac:(:(:( Uczucie,ktore wypełnia moje ciało,i dusze jest nie do opisania(to jest straszne). Chciałbym umrzec,aby zakonczyc ten koszmar!!

  • Natalia

    Mój Mnie rzucił wczoraj i w ten sam dzień mówił że mnie kocha. .. Jestem załamana Kocham go i zależy mi na nim ! Był dla mnie kimś naprawdę ważnym …Nie wiem jak mam się pozbierać kiedy tylko myślę o nim zaczynam płakać ! A kiedy go widzę brakuje mi powietrza. Jest to pierwsza osoba w której jestem tak zakochana! Nigdy wcześniej tego nie czułam. Najgorsze jest to że nic już nie mogę zrobić … A powód ?
    Za mało mówię ! A jest tak ponieważ ciągle się wstydzę boję się że powiem coś głupiego.

  • Koleś 23 lata

    Witajcie, jest 4.00 rano ja nie śpię, nie piję, mdleje prawie już i nie mogę poradzić sobie z tym że mnie dziewczyna po 5,5 roku rzuciła jakieś kilka dni temu, psuło się od roku gdzieś chyba ale ostatnie 5 miesięcy gdzieś to już coś było z nią nie tak. Mniej spędzała ze mną czas, nie mówiła kocham.

    Oddałem jej duszę i serce, kochałem z całych sił, myślałem że będziemy do końca życia razem, byłem pewien że to właśnie mnie ona kocha, że na nią będę mógł zawsze liczyć.

    Zmieniło się kiedy skończyła maturę, poszła na studia, kupiła samochód, ja jestem bez średniego nawet, szukam pracy ciężko mi idzie w życiu zawodowym. Nie jestem w stanie jej już zapewnić dyskotek, clubów, barów czy wycieczek. Czuje się jak zużyty śmieć wywalony z impetem, nie radzę sobie z tym, straciłem przyjaciela, wiarę w ludzi, moje odczucia teraz to nienawiść pomieszane na przemian z płaczem, wariackim błaganiem przez łzy żeby mi się to śniło, myślałem że jestem twardzielem a tu proszę, nie wiedziałem że takie coś istnieje …

    Nie wiem co mam sobie o niej myśleć, czy życzyć jej szczęścia i pomyślności w nowym życiu czy nienawidzieć jej i życzyć jej samego zła, bo mi to zgotowała właśnie, oczywiście ma prawo odejść ale za długo się mną bawiła i życie mi zmarnowała, w sumie to niech zdycha teraz nienawidzę jej za to co mi zrobiła, nie rozumiem tego.

    Nie wiem ile jeszcze pociągnę tak, albo się rozchoruje i w szpitalu wyląduję albo oszaleję.

    • Tomek86

      całkiem podobna sytuacja do mojej… też rozstanie po 5,5 roku. nastąpiło w ostatniego sylwestra po naszej kłótni… też myślałem że jest tą jedyną tym bardziej że to moja pierwsza stała kobieta. mam 26 lat a ona 23. też ostatnio miałem ciężką sytuację z pracą ale ona również… okazało się że nie kocha mnie od kilku miesięcy… nigdy jej nie zdradziłem, starałem się jak mogłem i nic z tego nie wyszło. cała masa wspólnych znajomych, przede wszystkim ona poznała ich przeze mnie. dużo wspólnych tematów, zainteresowań… mimo kłótni zawsze trwaliśmy razem i godziliśmy się. przyjąłem cios. jest to świeża sprawa. jest mi bardzo źle. ale tyle dobrze, że mam jeszcze wokoło siebie ludzi z którymi mogę pogadać i się spotkać. może prędzej mi przejdzie… tak ogólnie to ona starała się we mnie za dużo zmienić, a to nie jest do końca w porządku… i okazała się bezduszną i bezkompromisową osobą… zimną jak lód.

  • Alutka

    Zerwał ze mną 2 miesiące temu.BOLI bo przez smsa. BOLI bo zostawił mnie z setką pytań i nie znam na żadne pytanie odpowiedzi. BOLI bo powiedział ,że nigdy mnie kochał, nie zdążył. BOLI bo po 2 tygodniach miał już inną. BOLI żę nie mógł spojrzeć mi w oczy. Umieram, bo nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem, umieram bo podeptał moją miłość i poświęcenie, potrafię bez niego życ, ale nie chcę:( wszyscy potrafimy ale nie chcemy:(

  • Dominik

    Witajcie nie jestem ze swoja ukochana od trzech miesiecy dzisiaj byla by rocznica naszego zwiazku 7 lat nie da sie tego tak odrazu zapomniec cierpie tak jak wy tez mi sie chce plakac ,moja byla druga polowka ma juz nowego partnera ja nie moge dojsc do siebie moj stan psychiczny jest na skraju wytrzymalosci a mielismy wspolne plany na zycie zalozyc rodzine ,kupic mieszkanie,wszystko leglo w gruzach.Bardzo cierpie spac po nocach nie moge, najgorsze sa samotne wieczory

  • asia

    Czytam to co piszecie i też mam cos do powiedzenia… a wiec u mnie to bylo tak… poznalam chlopaka ktory mnie oczrowal tym jak ma mnie patrzyl jak do mnie mowil..

    nagle zaczelismy sie spotykac bylo swietnie…

    lecz ciagle byla jego byla… on nie gadal z nia ale z niczego wynikaly spotkania o ktorych dowiadywalam sie ostatnia i juz bylo cos nie tak… ale on mi tlumaczyl wszystko i bylo bobrze… pewnie zle postapilam odpuszczajac mu to

    w dniu sylwestra a dokladnie juz w noc sylwestrowa przeczytalam esy jego do niej dowiedzialam sie ze sie spotkali a obiecal ze juz tego nie zrobi… byla afera… lecz on zlapal mnie za rece powiedzial ze mnie uwielbia i tylko ze mna chce byc i juz zero kontaktu z tamta… `traktowal mnie od tamtego momentu jeszcze lepiej… martwil sie o mnie byl zazdrosny…

    spedzalismy wiele czasu razem..

    az ktoregos dnia mowi mi ze nie moze mnie dluzej oszukiwac bo jestem dla niego wazna ale ona wazniejsza… chyba nie musze mowic co czulam… dodal ze poradze sobie szybko bo jestem sliczna i w ogole wspaniala ale on na mnie nie zasluguje…

    oczywiscie prosilam go zeby wrocil ale na nic…

    teraz wiem ze bylam dla niego zwykla zabawka i dziewczyna na pokaz dla innych dla tamtej… nie wiem jak mam to okreslic ale gdy pamietam nasze wspolne chwile i to jak bylo to nie moge w to uwierzyc ani osoby ktore nas widzialy i znaly…

    ale zycie idzie do przodu jeszcze przybiegnie…. a ja powiem pa:)

  • jen

    zostałam porzucona…ot tak po 3 latach, po zaręczynach, przekonywaniu mnie, że nadal kocha, nie zostawi, pracuje na nasz ślub…zostawił mnie przez telefon. później dowiedziałam się, ze stoi za tym inna kobieta. złamała mi życie, plany i marzenia. a on- tak łatwo mu przyszło skreślić mnie…gdy wrócił z zagranicy próbowaliśmy…w sumie to mu chodziło tylko o sex. gdy powiedziałam, ze moge byc w ciazy grozil ze uderzy. czekal na moj okres, by jak najszybciej byc z nia. pewnego dnia przyszedl do mnie i naklanial do sexu. nie zgodzilam sie…nie spodziewalam sie ze ten czlowiek moze mnie tak bardzo skrzywdzic…rozpowiadal jakies niestworzone rzeczy dla znajomych…czasami spotykam go przypadkiem. wczoraj powiedzialam w koncu jak sie czuje. w koncu jest chyba lepiej. jestem chora, a moja choroba to po czesci tez jego wina, jej objawy przyczynily sie do moich wahan nastrojow, do depresji…to niby dlatego mnie zostawil. brakuje mi sil na dalsza walke. nie umiem kochac, nie umiem dac sie dotknac. kazdy dzien to wyzwanie…pozostali najdrozsi mi przyjaciele.

  • malinka

    Mój mężczyzna zostawił mnie po ponad 2 latach związku. Stwierdził, że nie chce mu się już dłużej starać, że nie jest gotowy na taki związek. Powiedział mi też, ze kiedy był ze mną, oddalił się od swoich znajomych. Obwinia mnie za to. Mieliśmy tak wiele planów, marzeń. To był już ponad 3 miesiące temu, ja do dziś nie potrafię sobie z tym poradzić. Mówi mi, że jego uczucie się wypaliło, od tak. Nie potrafię togo zrozumieć… Jak mam sobie z tym teraz poradzić…

  • Kokoos

    Witam,
    Ja równiez nigdy nie sadzilem ze napisze cośtakiego co wydarzylo sie w moi zyciu w Internecie

  • kokoos

    A mianowicie byłem z dziewczyna przez 4,5 roku praktycznie calutki okres studiow z nia spedzilem(studiowalismy to samo)Tyle czasu co razem spedzilismy nie ma sie jak czas spedzony rzez inne pary!poprostu cale dnie(uczelnia i poza uczelnia)Niestety nasze wspone drogi rozeszly sie w momencie ,kiedy Ona poszla do pracy(zreszta do takiej o jakiej zawsze marzyla).POznala inny swia, horyzonty bardzo sie jej rozszerzyly, noi jak sie okazalo "trafil" sie straszy od niej o 3 lata inzynier z ktorym notabene wspolpracuje w pracy.Byelm wsumie oszukiwany przez pol roku, poniewaz mniej wiecej tyle czasu zaczela mieidzy nimi nawiazywac sie szera znajomosc(flirt)Niestety nie bylem tego swiadom,bo zapewnie inaczej bym zaraeagowal na to wszystko.Noi nastal moment taki w ktorym swiadomie lub nieswaidomie zrobila rzecz kotra mnie strasznie zabolala i stwierdzilem na ta chwile ze to juz nie ma sensu(cchialem zeby sie poprostu ogarnela)Jak sie po kilku dniach okazalo :tamten"i cale srodowkiso w ktorym przebywala tak skatowao jej glowe ze cala ta sytuacja byla jej na reke i rozstalismy sie.PO kilku dniach przeszla do porzadku dziennego tak jakby nic sie nie stalo a zycie z nowym ulozyla sobie momentalnie!Rada dla wszystkich tych kotrzy to czytaja (flirt z inna osoba jet juz elementem zdrady!) a jesli sie tak dzeje a ludzie nie potrafia tez zwyciezyc tzn ze nie byla to ta prawdziwa milosc!Minelo juz 1.5 miesiaca od tego wszystkiego i pomimo calej swiadomosci tego ze mnie tak dugo oszukiwalala i tak oda czasu do czasuu mysle.wiem jednak ze i to mnie przejdzie,nie warto marnwoac sobie zycia i tracic czasu na zamartwianie.Trzeba zyc dalej
    pozdrawiam

  • lukasz

    mój związek trwał 3lata plany na pzyszłość itp.z powodów rodzinnych pozwoliłem jej wyjechać za granice miałem jechać do niej cztery miesiące pózniej. Po dwóch miesiącach rozstaliśmy się utrzymuje z nią kontakt ona chciała do mnie wrucic ale dowiedziałem się ze od jej wyjazdu wystarczyło pul miesiąca i już mieszkała z innym. Wybaczyłem jej i dalej utrzymujemy kontakt mimo iż cierpię już się dla mnie nie nadaje mimo zapewnień ze jest już sama a tamto to było nie porozumienie to wciąż jest za granicą a ja w kraju i w życiu już bym jej nie zaufał. Minęło pół roku i nie żałuje tej decyzji choć na początku było ciężko.

  • ada

    witam . może i jestem młoda bo mam dopiero 17 lat ale dokładnie tydzień temu rzucił mnie mój chłopak po roku. Był 3 lata starszy ale to ja byłam jego pierwszą prawdziwą dziewczyną. nigdy nie chciałam chłopaka. a on mnie tak zmienił. tak bardzo zabiegał o moje względy. zakochałam się. było cudownie każdą chwilę spędzaliśmy razem. wszyscy mówili ze jestesmy cudowni, ze tak pasujemy do siebie. spędziliśmy razem wakacje, no poporstu nie da sie tego wszystkiego opisać. aż wkońcu moja mama oznajmiła ze się przeprowadzamy. 60 km to nie dużo. zawsze to on mnie pocieszał zę damy rade że w weekedny bd przyjeżdzać do taty a w tygodniu on będzie mnie odwiedzał są telefony, internet. Mówił ze mnie nigdy nie opusci że damy radę. I dawaliśmy . aż nagle któregoś dnia powiedział mi ze wygasło. ze wszystko co czuł do

  • ada

    mnie przestało istnieć. że wykończyła go odległosć. pytałam czy to przez inną zaprzeczał. prosiłam żeby wrocił chciał zostać przyjaciółmi tak go meczyłam ze wkońcu powiedxział ze mam się odczepić. teraz dochodzą do mnie głosy że nieźle sie bawił beze mnie, oczywiście wszyscy wszystko wiedzą po ;] nikt nie mógł powiedzieć tego szybciej. ja wyszłam na te najgorszą on mnie rzucił. a to ja powinnam to zrobić. jeszcze w sobote spotkał sie z taką laska białe kozaczki i te sprawy. skoro takiej potrzebuje to zycze szcześćia. a ja cierpie, będe cierpiała bo kocham i będe kochała niestety :(

  • sylwia

    a moja historia tez jest poplatana.. ROK z nim .. zostawil mniee… po miesiacu blagal o wybaczenie WROCILAM

    a teraz co sie okzauje ze po zerwaniu polecial do innej wyznal jej milosc i ze chce z nia byc ona sie zgodzila ale miala innego… po czasie jednak ona nie mogla go zostawic a on niby zrozumial ze to mnie kocha… taaa

    nie wiem w co mam wiezryc ONA byla jego pierwsza . myslalam ze jest przy mnie szcesliwy a on myslal o niej ale jak dosta w dupe to mu sie przypomnialo nagle o mnie ;(

    kocham go i nie wiem czy mu to wybaczyc…..

  • paulina

    mam to samo byłam z facetem 3 lata i mamy piekna coreczke i mieszkalismy razem ale on sobie ubzdurał ze mam romans i wyrzucil mnie z domu i zbral dziecko jestem u ojca i cały czas mysle ze wroci ta miłosc ktora była ale kiedy dzwoni do mnie zeby cos powiedziec to mnie wyzywa nie ma normalnej rozmowy próbowałam jakos to załagodzic ale nie dało rady. w tym momencie poznałam chłopaka ale nic z tego nie wyszło. smutno mi bardzo. wczoraj juz byłam w pół przytomna bo nafaszerowałam sie prochami ale kiedy uswiadomiłam sobie ze to jest koniec i nic nie da sie zrobic to poszłam do lazienki i wyzygałam te prochy ale mało brakowało cały czas mysle o samobojstwie ale mam ta iskierke nadzieji ale ona gasnie nie wiem jak długo pociagne.

  • Masz córkę to chyba ważniejsze niż mąż? Ja przynajmniej uważam że moje dziecko jest ważniejsze albo równie ważne jak mój partner

  • smutna

    a mnie rzucl facet, toreggo kochalam jak szalona nagle, smsem, napisal: wiesz co? to koniec. odchodze. a potem napisal jeszcze: mam cie w dup*e. Pierd**e to. Poczulam sie jak smiec. Uwazam, ze sposob rozstania tez jest wazny. Bo chamstwo na koniec robi dziury w sercu nie do zasklepienia.

  • konrad

    ja zakochałem się w cudownej kobiecie delikatna wrażliwa byłem w nią wpatrzony jak nigdy dotąd i co odrzuciła mnie moja męka trwa już rok to ja zawsze byłem na każde zawołanie jak było jej źle ja ją broniłem w pracy robiłem wszystko żeby dała mi jakiś znak i co nic nie wskórałem myślę że prawdziwa miłość dwojga ludzi wcale nie istnieje dziś walczę z tym uczuciem zmieniłem pracę żeby jej nie widywać wznowiłem studia zajełem się polityką moją jedyną pasją chciałbym jeszcze raz zawalczyć o nią ale klapki mi opadły z oczu jeżeli ona jest wstanie mnie tak skrzywdzić nie powinienem jej kochać dziś postanowiłem zostać sam już drugi raz zakochałem się bez wzajemności dochodzę do wniosku że nikt nie jest wstanie mnie pokochać chociasz mam w sobie uczucia pomimo tego że jestem trochę zdystansowany do ludzi i oschły ALE NA PEWNE SPRAWY NIE MAMY SPRAWY DZIEWCZYNY NIE ŁAMCIE SIĘ

  • sylwia

    ja chce umrzec niemam dla kogo juz zyc!!!4lata temu rozwiodłam sie z mezem dla młodszego o3 lata wymarzonego ukochanego!teraz miłosc kturą miałam zostawiła mnie podobno dla pracy?wygasły w nim uczucia stał sie dla mnie obojętny!a ja zostałam teraz sama niedochodzi to do mnie niepogodze sie z tym nigdy!myslałam ze jestem jedyna na swiecie z rozdartym na szczepy sercem?kiedy to minie?okropne nikomu niezycze tego bólu!mam31 l jestem wrakiem człowieka!

  • sylwia

    załamanie

  • kant

    Dzisiaj wygasła we mnie ostatnia nadzieja co zabolało jak nic nigdy wcześniej. Pierwszy raz w życiu czuje tak wielki ból Mój związek był związkiem na odległość, każdy od razu pewnie powie, że to bez sensu, ja tak nie uważam. Jeśli dwie osoby bardzo chcą to wszystko jest możliwe. Lecz problem właśnie pojawia się gdy jedna z osób ma inne pragnienia. Wszystko się zaczęło w wakacje, wyjechaliśmy razem nad morze i wtedy narodziło się nasze uczucie. Było jak ze snu i do dzisiaj jest to najpiękniejsze wspomnienie w moim życiu. On bardzo zabiegał o moje względy, obskakiwał mnie wręcz a ja z powodu moich wcześniejszych przeżyć bałam się zaufać. Przyjeżdżał do mnie, stał w pociągu całą noc po to by móc mnie zobaczyć. Pożegnania były pełne łez. Często miałam wyrzuty sumienia, że on mnie kocha bardziej niż ja go. Próbowałam nawet z nim zerwać, ale nie potrafiłam zresztą on zalewał się wtedy łzami. Mieliśmy wspólne plany na przyszłość, w końcu dzięki niemu nie bałam się przyszłości. Mieliśmy po roku razem zamieszkać, miał się przenieść do mojego miasta. I właśnie obietnicami próbował zdobyć moje serce. Dawał ich bardzo dużo. Zapewniał miliony razy, że mnie nie zostawi, że nie potrafi życ beze mnie. Uspokajało mnie to, wierzyłam w to chociaż wiedziałam, że nie powinnam ufać. Wszystko się zaczęło walić gdy poszedł na studia. Zaczął wymigiwać się od przyjazdów. Rozmowy stawały się coraz rzadsze. Mówił, że się uczy. Ale zazwyczaj po prostu spędzał czas z kumplami, oglądał filmy czy też spał. A gdy już rozmawialiśmy od razu uznawał, że idzie spać albo, że musi się uczyć. W końcu po tak wyglądających około dwóch miesiącach przestał mówić, że mnie kocha. Zerwaliśmy. Wciąż miałam pretensje o to jak mnie oszukał, bo jego obietnice zahaczały o moje życie, były naprawdę ryzykowne. Sprawiły, że widziałam całą swoją przyszłość na podstawie tych obietnic. Najpierw nie odzywał się w ogóle. Później zaczął pisać, zaczął tworzyć jakąś sztuczną przyjaźń.

  • kant

    Strasznie cierpiałam, trudno rozmawia się chłodno z kimś kogo się kocha nad życie. Zaczęłam się spotykać z ludźmi by powoli zapomnieć. Szukałam sobie zajęć. Ale nie pomogło, wszystko wracało i sprawiało od nowa ból. Wtedy usłyszałam od znajomego żebym walczyła skoro kocham. Więc walczyłam. Starałam pokazać się z jak najlepszej strony, nie dawałam o sobie zapomnieć. Codziennie trzymała mnie przy życiu nadzieja, że jak w końcu się spotkamy, spojrzymy się w sobie oczy, nastąpi dotyk będzie jak dawniej. Dzisiaj zapytałam kiedy się spotkamy. Napisał mi jasno, że to będzie tylko spotkanie przyjaciół. Że będzie miał dystans. Że jego stosunek do mnie się zmienił nieodwracalnie, że nie chce już próbować, że znowu bo będzie popełniać te same błędy. I te słowa mnie zabiły. Po tylu miesiącach cierpienia i ciągłej nadziei to był największy cios jaki mógł mi zadać. Nie rozumiem dlaczego po tylu obietnicach, po tym jak się starał tak strasznie mu zależało nagle poszedł na studia zrozumiał że jednak mnie nie kocha. Nie dociera do mnie, że można się tak po prostu odkochać. Nowe życie okazało się atrakcyjniejsze. Nie dociera do mnie, że już nigdy go nie zobacze. Nie obudze się przy nim. Wszystko mi o nim przypomina. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Znowu mam próbować rzucić się w wir zajęć i imprez? To mnie nie zadowala. To mi nie pomaga. Zapominam na chwile, a później gdy zostaje sama wiem, czego tak naprawdę chcę. Chcę być z nim. Czuję ból. Niewyobrażalnie mnie rozrywa w środku. Boli mnie serce i ściska żołądek.

  • kant

    Łzy same cisną sie do oczu.Te wszystkie porady to tylko teoria. Jeśli kogoś się naprawdę kochało to nie ma na to leku. Będzie się to rozpamiętywać zawsze, kolejne związki będzie się porównywać do poprzedniego. Nie wyobrażam sobie wakacji z innym mężczyzną nad morzem. Nie wyobrażam sobie tak samo leżec i nie robić nic z innym mężczyzną. To było nasze. Tego już nie ma. I nie będzie. Nie widzę sensu w powtarzaniu tego z kimś innym. Tego bólu nie da się pozbyć. Można go tylko stłumić. Ale później gdy zostaje się samemu z myślami wszystko będzie wracać. Ja osobiście nie mam już siły… To się wlecze tyle miesięcyi…. nie wyobrażam sobie swojego życia bez niego. Zabrał mi wszystkie plany i marzenia. Zabrał mi siebie. Nie chcę już żyć, bo mój sens odszedł.

    • Rozumiem Cię w 100%. Też związek na odległość i też nie przetrzymał. Tylko, że to ja wyjechałem na studia. Też myslałem, ze miłość pokona wszystko, że 300km to bardzo blisko. niesety okazało się inaczej. Ona bardzo cierpiała, dowiedziałem sie o tym po fakcie. Nie byłem idealny ale kocham Ją ponad wszystko. Walczyłem, ale tym tylko zwiększałem jej cierpienie. Bo ona ciągle mnie kocha, zawiodłem Ją i dlatego muszę ponieść konsekwencje, bo nie mogę być tak samolubny i zabiegać o nią wiedząc, że będę ją ranił. Nie mów, że nie chcesz już żyć! Na pewno są osoby, dla których musisz być! Też miałem takie myśli, choć mój związek skończył sie w tą niedzielę. Pamiętaj, ze nikt nigdy nie jest sam. Nie wiem, czy Ci to coś może pomóc ale teraz ja się będę martwił;)

    • Kate

      Dokładnie czuję to samo…;( kompletnie sobie nie radzę…

    • diana

      Wiem, że to zabrzmi beznadziejnie. Ale wypróbowałam na sobie, i podziałało. Natychmiast musisz przestać myśleć o Nim, nie wspominać na siłę pięknych chwil. Bo ból jest jeszcze większy wtedy. Trzeba znaleźć jakieś zajęcie ja np. wzięłam się porządnie za naukę i taniec, wyjść do ludzi, którzy dają mega energie :), poznać jakiegoś fajnego chłopaka. I powoli tamto życie oddzielić grubą kreską. Zapomnieć, wymazać, i włożyć do albumu z historią. :) I przede wszystkim zmienić myślenie. Jest jeszcze tyle osób, dla których warto się rano podnieść z łóżka.

  • Ania

    Brak mi nawet słów na to wszystko. Ja kocham jego a on mnie, ale zdecydował, że już nie chce definitywnie być ze mną przez kłótnie. Było ich naprawde wiele i większość z nich na ostrzu noża. Czasem sama miałam ochotę to zakończyć, ale nie miałam na to sił, bo kocham go ponad życie i wiem, że jestem uzależniona. Najgorsza jest świadomość, żę oboje się kochamy, ale być ze sobą nie możemy. Od paru dni staram się to naprawić, proszę, płaczę, poniżam się jak nigdy w życiu, honor odszedł dawno. Chociaż jeszcze przed tym związkiem słysząc sytuację, żę ktoś kogoś błaga o powrót śmiałam się… Teraz nie jest mi wogóle do śmiechu. Dziś błagałam o pocałunek, dotyk, przytulenie. Bezskutecznie… Już nioe widzę sensu w jakichkolwiek związkach, bo pakujesz w coś całe swoje serducho a potem wszystko legnie w gruzach i tak. Nie wyobrażam sobie powrotu do normalnego życia, bo go dla mnie nie ma. Są chwilę , w których czuję się silna, że dam rade, ogarnę to jakoś, ale za chwilę wybucham panicznym płaczem i to uczucie odchodzi zamieniając się w nieopisaną słabość.
    Pozdrawiam szczęśliwe singielki, bawcie się i cieszcie życiem, bo nie zdajecie sobie sprawy jakie to piękne, może kiedyś uda mi się do was dołączyć…

  • siss

    Proszę,niech ktoś mi pomoże i napisze do mnie,ktoś w podobnej sytuacji do mojej…Byłam w cudownym związku,ale on odszedł do …dzieci…Miał dzieci z poprzedniego związku i one po rozstaniu swoich rodziców,nie mogły się z tym pogodzic!Wybrał dzieci,mnie poprosił o czas,wyrozumiałośc,ale to tak trudno…Może ktoś wie jak sobie z tym poradzic?

    • czarna

      siss ten facet jest w porządku ma swoje zasady to jeszcze nie ten Twój za jakiś czas popatrzysz na to z dystansu i stwierdzisz, że dobrze się stało żyj swoim życiem dla siebie a wszystko się ułoży

  • pata czacha

    mnie też rzucił chłopak o imieniu Kuba bardzo go kochałam no i kocham
    ale mówi mi że mnie kocha a po za mną szuka dziewczyny ale bardzo dobrze że moje koleżanki mają chłopaka i nie chcą chodzic z Kubą a i tak on niema szans na jakom laskę
    ale ja mam tego dośc mam wielką ochotę go żucic….i powiedziałam mu że go rzucam..
    i poszedł nie było mi go żal… 5dni temu na gg napisał mi jakiś nieznajomy numer napisał że nazywa się Michał i mam 12lat odrazu wiedziałam że to Kuba no i go zablokowałam i wykasowałam go z listy znajomych i niechce o tym gadac..

  • Tomuś

    Rozstanie to też łaska dana od Boga… łzy obmywają nam serce, twarz i dłonie, a ból jest drogą na skróty, która prowadzi do doskonałości, doskonalej możemy kochać, szanować, zauważać drugą osobę którą kiedyś będziemy mieć. Jestem po 3 letnim związku i wiem co pisze, zostałem zostawiony na "moment" przed ślubem. Jednak największa tragedia to rozpad małżeństwa, żadnej ceny nie warto płacić za taką sytuacje. A ci któży zostawiają małżonka dla kogoś innego są godni pożałowania, bo nie wiedzą jak wielką krzywde potrafią wyrządzić.

    • Monika

      Mój mąz mnie porzucił po 4 m-cach małżeństwa…powiedział, że się pomylił …cierpię okrutnie…

  • lisica

    Siss
    jestem w podobnej sytuacji, spotykałam się z mężczyzną, który od samego początku powiedział, że ma dziecko z inną kobietą (nie byli już razem). Bałam się tego związku i przed uczuciem broniłam się bardzo długo. Niestety nie udało mi się, pokochałam go coraz bardziej z dnia na dzień. On powtarzał mi że jestem dla Niego najważniejsza i że beze mnie by sobie nie poradził. Nie musiałam długo czekać żeby moje szczęście legło w gruzach. Kilka dni temu powiedział mi, że nie może mi marnować życia, że on nie ma już szans by normalnie żyć, a ja jestem zbyt cudowna i za bardzo mnie kocha by mnie tego pozbawiać… zostawił mnie…nie wiem jaki jest powód, myślę że na pewno mnie nie kochał i nie byłam dla Niego wystarczająco ważna skoro podjął taką decyzję, ale ogromny żal pozostaje dlatego trzymam kciuki za Ciebie, cokolwiek się nie wydarzy wiedz, że najwyraźniej tak miało być.
    Pozdrawiam

  • krzysiek

    Tomuś niestety sie z Toba nie zgodze … co do żałowania tych ktorzy zostawiaja dla kogos innego. Nie jestes w sytuacji tej osoby wiec nie oceniaj .. Piszesz o Bogu a to On tylko ma do tego prawo zeby oceniać . Wpadasz w pułapke uczuc i jest po tobie.. niechcesz nikogo krzywdzic. Przez długi czas kochałem kogoś innego niz ta osoba z którą byłem. Myslisz ze przez 3 lata bez wyrzutów sumienia funkcjonowalem ? chcialem to zmienic rozwiazac sytuacje . niestety przyszedł kres tego "mało oficjalnego" związku . Mimo ze Ona mnie kocha .. zbyt duzo krzywdy jej wyrządziłem nie dawalem nadzieji a Bóg wie ze liczylem na to ze tylko z nia bede , teraz chce zrozumiec jej sytuacje.. Modle sie co wieczór o sile i o to aby Bog dał mi Ją albo zabral to uczucie. Co wiecej rozstałem się z oficjalną partnerka.. zrozumialem ile mógłbym krzywdy jej zrobić gdyby to wyszło na jaw, ze niechce tworzyc czegos co jest fałszywe.. Bardzo ja doceniam i chciałbym powiedziec ze szanuje ale to nie bylo to
    Gdybym był pozałowania godnym dupkiem to poprostu bym wczesniej zerwał, niestety pozałowania godny był lęk przed zranieniem jej .
    Teraz jestem sam .. ze sobą i ze swoimi smutkami… i pisze komentarze na portalu internetowym …smutne to jest
    czas wszystko wyleczy.. chyba

    powodzenia

  • dorka

    Ja rozstalam sie w ubieglym tygodniu. W zasadzie po tylko 4miesiecznym zwiazku. Wydawaloby sie, ze 4miesiace to dopiero poczatek i wtedy zaczyna sie dopiero to najwspanialsze. U nas niestety sie skonczylo. Mial wiele wad, ktorych nie widzialam, albo moje rozowe okulary nie pozwalaly widziec. Po 3miesiacach powiedzial, ze wyjezdza do rodziny na weekend bo mial ciezko chorego tate, caly czas bylismy w kontakcie telefonicznym, w soobote wieczorem napisal smsa, ze wybiera sie do znajomych, pisal w miedzyczasie ze jest fajnie, sa tam fajni ludzie i jeszcze troche posiedzi, bylo juz dosc pozno, wiec poszlam spac nie myslac o niczym.

  • dorka

    Wiedzialam, ze w pn znow bedzie przy mnie i bedziemy zyc jak dotychczas. W niedziele rano napisalam smsa jak tam po imprezce i czy sie fajnie bawil. Odpisal, ze chyba za duzo alkoholu wypil i sie zle czuje, ale ze bylo fajnie. W niedziele w nocy wrocil, ale zobaczylismy sie dopiero w poniedzialek po jego pracy. Przez caly tydzien nie zauwazalam nic co mogloby byc jakos podejzane.

  • dorka

    Cieszylam sie na piatek i wspolny weekend !!! poszlam do niego po poludniu do pracy i mielismy wspolnie pojechac do niego. Czekalismy na tramwaj, a on mowi ze musi mi cos powiedziec !!! co mu nie daje spokoju !!! popatrzylam … i wtedy wyrzucil z siebie, ze wtedy na tamten weekend co byl u znajomych napil sie za duzo i nie byl w stosunku do mnie szczery !!! :( ale ze to bylo nic nie znaczacego, ze ta dziewczyna tez ma chlopaka !!! (tylko pogratulowalam) sam nie wie jak mogl mi to zrobic, bo ze mna bylo mu cudownie pod kazdym wzgledem (tez tak myslalam !!!). Zalalam sie lzami, nie moglam pojac, zrozumiec.

  • dorka

    Bylam na ten weekend u niego, ten szok spowodowal, ze dalam druga szanse !!! choc wlasciwie o nia nie prosil, bylam taka dobita !!! postanowilam wymazac te historie i sprobowac zyc dalej !!! ale czulam, ze on zamiast sie starac zaczynal byc obojetny, przestal pisac mile smsy, wszystko bylo takie oschle jak do kolezanki, bez uczucia, nawet jak chcialam sie do niego zblizyc to nie odwzajemnial tego. RANIL z dnia nadzien. Po tygodniu w nastepny weekend dostal smsa i mi mowi, ze ta wlasnie dziewczyna, z ktora mnie zdradzil napisala, ze zerwala swoj 4letni zwiazek dla niego bo sie w nim zakochala !!! BOZE swiat padl mi drugi raz !!! ja zrobilam oczy !!! przeciez mowil ze nie bylo uczucia !!! POPLAKALAM sie, a on pocieszajac powiedzial, ze on od niej nic nie chce !!! nie wiem ile w tym prawdy … nasz pseudo zwiazek trwal jeszcze 2 tygodnie, wykanczalam sie psychicznie, jego „staranie„ bylo dla mnie katorga. Totalnie zimny, obojetny, a jak plakalam to pytal dlaczego placze, w ogole nie zauwazal problemu choc niby byl swiadomy.

  • dorka

    Powiedzialam KONIEC !!! w niedziele, serce nie bylo na to gotowe, a rozum tak !!! minal rowny tydzien, placze codziennie, najgorsze byly 2pierwsze dni, w pn jeszcze sie spotkalismy, powiedzial ze jest swiadomy tego co zrobil i ze mnie w takim stanie nie zostawi. Myslalam, ze jego pomoc spowoduje ze bedzie mi lepiej, ale po poniedzialku postanowilam walczyc sama, pisze … czasem dzwoni, ale jak dzwoni to ja placze w telefon, nie jestem w stanie zerwac calkiem kontaktu, wiem ze to glupio brzmi po tym co mi zrobil, DORADZCIE !!!!!!!!!!!!!!!!!! BLAGAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • smutna

    Pisalam tu 5 tyg temu – chlopak rzucil mnie niczym smiecia – napisal smsa: to koniec, ochodze, mam cie w d. pierdo*e ciebie". To byl moj pierwszy mezczyzna. Ukochany. Ufalam mu, oddalam mu serce. Od tamtego czasu milcze. On tez. Nie ma dnia, bym o nim nie myslala. Czasem jest tak kiepsko, ze placze. Ale nie chce pisac, dzwonic, bo to juz jest niepotrzebne. Wiem, ze jesli on w taki sposob zerwal, to to nie byl mezczyzna, a dziecko. Uciekam myslami jak najdalej od tej historii. to zle – bo ja tego nie przetrawilam, raczej zamknelam sie w sobie, by nie bolalo tak mocno, Udaje ze tej histroii nie ma. A ona sie wydarzyla i przedziurawila mi serce na wylot. Zle rozstania sa okropnym doswiadczeniem.

    • Gryegory

      Bardyo ci wspucyuje ja te tak milem y moja yona badyo ja kochalem ynajdy sobie kogos kto cie bedyie kochal

  • zakazanyowoc

    Miesiąc temu zostawił mnie chłopak. byłam z nim dwa lata a tak dokladnie dwa lata i jeden dzien… dzien po naszej 2 rocznicy zdradził mnie (był podobno pijany). nastepnego dnia mnie zostawił.. stwierdzil ze za duzo sie kłocimy(chociaz w ostatnich dniach sie nie klocilismy) ale ja sadze e powodem rozsatani był fakt ze on nie umial udzwignac swojej winy, tego ze mnie zdradził.. tchorz.. ale coż poradzić jak serce kocha ? rozstawalismy sie kilka razy, ale nie na dluzej niz 3 tyg… wiem, ze tym razem nie wrocimy do siebie.. popsoru to sie czuje, widzi, zreszta, po tym jak mnie potraktowal(zdradzil, a pozniej nic nie mowiac zostawił pod byle pretekstem) nie chce poprostu powtarzac poprzednich bledow i wracac do niego, bo niby poco? zeby znowu mnie zostawil? zdradzil? olal i poszedl sie napic z kolegami zamiast poswiecic troche czasu? nie wiem poco wogle pisze na jakims forum, ktorego i tak zapewne nikt nie czyta ale jak sie widzi ze ludie maja takie same problemy, czasem nawet gorsze(jest juz po slubie, sa dzieci i nagle mazzdradza, zostawia) to jakos latwiej zniesc ten ból.. DORKA myślę, że daj wam troche czasu, on musi przemysle, i ty rowniez.. czy chcesz wracac do faceta ktory cie zdradzil .. niemozesz byc pewna ze jezeli on wroci do ciebie po tym jak go bedziesz blagac nei zacznie sie spotykac z tamtadziewczyna ktora go pokochała… no. to chyba tyle. Życzę powodzenia wszystkim porzuconym.
    PS: nie warto na sileszukać kogoś nowego i pocieszac się bo nie dosc ze krzywdzi sie ta osobe to jeszcze nic to nie pomaga.. wiem bo tak samo mialam.

  • EWITA

    PO PRAWIE CZTERECH LATACH ZWIAZKU… FAKT NA ODLEGLOSC… ALE CO 5 MIESIECY SIE WIDZIELISMY I TERAZ PRZYLECIALAM DO STANOW DLA NIEGO WSPOMNE ZE ON TEZ U MNIE BYL… I BYLO FANIE DO PEWNEJ ROZMOWY KTORA JA ZACZELAM BO CHCIALAM ZAGRAC ZE TO NIBY KONIEC ZE JEST NIEODPWIEDZIALNY A ON W PLACZ ZE TYKO JA I TWARDO BO BOG DAL MI SILE ZAPYTALAM NAJPIERW POWIEDZ CO UKRYWASZ A ON NA TO MAM 5 MIESIECZNA CORECZKE!!!!!!!!!!!!! KLAMAL MI CALY TEN CZAS… MIELISMY PLANOWANY SLUB WSZYSTKO NAWET JAK BYL W POLCE TO JUZ ONA BYLA W CIAZY!!!!! I PO CO TO WSZYTKO!!!!!!!!!!!! CZUJE SIE JAK NAIWNA IDIOTKA KTORA CALE SWOJE SERCE ZYCIE MU ODDALA… RZUCIALM DOBRA PRACE W POLSCE ZOSTAWIAM WSZYSTKO DAL NIEGO…………….. NIE CHCE MI SIE ZYC!

  • Sylwia

    A ja dokładnie 13 kwietnia powinnam mieć rocznicę 3-letniego związku. Powinnam-ale nie będę już jej obchodzić…bo zamierzam się rozstać. Tak, tak…wśród tych wszystkich komentarzy ludzi porzuconych-jestem z tych co porzucają. Ale uwierzcie-to nie jest łatwe… Próbuję znaleźć w sobie siłę by w końcu powiedziane przeze mnie słowo "koniec" było coś warte. Bo przecież, który raz już z kolei te słowa padły…Aniu-Ciebie porzucił chłopak 3 tyg temu-"Czasem sama miałam ochotę to zakończyć, ale nie miałam na to sił, bo kocham go ponad życie i wiem, że jestem uzależniona […] Od paru dni staram się to naprawić, proszę, płaczę, poniżam się jak nigdy w życiu, honor odszedł dawno. […] Dziś błagałam o pocałunek, dotyk, przytulenie. Bezskutecznie…" To nie ma sensu Aniu. Robiłam to samo…Poniżałam się, błagałam, starałam się cokolwiek zmienić w naszym życiu-by nie było tych ciągłych kłótni, tego codziennego mijania obok siebie. Tylko, że on kocha mnie na swój sposób…Sposób, którego już nie akceptuję. Zdałam sobie sprawę, że chcę być kochaną i czuć to chociaż raz w tygodniu. Gdy chcę powiedzieć-odchodzę…przychodzi z jego strony (chyba w akcie rozpaczy) odrobina czułości…a po dniu, dwóch-jest znów to samo. Dlatego Aniu-ja znajdę w sobie siłę-której Ty nie miałaś-i zakończę to uzależniającą mękę…

  • beti

    Kochani kazde rozstanie piekielnie boli a jesli zostaje owoc milosci ,spotkania ,zauroczenia ?Bylam w zwiazku szesc lat,mam synka ktory urodzil sie bo oboje tego chcielismy .Kiedy tylko sie pojawil na swiecie wraz z nim nastapilo rozstanie.Tak wracalismy przez te trzy lata juz kilka razy ,tracac szacunek do samych siebie .Staramy sie utrzymac dobre kontakty jedynie dla synka .Wiem jak bardzo sie roznimy i jak mocno cierpimy !Przy dluzszym nie widzeniu sie bardzo tesknie za nim i jestem wstanie wszystko mu wybaczyc.

  • Jagoda

    Mnie chłopak rzucił a byliśmy 3,5 roku temu nie mog sobie z tym poradzić…

  • Katarzyna

    Wiem czym jest strata bliskiej osby,czym jest pustka odczuwana po utracie kochanego.Sama nie umiem ułożyć sobie życia ,chociaż mam przy sobie kogoś ,kto mnie bardzo kocha,ale nie potrafie odwzajemnić tego uczucia i mam z tego powodu wyzuty sumienia.Kocham tego ,który już nie jest ze mną,ale hołduje zasadzie że trzeba najpierw wybaczyć sobie ,żeby póżniej wybaczać innym

  • Agnieszka

    Święta…czas radości, a mnie kroi się serce, ściska w gardle…mój ponad 9 letni związek runął. Przez ostatnie miesiące biłam się z myślami czy warto dalej ciągnąć ten stan, nie obwiniam drugiej strony za to że nastąpił koniec, wiem że jestem winna, to jest dobry człowiek, bardzo wartościowy, łączy nas wiele wspomnień, wspólne wakacje, wypady, są i będą przedmioty, sytuacje i miejsca kojarzące się tylko z nim…wiem jak wielką miłością mnie darzył nadal darzy… we mnie coś zgasło, nie potrafiłam okazywać uczucia, ciepła, uciekałam w tłum, czułam się samotna. Podstawą związku są rozmowy u nas było ich bardzo mało, różnimy się znacząco temperamentami i charakterem. Chciałam aby nasze rozstanie odbyło się z kulturą, na poziomie, chcę jemu przede wszystkim pomóc przejść przez to mniej boleśnie, wiem że jemu będzie ciężko z racji tego że mieszkaliśmy razem, ja teraz jestem w nowym pokoju – wynajmuję, nie mam tu warunków jakich miałam , do jakich przywykłam, ale nie można być ze sobą dla komfortu mieszkaniowego. Jest mi smutno i przykro żę tak musiało się stać jak się stało, chciał żebyśmy jeszcze raz spróbowali dać sobie szanse, może udałoby się uzdrowić ten związek… nigdy się nie dowiem czy by się udało bo nie dałam nam takiej szansy. Tak naprawdę podczas ostatniej rozmowy ze sobą najwięcej się dowiadujemy o sobie, stać nas wtedy na szczerą rozmowę, bez wrzasku i złości…ciężko mi było powiedzieć że to definitywny koniec, chcialabym żebyśmy utrzymali jakiś kontakt nie wiem jak to nazwać aby właściwie zabrzmiało… przyjacielski to chyba nie najbardziej odpowiednie słowo ale zebysmy pomogli sobie przez to przejść. Może ktoś z Was doradzi czy właściwym jest pisanie do osoby z którą się było? czy to jeszcze bardziej jej nie zdołuje? jakie macie w tym doświadczenie? Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek przeżyję tyle fajnych chwil jakie my przeżyliśmy, mimo że to ja odeszłam jest mi również ciężko z tym żyć, zależy mi na szczęściu byłego partnera, mam nadzieję że znajdzie się ktoś kogo kiedyś pokocha tak mocno jak mnie i kto odwzajemni jego uczucie z taką siłą bo naprawdę zasługuje na to by być szczęśliwym… moje problemy z okazywaniem uczuć pewnie zrodziły się od dzieciństwa bo przecież to wynosi się z domu, moja matka nigdy nie okazywała mi uczuć, bynajmniej tego nie pamiętam, prędzej tato… ale jego straciłam pół roku temu niestety, może to nie jest dobry pomysł żeby użalać się na forum ale musiałam to zrobić… może ktoś będzie miał ochotę popisać, wymienić się podobnymi doświadczeniami… 1/3 razem spędzonego życia z bliską osobą to naprawdę szmat czasu… nie da się wymazać tych chwil… jedno jest pewne samotność jest straszna… puste ściany nie ma się do kogo odezwać, zrobić komu kawy… dobija mnie to wszystko…. wiem że nie będzie łatwo…

    • emi

      ty go nadal kochasz

    • Jagoda 26

      Agnieszko czytam Twoja opowieść i uwierz w 100% pokrywa sie z moja, jestem na takim samym etapie jak Ty. Widzę że nie jestem jedyna osoba która zerwała i tkwi w takiej cholernej próżni. To co napisalas tutaj jest calkowitym odzwierciedleniem tego jak ja sie czuje i jak mysle…..wiesz moj byly partner nigdy mnie nie skrzywdzil, nigdy nie zawiódł, nie zdradzil….a ja postanowilam z nim zerwac i zniszczyc 5 letni zwiazek bo nagle stwierdzilam ze nie jest juz dla mnie na tyle atrakcyjny i ze mnie nie pociąga….wiem to chore ale potem zastanawialm sie czy ja go kocham doszlam do wniosku ze chyba jednak nie, probowałam cos zmienic siebie naprawic aby dostrzec cala reszte ale nie potrafilam i po roku meczenia sie z wlasnymi myslami postanowilam zakonczyc 5 letni zwiazek…..Pamietam jak płakał jak z nim zerwalam….obydwoje plakalismy i przytulalismy sie….teraz mija 8 miesiecy od tamtego momentu i nadal sobie nie radze z samotnoscia, pustka, żalem i wspomniniami, nie umiem znalesc sobie miejsca, nic mnie nie cieszy i bywa tak ze zyc mi sie nie chce….a jemu zycze wszytskiego dobrego mam nadzieje ze kiedys znajdzie madrzejsza dziewczyne ode mnie ktora bedzie odwzajemniac jego uczucia, ktora bedzie go mocno kochac i da mu wiecej niz ja dawalam bo to jest wspanialy czlowiek….tez bardzo zalezy mi na jego szczesciu

  • Ania

    Dziewczyny nie załamujcie się. Mnie chłopak rzucił bez powodu po ponad półrocznym związku, może to i niedługo, ale kochałam go ponad życie, wydawało mi się , że jeszcze nikt nikogo niekochał tak jak ja jego, i że nikt nigdy nie cierpiał tak jak ja. To było 8 miesięcy temu i od tamtej pory nie ma dnia, żeby nie nasunęła mi sie myśl o nim. Ale to są już tylko martwe, puste wspomnienia, wiem, że skoro był w stanie być tak chamski i tak strasznie zranić, to po prostu był złym człowiekiem, który nie zasługiwał na moją miłość. Na początku nienawidziłam. Teraz nic do niego nie czuję. Kompletnie nic. Chyba moje serce zrozumiało, że szkoda zarówno mej miłości, jak i nienawiści na takie zero. Nie ma go dla mnie. Nie istnieje. Chciałabym, żeby był nieszczęsliwy, bo na to zasłużył,

  • Ania

    ale już nie życzę mu tego z całego serca, tak jak dawniej. Po prostu nic mnie on nie obchodzi :) Jestem gotowa na nową miłość, z pewnością ten związek i rozstanie wiele mi dały, nauczyły, dojrzałam, i myślę że będę lepszą kobietą dla kogoś w przyszłości, postaram się unikać starych błędów. Na dyskotece już spokojnie mogę tańczyć, przytulać się, pocałować z innym, patrzeć tamtemu w oczy i nie myśleć o NIM. Jego już nie ma. Bardzo pragnę już bliskości, związku z kimś, tyle że nie spotkałam jeszcze tej właściwej osoby. Ale jak sami widzicie, czas naprawdę leczy rany. Wszystko się zmienia, trzeba to zaakceptować, bo życie polega na ciągłych zmianach, ale uwierzcie, że TO może być zmiana na lepsze :)

  • Karo.

    Nie wolno nam się załamać. Ciężko mi wczuć się w sytuacje, gdy małżeństwo się rozpada, ale uwazam ze równie mocno można kochac w związku trwającym krotki czas.

  • Karo

    Byłam kiedyś w związku trwającym 2 lata, bylam strasznie zakochana, myslałam tak to ten jedyny. Popełniałam wiele błędów dlatego mnie zostawił. był bardzo dobrym chłopakiem, pełnym uczuć i ciepła. płakałam z anim strasznie nie mogłam się pozbierać kilka miesiecy. Z czasem ból minął a ja poznałam kogoś nowego i znów sie zakochałam a swojego bylego traktowałam już jak kolegę, niestety tydzien temu rozstalam sie z tym drugim chlopakiem cierpię, ale życie nauczyło mnie, że może znów spotka mnie miłość.

  • Karo

    Jedynie, co teraz mnei dreczy to moja pierwsza miłośc, czesto piszemy do siebie mam wrazenie ze on nie zapomnial, że nadal coś czuje. I to mnie zastanawia bo wiem, że to najlepszy chłopak jakiego spotkałam w zyciu. Wracając do tematu, przezywam rozstanie, nie wychodze z domu bo minał zaledwie tydzień, ale wiem, że spotka mnie szczescie i kazdego z Was spotka. A czas pozwala zapomniec i goi rany.
    Pozdrawiam

  • Naiwna??

    Poznałam boskiego faceta. Właściwie, zostaliśmy zeswatani:) Od samego początku miałam rozterki związane z tym związkiem, ponieważ był starszy o 11 lat. Dziwiło mnie to gdyż nigdy nie szukałam rówieśników, zainteresowanych imprezowaniem itd. Od momentu poznania byliśmy ze soba prawie codziennie. To była moja miłość od drugiego wejrzenia:) Po 4 miesiącach wyjechalismy na wakacje, z których przywieźlismy cud zycia. Byłam w ciąży. Okazał się bardzo odpowiedzialny, mimo swojego niezogranizowania i chaotycznego sposobu bycia i zycia. Zaplanowaliśmy ślub, zamieszkalismy razem, zaczelismy wykańczanie jego domu… Ale juz wtedy wiedziałam, że mnie nie kocha. w 10 tygodniu okazało sie, że nasz dzieciątko ma wadę serca i nieprawidłowo sie rozwija, wykonano zabieg…Dalej bylismy razem. 2 miesiące po zabiegu zamieszkalismy w naszym domku. Moja miłość była nie do opisania, bezgraniczna. Robiłam wszystko, by było mu ze mna dobrze. Mi było wspaniale, mimo tego, że coraz bardziej zauważałam brak miłości z jego strony. Jednak moja miłość i egoizm nie pozwalały mi odejść. Aczkolwiek w złych dniach ciągle sie nad tym zastanawiałam. 3 dni temu chciałam z nim porozmawiać i poprosic, aby nie ukrywał spotkań ze swoimi koleżankami, ponieważ nie jestem o nie zazdrosna i nie zabronie mu tego. W końcu zapytałam "czemu mieszkamy razem??" Teraz tego żałuje. Powiedział że mnie nie kocha i wątpi, żeby to się kiedykolwiek zmieniło. Zadawałam pytania, on odpowiadał, że nigdy nie kochał żadnej ze swoich dziewczyn i był z nimi z przyzwyczajenia. Kochał jedną, a z nią nigdy nie był. Powiedział, że mieszkamy razem bo taki był plan, a jesteśmy razem bo tak wyszło. Po tej nocnej rozmowie spędziliśmy razem jeszcze 2 dni. Rozmawialismy w ciągu nocy, ja płakałam, kochaliśmy się, było niesamowicie, on mnie pocieszał. W ciągu dnia było tak jakby nic sie nie wydarzyło. Byliśmy na zakupach, u jego rodziców… miałam nadzieje, że to był tylko zły sen i że się rozmyślił. Jednak nie. Teraz trwa już drugi dzień moich błagań, próśb, poniżania i żebrania o możliwość bycia z nim. Twierdzi, że nie pokocha i szkoda mojego czasu. Dziękuje, że o niego dbałam, przeprasza że nie kocha. Ale nie potrafi mi powiedziec prosto w twarz, że to koniec. Przytula, całuje, pociesza, mówi, że było mu ze mna dobrze. Jak moge w takiej sytuacji nie mieć nadziei. Kocham go szalenie. Wiem, że większośc powie, że to głupota i błąd, ale wystarczy mi jedno jego słowo i przybiegne. Kiedy miałam wątpliwości dawno temu mówili żebym słuchała serca a nie rozumu, bo rozum jest nauczony kalkulować. Byliśmy razem 11 miesięcy, 5 mieszkaliśy razem. Teraz nie potrafie zasnąć bez jego objęć…

  • kasia

    3,5 roku temu zostawił mnie chłopak i kompletnie się rozsypałam. Nie byłam w stanie funkcjonować, zamknęłam się w domu obwiniając się o wszystko i czując jak śmieć. Nie mogłąm znależć pracy czułam się niedowartościowana. Aż przyszedł pewien moment przełomowy w moim życiu. Nagle poczułąm ZŁOŚĆ, tak silną wściekłość, że dałam się wyprowadzić na takie manowce. Stanęły mi przed oczami wszyscy faceci, szanse, z których nie skorzystałam, zatopiona w swym bólu. Zobaczyłam, jakim był burakiem, jego słowa, jego opinie, jego nieodpowiedzialność, jego miemanie o sobie (był przeciętniakiem, a uważał się za nie wiadomo kogo). Szybko staram się nadrabiać stracone chwile, choć czasu nie cofnę, ale nie jest za późno nigdy przecież. Chciałam powiedzieć coś osobom, które cierpią teraz. NAprawdę przyjdzie czaskiedy pojawi się spokój. Mi zajęło to 3 lata, ale on przyszedł.

  • Dziewczyna

    A u mnie było zupełnie inaczej niż u was wszystkich.
    Poznałam chłopaka, napisałam do niego
    postanowiliśmy się spotkać było suuper
    za 2 spotkaniem było już pod górkę, pokłóciliśmy się on mówi że mnie skreśla
    ja nie mogłam się z tym pogodzić, koleżanka pomagała mi pisała do niego sms,
    dzwoniła wkońcu spotkaliśmy się po raz 3, wyjaśniliśmy sobie wszystko…
    za 4 spotkaniem też było ok, sama zaczęłam się do niego wtulać, nigdy nie byłam
    taka śmiała ale wtedy czułam taką potrzebę.. pytałam mu się kiedy się spotkamy czy jutro mu pasuje on mówi dobra ok … ja odeszłam w skowronkach, następnego dnia do żadnego spotkania nie doszło a on napisał abym dała mu spokój że jestem za młoda i nie w jego typie … nie wytrzymałam pytałam się moim znajomym jaka jestem z wyglądu wszyscy mi mówili że śliczna że niczego mi nie braknie. a jest starszy tylko o 3 lata czy to jest duża różnica ?? wali mnie już wszystko … ja już nie będę wielce błagała aby się spotkać … KONIEC robienie z siebie idiotki !!!! to nie dla mnie zawsze chłopacy starali się o mnie .. ja też staram się piszę okazuje mu czułość a on ma to kompletnie w DUPIE .. a ja się zakochałam … ale życie leci dalej xd nie warto się załamywać .. zawszę się mówi pozna się kogoś lepszego kogo będziesz kochała jeszcze bardziej .. kto na ciebie zasłuży .. i tak robię może jest mi przykro ale dziewczyny to minie dajcie sobie więcej czasu !!!!
    a jak poznacie kogoś innego znów będziecie w skowronkach :P
    Pozdrawiam

  • ewa

    w niedziele 2.04.2010 r. zostawił mnie chłopak. byliśmy ze sobą 3.5 roku kupe czasu. od kąd pamiętam kocham go ponad życie. jeszcze w sobotę kochalismy się pod gołym niebem, a teraz próbuje normalnie funkcjonować!
    Nie mam z kim pogadać, nie ma mnie kto przytulić! A co jest najgorsze mieszka ma przeciwko mnie miałam do niego przez ulicę! JESTEM ZAŁAMANA. nie wiem gdzie szukać pomocy.

  • zakochana

    ja z moim chłopakiem rozstałam się prawie tydzień temu chociaż nie poprawka to on postanowił odejść, byliśmy ze sobą pół roku dla jednych długo dla innych krótko, jednak ja przez ten czas pokochałam go jak nikogo innego pomyślałam kurcze w końcu i do mnie los się uśmiechnął . zabawne jest to że nigdy nie pomyślałam że będziemy razem znamy się od podstawówki(czyli dobrych już 16lat) zawsze się nam się miło rozmawiało. aż w końcu coś zaiskrzyło między nami początek jak zawsze cudowny nie mogliśmy dnia bez siebie wytrzymać mówił że jestem wyjątkowa że zależy mu na mnie że chce być ze mną, a ja z każdym dniem coraz bardziej go kochałam. aż tu nagle stwierdził że nie chce być już ze mną że nie jest zakochany i że dalsze bycie razem nie ma sensu, że nie jest jeszcze gotowy na dłuższy związek. to po co to wszystko było to zwodzenie mnie mówienie że chce być ze mną, planowanie wspólnych wakacji skoro wiedział że długi związek nie jest dla niego to po co ta gra nie rozumiem tego i raczej nie zrozumiem . to boli i to bardzo nie wiem czy kogoś jeszcze tak pokocham,może to wszystko moja wina za bardzo się starałam. za dnia pracuje to jakoś na chwile zapominam, jednak wieczory są najgorsze ta pustka w sercu i oczekiwanie że może jednak jeszcze się odezwie że może nie wszystko stracone,cały czas płaczę nie radzę sobie z tym tak bym chciała go przytulić poczuć ten spokój który zawsze czułam będąc z nim. postanowiliśmy zostać przyjaciółmi może z czasem on mnie pokocha i jeszcze się nam ułoży, bo ja nie przestanę go kochać tego jestem pewna. albo może jednak nie jesteśmy sobie przeznaczeni, i chociaż straciłam chłopaka którego dalej bardzo kocham ale może zyskałam przyjaciela. czas pokarze jak to będzie z nami. wiem jednak też że czas nie goi ran on tylko przyzwyczaja do bólu:(

  • Monika

    dwa miesiace temu zakonczyl sie moj zwiazek narzeczony zostawil mnie 3 miesiace przed slubem dzien przed rozstaniem mowil ze mnie kocha i tak poprostu odszedl nie moge sobie z tym poradzic nie wiem ile jeszcze wytrzymam on mieszka na tym samym osiedlu widujemy sie codziennie nie rozmawiamy wogole a najgorszev jest to ze moja przyjaciolka zaczela sie kolo niego krecic i chyba sie spotykaja a ja to wszystko musze ogladac

  • Zuzanna

    4 tygodnie temu zerwał ze mną mój chłopak. Udawałam "twardziela" ,nie płakałam,nie żaliłam się nikomu. Ale jednak cały czas miałam nadzieję,że będziemy razem. Ostatnio dowiedziałam się,że znalazł sobie dziewczynę – moją znajomą. Cały czas o tym myślę – co robią,czy są razem,o czym rozmawiają czy mówią o mnie. Jest to bardzo męczące. I mam już lekko dość,tym bardziej,że bardzo często sie widujemy i zachowujemy się jakby nigdy nic. Czytam wasze wypowiedzi i widzę,że nie jest ze mną źle,że mogło być gorzej,ale jakoś nie potrafię dojść całkowicie do siebie.

  • Crystal

    Przedwczoraj byla niedziela niby wszystko ok bolala mnie glowa on pisal i dzwonil az mu powiedzialam zzloszczona ze nie wytrzymam juz dluzej naszych klotni i nie chce z nim byc:(to bylo klamstwo kocham go ponad wszystko)zaczal mi ublizac kiedy nie oebralam nastepnego telefonu i powiedzial ze on tez nie chce juz ze mna dluzej tracic czasu naublizal mi od najorszych.Dzisiaj mamy wtorek dalabym wszystko zeby byc w jego ramionach wiem ze go kocham i on mnie tez ale jeste strasznie uparty i wiem ze chocbym niewiem co robila nie wroci do mnie.Moze ma tak byc niewiem ale wiem ze bardzo go kocham pomimo iz jest ostatnim hujem za przeproszeniem.Wylaczylam obydwa telefony i zamknelam sie w domu jak mysz w dziurze :(wiem ze to juz koniec nie ma sensu dalej tej gry grac bede musiala wyjechac gdzies na pare dni zapomniec i poznmieniac telefony numery wszytsko zeby o nim zapomniec.Jesli ktos ma ochote porozmawiac o tym samym problemie podaje moj numer GG23226927.Pozdrawiam wszystkich porzuconych.buziaczki.

  • Crystal

    jesli chcesz pogadam z Toba na gg mam ten sam problem moj GG 23226927 pisz smialo.pozdrawiam

  • aleksandra

    Też mnie ktoś zostawił.
    Mój związek trwał krócej niż wasze, ale sądze że jestem osobą która bardzo przywiązuje się do ludzi.Dlatego to rozstanie tak bolało.
    To była moja pierwsza miłość….
    Bolało , ale mam wspaniałych przyjaciół którzy byli obok mnie kiedy tego najbardziej potrzebowałam.Wspierali mnie.
    A on?
    Co najlepsze nie powiedział mi nawet dlaczego zrywa.
    Do tej pory nie znam nawet powodu.
    Po prostu przestał się odzywać. I przyjechał tylko żeby zerwać.
    No cóż.
    Zycie to czy się dalej i będzie toczyło się dalej bezwzgędu na wszystko.Nie załamałam się a czasem wspominając miłe chwile mam blady uśmiech na twarzy.
    Jeżeli chcecie pogadać- bo czasem może lepiej , łatwiej z nieznaną osobą – podaje moje gg – 20803980
    Macie przykład we mnie że życie po rozstaniu jest możliwe.

  • Alicja

    Kochani… to ja chyba mam podobnie :) Mnie zostawił chłopak, bo stwierdził, że zauroczenie mu się pomyliło z miłością. Poczułam się okropnie i dalej nie mogę sobie miejsca znaleźć. Do tego podczas rozstania w ogóle go nie poznawałam. Zachował się wobec mnie jak kompletny kretyn … Szkoda słów.

    Pozdrawiam.

    PS: Mam nadzieję, że kiedyś mi przejdzie :(

  • madziora

    mój chłopak sie nie odzywał a nagle 4 dni przed kinem powiedział mojej kumpeli że pokinie zerwie ze mną tydzień temu napisał mi jesteś ta jedyna byliśmy razem 5 miesięcy mam strasznego doła

  • Nadiaa

    Ach , :( teraz jestem w wielkiej rozsypce , rok do tylu chlopak mnie zostawil bo okazało się że znalazl kogoś innego i potem minelo troche czasu i po pol roku dalam mu szanse , po szczesliwych 6 miesiacach wczoraj stał sie szorstki , zimny, mielismy sie spotkać ,dzownilam do niego kilknascie razy to za 12 telefonem odebrał to wydał sie na mnie, czuje ze albo znudzilam sie mu lub na nowo zrobil to co kiedys znalazl se kogos drugiego , tak mnie to rani :( probuje znaleźć zajecie ale nie wychodzi mi to , błakam myslami o nim :( w snach widze go :( ciagle chodzi po mojej glowie gdy zerkne na sms w ktorych pisał ze ejstem wazna ze nie zostawi mnie cisnie mnie do placzu bo co ja mu takiego zrobilam :( nie zasluguje na takie traktowanie :( przestalam dzwonic do niego i pisać zobacze jak to bd:( chce z nim byc ale boje sie ze za jakiś czas zrobi to samo i znowu zostawi mnie :(

  • swistak

    mam 17 lat chodze do zawodowki wyjechalem 15.03.2010 roku na kursy na miesiac poznalem tam moja milosc tak bynajmniej myslalem zaczelem zagadywac bylo bardzo fajnie bardzo duzo czasu spedzalismy razem ukrywajac to przed innymi gdy zaproponowalem jej zeby zostal moja dziewczyna odpowiedziala mi ze to zalezy ode mnie zdiwilem sie bo ja chcialem z nia byc a ona mi mowi ze to zalezty ode mnie w kolejny dzien mi wytlumaczyla o co chodzi ze ma niby chlopaka tzn. poznala 2 lata temu pewnego chlopaka z poczatku wszystko bylo ok miedzy nimi jednak on zaczol wyjezdzac za granice najpierw na miesiac potem na coraz dluzej ona chiala wkoncu z nim zerwac a on jej powiedzial ze jak z nim zerwie to ja zabije a potem siebie ja to zakceptowalem poniewaz powiedziala mi ze i tak z nim zerwie bo chce byc ze mna zaproponowalem jej zeby zamieszkala ze mna bo ja bardzo pokochalem i chcialem z nia zamieszkac poniewaz miszkalismy od siebie bardzo daleko (72km) ona sie zgodzila tylko powiedziala jak skonczy szkole ktora konczy w tym roku po kursach pisalismy ze soba mielismy plany na przyszlosc zostalem zaproszony na wesele kuzyna powiedziala ze pojdzie ze mna az tu po 2 dniach jak sie zgodzila przestala sie odzywac nie odp. na sms-y nie odbierala tel odemnie i wylaczala tel. dzwonilem pisalem minely 3 dni az ktos odebral tel myslalem ze to ona a to odebral jej chlopak z ktorym mowila mi ze zerwala z nim poczulem sie jak by ktos mi serce ukradl nie chciala ze mna porozmawiac nie wiem co robic caly czas mysle o niej nie wiem co zrobilem nie tak ze nie chce ze mna rozmawiac czuje ze to koniec ale i tak bede czekal moze wroci do mnie ale nie wiem jak dlugo wytrzymam

  • GOść

    mnie też rzucił chłopak, to tak boli :( nie potrafie sobie z tym poradzić. Nie rozumiem tez jego decyzji, było idelanie. Nie kłóciliśmy, palnowaliśmy wspólną przyszłość. Związek był naprawde idealny. Nawet nie mam żadnych złych chwili by wspominać , by starć się znalęść jakies plusy tego rozstania. Był naprawde dobry pod każdym, względem, nigdy nawet nie dał żadnych znaków że coś jest nie tak. TWierdzi, że coś z nim jest nie tak, że mnie kocha (tak już jak sie rozstalismy, jak się żeganliśmy to powiedził, że mnie kocha) ale, że jak byśmy byli dalej razem to by mnie skrzydził, że bym niby bardziej cierpaiła.Nie potrafie tego zrozumieć, on chce przeczekać to co w nim siedzi (sam nie wie co) i może wszystko sie ułoży. Nie wiem co mam myleć, czy walczyć o ten związek czy odpuścić, czy to jego słowa tylko po to były żeby troche zmniejszyć mój ból, nie wiem, nie chciał też swoich rzeczy zabrać. NIc z tego nie rozumiem, to takie trudne, tak bardzo go kocham

  • zalamana

    Poznalam chlopaka przez internet,na poczatku wogole nie zawracalam sobie nim glowy-nie byl w moim typie,ale tak nalegal na numer telefonu ze mu podalam i zaczelismy rozmawiac ze soba calymi dniami,poczulam w im osobe,ktora zawsze chcialam miec przy sobie,a dlatego ze on mieszka za granica a ja w Polsce-umowilismy sie ze na urlop przyjedzie tutaj.Wszystkie zdarzenia z calego dnia mu opowiadalam,on mowil o glebokim uczuciu do mnie,o palanach na przyszlosc-ja podswiadomie mu nie wierzylam,ale tez snulam plany.Dzien przed przyjazdem jak zwykle zadzwonil i mielismy siespotkac nastepnego dnia bo byl juz w Polsce-niestety nie odbiera telefonu,sam tez nie zadzwonil.Tak zranil moje serce,bo ta znajmosc trwala caly rok,a ja nawet za nikim sie nie ogladalam,bo myslalam ze sie spotkamy i bedziemy szczesliwi-on tak mowil.Zostaly mi duze rachunki i zawiedzione serce.

  • efelka

    Ja z moim chłopakiem byłam ponad 6 lat. Wszystko było fajnie. Nawet ostatnio się nie kłóciliśmy ani nic. Nagle z dnia na dzień on zaczął mnie olewać :/. Nie pisał do mnie smsów ani na gg nic a jak już to tak jakbym była jego koleżanką. Błagałam go o spotkanie żeby porozmawiać, ale zbywał mnie, że jest chory, że to, że tamto. Ostatnio napisał:" jak będę miał czas to wpadnę i tyle. Zluzuj." Jest mi bardzo ciężko i nie potrafię pojąć jego zachowanie. Dodam, że trwa to już ponad 2 miesiące. Nie wiem o co chodzi i to jest chyba gorsze niż to, że by mi po prostu powiedział, ze to koniec. Ja go naprawdę kocham i wszystkie wspomnienia tak bardzo bolą. Nie umiem sobie z tym poradzić… Nie potrafię pojąć, jak można tak nagle stać się w stosunku do drugiej osoby z którą się już tyle jest i się ją kochało a może i kocha takim zimnym i takim chamem, jak tak nagle można się stać takim obojętnym…. Ciągle słyszę żebym go olała i poszukała sobie kogoś innego, ale ja nie potrafię :(. Nie potrafię z tym wszystkim od tak pogodzić, wymazać wspomnienia i jego i zacząć być z kimś innym… Dlaczego on mnie tak rani?

  • Bartosz

    Hej. ja wam opowiem moja historie. Byłem z dziewczyną 2 żuciała mnie a jest w ciaży nawymyślała mi a ja ją kocam co mam zrobić jusz wszytkiego próbowałem i nic nie daje????????????????????

  • Zraniony:(

    Dokładnie,zgodze sie z Krisem . Miłosci nie ma ,dwa tygodnie temu bylem jeszcze ze moja dziewczyna marzen,mam tylko 15lat ale nigdy w zyciu nie obdarzylem takim uczuciem.Bylem do niej przywiazany,szanowalem ja,moglem zrobic wszystko co by chciala,chcialem poprostu zeby poczula jak bardzo mi na niej zalezy…Staralem sie,lecz ona mnie olewala,dla niej byly wazniejsze kolezanki a zwlaszcza jedna.Kiedy bylem u niej w domu i jej kolezanka zadzwonila moja byla mowila po 5minutach od rozmowy ,,to kiedy idziesz do domu''?.Wiedzialem ze chciala sie z nia spodkac.Była dla mnie nie mila,brzydko sie odnosila w przedewszystkim ranila mnie wiele razy mowiac np:ty mieszkasz tam ja mieszkam tu i wolalabym miec chlopaka na miejscu a ten nasz zawiazek jest bezsensu skoro przyjezdzasz tylko co 4dni…Byly gorsze teksty przez nie ktore nawet plakalem,tak plakalem . bo nikt nie chcialby slyszec takich slow od ukochanej osoby..No coz ,ciagnie mnie do niej bo bylismy zesoba ponad rok,wydaje mi sie ze juz nikogo nie pokocham tak jak jej,ze ona ma niezwykle cialo,niezwykle doleczki na policzkach,piekne wlosy.TERAZ ZALUJE ZE WPAKOWALEM SIE W TE GOWNO KTORYM NAZYWACIE MILOSCIA.To moje zdanie,milosci nie bylo,nie ma i nie bedzie. to co jest to tylko przyzwyczajenie do obecnosci drugiej osoby i tyle .peace .

  • karolcia

    a ze mna zerwał chłopak….;(((((((((((((((.
    i to tak bardzo boli…;nie radze sobie z tym… i nadal go kocham….
    najgorsze jest to ze w dniu zerwania zobaczylismy się.. i "na dowidzenia" mi powiedizał 'zostanmy przyjaciólmi…';(kurwa jak to boli…;((((((((((

    • karolcia mnie dziś rzucił chłopak w wieku 16lat urodziłam mu ślicznego synka nasz synek ma prawie 10miesięcy i dziś napisał mi esa że z nami koniec mnie też to boli ale trudno mże wróci,bo wczoraj go uderzyłam za to że robi se z mojego domu hotel raz przyjdzie a dwa dni go nie ma on nie myśli o dziecku i o mnie ja mam nie długo 18 przez mojego chłopaka byłego a ojca mojego dziecka rzuciłam szkołe nie mam wykształcenia ani nic i pisze do niego o jakieś pieniądze a on że mni nie da a moim zdaniem wszyscy kolesie są tcy sami jebać ich i nie zrywa się z laską przez esy frajerzy tylko tak robią co nie mają odwagi nam kobietą powiedzieć to prosto w oczy

  • kasik

    rozstałam się z chłopakiem ….byliśmy ze sobą prawie rok i było super …raz lepiej raz troche grozej ale układało nam się …jeszcze trzy tygodnie temu mówił jak mnie kocha jak mu zależy na mnie a teraz nie chce mnie nawet znać….mówi że wszystko co było to pomyłka …jak mam żyć dalej nie potrafie się w tym wszystkim odnazleźć …..jest mi tak źle ,że rano nawet z łóżka nie chce mi się wstawać…….jak mam ułożyć sobie dalej życie jak mam o nim nie myśleć kiedy w każdej minucie i sekundzie go widze wciąż nachodzą mnie wspomnienia ….nie wiem czy ta postawa , którą przybrał on to atak czy obrona ……..ale zachowuje się w stosunku do mnie okropnie ……zadaje mi tyle bólu i cierpienia ….a przecież ngdy niczego złego nie zaznał ode mnie ….:(

    • załamana

      Witam wszystkich,
      Wczoraj zerwał ze mną chlopak po 5 latach związku. Juz 3 razy sie rozstwalismy ale to juz jest pewne ze do siebie tym razem nie wrocimy. Powiedział ze mamy inne charaktery, ze ja go denerwuje , on mnie. Ja byłam szczęśliwa i to bardzo. Każdy związek przeżywa kryzys, a mnie boli ze on tak łatwo sie poddał. Powiedział ze juz nie ma siły, ze nie wie czy kocha. Po 5 latach to na prawde boli.. placzę caly czas i nie wyobrazam sobie zycia bez niego.

  • Patrycja

    kochałam bardzo swojego chłopaka , nadal go kocham , są wkacje on pojechał na kolonie , wrócił i się nie odzywał przez 5 dni . miał wyłączyony telefon nie wchodził na gg , nie dawał znaku życia bałam się o niego . dziś włączył telefon , nie odbierał przeprosił za to ale 15 minut później powiedział że to koniec , mówił że nie ma innej ale nie chce mieć dziewczyny , nie wie czy wróci , nie chciałam go całkiem stracić zaproponowałam mu więc czy na razie możeby gadać jak kiedyś i być przyjaciółmi , i pogadamy i zastanowimy się co potem , zgodził się , zapytałam czy będę mogła go przytulić i się zgodził nie rozumiem

  • Patrycja

    tego skoro już nie chce być ze mną to czemy się na to zgadza . ? nie wiem czy mnie kocha bo napisałam ' może tak ' nie chce go stracić , bardzo go kocham , jestem z nim 9 miesięcy , całą noc nie spałam i płacze , zawalił mi się świat , na razie nie będziemy mówić nikomu że to koniec bo może będziemy razem ( tnz. on wróci do mnie ) ale nie mam już nadzieji ; ( bo najpierw pisał . ' zrozum ja nie wóce ' a później że nie wie czy wróci ;( nie mam z kim pogadać .

  • efelka

    Patrycja Tobie przynajmniej powiedział, że nie chce być z Tobą…. A mnie potraktował, jak śmiecia…. Tylko obiecuje, że wpadnie i tak od 3 miesięcy, ale chyba to tylko po to gada żeby mnie zbyć…. Całe 6 lat z mojego życia mu podarowałam i cale moje serce, a on tak nagle zachowuje się jakby nigdy nic pomiędzy nami nie było, jakby chciał mnie stracić i nigdy więcej nie zobaczyć…. Nawet nie wiesz, jak to boli :/

  • Robert

    Witam wszystkich… dzis dowiedzialem sie od mojej bylej dziewczyny ze nic do mnie nie czuje :( bardzo sie zalamalem. do tego wszystkiego dodala ze meczy sie ze mna. Chodzilismy od 2 miesiecy oficjanie ,ale od 4-5 miesi zachowywalismy sie jak para. Nie wiem co sie stalo bylo dobrze a tu nadal taka masakra. moze to dlatego ze zbyt czesto sie spotykalismy?? stawierdzila jeszcze ze jestem dla niej za dobry ,ze staram sie i wogole. przy rozstaniu dodala ze nie wie czy to koniec na zawsze. Powiedziala ze chce odpoczac,ale czy jescze wroci?? ma 23 lata a ja 20 czy to wina wieku??nie mam juz pojecia jestem zalamany:((( co zrobic?? co myslec?? mam ogromna prosbe zeby ktos mi pomogl nawet napisal mi sms-a ,bo mam problem z dostepem do internetu . Pozdrawiam i Bardzo Dziekuje z gory za pomoc ,bo to naprawde bbardzo dla mnie wazne:( 510879236

  • abc

    A ja jestem miesiac przed slubem i odwolalam wszystko. szarpanie przed slubem nie wrozy chyba nic dobrego. byl juz czasem wybuchowy i agresywny ale teraz, przy pomocy siły niczego nie zalatwil. mial pretensje ze odwolalam, grozil mi, potem blagal, plakal.. nie macie pojecia jak mi ciezko i boje sie ze jak bedzie coraz gorzej, bo jest tak, to wroce do niego. juz nie mysle o kasie straconej na wesele, slub, suknia itp, wstyd, ludzie beda mnie palcami pokaywac. narazie nie wiem jak sie pozbierac i czy kiedykolwiek sie pozbieram….

    • Pustka

      Ja też niedawno odwołałam mój ślub :((( A tak go kochałam… Zawiódł mnie, ponieważ przed samym ślubem narobił masę długów, tak że wesele nie mogło się odbyć z powodów finansowych. Nie umiem mu przez to zaufać. Wydaje mi się,że nie jest gotowy,by założyć rodzinę. Nie jest na tyle odpowiedzialny:( Też straciłam kasę: sala, suknia itp. Ale najbardziej boli fakt,że uczuciowo nam się w miarę układało. Tylko ten cios,że przez niego nie odbyło się nasze marzenie: ślub. Zresztą umierałabym przy nim z glodu przy takich długach… A gdyby na swiat przyszło dziecko, a on nie umie zadbac o rodzinę:( Nigdy nie chciałam luksusów, zawsze powtarzałam,że nie chcę dużo, wystarczy tyle, by przezyć miesiąc. jemu zawsze było mało i dążył do uzyskania wielkich pieniędzy, aż się przejechał i… ja na tym też straciłam :(((

  • ogarniety

    Jedynym powodem dla ktorego to pisze jest pomoc sfrustrowanym frajerom,przykro mi to pisac ale spojrzcie prawdzie w oczy,

    ogarnijcie sie i zrozumcie ze jesteście męzczyznami! To słowo było wam obce ale może wam je przyblize…

    Poczatek mojej historii

    Odwazylem sie i zaproponowalem jej spotkanie,i tak sie to zaczelo… Pierwszy miesiac?Rewelacja,zero klotni ,mnostwo pocalunkow,

    przytulanie,bliskosc i po prostu bosko.pozniej ja naciskalem za bardzo na sex ,bo wydawal mi sie czyms oczywistym w zwiazku, ona

    zaczela czuc ze tylko na tym mi zalezy.Pozniej okazalo sie ze jest skrajnie nie ufna dziewczyna i wciaz miala watpliwosci co do

    nas i co do tego czy mi zalezy.A ja myslalem tylko o tym ze nie podobam jej sie i nie pociagam jej fizycznie,nie czulem sie

    atrakcyjny przy niej ,pomimo ze calkiem ok wygladam.Ciagle pisalismy ze soba tysiace sms,poznawalismy sie bylo mnostwo pieknych

    chwil,ale wiadomo z czasem wychodza pewne rzeczy i niedopasowania.Ja chcialem robic ciekawe rzeczy typu sport, jakies wypady ,

    nie lubie nudy, a ona moglaby wciaz ogladac tv i byla nudna po prostu dla mnie,balem juz sie wtedy rutyny i nudy w zwiazku.i tak

    minely 3 miesiace,widywalismy sie prawie codziennie, rozmawialo sie swietnie ,ale gdy przychodzilo do powaznych tematow to klapa

    totalna,inne wizje ,brak kompromisu,fochy z obu stron.

    i Tak trwalismy do momentu az psychicznie zaczalem nie wyrabiac bo nie rozumialem pewnych spraw w zwiazku i przyszedl jeden

    dzien kiedy bylem tak zdolowany ze chcialem skonczyc sobie zycie… trwalo to 3 tygodnie kiedy bylem w mega dolinie ,apatia, nic

    nie jadlem,plakalem, nie spalem w nocy ,doslownie horor.Postanowilem ze dluzej tak nie moge i mimo ze widziala co sie ze mna

    dzieje to nie pomogla mi prawie wogole,wszystko zmierzalo ku końcowi, zebralem sie w sobie i powiedzialem jej ze to koniec ,

    nie odpowiedziala nic, tylko zaczely sie smsy , ale kochalem ją i (co jest dziecinne) nastepengo dnia znow sie widzielismy,

    przyszla poprawa z jej strony ,bylo cudownie i ona tez tak uwazala,trwalo to 2 tygodnie z zegarkiem na reku.Pozniej zaczely sie

    akcje ze jej nie ufam , ona mowila ze sie wycofuje, ze ona tak ma, i przeprasza,ja dostawlaem kurw..cy po takich smsach ale

    nadal nasz zwiazek trwal.
    Ja wdawalem sie w kazda dyskusje ,rozkladalem jej slowa na czynniki pierwsze,martwilem sie jak to bedzie i takie tam, ogolnie

    przezywalem jak ostatnia piz…a.Dzis to wiem ,wtedy tego nie rozumialem. kolejne 2,3 miesiace to miliardy watpliwosci z jej i

    mojej strony ,i tony smsow,poza tym brak czulosci ,nie czulem sie szczesliwy .Jeszcze jedna sprawa, kazdy w zwiazku jest w

    stanie powiedziec rzeczy typu "nie opuszcze cie az do smierci " i tego typu slowa a po miesiacu sie nie znacie, takze ostrzegam

    przed takimi deklaracjami,pozniej nikt tego nie pamieta.

  • ogarniety

    .Wracajac do zwiazku,bylo mizernie ,czesto sie na siebie wkurzalismy i przyszedl czas ze musialem wyjechac na jakis

    czas,spodziewalem sie tego ze bedziemy do siebie pisac w miare regularnie i po prostu chcemy wiedziec co u siebie,okazalo sie

    ze nie, ja sie nie narzucalem ,ona przez dwa tygodnie oprocz kilku sms ,typu"dobranoc,pa" nie napisala praktycznie nic,po 2

    tygodniach napisala ze u niej nudy i nic ciekawego sie nie dzieje.Jak pomyslalem o naszych wszystkich akcjach, problemach i o

    tym jak bardzo sie nie rozumiemy w prostych sprawach takich jak poczucie sie pożadanym,informowanie sie co u nas i wiele innych

    spraw,czesto drobnych to odechcialo mi sie i ona chyba tez tak myslala o naszym zwiazku,Wkurwi..m sie maksymalnie i napisalem

    jej ze to koniec.zdziwilo ją to i od tamtego czasu prakycznie kontakt jest zerowy.Ja przede wszystkim zrozumialem ze dla mnie

    liczy sie milosc i udany zwiazek ,obie te rzeczy musza byc abym czul sie szczesliwy.

    I teraz najwazniejsze co sie wydarzyło….Przypadek sprawil ze trafilem na pewna strone,niby o podrywaniu ale tak naprawde O TYM

    JAK BYC MEZCZYZNA,o zwiazkach, o tym czego kobieta szuka w mezczyznie, po czym poznac mezczyzne i jak poradzic sobie mentalnie w

    zwiazku,jakie przyjac podejscie.CZerpalem garsciami z tematow tam zawartych i powiem wam ze jestem innym

    czlowiekiem,lepszym,odnowionym psychicznie,po prostu nowonarodzony,Kobieta szuka zaufania,poczucia bezpieczenstwa,stabilizacji

    uczuciowej partnera i jesli widzi ze mezczyzna jest pewny siebie,odpowiedzialny ,wie co chce w zyciu,i jest mezczyzna a nie

    chlopcem to zwiazek ma ogromne szanse na powodzenie.Poza tym rad ktore znalazlem i ktore przede wszystkim trzeba zrozumiec sa

    setki,a wszystko to aby byc facetem z jajami ,nie reagowac na jej zmiany humoru bo to babskie sprawy a nie nasze!To one sa

    zachwiane i nie widza czego chca a nie my ! Ty, mezczyzno masz byc dla niej ostoja,wsparciem i jesli ona nie okaze ci naleznego

    uczucia i nie sprawi ze bedziesz szczesliwy to ją po prostu zostaw bez żadnego teatru,scenek i milion rozmow o niczym

    .Badz mezczyzna i zyj tak jak sobie wymarzyles, bo tego kwiatu jest pol swiatu, nie ta to inna.A jesli ciezko ci sie z nia

    rozejsc to pomysl o wszystkich jej wadach i o zlych momentach ktore byly miedzy wami.Teraz slowo do dziewczyn,jesli chcesz

    zatrzymac przy sobie mezczyzne to pozwol mu byc mezczyzna a nie milym chlopcem, bo milych chlopcow to wy rzucacie po roku albo

    dwoch,jak wam sie znudzi.Szukajcie mezczyzn ,ktorzy wzbudza w was wszelkie emocje ,sa nieco chamscy w pozytywnym znaczeniu i

    maja blysk w oku "slodkiego skurwiela" ale was szanuja przede wszystkim,to jest przepis na ciekawy ,intensywny zwiazek.Jest

    pewnie z miliard wolnych cip..k na swiecie wiec bez uzalania sie nad soba i do przodu facecie-jesli nim naprawde jestes.Badz

    samcem Alpha takim do ktorego lgna kobiety i ktorego w glebi duszy kazda chce,bo tylko taki rozpala jej serce.

    Dzis wiem ze inaczej poprowadze nastepny zwiazek,bedzie w nim moja dominacja,zadnych fochow z niczyjej strony ,bedzie

    zrozumienie,ciekawie spedzany czas,erotyka we wlasciwym miejscu i jesli jej to nie bedzie pasowac to "czesc" i szukaj sobie

    skarbie jelenia ,milego nazelowanego chlopca ,ktory bedzie za toba torebke nosil,a ja bede nadal szukal mojej ksiezniczki,bez

    ogladania sie za siebie.Polecam ksiazke Dzikie serce,mowi ona o naturze faceta o tym ze wciaz kocha rywalizacje,emocje

    adrenaline,wciaz gdzies musi odkryc,zdobyc, i wciaz mysli o "Pieknej",takze wbijajcie na portale randkowe,czytajcie ksiazki o

    filozofi zycia,bawcie sie zyciem,i badzcie mezczyznami a nie cip..mi.Ja juz znalazlem moja oaze spokoju i co

    najwazniejsze..ZROZUMIALEM KIM JESTEM!

  • beata

    ciezka sprawa bo swoje trzeba przejs nie da się tego ominąc a pozniej starac sie znalezc przyjaciela nawet na sile to wtedy latwiej sie zapomi.ja podlozylam sie facetowi ktory kochal mnie ja jego nie a teraz jestesmy malzenstwem10lat i kocham go bardzo

  • Isabela

    To ja będe oryginalna.
    Zostawił mnie męzczyzna.Związek ten był od początku trudny.
    Poznałam go dokładnie rok temu,na wakacjach w innym kraju.
    Róznica wieku : 13lat.
    Brzmi śmiesznie.Byliśmy razem cały miesiąc tamtego roku….Było cudownie,do momentu,gdy musiałam wrócic do mojego kraju.Były obiecanki,że będzie pisac,dał mi jego numery tel,adresy e-mail,zdjecia,video,wszystko ładnie ,pięknie.Obiecał mi,że będzie pisac ,dzwonic,że nie zapomni.
    Po powrocie do kraju,pisaliśmy,dzwoniliśmy do siebie.Koło listopada przestał odpisywac na e-maile.Okropnie cierpiałam.W lipcu tego roku,będac w tym samym kraju co rok temu,w celach pracy zarobkowej sezonowej,napisałam do niego,że chcę się spotkac,ale nie przedstawilam się.Spotkaliśmy się na dworcu.Wziął mnie do swojego nowego mieszkania,przyjechal nowym samochodem……Bylo wspaniale,kilka godzin w jego mieszkaniu……Po uplywie 2 dni,znów się spotkaliśmy,było cudownie,nie będe się oszukiwac…….Lecz kolejnego dnia musiałam wyjechac,gdyż umowa o pracę się skońcczyła,miałam zarezerwowany bilet na podróż.Chciałam zostac,ale matka nie pozwoliła mi zostac,z taką sumą pieniędzy.Nie powiedziałam mu.Bałam się go spłoszyc/stracic.Postanowiłam wrócic do niego,w tym samym miesiącu,tylko po załatwieniu paru własnych spraw.Pisaliśmy ze sobą.Pózniej przyznalam,że jestem w Polsce i nie możemy się spotkac.Wczoraj dostałam sms-a,że On nie chce zadawac mi bolu,ale jest żonaty!!!!! i jego żona wróciła do niego ,powiedział,żebym przestała wydzwaniac i kontaktowac się z nim,gdyż jego żona będzie zła.Powiedział,że to preze mnie,że bawilam się nim i że nie powiedziałam mu wczesniej o moim powrocie do Polski.Napisał,że jest szczęśliwy z nią i że muszę ułozyc swoje życie na nowo i zapomniec!!!!!

    to jest jak koszmar,koszmar.Nie wiedzialam,że jest żonaty….
    Dlaczego on wolał ją?Byłam tylko naiwną dziewczyną
    Odświeżeniem dla jego związku…….
    Cholernym sportem,którzy faceci uprawiają nawet po złożeniu przysięgi!!!
    Mam obrzydzenie do mężczyzn.nie wiem czy kiedykolwiek będe w stanie z kims się związac,a co dopiero OŻENIC………
    nie wiem jak sobie poradzic,nie mam pojęcia.
    Nie ma życia bez niego,chcę byc z nim,nawet jeśli on jest z nią,to mogę byc tą trzecią,ale on mnie odrzucił…….tylko się zabic ….koszmar.istny koszmar.

  • elka

    a ja mysle ze milosc istnieje… nie mozna tylko zaniedbywac drugiej osoby myslac ze to jest oczywiste ze sie ja kocha… lub sie zmuszac do milosci po nieudanym zwiazku…

  • Tomasz

    Hej Potrzebuje pomocy :( byłem z dziewczyna Rok . Zostawiła mnie tydzień temu powiedziała żę chce być sama że już nie chce ze mną być . Co mam Zrobić żadne przeprosiny i proszenie nie pomaga . Pomuszczie mi
    piszcie na moje gg 19737654 Pomocy piszcie Czekam :( :(

  • Kamil

    mam 19 lat z dziewczyną byłem rok, sam nie wiem dlaczego to się stało z jej perspektywy za mało pisałem smsów i myślała że się ją nie interesuje ale nie pomyślała jak po szkole czekałem na nią nawet po godzinie jak po pracy prawie nie biegłem do niej. To już drogi dzień jak nie jestem z nią jest mi ciężko ale się nie poddam, widocznie kochałem nie właściwą osobę która nie zasługiwała na moje uczucie.

  • Zraniona

    Mnie chłopak rzucił ,po tygodniu. Nie wiem dlaczego, nie podał żadnego konkretnego powodu, po prostu powiedział mi,że chce być sam.Byłam załamana,bo bardzo się w ten związek zaangażowałam, mimo,że trwał tylko siedem dni … Te wszystkie rady ,które są tutaj napisane może i są dobre,ale bardzo trudno się do nich zastosować… wszystko przypominało mi o moim byłym, nie potrafiłam skasować smsów od niego, ani rozmów na Gadu… W końcu chciałam sobie coś zrobić ,bo myślałam,że nie wytrzymam. Jednak zaczęłam zadawać sobie pytania "Dlaczego on ma mi zmarnować życie!? " ." Czy on naprawdę jest tego wart?" . Widocznie nie zależało mu na mnie i nie kochał mnie tak naprawdę… Wszystko bolało i boli nadal,ale staram się żyć dalej , zajmować się czymś, byle o nim nie myśleć. Ale bardzo brakuje mi jego pocałunków, chodzenia za rękę z nim i jego dotyku… Czuję,że już nigdy tak naprawdę się nie zakocham… Bo teraz mam serce z kamienia i nie mam w sobie miłości… Przypomniałam sobie taką piosenkę "Zabrałeś serce moje,zabrałeś moje sny, a mnie pozostawiłeś, te łzy, gorące łzy…" :((

  • Andrew

    Oczywiscie ze milosc nie istnieje. Jesli cos kochasz to jedynie pielegnujesz obraz tej osoby, ktory jest w twojej glowie. Wierzysz naiwnie w ten obraz, ktory sie zaklinowal w glowie poniewaz dostarczal przyjemnosci, podwyzszal twoja samoocene. Ty nie kochales tej osoby tylko to co o niej myslales. Ten obraz byl i jest narkotykiem. Odstawienie narkotyku prowadzi do glodu. Uciekanie lub zapominanie nic nie jest w stanie pomoc poniewaz jeszcze bardziej wiaze nas tym obrazem. Jedyne wyjscie – zrozumiec jak to dziala. Ta osoba wcale nie bylajedyna i wyjatkowa. Moze byla ladna albo urocza, ale przeciez zanim ja spotkales/spotkalas tez mogles/moglas zyc i byc szczesliwa osoba. Wiec o co chodzi? Chodzi o to, ze tak na prawde nic sie nie stalo. Doslownie nic poza utrata narkotyku.

  • julitka_

    eh..:(

  • Gosia

    Dziś rozstalam sie z chłopakiem, po roku , juz raz byliśmy ze sobą ale on to urawł , potem przezylismy ze soba naprawdę cudowny rok, za ktory jestem losowi wdzięczna …..to juz jest koniec , nie chce sie rozlkejac bo wiem ze to by w koncu nastapiło , moze jakbysmy zyli w innych czasach ?wiem ze teraz to idealizuje , ale byłam naprawde szczesliwa , potem zaczeło sie psuc i dalismy temu umrzec,nie zawsze bylo dobrze , pod koniec naprawde traktował mnie z buta …stałam sie nieszczesliwa i wolałam aby to sie skonczyło poniewaz oboje zasługujemy na szczescie ….nie jestem na niego zła ….tylko tych pieknych chwil szkoda :(tego jak sie starał, mowił ze jestem najlepszym w jego zyciu…zaczeło byc zle a on o nas nie walczyl, ja chyba tez nie bardzo.robilam tyle na ile mi honor pozwalal…wiem jedno człowiek jak sobie kogos wbije do glowy to mu nikt nieprzetłumaczy i bedzie cierpiał, ale czesto uczucie mylimy z tesknata za czyms dobrym , za czułoscia , minionymi chwilami…ale pamietajmy nie warto tkwic w zwiazku ktory nas unieszczesliwia i skazuje na cierpienie.lepsze jest rozstanie poniewaz zawsze po nocy nastaje dzien i spotkamy kogos dla kogo otworzymy nasze serce

  • Joanna

    Ja znam moją miłość 10 lat a kocham 3 tyle ile razem byliśmy. On jest jedyna osoba która mnie rozumie i pomoże zawsze i wszędzie zawsze moge na niego liczyć ale niestety mimo wieku 25 lat nie wyszalał sie chce ruchac inne i robic wszystko sam. Nie wyklucza że kiedyś do mnie wróci. A ja? Kocham go nad życie ale nie bede czekać jak mam z nim kiedyś byc to bede a jak nie to to nie był ten! i nie chce go bo on nie chce mnie!! 8 miesięcy mi to zajęło ale wiem że może byc lepiej są ludzie o dobrych sercach. Znam wiele takich osób ktoś chce pogadać? oto mój numer gg 3663793.

  • NIE SZCZĘŚLIWA ;/

    Hej mam mały problem ;/
    Mój były znowu do mnie kręci ,a ja tego nie chce , bo nie chce żeby znowu to uczucie do niego wróciło, a może wrócić bo był dla mnie ważny :/
    No i mam już innego , a do tego byłego nie dociera to wszysko ..
    Co robić ?? :/

    • Joanna

      powiedz mu ze bardzo cie zranil i nie chcesz tego drugi raz pzezywac ze jestes teraz szczesliwa. powiedz mu ze jezeli zostaly resztki szacunku do ciebie to niech da ci spokoj.

  • grzes

    Hej! Mam 20 lat dzis rzucila mnie dziewczyna po 2 latach zwiazku. Czuje sie okropnie zawsze jej pomagalem… Oddalem jej calego siebie, rzucilem dla niej wszystko, zostawilem kolegow. Dzis nie mam nikogo kocham ja nad zycie a ona mowi ze ona nie zasluguje na mnie ze jestem za dobry… i jak tu sie nie pociac zycie stracilo sens… niewiem co zrobic…

  • Tomek

    Ja byłem z najcudowniejszą kobietą na ziemi, moim szczęściem, moim pragnieniem, moją miłością przez 4 lata… Układało się nam różnie jak to w związku, ale zawsze byłem wierny i szczery w sosunku do niej. Wydawało mi się że jest tą jedyną. Mieliśmy plany na przyszłość, marzenia do spełnienia i nagle z dnia na dzień ona mnie zostawiła. Moj świat sracił sens. Wszystko stało się mi obojętne, bez sensu i nadzieji na lepsze jutro… Chciałem umrzeć, zapaść sie pod ziemie tym bardziej ze zostawiła mnie tak po prostu i nie znalazła sobie nikogo, zostałem sam bo przez te lata widziałem tylko Ją, cała reszta była na drugim planie w moim życiu. Nie potrafie jeść ani spać, cały czas myśle tylko o Niej, niemoge sie oderwać od myśli ze to juz koniec. Nie wiem ile jeszcze tak wytrzymam…. pomóżcie moje gg 1348524

  • mati

    cześć nigdy nie podejrzewałem ze do tego dojdzie ze będę pisał o swoim życiu na portalu, a jednak. Podobno ludzie w starszym wieku łatwiej przeżywają rozstanie ja jestem dość mody mam dopiero 23 lata i normalnie masakr. Nigdy nie podejrzewam ze coś możne mnie tak zranić. byliśmy razem 5 lat… pierwsze 3 były porostu wspaniale później przeprowadziliśmy się do większego miasta na dolnym śląsku bo tu zaczęła studia dzienne ja jestem starszy od niej o 2 lata wiec już studiowałem zaocznie i tylko po to żeby być z nią mieszkałem tu a na weekendy jeździłem da drugi koniec polski na uczelnie:(.
    pierwsze miesiące wspólnego mieszkania były super. ja z pracy ona już z kolacja, ale ja głupi nie doceniałem tego co miałem. miałem wiecznie o coś pretensje a ona pomagała mi we wszystkim. po 7 miesiącach już nie mogla zaczęły narastać kłótnie, przy 10 miesiącu mówiła ze juz nie chce razem mieszkać. 12 miesiącu zrobiliśmy to zamieszkaliśmy osobno (po co do tego dopuściłem:( ) Nie mieszkaliśmy już razem ale kłótnie nie znikły o jakieś głupoty przez jakieś 3 miesiące. po 4 miesiącach zmieniłem podejście w ogóle się nie czepiałem. Czyli to już 4,5 roku razem. nadal zaczęły się kłótnie ja o to ze mam mało czasu dla mnie albo ze woli koleżanki. Wakacje 2010 wyjechała z rodzina na wczasy za granice na tydzień pisaliśmy codziennie, a po powrocie usłyszanemu ze z jej strony to już jest tylko przyzwyczajanie ( no kur.. mać) to nie to samo co wcześnie:((( to było 5 dni temu. dziś się z nią widziałem oferuje mi przyjaźń bo czuje do mnie sympatie i lubi ze mną spędzać czas. A JA ją KU,…wa KOCHAM. Nie wiem co mam robić. chciałbym być z nią dalej. ale znajomi mi mówią żebym do niej się nie odzywał to po jakimś czasie wróci. wiec nie wiem czy udawać jej przyjaciela i liczyć na powrót czy dać sobie spokój. Nie wiem jak zareaguje jak zobaczę ja z innym chyba pojadę do Payża i skocze z wierzy.

    SORY ze TYLE napisałem ALE nawet NIE mam z kim o tym pogadać:(
    powodzenia w miłości bo ona istniej

    • XXXX

      Mam podobną sytuację. Olej ją, wiem, że to trudne. Ja swoją też olewam juz ponad miesiąc i ma do mnie pretensje, że się nie odzywam. Nie wiem czy do mnie wróci. Tak samo nie wiem czy Twoja do Ciebie wróci.Ale daj jej czas, zapomnij o niej, wiem, że nie jest łatwo. Bo dla mnie 2 miesiące od kiedy nie jesteśmy razem są okropne, ale kiedyś musi być lepiej

    • kinga

      mati ja mam podobną sytuacje… jestem po 4 letnim związku i tez nie jest ciekawie, moj chlopak zawsze o mnie zabiegał, a ja zachowywałam sie jak rozkapryszona ksiezniczka…. obecnie oznajmił mi, ze nie czy chcce ze mna być… potrzebuje czasu, mamy przerwe, ja odchodze od zmysłów i widze ze nasz zwiazek dobiega konca… nie szanowałam, nie mam…. jest mi zle, niczego nie załuje, jedyne co moge zalowac to swoje zachowanie wobec niego i traktowanie go jak grupke smieci.

  • Czekająca na cud

    Witam…
    wczoraj mój chłopak ze mną zerwał…nie wiem dlaczego. Tzn wiem, powiedział że od dłuższego czasu się nad tym zastanawiał, że mnie nie kocha że się wypaliło. Byliśmy ze sobą ponad rok.. wiadomo było cudownie ale bywały też kłótnie. Czasem w chwili złości powiedziało się "to nie ma sensu koniec" ale po 2 dniach gdy ochłonęliśmy umieliśmy o tym porozmawiać i znów było dobrze… A tu nagle taki cios…nie wiem co o tym myśleć jeszcze 4 dni temu powiedział że musimy walczyć o nas że tyle nas łaczy że się kochamy…tak, ja go kocham ale jak się okazało on od miesięcy wahał się, pewnego dnia się obudził i stwierdził że to sie wypalilo
    Jestem naiwna i głupia bo modle sie o to, zeby zadzwonił, powiedzial ze mial kryzys ale mnie kocha, ze chce walczyc…
    W pazdzierniku zaczniemy studia w innych miastach…byc moze nie chcial bym mu ciazyla w nowym studenckim zyciu…nie rozumiem wczesniej nie pozwolil mi odejsc a nagle sam stwierdzil ze sie oszukuje mowiac ze mnie kocha…

  • Bwo…

    Cześć mam 31lat i również się rozstałem z narzeczoną p 4 latach związku ;-(
    Od 2 dni nie mogę znaleźć miejsca w domu, Ona oczywiście się wyprowadziła i mam z tym problem bo każdy kąt mieszkania mi o Niej przypomina więc przechodzę horror, ale mam nadzieję, że to przetrzymam ;-) jakoś tłumaczę sobie to w ten sposób, że była to miłość życia, ale chyba nie najszczersza bo gdyby tak było byśmy się dogadali i rozwiązali problemy, ale Ona wolała odejść ;-( i dlatego teraz cierpię

  • Anka

    Ja rozwiodłam się dla faceta, który mnie porzucił. Na początku rewelacja,super. Po roku piwko i nieuzasadnione sceny zazdrości. Później rękoczyny. Mówiłam że kocham, cierpiałam. Byłam debilnie głupia. Człowiek który porzuca poniża jest tylko naszym wyobrażeniem o miłości. Takich trzeba dobrze pogrzebać w pamięci i splunąć na nich.Dobrze radzę. Przenieście miłość która jest w nas na bliskich:dzieci, matkę. .I głowa do góry!

  • Megi

    Witam wszytkie panie i panów porzuconych i załamanych, od tygodnia też należę do tego grona. Może w skrócie napiszę swoją historię. Mam 33 lata byłam w związku od 4 lat on jest odemnie starszy o 13 lat nie mieszkamy razem ale mieliśmy poważne plany na przyszłość nawet szukaliśmy mieszkania jednak musieliśmy to odłożyć na póżniej ze względów problemów finansowych, bardzo go Kocham jednak jak to w miłości – zdarzają się problemy te najtrudniejsze wmagające dobrej i spokojnej komunikacji oraz porozumienia – tego w ostatnich miesiącach zabrakło. Tak dla wyjaśnienia w naszym związku nie było osób trzecich, zdrad, romanów ani nic podobnego. Chodziło raczej o przelotne kłotnie i nieporozumienia, ataki niekontrolowane stwierdzenia (pretensje, nieporozumienia). Czasem chcąc mu coś powiedzieć, przekazać może nie tak się za to zabierałam- on odczuwał i odczytywał moje zachowanie jako atak- w przeszliśmy i pokonaliśmy wspólnie wiele różnych przeszkód i prblemów- tym razem nie bardzo.W zeszłą sobotę była taka sytuacja, a niedziele jak do niego zadzwoniłam powiedział mi “że to koniec naszej znajomości że sobie to przemyślał”, mówił bardzo spokojnie, podjęłam próbę rozmowy o tym spokojnie bez żadnych wyrzutów jednak on powiedział żebym do nego nie dzwoniła i się rozłączył od tego czasu cisza. Mieliśmy w ostatnim okresie takie sytuacje burzliwe jednak albo ja albo on szukaliśmy porozumienia- teraz od tygodnia jest cisza, nie widzieliśmy się NIC. Nigdy nie było miedzy nami takiego długiego milczenia i braku kontaktu. W tygodniu napisałam do niego smsa bo miałam przykrą przygodę na lotnisku za granicą, odpisł dopiero następnego dnia bardzo formanie i uprzejmie na nr tel słżbowego ( pisałam z tel prywatnego). Nie wiem co mam zrobić może to głupie, ale czuje straszą pustkę i ból, nie byliśmy parą która funkcjonowała bez uczucia Kochaliśmy się, rozumieliśmy się ( nie zawsze jednak), życie intymne funkcjnowało bardzo dobrze. Nie dzwoniłam i nie pisałam błagalnych smsow bo uznałam, że takie rzeczy trzeba złatwiać osobiście- napisałam tylko do niego list opisujący moje uczucia i błędy, które popełniłam bo uznałam że tak forma nie będzie formą zbyt nachalną. Oczywiście nie mam odpowiedzi, może nie pisałam jest to męzczyzna o dość mocnym usposobieniu, jednak bardzo ciepły,uczuciowy nie jest kobieciarzem, ja natomiast jestem osobą bardzo emocjonalną i dość wrażliwą. Jutro będę miała okazje go spotkać i bardzo się denerwuję, boję się rozmowy którą chcę podjąć – chyba tego że usłyszę że to definitywny koniec – A tak bardzo tego nie chcę, Kocham go bardzo, brakuje mi go bardzo. Może to głupie i naiwne ale w takich chwilach i momentach różne myśl chodzą po głowie, ale chciałabym żebyśmy byli nadal razem a ten tydzień służył ostudzenu negatywnych emocji po sytucji z zeszłago tygodnia i spokojnej rozmowie żeby rozwiązać i powedzieć o roblemach (nie widzieliśmy się bo nawet nie mieliśmy okazji każde z nas było w rozjazdach służbowych). Może ktoś po przeczytaniu może mi doradzić co dalej zrobić? co w takiej sytuacji męzczyźnie chodzi po głowie z jakimi myślami się boryka? Może cześć męska pomoże mi jak powinnam podejść do tego, co zrobić żeby go nie zrazić? Pozdrawiam i proszę o pomoc. Przepraszm za ewentualne błędy

  • Kat.

    Dziś rzucił mnie facet, z którym byłam długo, pół roku. Cholera.. on był taki cudowny, poważny, kochający, i przede wszystkim powtarzał mi, że nigdy w życiu mnie nie opuści, że bardzo mnie kocha i gdyby mnie zostawił jego świat zawaliłby się po prostu. Spotykaliśmy się codziennie, spędzaliśmy każdą wolną i nie wolną chwilę ze sobą, przytulaliśmy się, całowaliśmy, był opiekuńczy, zawsze mnie wysłuchiwał, moich problemów.. po prostu miałam dla kogo żyć.. prawie wcale się nie kłóciliśmy a jak już to dla zabawy i żartów.. i dziś właśnie powiedział, że to już koniec, że ten związek go męczy, że znudziłam mu się. Wszystko się zawaliło. Jestem w zbyt wielkim szoku by płakać, ale martwię się że już niedługo zaczną się te depresyjne dni.. mam zamiar spotykać się od razu z przyjaciółkami, wypłakać się każdemu kogu mogę i.. trzymać się.. i nie ufać już więcej facetom.

  • Migotka

    hmm… jestem w podobnej sytuacji jak większość z Was i chociaż jest mi ciężko to w głowie mam cały czas jedno zdanie: jeśli kochasz to puść wolno, gdy wróci znaczy to, że jest twoje. jeśli nie wróci, to znak, że nigdy twoje nie było. trzymam za Was wszystkich kciuki.

  • Andzia

    Od poniedziałku jestem wolna…po 5-ciu latach bycia w związku, a od roku szczęśliwa narzeczona…tzn byłam. Byłam taka szczęśliwa, aż do tego momentu. Napisał mi w sms, że musi odpocząć od tego wszystkiego, wszystko sobie przemyśleć…nawet nie podał mi żadnego powodu, nic, po prostu cisza. Dobrze wiem co to oznacza, nawet nie robię sobie nadziei, że zmieni decyzje. Planowaliśmy wspólną przyszłość, chwyciliśmy się remontu mieszkania, a od roku staraliśmy się o dziecko…czy ktoś mi może powiedzieć o co chodzi?? Bo ja z tego nic nie rozumie, mam wrażenie ze jestem w jakieś otchłani, jak ja się mam po czymś takim otrząsnąć???Jak ja mam dalej żyć…..;(

    • Lulu

      Andziu, jestem w bardzo podobnej sytuacji, tyle tylko że staż związku dłuższy..staram się jakoś z tego otrząsnąć.Najgorsze było usłyszeć, że nie kochał i z litości był…tworzyliśmy naprawdę wspaniały związek, partnerski, głęboki..ciężko mi to wszystko objąć i zrozumieć,ale jak długo będę próbowała zrozumieć motywy jego zachowania, tak długo nie zaczne dbać o siebie, o swoje samopoczucie. Narazie nie wiem jeszcze czego to doświadczenie ma mnie nauczyć.Narazie jeszcze nie jestem w stanie tego zrozumieć. Czuje wiele bólu i złości i nie walcze z tym.Jak będe te emocje wpychać do środka to tylko sobie zaszkodze. Z czasem bedzie lepiej. Teraz tego nie czuje,ale wiem że to nastąpi. Świat jest tak szczelnie wypełniony ludzmi, że w tym tłumie napewno znajdzie sie ktoś kto będzie w stanie przyjąć moją miłość. Czego i Tobie życze:)

    • Stokrotka

      Hej. Czasem potrzebujemy sie oddalic od siebie by zrozumiec swoje uczucia. Daj mu czas…..wroci. Pozwol mu przemyslec pewne sprawy:) pozdrawiam

  • Ania

    zgadzam si enie ma miłości tez w nią nie wierze

  • gosc

    a ja;( 3 tygodnie temu rzucił mnie chlopak jakos sobie radzilam przez 2 tygodnie, ale poszłam z nim na wesele poniewaz bylismy zaproszeni, bawilismy sie dobrze nawet bardzo dobrze przytulal calowal… myslalam ze wrocimy do siebie;( a ten mi powiedzial zebym sobie znalazla chlopaka, wtedy będzie mi znacznie latwiej o nim zapomniec, i jedyne co moze mi zaproponowac to przyjażń;( cierpie strasznie;/ starałam sie o niego dobre 5 lat i gdy juz wyszlo i bylismy ponad rok razem ten mi oznajmil ze mam za duze wymagania i mnie przestal kochac;( a ja zadnych wymagan nie mialam;( poprastu chcialam aby wolny czas od pracy i nauki poswiecil mi a nie wiecznie kolegom z ktorymi pil i pil;/ wiedzialam juz tydzien przed zerwaniem ze tak sie to skonczy, nie dzownil nie pisal nie chcial sie spotykac. a jak ja dzownilam slyszalam, ze nie ma ochoty na rozmowe. pozniej w smsie przeczytalam "rzygac mi sie chce jak slysze twoj glos"!! ja glupia ludzaca sie ze dalej mnie kocha, przejrzalam na oczy dopiero wtedy kiedy odczytalam tego smsa i uswiadomilam sobie ze ten brak zainteresowania, te nie odzywanie sie do mnie to wynik tego ze jednak przestal kochac;( mam znajomych i rodzine ktorzy mowia ze dobrze sie stalo bo mnie nie szanowal nigdy;/ ale ja wiem ze ja tez nie bylam swieta,potrafilam warknąc na niego.. spłoszyłam go?raczej nie, za bardzo sie odtworzylam wiedzial o mnie wszystko,poniewaz nic nie ukrywalam… . kocham ponad zycie, mam nadzieje ze jakos to przejdzie przeminie! poznalam kilku chlopakow bardzo milych kulturalnych, ktorzy chca sie ze mna spotykac! ale ja nie chce nie potrafie! bo nie potrafie z nimi rozmawiac tak jak z moim bylym ! nie sa tak cudowni jak on;/ mam nadzieje ze sie odkocham o ile to mozliwe;/ a jak juz tak sie stanie, to uciekam od milosci, bo to zabija mnie… tylko zaangazowania i pracy nad zwiazkiem tyle planow a pozniej z dnia na dzien wszystko sie sypie!

  • abczdrowia

    oj, trzymaj się, może jednak to dobrze że odszedł, jezeli teraz nie miał czasu dla ciebie, to później tym bardziej wybrałby kolegów i pici z nimi niż Ciebie.

  • Marcin. G.

    Tak.. Wiem co wszyscy czujecie. Dwa tygodnie temu zostawiła mnie dziewczyna, a w ogóle to miłość życia, ta jedyna i ta prawdziwa. Mam dopiero 17 lat, a zakochałem się w niemożliwy sposób. Wiem, że pewnie ktoś napiszę, że jestem za młody, że to tylko zauroczenie.. Ale nie. Czuję w sercu, duszy i na całym ciele, że kocham ją bez granic. Jest tak, że ona mnie kocha, chce mnie nadal, ale po prostu musi odpocząć od związków i kochania. Tak, przeze mnie. Ograniczałem ją strasznie. Trzymałem w klatce, nie pozwalałem dawać buziaków ';*' ani serc '<3' do innych chłopaków. Byłem strasznie zazdrosny.. Załamywałem się jak rozmawiała z kolegami, a co dopiero jak dowiedziałem się, że przytulała. Byłem cholernym głupcem!~Nie popełniajcie tego błędu.. Przez ten cały płacz, całe cierpienie zrozumiałem wszystko.. Kocham ją naprawdę mocno. Teraz jestem gotów zmienić dla Niej cały świat, jestem gotów wszystkie błędy zmienić na zalety i zrobić wszystko, aby była szczęśliwa. Wiem, że ona nie chcę.. wiem, że chcę mieć spokój. Nie pytajcie, czy może znalazła sobie kogoś innego. Wierzę w Nią nadal i wiem, że nie jest taką osobą.. Pisała mi wiele razy, że jestem tym jedynym, tym, z którym chcę spędzić całe życie. A teraz jest jakoś inaczej.. nie kontroluję cierpienia. Nie chodzę do szkoły, nie potrafię z nikim porozmawiać, boję się wstawać rano ponieważ do oczu od razu napływają mi łzy.. To jest straszne. Ona chcę, abym ją znienawidził i żył normalnie, czyli w jakiś sposób nadal jej zależy bo się o mnie troszczy. Ale nigdy nie będę potrafił bez Niej.. nigdy nie zapomnę i czuję, że będę się z tym męczył do końca życia. Nie piszcie, że przesadzam.. takie rzeczy się naprawdę czuję.. Tam, w głębi serca. Ech. Nie poddawajcie się za żadną cęne, jeśli wiecie, ze to ta jedyna, nie pozwólcie, aby ktoś z was zrujnował wasz mały świat.. Wasze marzenia. Bo jeśli się poddacie, kiedyś w życiu nadejdzie moment, w którym zaczniecie tęsknić jak cholera. A wtedy załamiecie się totalnie. Walczcie o miłość, walczcie o osoby, które kochacie.. Nie poddawajcie Cię. Jeśli to zrobicie, będziecie nic nie wartymi ludźmi.. ponieważ o takie uczucia trzeba walczyć.

    • Snooki

      jestem w szoku, że faceci jednak też mają uczucia i też cierpią… trzymam kciuki oby ci się ułożyło

  • gosc

    ja sie czuje fatalnie… zyc sie odechciewa, a tu trzeba znowu zabrac sie do nauki od piatku;/ nie wiem jak ja to przezyje….

  • ja dziewczyny juz prawie rok niemam, i jest mi z tym bardzo dobrze, chociaż czasem mi brakuje dziewczyny,a szczególnie jak widze jakąś pare na ulicy, (jak oni sie całuja itp.),to kurde czuje w sobie ze jestem taki zjebany,w sumie to nigdy niemialem fajnej dziewczyny prócz jednej,tylko ze ta fajna mieszka bardzo daleko, i ona zerwala zemna 2,5 roku temu,pamietam wtedy jaka depresje mialem,ale jakos sie ogarnolem w przeciagu 3 miesiecy,dziewczyny mi mówią ze mam bardzo dobry charakter, ale i tak powiedzialy ze nie chca byc zemna,tylko sam niewiem czemu?
    Powiem szczerze ze mi czasem brakuje dziewczyny ale z drugiej strony to jestem brzydki (przynajmniej ja tak uważam).

  • MID

    Mam 17 lat. Byłem z dziewczyna 8 miesięcy. Bardzo się Kochaliśmy. To była miłość w wzajemnością. Wierzyłem,że to jest jedyna. Byłem tego pewien jak nigdy. Jednak tak około miesiąc temu pokłuciliśmy się. I po tej kłótni jej uczucia zmieniły się… miłość zanikła nagle. Dla mnie to był szok. Jednak nie zerwała ze mną od razu. Wcześniej była ze mną tak szczęśliwa,że chciała dać szanse swoim uczuciom i zaczekała miesiąc. Miała nadzieje, ze wszystko się naprawi. No, ale wiecznie nie mogła się oszukiwać. No i odeszła. Roztaliśmy się bardzo ciepło i serdecznie. Na początku nie dochodziło to do mnie za bardzo. Moja miłość odemnie odeszła? To było dla mnie nierealne. Dopiero wieczorem leżąc w łóżku wszystko do mnie dotarło. Jakby mi ktoś przyłożył z całej siły w twarz. Nie potrafię się z tym pogodzić. Przestałem wierzyć w miłość. Miłości nie ma, jest tylko zauroczenie, które nagle się urywa. Życie jest popierdolone. Dostaje się od życia najcudowniejszy prezent w postaci ukochanej osoby, zeby w koncu ja stracic. Więcej w miłości cierpienia niż radości. Jest jak narkotyk, raz sprubójesz, ale potem jak się uzależnisz to bez tego jesteś niczym. Właśnie tak się teraz czuje…. Jak zero.

  • marius

    po trzech latach znajomości rzuciła mnie dziewczyna. A ja dla niej przeprowadziłem sie z gór (Nowy Sącz) do Gdyni. Olałem kumpli którzy zawsze za mną stali i zostawiłem rodzinę bo na pomorzu nie mam nikogo. Tego wieczora kiedy wszystko się skończyło spotkałem ją z innym. Powiedziała mi że nasz związek skończył się dla niej 4 miesiące wcześniej… Nie wiem co teraz robić. Ciągle mieszkam w Gdyni ale tu już nie mam ani rodziny ani miłości. Zostali tylko koledzy z pracy z którymi i tak nie mogę o wszystkim porozmawiać. Nie wiem co robić. Jest mi źle…

  • Tony

    obudźmy się! miłość do drugiego człowieka to iluzja, to nasza wizja osoby idealnej, idealizujemy ją i zaczynamy w to wierzyc, a kiedy odejdze, wydaje sie nam ze to koniec swiata! obudzcie sie, wcale nie kochaliscie tej osoby! to była iluzja, pragnienie i oczekiwanie. prawdziwa milosc jest w nas samych, w naszych sercach. aby tego doswiadczyc i zrozumiec po rozstaniu, musimy wyjsc na pustynie, oddalic sie od swoich uczuc, wyjsc na zewnątrz siebie i spojrzyc na wszystko z dystansem. trzeba wytrwac samotna wedrówkę po pustyni, bowiem i na pustyni może coś zakwitnąć, a wówczas w waszych sercach zaśpiewa miłość i już was nie opuści! to boli wiem. ale minie. kazda chmura przejdzie i w koncu przyjdzie slonce. Łącze sie z wami w cierpieniu, bo wiem co to znaczy, gdy ktos Cie zostawia. trzeba być silnym i dążyć do oświecenia, wyzbyć się swoich egoistycznych pragnień! "Living is like riding a bicycle, you have to keep on moving if you don't want to fall"

  • rza

    mam 27 lat… poznaliśmy się na wyjeździe, który trwał ok1 miesiąc… zeszliśmy się pod koniec ostatniego tygodnia… po powrocie spotykaliśmy się przez jakieś 2 tygodnie prawie codziennie… on się teraz nie odzywa… boli na maksa, ała!!!! Jest fantastycznym facetem, a ja nie wiem co się dzieje… to nieodzywanie gorsze niż okrutne słowa

    • lola

      PRZYKRE TO ZAWSZE BOLI ja już zwątpiłam w miłosć sama byłam z chłopakiem 2 lata i 3 tyg temu on stwierdził ze już nas nie ma bo chce być wolny a po 2 tyg miał już nową dziewczyne boli;/ jak zapomnieć?

  • idiota

    moja story byłem z dziewczyną 8 miesięcy- ja 30 ona 24 l. Ona z lekko patologicznej rodziny- bez ojca i ogólnie totalny brak miłości w domu i wzoru faceta i matka po rozwodzie samotna, ja normalny układ rodzinny. Przeżyliśmy dużo i było elegancko. Powiedziała mi że mnie nie kocha i się rozstaliśmy- rzuciła mnie. Ponad miesiąc żebrałem o miłość. Teraz już lekko brutalnie zerwałem kontakt z nią i jej matką która była za mną. Ona ma nowego faceta z którym się od niedawna spotyka…. po niecałym miesiącu od rozstania….generalnie już mnie ma w dupie pewnie ale chciała abyśmy byli kumplami i nie stracili kontaktu ale ja zerwałem z nią całkowicie kontakt- chciała pomocy przy mgr- a ja ją olałem :) .Teraz dopiero jestem szczęśliwy jak nie mam z nią kontaktu…prognozy na przyszłość każdy idzie w swoją stronę…ale ale…życie jest nieprzewidywalne…miłość jak sraczka nie wiadomo kiedy przychodzi.. zaznaczam, że nigdy żadnemu facetowi nie powiedziała, że go kocha….było jej dobrze ze mną a mnie z nią….

    • Stokrotka

      ułożysz sobie życie…..jak należy…….:) ja to mam nadzieje,ze tej sraczki nie dostane nigdy wiecej:)))

  • ziemiak

    byłem z kobieta 4 lata a 2 narzeczeństwem przez 3 lata pracowałem za granicą ale co tydzień byłem na weekend w domu jej nie podobało się to ale jakoś wytrzymywała jak wróciłem na stałe do domu pewnego wieczora coś mi odbiło bo mnie wkurzyła i zerwałem następnego dnia zabrałem rzeczy od niej bo mieszkaliśmy razem czekałem na zwykłe słowo przepraszam ale usłyszałem je dopiero po tym jak zabrałem wszystko a potem doszedłem do wniosku ze to była tylko moja wina tyle czasu za granicą i wogule teraz próbuje to naprawić żeby do mnie wróciła ale ona nie chce być z nikim a ja nie daje bez niej rady i nie widzę sesu życia bardzo mi ciężko a ona mnie unika!!!!!!nie wiem co już robić bardzo ja kocham i tęsknie za nią chce wszystko naprawić ale nie wiem jak skoro ona nie daje mi takiej możliwości wiem co zrobiłem żle!!!!

  • ewcialina

    Byłam z chłopakiem 6 lat i 8 miesięcy…Zerwał ze mną miesiąc temu… Olewał mnie od pół roku, ale wierzyłam mocno i walczyłam o to żeby się ułożyło i żebyśmy byli razem… Niestety zamiast tego zerwał ze mną i to w najbardziej podły sposób… Przez smsa plus zwyzywał mnie, że jestem pier*******a (tylko dlatego, że przyszłam do niego i chciałam wreszcie pogadać i martwiłam się najnormalniej w świecie, bo ileż można było czekać aż się odezwie (nie wpadał do mnie od pół roku a totalnie przestał się odzywać od 1,5 miesiąca od zerwania) także stwierdził, że mnie nie kocha i nie chce mnie znać… Nie wiem co ze mną nie tak, nie wiem co ja złego zrobiłam i dlaczego zrobił to w taki sposób… Widocznie jestem aż tak beznadziejna… Pewnie nawet o mnie od tego czasu ani razu nie pomyślał… Brakuje mi go cholernie … Byliśmy naprawdę dobraną parą… Mam dopiero 22 lata, ale nie wiem czy ktoś mnie jeszcze pokocha i zechce…

    • Krys

      pokocha pokocha;p

  • Krys

    Mam 19 lat, zostalem wyslany przez rodzicow na studia do USA rok temu. Aktualnie jestem na 2gim roku, na 1szym poznalem w pewnej klasie jedna dziewczyne, Amerykanke. Na poczatku nie kwapilem sie za bardza z nia rozmawiac, pewnego razu dodala mnie na facebooka. Zaczela mnie meczyc abym spotkal sie z nia, przeciagalem wszystko, sam nie wiem czemu pewnie ze strachu. W koncu 1nego razu umowilismy sie i sie wszystko zaczelo. Po paru tygodniach zaczelismy sie juz na powaznie spotykac, bylismy razem. Mowila ze mnie kocha, ze jestem dla niej strasznie specjalny, wyjechalem do Polski na swieta, rozmawialismy codziennie, i rzucila mnie…w dniu moich urodzin gdy wrocilem spowrotem. 2 dni przed cala tym jak mnie rzucila wszystko bylo w porzadku, bardza ja kochalem mimo tego, ze lacznie bylismy ze 3 miesiace. Jest ona moja 1sza miloscia, minelo juz 6 miesiecy odkad sie rozstalismy a ja codziennie placze i placze. Pierwsze miesiace byly najgorsze bo o malo co nie odebralem sobie zycia. Chcialem z nia sie spotkac, pogadac ale za kazdym razem mowila ze da mi znac w tym tygodniu i jeszcze ani razu z nia nie porozmawialem, widzialem w szkole pare razy. Dzis zobaczylem ja znowu, powiedzialem czesc, ona odpowiedziala i od razu poszla. Rzucila mnie bo poprostu nie chce miec teraz chlopaka. Jestem kompletnie zalamany, siedze na facebooku i tylko czekam jak idiota godzinami az mi napisze cokolwiek. Nigdy sie nie klocilismy, wszystko ukladalo sie idealnie, nie mam pojecia co nawalilo, zupelnie sobie z tym nie radze. Najpierw ona za mna ganiala, rzucila mnie i momo tego, ze ja na poczatku bylem bardzo sceptycznie nastawiony do tego wszystkeigo, to zakochalem sie w niej strasznie. To tak bardzo boli, tak boli ze nie jestem z nia, ze nie chce ze mna rozmawiac, w ogole nie potrafie sobie z tym faktem poradzic. Jesli ktos chce porozmawiac, oto moj number GG: 18635699

    • ewcialina

      Też kogoś znajdziesz :)

  • Martyna

    Nie ma nic gorszego ,nic zostac porzuconym przez mężczyznę z którym wiązało sie całe dalsze życie ! Minął juz rok a mi nadal jest okropnmie zle ! to jest nie do przezycia .

    • ewcialina

      Zgadam się :/. Ja z moim też mieliśmy wiele planów i wiązałam z nim całe życie, ale wiem, że to jego strata a nie moja, bo nikt go nie będzie kochał tak jak ja.

  • ana

    5 dni temu zostawił mnie ukochany, po 3 latach związku. był dla mnie wszystkim, robiłam dla niego wszystko, i wszystko mu poświeciłam. Zrezygnowałam z marzen, zainteresowan, znajomych. Bardzo go kocham, ale boli mnie to co mi zrobił. wiele razy mówił, ze jestem pierdol**ęta, ze mam zamknąć ryj i spierda**ć, ale ja zawsze wracałam wierząc z się to zmieni i do końca zycia bedziemy razem. Wiem, ze wiele razy go zawiodłam, wiem,ze czesciowo przyczyniłam się do rozstania, wiec cierpie i teknie jak nigdy ;( chce zeby wrócil, ale to juz tylko marzenie które tli się troszke gdzieś w moim serduszku, które wciąz bije tylko dla niego ;(

    • ewcialina

      Wiem co czujesz ;*. Jakbyś chciała pogadać to daj swoje gg to się odezwę :)

      • ana

        Droga Ewcialino: 7464625 czekam aż napiszesz

      • ana

        7464625 :) czekam

  • renata

    piszecie ze partner was porzucil wieze ze jest to cirpienie ogromne. Jestem kobieta 50- letnia przezylam rostanie kiedy mialam 19 lat ,odszedl na zawsze .Zginal w wypadku na motocyklu.Wiecie co to znaczy ,wy mozecie czasami na ulicy spotkac kochana osobe, a ja nie .zostaly mi wspomnieniai i tylko zdjecia.Grob na ktory czestoide znim porozmawiac.Wieze ze jest kolo mnie ale nie moge zobaczyc kochanej twarzy.Przytulic sie do kochanych ramion zobaczyc usmiechu na twarzy i byc kochana. mialam meza ale sie roztalam jestem po rozwodzie juz 6 lat dwoje dzieci juz doroslych. A ja nie umiem zapomniec ,czekam smierci kiedy sie z nim polocze. kocham

    • ewcialina

      Nie wyobrażam sobie nawet co czujesz… Ja niestety ukochanej osoby nie widują. Nawet jakbym widywała to na pewno nie mogłabym jej ani przytulić ani dotknąć… pewnie normalnie pogadać też nie, bo on zachowuje się na razie jak dziecko i nawet na jedną rozmowę ze mną się zmusić nie może. Trudno… Życie toczy się dalej… Trzymaj się :)

  • Beata

    zostawił mnie chłopak, mam 17 lat bylismy razem ponad 2 lata, ostatnio bardzo się kłociliśmy, ale nigdy nie myślałam że zerwie, nie jestem z nim kilka dni ale okropnie cierpie najbardziej boje się nie wymaże go z pamięci, że sie nie zakocham, wiem to smieszne bo mam 17 lat, ale cierpie okropnie cierpie, jak czytam te komanatrze to jest jeszcze gorzej, bo ludzie po kilkunastach latach nie zapomniają i tkwią w tokstycznych związkach bez przyszłości, czy jest ktoś kto się zakochał na nowo? kto poczuł to samo mimo że bardzo cierpiał po rozstaniu?

    • Ja1992

      Niestety, nie…

  • anonimowa.: )

    Witam Wszystkich..
    ja mam podobną sytuacje,byłam ze swoim chłopakiem rok,może to nie dużo ale codziennie ze sobą spędzaliśmy wolny czas,planowaliśmy już przyszłość,i poza sobą nikogo innego nie widzieliśmy..on mówił ,że jestem tą jedyną,że już innej nie chce i nigdy nie będzie chciał ,że już na zawsze zostane w jego sercu..a pare dni temu spotkałam na ulicy swojego chłopaka z pewną dziewczyną.. potem się tłumaczył ,że to ktoś z jego rodziny itd..ja mu uwierzyłam..a po jakimś czasie znowu na nich trafiłam i do tego dzień wcześniej się widzieliśmy..a więc o co tu chodzi..byłam miłością jego życia a w jeden dzień to wszystko się zmieniło.. bo ujrzał jakąs inna..
    Powiem jedno ja wierzyłam ,że między nami jest coś poważnego ,bardzo go kochałam i nadal kocham..a na dzień dzisiejszy ten chłopak z ,którym już oczywiście nie jestem..spotyka się z tamtą dziewczyną. to co wtedy zobaczyłam było bardzo bolesne..nie mogłam do siebie dojśc przez wiele tygodni..ale to co teraz widze jest jeszcze gorsze..dlatego dobre jest to powiedzenie lepiej 3 razy stracić niż raz sie wpier****ć.

  • ewcialina

    Jeszcze nie, ale wierzę, że kiedyś się zakocham na nowo :). Może już nawet niedługo…

  • Grzes

    Witam w klubie:( moja miłość już mnie nie chce:( Mielismy plany na przyszlosc, wszystko fajnie i nagle to:9 serce peka, kocham ja nadal bardzo mocno a ona taka chlodna, to jest straszne:( Straszny bol czuje w sercu, zycie tak sensu nie ma juz:( To dla niej zylem, wszystko robilem dla niej:( nie zawsze bylo idealnie, wiadomo,czasami klotnie, to chyba normalne:( ostatnio staralem sie byc dobry dla niej:( bylem jak baranek, potulny, kochajacy:( ona chlodna i juz mnie nie chce:( nie wiem co mam ze soba zrobic:( najgorsza przykrosc jaka mnie w zyciu spotkala:( ide plakac, trzymajcie sie:(

  • tuska

    …. zostawił mnie po prawie 7 latach… także teraz doskonale wiem co czujecie wszyscy… to coś w środku, co budzi każdej nocy i nie daje dalej spać, to coś co rozrywa Was w środku….ten lęk, niedowierzanie, jakieś chore pomysły co zrobić, żeby tylko zmienił zdanie, jak nim potrząsnąć, jak wytłumaczyć, że bez niego nie ma dla mnie życia…jak głośno krzyczeć, żeby usłyszał, że zniszczył, że zabił wszystko co było najpiękniejsze…..ale on nie słyszy…. nie słyszy płaczu, jęku, nie słyszy tego strasznego bólu, który każdą komórkę ciała tnie na strzępy…. tak bym chciała zedrzeć to wszystko, wykroić, wydrzeć to coś z środka co tak męczy…. ale nie ma chyba sposobu… nie ma ratunku……nie ma już nic….

    • ewcialina

      Skąd ja to znam :/

      • tuska

        a najgorzej, że dni mijają i nic się nie zmienia…człowiek na siłę próbuje sobie to jakoś przez zrozumienie wytłóumaczyć, ale się nie da…. podobno czas płynie i zabija rany… polecam wiersze Edwarda Stachury mnie chociaż przy życiu trzymaja… może i Wam pomogą…

    • Iwona

      Mnie mąż zostawił dwa miesiące temu po 30 latach małżeństwa.

  • Natalia

    wczoraj zostawil mnie chlopak…strasznie boli

    • ewela

      Dużo nas się robi…. :(
      Nie jesteś sama ;*

  • tomek

    jestem z moja zona 10 lat a wlasciwie bylem w tym 5 lat po slubie jakies 2 miesiace temu dowiedzialem sie ze mam raka a od 15 miesiaca zona ma innego i twierdzi ze go kocha i go nie zostawi a ja sie plaszcze przed nia juz miesiac zamiast lezec odpoczywac i miec wsparcie niby najblizszej osoby czyli zony

  • umi

    Rzucił mnie po 2,5 roku. Trzymam teraz w ręce listy od niego, pisał o tylu uczuciach, które do mnie żywił. Gdy się rozstawaliśmy oboje płakaliśmy. Minął miesiąc, a on już się z kimś spotykał i mówił, że mnie nigdy nie kochał. Teraz to będą już dwa miesiące, dzisiaj nawet wysłał mi, życzenia z okazji wigilii, żebym spotykała na swojej drodze ludzi, którzy życzą mi tak samo dobrze jak on. Nie chcę go, nie postępował fair wobec mnie. Tylko, że no, to boli, tak? Że wszystko już było, że okazaliśmy się tacy sami jak wszyscy, że nasza miłość nie była wyjątkowa. Czuję się jak małolata, choć jestem już dorosłą kobietą. Czuję się oszukana tą całą "miłością". Niby święta, a w moim sercu zamieszkał głęboki smutek. Nawet zauroczenie się kimś innym nie pomaga. Rozstania to zdecydowanie smutna rzecz.
    "I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
    czy pierwsza jest ostatnią, czy ostatnia pierwszą"

    • anna

      te Święta były najgorsze w moim życiu….rozumiem Cie

  • anna

    witam, bylam z moim Rafalem prawie 5 lat, mieismy sie pobrac….odwolalm slub ze strachu, zdradzilam go…..nie wiem dlaczego………..kocham go nad zycie………walczylismy przez rok o siebie………najgorszy rok w moim zyciu. wczoraj powiedzial ze daje nam ostatni szanse…….wypilismy wino, pod jego wplywem przyznal sie ze zakochal sie w kolezance z pracy…ale nadal chce byc ze mna-wpadlam w szal…….dzis przez telefon powiedzial ze jesli mam tak reagowac to on ma dosc……jak mam sie cieszyc z szansy jesli on kocha kogos innego i jest przy mnie bo boi sie tej nowej znajomosci…probuje sie dodzwonic do niego nie odbiera…….czuje ze jest z nia……nie chce misie juz zyc……..jestem w obcym miejscu.nie znam tu prawie nikogo…….mam 27 lat i nie potrafie sobie wyobrazic zycia bez niego…

    • tuska

      ja tez juz jestem w nowym miejscu, całkiem sama… nie wiem co ze sobą robić.. myslałam może przemyśli wszystko jak zobaczy, że się rzeczywiście wyprowadzę i spojrzy wtedy na wszystko inaczej, ale tak nie jest. On po prostu chce być sam albo nie chce ze mną być….czuję taka pustkę, że nawet nie chce mi się płakać…..pozdrawiam ciepło, bo w sumie nic innego doradzić póki co nie umiem…

  • kozica

    moja historia, również święta w smutku….w poniedziałek mówił, że kocha, chce dzieci, i nasz wspólny domek bedziemy budowac…wysztko takie piękne, po czym we wtorek oznajmia, że nie jest gotowy na poważny związek , (byliśmy 1,5roku ze sobą) …powiedziałam dosyć,i zeby nigdy już w życiu się nie odzywał, co go zamsuciło….jak koniec to koniec….święta smutne jak diabli, tak czuję się oszukana, tak bradzo!!! jak tak można kłąmać…jak można z dnia na dzień zmienić zdanie .duże dziecko nagle się obudziło…..ciężko mi jak każdemu po rozstaniu, ale wmawiam sobie, że w tym to on najwięcej stracił i pewnie jeszcze do tego nie doszedł ..bo jakby nie bylo jestem atrakcyjną kobietą, wykształconą i wartościową i wiem, że budzę zainteresowanie wśród panów..jednak narazie absolutnie nie chce nikogo poznawać…potrzebny czas na ochłonięcie;głęboko mam nadzieję, że spotka mnie ta prawdziwa wierną miłość..co z tego że mam 29 lat,…na miłość nigdy nie jest za późno….ja w to wierzę….

  • tuska

    mam prośbę do osób, które pisały tutaj o swoich doświadczeniach już długi czas temu, żeby napisały jak się dalej Wasze historie potoczyły??po jakim czasie można można się z tym wszystkim pogodzić i co zrobić, żeby nie zwariować??czy możę ktoś z Was wrócił do swojej kochanej osoby??czy może macie już nowe miłośći:)

  • misia

    Tak sobie myślę , że na niektóre sprawy po prostu nie mamy wpływu . Widocznie tak musiało być , żeby później mogło być lepiej . Ja w to wierzę , chociaż niestety też spotkało mnie rozczarowanie. Rozstałam się . Myślałam , że to w końcu ten jedyny, ten na całe życie . Ale jednak nie. Wiem że nigdy już z nim nie będę. I może za parę lat powiem sobie ( mam taką nadzieje ) dobrze , że tak się stało . Może za parę lat przypomnę sobie że wcale nie byłam taka szczęśliwa jak mi się wydawało , że teraz jest lepiej . Jak narazie chce zmienić swoje życie – i zaczynam uwaga od rzucenia palenia :) Zawsze coś. A później zobaczymy . Mam tylko nadzieje że jeszcze czekają mnie w życiu szczęśliwe dni :) A i pójdę do wróżki , a co……….

    • słoneczko

      Co do tej wróżki to odradzam :P Poszłam raz i wywróżyła mi całą prawde, całe moje szczęście, min. moj zwiazek na cały rok do grudnia 2010:P tylko chyba nie potrafiła odczytać że w grudniu sie rozstaniemy:P Szczerze mowiac odkad poszlam do wrozki zaczelo sie sypać. Niby w takie rzeczy sie nie wierzy ale jednak jednak więc lepiej ciesz się życiem bo napewno wiele dobrego Cię w nim spotka:)

  • ewcialina

    To ja się pochwalę, że żyję w sumie już normalnie, spotykam się ze znajomymi (wreszcie odnowiłam stare kontakty i poznaję dużo nowych ludzi) i co najważniejsze idę dziś na 1 randkę :). Zobaczymy co będzie, ale mam zamiar dobrze się bawić :).

    • angie

      jak długo zajęło ci dojście do tego etapu?????? proszę odpowiedz

      • ewcialina

        Tak szczerze to o dziwo szybko aż pewnie za szybko, bo 3 miesiące…ale dużo pomogli mi znajomi, którzy nie pozwalali mi samej siedzieć w domu i się dołować oraz pomogły mi rozmowy z nimi…

    • tuska

      brawo:) aż zazdroszczę i mam nadzieję, że randka się udała:) u mnie to już miesiąć, ale jest coraz gorzej, próbowałam wychodzić do ludzie , czytać książki, cokolwiek robić, ale nic to nie daje, mam nadzieje, że w końcu jakoś to sobie przetłumaczę i jakoś pójdę do przodu, póki co gehenna:(:(:(

      • ewcialina

        Randka się udała, bo jesteśmy razem :). Oj kochanie potrzeba czasu ;*. Jednym mniej, innym więcej… Pozbierasz się i kiedyś stwierdzisz, że nie warto dla niego płakać i się dołować, bo jest na tym świecie jeszcze tylu wspaniałych ludzi :*

        • tuska

          ooooo to super!!!!!gratuluje!!! i dzięki:) bo naprawdę fajnie czyta się takie miłe słowa:* pozdrawiam ciepło

  • tuska

    Koniec miłości nie daje o sobie zapomnieć. Nawiedza snami. Nawiedza ciszą. nawiedzani przez upiory, stajemy się jak one. Życie odpływa. Słabnie tętno. Nic cię nie rusza. Niektórzy to aprobują i twierdzą, że to leczy. To wcale nie leczy. Martwe ciało nie czuje bólu…..

  • misia

    Potrzeba tylko jednej minuty, żeby kogoś zauważyć, jednej godziny, żeby go ocenić i jednego dnia, żeby polubić, ale całego życia, by go później zapomnieć.

    • Michal

      Święte słowa z tym, że co do tej pierwszej części mnie wystarczyło kilka sekund….reszta się zgadza

  • Jakub

    A więc czas na moją historię. Byliśmy razem 5 lat. Byliśmy zaręczeni. Wszystko pozornie było ok, aż tydzień po sylwestrze dowiaduje się, że to koniec. Rano mówiła, że kocha i takie tam. Teraz mijają dwa tygodnie, a ja już troszkę ześwirowałem. Miałem się do niej nie odzywać, a jednak nie mogłem, spotkaliśmy się dwa dni po zerwaniu rozmawialiśmy o różnych sprawach a ja nie pokazywałem bólu. Poszliśmy do niej nawet się kochaliśmy, a potem pojechałem do domu i zacząłem świrować. Zadzwoniłem do jej matki i się wyżaliłem. W poniedziałek wraz z jej mamą i babcią pojechaliśmy do niej, oczywiście była wściekła itd. Wróciłem do domu i dalej cierpiałem, obwiniałem siebie, a raz ją tworzyłem w głowie różne scenariusze. No i wszedłem na jej pocztę. W sumie to miała podpowiedź do konta "kogo kochasz" wpisałem swoje imię no jakoś hasło się zmieniło. Wpadłem w panikę że spieprzyłem takie coś. Wpadłem na genialny pomysł i wmówiłem, że to nie ja i ze ktoś się włamał. A że miałem jej gg to zacząłem niby do siebie pisać że "nie nawidzę Cię itp rzeczy" przejmność sprawiało mi jak tłumaczyła się że to nie ona i ogólnie, że miałem z nią kontakt. Miarka przebrała się drugiego dnia, kiedy powtórzyłem swoją akcję i ona powiedziała ze miarka sie przebrała i zgłosi to na policje. Wtedy jeszcze jej nie powiedziałem, że to ja. Byłem gotów, żeby policja się mną zainteresował tylko żeby jej nie mówić. Jakoś ją przekonałem, że to nie ja i ze ten ktoś oddał hasła. Wtedy się przeraziłem samego siebie. Co się ze mną dzieje i do czego to prowadzi. Nigdy się nie spodziewałem, że może mnie zostawić i tak rozpaczałem, że zacząłem robić naprawdę głupie rzeczy. Teraz chcę wszystkich ostrzec przed głupotami. Naprawdę nie warto. Ona się dowiedziała i się strasznie wściekła. W sobotę postanowiłem pojechać na balety z kolegą no ok. 2 zadzwoniłem do niej ze nie mam jak spać i żeby mnie przenocowała. Na początku oczywiście nie chciała się zgodzić, ale jakoś ją namówiłem. Rozmawialiśmy tak chłodno, że nie poznawałem jej. Powiedziała mi na koniec, ze nie chcę jakiegokolwiek kontaktu ze mną:( No cóż dziś dalej sobie z tym poradzę ale po tych słowach przestałem się kompletnie odzywać. To jej wybór, nie akceptuje go bo nie potrafię, dalej o niej myślę i kocham, ale chyba to nie ma sensu. Jeżeli to prawdziwa miłość się gdzieś w niej tli to może wróci. Dziś mam bardzo małą nadzieje. Nie wiem nawet co jeszcze napisać, tle we mnie goryczy i smutku ale trzeba się ogarnąć. Żadnej chwili z tych 5 lat bym nie oddał…

  • Magda

    Ja od 5 dni jestem porzuconą 30letnią kobietą. Po 4 latach wspaniałego związku.Wspaniałego dla mnie. Dla niego okazało się, że był niewystarczający. Powiedział mi, że jest niezrealizowany i nie daję mu tego czego potrzebuje od drugiej osoby…Nie będę opisywać szczegółów. Powiem tylko, że mój partner nie był wobec mnie tak lojalny jak zawsze myślałam. Okazało się, że nie powinno się do końca ufać drugiej osobie. Bardzo go kocham. Mówię mu to teraz codziennie. Za tydzień się wyprowadzi. Wtedy też będę mu mówić, że go kocham, znajdę jakiś sposób.Albo będę mówić do niego w myślach. Słucham i czytam wiele porad jak sobie radzić w takiej sytuacji. Ja już przeszłam chyba wszystko, myśli samobójcze też. I nic nie pomaga. Chciałabym zasnąć na rok dwa i obudzić się nie pamiętając jak bardzo Go kocham mimo, że sprawił mi taki ból. I to chyba jest miłość – kochac kogoś mimo ze ta osoba sprawia Ci ból. Życzcie mi siły. Bez niej nie dam rady…

    • abczdrowia

      Trzymam kciuki!

    • majka

      ja też jestem porzuconą 30 letnią kobietą:) zostawił mnie miesiąc temu, na jutro mamy umówione spotkanie, on chce omówić warunki rozwodu. ja nie wiem co robić, kocham go nad życie, napisz czy ty uporałaś się ze swoim smutkiem

  • Darek

    Mnie dziewczyna rzucila po 5 latach bo stwierdzila ze jest lesbijka. a niedawno sie dowiedzialem ze ma nowego chlopaka :/ i ze go nie kocha tylko jest przykrywka…. a mimo to boli mnie to ze jest inny facet na moim miejscu…Kur*a jak to boli :(

  • tuska

    a ze mną jest coraz gorzej:( myślałam, że czas pomaga, ale minęło już ponad 2 miesiące, a u mnie coraz gorzej:( obiecałam sobie, że się nie będę do Niego odzywała, pisała, nic……..i trwam w tym, bo wiem,że tak trzeba, ale ile można tak wytrzymać??i tak strasznie boli, że On też nie pisze, nie pyta co u mnie….dziwne, że nagle z najbliższej osoby stajesz się tą najbardziej obcą……Darek masz rację ku**a jak to boli:(

    • Toscana

      Tuska, wiem co czujesz…U mnie też za chwilę minie 2 m-ce i zamiast lepiej jest gorzej. Jeśli chcesz pogadać podaj nr gg, z obcym łatwiej się rozmawia w dodatku ten ktoś przeszedł to samo co Ty. Pozdrawiam

      • majka

        hej, on mnie porzucił miesiąc temu, jestem totalnie załamana, nie wiem co robić, może pomożesz

  • N…

    bylam z nim 3 lata. byly klotnie ale zawsze do siebie wracalismy. az taka laska sie w nim zakochala i wtedy wszystko sie zepsulo. on juz mnie ni traktowal jak kiedys, byly pogloski ze mnie z nia zdradza ale on sie wypieral i mowil ze ta dziewczyna to ropucha. az pewnego pieknego dnia on poszedl do niej do domu co prawda do niczego nie doszlo chyba. 2 dni pozniej mnie dla niej zostawil. a teraz sie z nia afiszuje. cierpialam miesiac, nic nie jadlam, bralam srodki na uspokojenie, nie kontaktowalam w ogole. pozniej postanowilam go odiiedzic jak mnie zobaczyl zucil mi sie w ramiona , pocalowal i powiedzial ze kocha… ,,ale nie wroce do ciebie' zaprosil do siebie siedzielismy i caly czas wtuleni w siebie sie calowalismy,on plakal i mowil ,,co my teraz zrobimy' zdradzil swoja dziewczyne ze mna powiedzial jej o tym ale ona mu wybaczyla i powiedziala zeby wiecej tego nie robil i ze on teraz jest jej;// 2 dni pozniej z nia zerwal i wrocil do mnie , bylo wszystko jak dawniej no oprocz tego ze wciaz z nia pisal,ale i tak bylam szczesliwa przez 7 godzin lekcyjnych… po szkole sie z nia spotkal , kolezanka mi napisala ze sie calowal z ta ropucha … ja do niego napisalam z 10 sms po czym odpisal… NIE CHCE Z TOBA BYC, NIE KOCHAM CIE, DAJ MI SPOKOJ , JESTES PSYCHICZNA, CHCE SOBIE ULOZYC ZYCIE NA NOWO. na nastepny dzien wzucil z nia zdjecia na nk calujace sie…pisalam do niego pare razy za kazdym razem ta sama odpowiedz ,,ODWAL SIE' dzisiaj jest z ta ropucha rowny miesiac. ja juz sobie wsumie wszystko pooukladalam, pisez z jednym chlopakiem …. uwazam ze umieramy po to by rodzic sie nowym,madrzejszym,

    • ktoś

      RZUCIĆ!!! WRZUCIŁ!!!!

  • Izzi

    Ja też należę od miesiąca do grona cierpiących z powodu utraty ukochanej osoby, byliśmy razem 3 lata, poznaliśmy się na studiach tyle, że ja mieszkam 500 km od mojej uczelnie a on mieszka tu gdzie nasza uczelnie. I tu pojawił się problem bo w czerwcu oboje kończymy studia i co dalej?? Chciałam zostać tu dla niego, ale on powiedział, że nie może wymagać ode mnie takiego poświęcenia i ogółem nie jest gotowy na dorosłe życie ze mną :/ Po za tym nagle wyszło, że ja ciągle miałam do niego jakieś pretensje (bo naprawdę np za dużo pracował) itp. Ja mam teraz sesje na studiach i jestem załamana bo nie mam siły nawet rano wstać z łóżka. Sądziłam, że jest miłością mojego życie i jak ludzie chcą być ze sobą to zawsze znajdą jakieś rozwiązanie, ale on odpuścił, nie chce. Powiedział, że wie, że jest niedojrzały i że cierpię przez niego, ale nie potrafi się zmienić :/ Ja nie radzę sobie z tym zupełnie, nie wiedziałam, że człowiek może odczuwać taki ból duszy, wobec którego jest tak bezsilny :/ Mam dużo znajomych, ale nawet jak z nimi wychodzę to mówią mi, że jestem jakaś nieobecna i inna, może to depresja?? Już sama nie wiem co mam zrobić ze sobą…………….

  • Margo

    Nie wiem czy ktokolwiek to przeczyta, ale napisać warto.
    Mój związek trwał 9 miesięcy rozpadł się z mojej winy. Na początku nie wierzyłam, że on mnie kocha naprawde i przyjmowałam to z respectem i niestety innym kolegom wygadywałam co jest nie tak i obgadywałam chłopaka robiłam z niego świnie. wiem to było podłe. Kiedy to wszystko wyszło na jaw już byłam pewna mojej i jego miłości i dawał mi szanse, żebym już tak nie robiła, zebym obiecała, że będę zawsze uczciwa. I więcej tak nie robiłam.. oprócz jednej rzeczy. Kazał mi zerwać znajomość z kolegą z przeszłości do którego się wyżaliłam i chciał zobaczyć nasza ostatnia rozmowe. ja tego nie miałam bo mi się usuneło archiwum gg, to kazał mi napisać do tego kolegi, żeby to skopiował. Ale ja nie chciałam, żeby on to widział bo wiedziałam, że będzie go to bolało co napisałam przykrego o nim mimo, ze napisałam to w czasie kryzysu w złości kiedy on ze mną zerwał i nazxwał mnie tania dziwka. Więc z gg kolezanki poprosiłam go zeby mi tego niewysyłal i mówiłam mu co ma mi odpisywać jak będę z nim rozmawiała i zakonczylam z nim znajomosc oficjalnie, wersje ta pokazałam chłopakowi, i nieoficjalnie na gg kolezanki ytez zakonczylam znajomosc ale w mily sposob.. Balam sie chlopakowi przyznac i ukrywalam to dwa miesiące, on wiedzial ze cos jest nie tak, zaczal sprawdzac moje gg i facebooka tam nic nie bylo ale czul ze cos jets nie tak ja tez nie wytrzymywalam, codziennie pytal mnie cyz juz wszystko mu powiedzialam a ja sie zapieralam ze tak ze jestem swieta mimo ze ukrywalam tamto, az pewnego dnia ani on ani ja nie wytrzymalismy i do wszystkiego sie przyznalam. Znienawidzil mnie za to co zrobilam, nie chce ze mna byc, kocha mnie chcialby ale mowi ze nie moze bo nie bedzie bezczynnie patrzyl jak znow robie go w "chuja" a ja nic nie robie naprawde sie zmienilam nie jestem taka osoba jaka bylam.. staram sie to naprawic tlyko nie wiem jak, on chce sie odemnie odciac. Ja sobie nie radze musze chodzic do psycholga, wyjezdzam na miesiac zbey dac mu czas, pewnie sie pocieszy w tym czasie inna dziewczyna. Ale mysle sobie ze to powazna proba.. Powazny kryzys, on tez ma swoje na sumieniu dmoze dlatego tez nie daje mu to spokoju i nie chce ze mna byc, ale ja chce mu wszysto wybaczyc i bede czekala.. nie wiem czy robie dobrze.. ale kocham go jest miloscia mojego zycia, jego rtodzina mnie pokochala a ja ją, nikogo poza nim nie widze.
    CHlopacy powiedzcie mi czy jakbyscie mieli czas odpuscilibyscie w koncu gdybyscie kochali i dali mi jeszce ostatnia szanse. Bo poki co sprawa jest swieza i on twierdzi ze ja na szanse juz nie zasluguje..

  • matthew

    Witam. w bardzo mlodym wieku poznalem bardzo mloda dziewczyne…mielismy wieczne problemy nie moglismy sie dotrzec caly czac sprzeczki o jakies proste sprawy.przyszedl moment i wylecialem na wakacje za ocean(w naszym rozkwicie) gdzie zostalem tam az 6 lat…ona miala swoj swiat ja mialem swoj ale zawsze byla gdzies na dnie mimo wielu rozczarowan.dzis spotykam ja po takim okresie i czuje bicie serca ktore bylo tyle lat temu wciaz tesknie i szlocham (tylko dlaczego )????? ja slysze od niej ze ma chlopaka ktory zapewnia jej to czego ja jej nie dalem… wciaz zabiega o to zeby wrocic do tego co bylo miedzy nami… mimo tego ze ma partnera ktory ma to czego ja nie dostalem…dzis patrzymy na siebie i placzemy oboje…nie wiem co mam robic w takiej momentach??!! widze jak ciezkie lzy plyna jej z oczu…widze jak bardzo jest jej ciezko z biezaca sytuacja… powiedziala mi takie slowa cytuje „ja nie wiem jak to bedzie przy oltarzu kiedy zapytaja mnie czy kocham swojego partnera” gdy bedzie stal ktos inny ode mnie! CZY TO JEST MILOSC???

  • Marttita

    Cześc ja byłam w związku ponad 7 lat. Chłopak mnie zostawił przed sylwestrem i nadodatek stac go było tylko na meila i ktorego nadodatek napisał sam. w meilu napisał mi tylko ze cos w nim pekło do dzisiaj niewiem co to moze znaczyc, a i że chcebyć sam. Jeszcze te smsy potym jak zemna zerwał "Jak się czujesz" Martwie się , powiedzcie czemu mnie jeszcze tak dobija chyba niezasłużyłam na takie upokorzenie. Dzisiaj juz nic do niego nieczuje szkoda mojej miłości na Cos takiego jak on. Tyko tak boli ze zmarnowałam tyle czasu a on był zemna przezto, że zadna inna sie nienawineła. Czy ja cos wogole dla niego znaczyłam chyba nie? Na początku grudnia chciał mi kupić pierścionek zaręczynowy nawet miałam sobie go wybrać a ja mu powiedziałam ze chce mieć niespodzianke i dostałam na koniec grudnia meil.
    Dochodzę do wniosków, że żyłam życiem Jego. Nigdy nie zapytałam siebie, czego ja tak właściwie chcę od życia. Jakie mam marzenia, plany, jakie mam ulubione miejsca itp. Postanowiłam że zacznę życz własnym życiem i spełniać swoje marzenia. On mnie traktował wyłącznie jak służącą.
    Zastanawiam sie czemu nie dał nam drugiej szansy tylko tak wszystko przekreślił:(

  • Wioletta

    Byłam z chłopakiem ok 10 dni.. ja go kochalam i nadal kocham..
    Uznał ze to zauroczenie.. a dzień w dzięń się z nim widywałam..
    A teraz zachowuje się jak gdyby nigdy nic….
    Co ja mam robić ? ? ;(
    Proszę o kontakt na pocztę : [email protected]

    POMOCY! ja go kocham ;(

  • Czarny

    Ja jestem dopiero na etapie rozstania ,gdyz wczoraj dowiedzialem sie że żona spotyka się z innym ,teraz jestem, zalamany a najgorsze jest to ,ze gdybym sam tego nie odkrył to zapewne trwało by to dalej ,te wszystkie kłamstwa :( a dopiero co wzielismy kredyt i kupilismy mieszkanie ona nie pracowala ,ale ten facet z ktorym sie spotyka załatwił jej pracę i to tam gdzie ja pracuje ,nie wyobrazam sobie tego zebysmy sie widywali w pracy ,przeciez predzej czy pozniej nie wytrzymam a pracy rzucic nie moge .Ona byla ta jedyna wiedzialem to od poczatku ,wciaz ja kocham i potrafil bym jej wybaczyc ,ale ona juz chyba postanowila ,boja sie tylko o to ze on ja wykorzysta i zostawi a tego bym nie zniosl :(

  • Natalia

    5 dni temu rozstałam się z moim narzeczonym byliśmy prawie 3 lata w sylwestra mi się oświadczył byłam najśczśliwszą osobą na świecie ale ona to zrobił bo tak naprawdę ja tego cały czas pragnęłam, po 2 miesiącach zaczęliśmy rozmawiać o ślubie i on wtedy powiedział że nie chce tego ślubu byłam wściekła kazałam mu się wynosić ale w głębi sercs niec chciałam tego, zabrał swoje rzeczy błagałam go żeby został on nie posłuchał i wyszedł nie odzywał się kilka dni płakałam dzwoniłam a on nic nawet nie chciał ze mną rozmawiać a dziś powiedział mi że już nie będziemy razem Boże ja nawet już nie potrafię czuć wiem że go kocham i tak już zostanie moje życie bez niego nie ma sensu. my cześniej się nie kłócilśmy nawet, on by ł zawsze bardzo skryty w sobie nie potrafił rozmawiać o problemach, aż tu nagle jak grom z jasnego nieba KONIEC NASZEJ MIŁOŚCI. nie wiem czy jestem w stanie to przeżyć

  • Ola

    Mnie również facet porzucił tydzień temu.Sam został okradziony z uczuć przez poprzednią partnerkę. Myślałam, że skoro zna ten ból i nie raz o tym opowiadał to nigdy sam czegoś takiego drugiej osobie by nie zrobił. Pokochałam go, choć miałam duże opory spowodowane poprzednimi doświadczeniami.Zaufałam mu, jak kochająca kobieta.Byłam dla niego dobra, wierna i oddana- gdyż myślałam że zasługuje w końcu na szczęście, którego nigdy nie doznał. Chciałam stworzyć z nim rodzinę, o której tyle mówił i której pragnął.A on zerwał ze mną przez smsa i nawet nie wiem dlaczego, bo nie raczył mi tego wyjaśnić.Moje próby kontaktu, uległy na niczym i od tamtego czasu słuch po nim zaginął. A byliśmy ze sobą 1 rok.I jak tu wierzyć w miłość???Jak tu znów komuś zaufać i oddać mu swoje serce??? Nie wiem!!!

  • tomek

    mi zona powiedziala po 9 latach malzenstwa ze mnie nie che juz ze jestesmy inni i w niczym sie nie zgadzamy nawet niewiem gdzie sypia bo ostatnio zadko jest w domu mamy 8letniego syna nim tez sie zabardzo nie interesuje ja ja ciagle kocham niewiem poprostu czy to wytrzymam dluzej wszystko nie potrafie bez niej zyc ..

  • kaś.

    mój związek z chłopakiem trwał 3 lata… wszystko było tak kolorowe,piękne. Kazdy dzien wypelniony radoscia jego slicznym usmiechem i dobrocia jaka mnie otaczal..klocilismy sie wiadomo jak kazdy,czasem o wieksze sprawy czasem o glupoty.zawsze byl obok..wspieral…Jednak przyszedl dzien kiedy odszedl doslownie bez slowa..bez slowa.probowalam pisac itd itp..ale nic.po rozstaniu pisal ze kocha.wiem ze nikogo nie ma….powiedzial ze nie wie co jest… dlaczego odszedl bez slowa??? ktos wie dlaczego moglo sie tak stac?

  • Xara…

    Ja też straciłam chłopaka, którego nadal kocham, a najlepsze jest to że sama dałam mu możliwość wyboru w myśl zajebistej zasady:"jeśli kogoś kochasz daj mu wolność…" Byliśmy ze sobą prawie dwa lata, myślałam że to jest to… Zresztą też jeszcze niedawno mówił, że mnie kocha, kiedyś obiecywał że będzie o nas walczyć jeśli dojdzie do czegoś… A okazało się, że to ja zagrałam w otwarte karty… Żal serce strasznie boli i na nic nie ma się ochoty… Też nie wierze w miłość, a tym bardziej puste obietnice, kiedyś ktoś mądrze mi powiedział: "Papier przyjmie wszystko(wszystkie słowa nawet te kocham, zalezy mi, planuje wspolna przyszlosc…) i taka jest prawda papier przyjmie wszystko a dopiero pozniej w dzialaniu okazuje sie na ile zalezy na tobie danej osobie"…

  • magnes

    moja rada nie dawajcie drugiej szansy, lepiej zapomnieć i zacząć żyć na nowo, 3 razy wybaczałam w końcu kopnął mnie w dupę, nauczkę mam na całe życie. Byłam 6 lat z facetem 3 razy zrywał zawsze w wakacje po 6 latach dowiedziałam się od znajomych że wracał tylko dlatego że inne go nie chciały. Teraz też znalazł sobie inną. Mam jedną tylko satysfakcje że taka CIPA jak on nie znajdzie szczęścia na długo.

  • kamila8

    Zrozumialam, ze kocham, gdy bylo za pozno. Bylam z chlopakiem 5 lat, na poczatku bylo jak w bajce, potem on mnie olewal, traktowal jak powietrze, a na imprezach wsrod znajomych zachowywal sie jak by sie mnie wstydzil. zerwalismy. bylo ciezko, ale przezylam. 7 miesiecy pozniej poznalam chlopaka. zostalismy para, po 2 miesiacach wspolnego bycia razem zamieszkalismy razem. Bylo ok. nie klocilismy sie, zylismy jak stare malzenstwo. brakowalo mi w tym zwiazku fajerwerkow, ale on mowil ze takie jest zycie. zauwazylam ze jak jestesmy wsrod znajomych to ja go traktuje tak jakbym sie go wstydzila, olewam go troche, krotko mowiac robie to samo co robil moj byly chlopakk w stosunku do mnie. nie wiem skad sie wzielo to mojego zachowanie, przeciez to okropne, on bardzo mnie kochal, powtarzal mi to codziennie, a ja traktowalam go czasem jak powietrze. Powiedzial mi ze odchodzi, ze nie zniesie dluzej takiego traktowania. moja reakcja byla niesamowita. plakalam, blagalam, zeby zostal, zrozumialam jak bardzo go kocham, ale on mial dosc. zawsze gdy mialam problem byl dla mnie, a ja jak ta egoistyczna suka sie zachowywalam. bardzo zaluje tego jak sie zachowywalam, przepraszalam go milion razy, prosilam o szanse, powiedzial ze pomysli. czy mam jescze u niego szanse? nie potrafie sobie wybaczyc jak moglam byc taka zimna, co sie ze mna dzialo? dlaczego tak zranilam kogos kto mnie kochal?

  • LadyK

    Ja byłam z facetem przez 2 lata…Zostawił mnie to może nie to słowo, odeszłam sama, bo nagle na moje pytanie czemu ostatnio jakby się ode mnie odsunął ( zupełnie niewinne pytanie zresztą-myślałam, że jest zwyczajnie trochę rozkojarzony, bo ma swoje problemy i to nie mało) odpowiedział, że on chyba traktuje mnie jako przyjaciółkę, że starał się żeby było inaczej, ale nic na to nie poradzi…doznałam szoku, szczególnie ze jednocześnie twierdzi, że jetem najbliższą osobą w jego życiu!jak długo trwałabym jeszcze w niewiedzy!mam wrażenie, ze moze on się nagle przestraszył odpowiedzialności, bo nie mogę uwierzyć, że z dnia na dzień stracił mną zupełnie zainteresowanie a jestem przekonana, że nie chodzi o inną kobietę! co więcej on nie chciał kończyć tej znajomości i na koniec powiedział mi , że sam nie jest pewny co czuje.zawsze był niestabilny emocjonalnie, to fakt, ale tego się nie spodziewałam.

  • klaudia

    cześć. mam ten sam problem mam 12 lat i chodziłam z chłopakiem juz ponad 2 miesiące a on nagle dzisiaj na naszej klasie pisze zrywam. Tak się załamałam zaczęłam płakać.; / jestem przygnębiona , serce mnie kuje. Najgorsze jest to ze powiedzialam mu zeby do mnie zadzwonil i mnie zadzwonil. A w szkole nie moge na niego patrzec za to co mi zrobił; ( co mam robić pomóżcie mój nr gg 25293974zainteresowanych pisać;(

  • carolina

    mam 16 lat , chodziłam dopiero z moim pierwszym prawdziwym chłopakiem (podkreślam słowo prawdziwy) , zerwał po ok dwóch miesiącach (wiem ,że to krótko). dwa tygodnie temu dostał prawo jazdy , od tamtej pory nasze stosunki się oziębiły i poświęcał mi miej czasu niż zazwyczaj. Nadal jednak mówił mi ,ze mnie kocha. Doszło aż do tego ,że przesadził . Był umówiony ze mną ,ale pojechał z kolegą do większego miasta . Wystawił mnie. Robiłam mu za to wyrzuty ,aż w końcu napisał mi ,że musimy pogadać na spokojnie. Umówiliśmy się i w tedy to się stało. Zawalił się mój świat. Staram się otrząsnąć….przyjaciółki mówią ,że do mnie wróci ,ale ja nie jestem tego pewna ;/

  • miki

    Cześć, byłem z moją dziewczyną 1,5 roku. kochaliśmy się, powtarzała mi to ciągle. Nie jesteśmy już razem miesiąc. Zerwała smsem, poznej mowila ze nie chciała tego tak kończyć…nie wiem co mam robic. Bardzo ją kocham, każde wolne myśli kieruje w jej strone. Najgorsze, że nie chce mnie widzieć, wkurza ją jak pisze. Bardzo mi na niej zależy i nie wyobrażam sobie, że będę musiał żyć osobno. Myślałem, że to ta, której szukałem…
    co mam robić?

  • Agnieszka

    Czesc, tez zostalam ostatnio porzucona. mam 27 lat i prawie trzyletnie dziecko z bylym. Bylismy razem ponad 4,5 roku. Wszystko zaczelo psuc sie po urodzeniu naszego synka, przez nas oboje bardzo chcianego. zaczelismy sie oddalac od siebie, chociaz ja staralam sie czesto byc blisko.niego. Pozniej zaczal mnie zdradzac, zamieszczal swoje gole zdjecia na internecie, czatowal, flirtowal, umawial sie do hotelu z kochankami. Wszystko mu to wybaczalam. Ale na koniec zaczal mnie juz strasznie gnebic psychicznie, czepial sie o wszystko. tego juz nie moglam wytrzymac i po jego slowach zebym sie wyyprowadzial, zrobilam to. Nie chcial mi oddac dziecka, uwazajac ze z nim bedzie Malemu lepiej. Po 1,5 miesiacu przystalam na jego propozycje, zebym wrocila, byla z dzieckiem i poszla do pracy ale juz nigdy nie bedziemy razem. Mieszkamy razem pod jednym dachem ale nie rozmawiamy. On teraz ma w domu sluzaca i opiekunke (czyli mnie). Wychodzi na spotkania z kochankami przad polnoca, wraca do domu nad ranem. Bardzo mnie to wszystko boli i gdyby nie ta praca, ktora sie juz wczesniej zobowiazalam podjac ucieklabym stad gdzei pieprz rosnie. A tak niestety musze tu siedziec i znosci to wszystko, przynajmniej na razie…

  • Aga

    Choć od mojego rozstania minęły już prawie dwa miesiące, ja nie umiem się pozbierać…. wydawało mi się, ze wreszcie sobie z kimś życie… czas jaki spędziliśmy ze sobą był dla mnie jak sen. On był dla mnie całym światem i sensem….Teraz jest pustka, z którą nie umiem sobie poradzić. Kupuję tony ciuchów, kosmetyków, staram się czymś zająć i coś zrobić aby sobie poprawić samopoczucie i nic… Najgorsze jest to, ze dookoła widzę ludzi, moich znajomych, którzy się pobierają, a ja wciąż sama. Mimo tego, ze zdaje sobie sprawę z jego wad, z tego, ze nie dorósł do związku (ja tu nie myślę i nie sugerowałam nic poważniejszego), to nadal niesamowicie tesknię. Nie mam poczucia winy za to co się stalo, z mojej strony wydaje mi się, ze wszystko było ok. (no moze poza drobnymi uchybieniami). Zdaję sobie sprawę z tego jak wielką krzywdę mi zrobił (te jego próby zniszczenia mnie psychicznie i wmówienia mi bzdur, że to wszystko moja wina, ze to się tak skończylo). Choć od czasu naszego rozstania nie rozmawialismy, ja nadal okropnie tęsknie i kocham go. Wszystkie próby zastosowania metody "wybijania klina klinem" zakończyły się tym, iż czułam się okropnie. Z jednej strony czuję się bardzo samotnie, z drugiej zaś nie mam ochoty sie z nikim spotykać. No po prostu masakra… no ile to będzie jeszcze trwać…???

  • monika

    życie jest niesprawiedliwe, jak widać miłość przynosi nam wiele bólu, z którym często nie potrafimy sobie poradzić. Wiem coś o tym…
    byliśmy ponad 2 lata ze sobą, w Wigilie mi się oświadczył….mieliśmy wspólne plany, marzenia…teraz nie mam nic. Straciłam miłość, poczucie bezpieczeństwa, po prostu wszystko! Zostałam okradziona z tego co w życiu piękne! Nie ma dnia żebym o nim nie myślała. Chce żeby cierpiał tak jak ja. Ale kto z miłości nie umarł nie potrafi żyć…

  • NINA

    Witam, o ile ktos jeszcze tu zagląda?! Trafiłam tu przypadkiem zeby zobaczyc jak ludzie radza sobie z utratą bliskiej osoby, poczytałam Wasze komentarze i nawzruszałam sie jak nigdy dotąd. Sama zostałam porzucona dokładnie pół roku temu, pięć dni przed Wigilią. Jak przypomnę sobie jaki szok przeżyłam i jakich emocji wtedy doznałam…..dokładnie podobnych jak Wasze opisywane w komentarzach. Byłam z moim partnerem dokładnie 10 lat. Poznaliśmy sie na studiach, więc dośc łatwo można sobie wyliczyć, że mam pewnie około 30 lat. Tak, mam dokładnie 30 lat. Myślałam, że nigdy sobie nie poradzę z tym bólem, że będe tak trwać i wegetować bezustannie, a miałam przecież pracę, rodzinę i obowiązki. Nie radziłam sobie z niczym, dosłownie. W życiu nie sądziłam, że dusza może boleć, że czuje sie wtedy jakby się umierało kawałek po kawałku i umierałam w oczach innych ludzi. Schudłam w 3 tygodnie prawie 10 kilo, byłam blada, smutna (wspomnienia mnie dobijały) NIe jadłam, nie spałam, nie żyłam chyba. Pamiętam jak modliłam się, zeby obudzic sie za pół roku i miec to za sobą. Dziś jestem juz poza tym….i wiem, ze czas leczy rany. Byc moze to monotematyczne stwierdzenie ale tak jest. Trzeba dać sobie mnóstwo cierpliwości zeby zrozumieć, że to co się stało,( a nie ma sie na to wpływu) było nowym doświadczeniem, które jest wpisane w scenariusz życia i które uczy. Może to dziwne, ale przez cierpienie i jak mi się wydawalo samotność poznałam siebie. zrozumiałam, że życie nie konczy sie na partnerze. skoro mnie zostawił widać nie był dla mnie. Ja pokochałam niewłaściwego człowieka, pomyliłam się. Nauczyłam się, że na miłość nie ma recepty. Sposobem jest wiara we własne możliwości, odkrywanie siebie i docenianie tego co mamy wokół siebie. Trzeba zwyczajnie być ze sobą szczęśliwym. o ile tak można napisać. Dopiero wówczas można być otwartym na miłość. Myslałam, że nigdy nie pokocham nikogo, ze nie zaufam po tym wszystkim. i co? zakochałam sie mimo woli.:) i co? i znowu zostałam oszukana. tydzień temu. i co? jestem silniejsza. i czuję wbrew pozorom radość, bo się skonczyło, bo nie był wart moich uczuć. bo moja połówka jest gdzieś i mnie szuka:)i wiem, ze znajdzie. ale ten drugi związek nauczył mnie jeszcze czegoś. ze można pokochac drugi raz, zaufac, dać komuś szansę i że każda miłość jest inna ale może być tak samo piękna. Wiem, ze niekiedy jest ciężko, ale przychodzą dni słoneczne, kiedy nawet samotny wieczór przed telewizorem z herbatą w ręku jest relaksujący. Czasem smutno bez tej połówki, ale smutniej by było być z niewłaściwą osobą. 3mam kciuki za wszystkich tych, którzy szukają:) jestem pewna, ze sami zostaniecie odnalezieni. buziaki. napiszcie co u Was.Pozdrawiam NINA.

    • majka

      hej, jestem w identycznej sytuacji, zostałam porzucona po 10 latach związku, w tym 2 lata małżeństwa. pewnego dnia po prostu powiedziała że już mnie nie kocha i że chce rozwodu. nie mogłam w to uwierzyć, wszystko było w porządku, mówił że mnie kocha, że nigdy mnie nie zostawi. po tym jak powiedział że chce rozwodu spakowal swoje rzeczy i wyprowadził się, nie mam z nim kontaktu od miesiąca, próbowałam pisać, dzwonić, błagałam o szansę, wogóle się nie odzywa, raz napisał że jestem wariatką i że muszę się z tym pogodzić że już nidgy nie będziemy razem, jestem zrozpaczona, ciągle płączę, nie mogę jeść, wiem że on ma kogoś, nikomu o tym nie powedziałam, w pracy udaje że wszystko jest w porządku, rodzicom nie mam odwagi powiedzieć, nie mam nikogo bliskiego z kim mogłabym pogadać, napisz jeżeli możesz

  • :):):)

    :)

  • Rafał

    Ja mam taki problem i ogólnie pogubiłem się z tym wszystkim. Byłem z dziewczyną ponad rok mam 22 lata ona odemnie młodsza o 4 lata . Jest ona dosc zakompleksioną dziewczyną i słodką nie do konca akceptuje swój wygląd , A Ja byłem ten co się uważał za takiego mega przystojniaka .Wszystko było pięknie na początku ciągle sex , spędzanie kazdej wolnej chwili razem .
    Nagle po roku zaczeło się psuc ona przestawała miec dla mnie czas , Fakt nie byłem ideałem jak kazdy facet nie przedstawiłem jej rodzinie nie traktowałem jej jak księżniczki … ale jeżeli cię kogoś kocha nie zwraca się uwagi na detale.. Niestety miałem bardzo stresującą prace psychicznie i nie chciałem tylko z nią się spotykac nie zawracają uwagi na cały świat było moim oczkiem w głowie największym skarbem . Wspomniałem jej 2 miesiące temu ze jest u mnie wesele w rodzinie , później zaczeły się kłótnie typu ze nie ona nie ma czasu chodzic po sukienke ze nie ma kasy na nią , Ja jej mówie ze nie ma problemu jak ci to wszystko kupię i będzie pięknie . Ona 3 dni przed weselem mówi ze jej mama nie pozwala .. To ja odrazuuuu wkurwiony… ze miała okazję poznac wkącu moją całą rodzine a ona mówi ze jej mama nie pozwala no błagam… pokierowałem się emocjami i powiedziałem jej ze dobrze.. musimy się na rozstac ponieważ nie traktujesz mnie poważnie Ja jej mówię ze będe na nią czekał tylko niech sobie przemyśli tą całą sytuacje czy robi wszystko fer. Po czym po weselu na które sam poszedłem :( , dowiedziałem się ze ma innego chłopaka i w momencie świat mi się zawalił zaczołem płakac dzwonic pisac do niej ,A ona uważała ze jej nie szanowałem … ale boże.. 5 dni po rozstaniu już nowego faceta to jest jakaś paranoja .. Później ona mówi ze należy ci się spotkanie zeby sobie wyjaśnic … w którym ona twierdzi ze po prostu się w nim zakochała , To nawet w naszej sytuacji tak nie było ze się nie odrazu zakochaliśmy a ona tak w myk Ja jej mówię ze koleś wykorzystał sytuację że byłaś lekkim dołku pocieszył cię a ty na to poleciałaś … A ona po prostu się stało .. Podczas tej rozmowy śmiejemy się jej z jej obecnego chłopaka co nie jest dla mnie nienormalne ze obrabia mu dupę , Później twierdzi ze nie miałem dla niej czasu zeby gdzieś isc wspólnie ze znajomymi … ja tego nie potrzebowałem bo była moim oczkiem w głowie i moim marzeniem było Ja ona i bezludna wyspa.. Później po zakonczeniu spotkania ona mnie pocałowała w głowe i powiedziała ze ma mega do mnie sentyment i pa .. Później jak wróciłem do domu byłem załamany tylko Płakałem i płakałem ze mnie zostawiła .. A nigdy za żadną tak dziewczyną nie płakałem jak za nią była wyjątkowa dla mnie ta jedyna i się wszystko popsuło .. Później zaczołem miec smutne opisy na GG , ona się do mnie wtedy odezwała zaczeliśmy gadac wspominac i się umówiliśmy na drugie spotkanie … Schemat był podobny mówienie o nas o naszej przyszłosci jak się jej układa z obecnym ze będzie czy tęskni.. Ona ze tęskni troche za naszym bzykaniem po pary razy dziennie , za tym ze mielśmy ogólnie wszystko w dupie na cały świat wokół na sory ale była z byłym nie powinna gadac na takie tematy chyba , po czym mówię ze pewnie z Michałem tez będzie ci dobrze a ona tego nie wiem ze ja byłem jej najlepszym w jej zyciu , po czym Ona twierdzi ze on ma to coś czego brakowało jej we mnie .. To ja wtedy powiedziałem ze zrozumiałem wszystkie błędy .. ze jestem jej w stanie wszystko wybaczyc ze będzie pięknie idealnie po czym ona uważa ze ma uraz jakiś ze kiedys podreślałem jej krągłosci i miała z tym jakiś mega problem mnie nigdy to nie przeszkadzało bo kochałem ją za to jaka była a nie za to jak wyglądała …. Po zakonczeniu tego drugiego spotkania idziemy w stronę domu.. Ja mówię do niej natalia kochasz mnie Ona mówi ze nie wie… co czuję do mnie ja mówie Albo kochasz albo nie … ona nie ma obecnie My jako para to ja wtedy no ale odpowiedz i się pytam kochasz czy nie .. po czym się rozkleiłem ona pojechała do domu gdzie na koniec się bardzo mocno przytuliliśmy z wielkim uczuciem. i pojechała….Nie potrafiła mi odpowiedz czy mnie kocha.. Ja później pojechałem na impreze gdzie o mały włos bym się nie przespał z inną kobietą bo uważałem ze mimo nie jestem z nią to jestem jej wierny Mimo ze ona ma chłopaka…. Mając świadomosc ze pewnie ona się z nim sie juz kochała i tego typu sprawwy..

  • Rafał

    .Po jakims czasie ona się do mnie sama odzywa ja myśląc ze to było ostatnie spotkanie.. ona chce zebyśmy sobie jeszcze coś wyjaśnili i uważa ze ostatnie spotkanie jeszcze mi się nalezy ogólnie mętlik w głowie.. podczas rozmowy wspominamy chwile wspólne ja się popłakałem ona podobno tez…. po czym ona mi mówi ze ma opory przez zbliżeniem z tym chłopakiem… ze będzie się troche boi.. Ja ogólnie jakiś szok … ale okey dobrze.. spotkajmy się nie jest za późnooo wyjaśnimy sobie.. Ona wyjeżdża nad morze z tym chłopakiem na tydzien ona wraca my się spotykamy .Po czym ja do niej piszę smsa czy nadal spotkanie aktualne .. ona mówi tak tak .. I spotykamy się daję jej kwiatek ona mi dziękuje.. i jedziemy do mnie.. żeby w ciszy i spokoju porozmawiac .. Ona mówi ze to będzie nasz ostatnie spotkanie ja jej mówie dobrze… chodź wiadomo ze nie chciałem zeby było to ostatnie spotkanie … przyjeżdżamy do mnie wiadomo piwko luźna gadka .. Po czym dzwoni jej chłopak Ona mu nic nie mówi o tym spotkaniu za jego plecami on jest wtedy akurat nad morzem .. Po czym jak usłyszałem rozmowę .. Załamałem się i powiedziałem ze nasza rozmowa nie ma sensu po tym co usłyszałem ze mnie serce boli i pierdole .. bez sensu to wszystko Ona mówi nie zostanmy porozmawiajmy .. ja mówie o czym .. jak ty go kochasz to co ja będę się wpierdalał w wasze sprawy .. i jej się smutno zrobiło .. po czym usiadłem obok niej .. Ona mając chłopaka pozwalała zeby ją dotykał , bawił się włosami Jak taki idiota szalenczo zakochany bez wzajemnosci … Po czym wracamy do siebie .. pod koniec rozmowy byłem bardzo nie miły i agresywny To zaczeło jej się jakoś podobac .. złapała mnie .. Zaczoł Padac deszcz na przystankuuuu Ja ją na koniec przytuliłem .. i Rzecz nie do uwierzenia zaczynamy się całowac namiętnie z uczuciem.. ( trwało to więcej niz 15 sekud.) Po czym podjeżdza autobus ona mówi wsiadajmy do niego A ja do niej ale widzisz co się wydarzyło … Ty czujesz coś mnie i nie uciekniesz przed tym… Ona wsiadajmy … Jedziemy tym autobusem wspólnie i rozmawiamy .. po czym jeszcze pare razy daliśmy sobie buzi .. ona mówi ze To był błąd ze ma uraz do mnie .. a Ja rozumiem ale ja się zmieniłem dajmy sobie szanse Ona ze nie wie ma mętlik .. po czym pod koniec mówię ze za moment wysiadam i ze już nigdy się nie zobaczymy .. Jej się zrobiło smutnooo po czym .. na Koniec dałem jej buzi i powiedziałem bądź szczęśliwa .. wiadomo że teraz jej będziała miała ciężar nad sobą po pocałowała się z chłopakiem byłym za plecami obecnegoooo dla mnie to jest mega nie fer z jej strony i jej obecnego Michała .. Po czym wysiadłem ja patrze na pociąg ona się smutnym wzrokiem patrzy na mnie ja na nią tak jak byśmy juz wszystko stracili i pojechała ..
    I TERAZ MAM PYTANIE DO WAS CO JA MAM ROBIC .
    Pozdrawiam Rafał

    • Lady J

      jesli chcesz pogadac to napisz swoj nr gg :))

      • Rafał

        gg35806904 Rafał

  • Załamana

    Tydzien temu rzucił mnie mój narzeczony:((( bylismy ze soba poltora roku,ale wydaje sie jakby to byly wieki. Byl najwspanialszym facetem,kochał mnie całym sercem, po pol roku chcial juz sie oswiadczyc, kazda chciala miec go,poniewaz takich facetow sie juz nie spotyka…przystojny,ma wielu przyjaciol, jest bardzo lubiany, gadatliwy, troszczy sie o swoich rodzicow i siostre.., nie da sie go opisac…mowił wszystkim jak mnie kocha, nie stydzil sie tego uczucia przy nikim, za rok mila byc slub, bardzo chcielismy juz nawet teraz miec dziecko…a nagle..gdy to ja bez zastanowienia z byle jakiego powodu powiedzialam ze zrywam,choc tak powaznie o tym nie myslalam…on zapłakany dzwonil i prosil mnie zebym tego nie robila, po dwoch dniach odezalam sie do niego, przeprosilam i chcialam to naprawic,ale u niego nagle wszystko zniklo…po tych przeplakanych dniach i nocach, on mowi ze nie czuje tego co kiedys i ze sam nie wiem co jest z nim nie tak…ze cos sie w nim zmienilo, i boi sie tego,bo chcialby mnie kochac tak jak przedtem, a nie moze…:(((to jest straszne!!!! czemu to sie przytrafilo wlasnie nam-powtarzal…plakal razem ze mna…bo nie rozumial sam siebie, nie chce miec innej tylko mnie..chce zaczekac az znowu bedzie czul ta milosc z calego serca…mowi zebym ja zapominala o nim, a on zrobi sobie przerwe,,,i bedzie czekal az pokocha,wtedy przyjdzie to on do mnie prosic bym wrocila..ja nie mam juz sił…tak bardzo go kocham…planowalismy dokladnie wszytsko, znalismy siebie znakomicie,spedzalismy ze soba czas najwspanialej, a teraz on mnie nie chce:(((( jestem zalamana, czuje sie bezzuzyteczna…nie umiem zyc bez niego, teraz czuje sie jakbym byla zupelnie w innym swiecie!! chce go znienaidzic ale nie moge…za ta milosc ktora mi dal,a nagle odszedl..:(((((((((((

    • Marek

      Myślę ze jak nie znajdzie kogoś innego w ciągu miesiąca to wróci do ciebie ..Tacy faceci są ..

      • Aga

        faceci????? to gatunek wymarły!!!! współcześnie po świecie chodzą tylko cioty, bojące się wszystkiego, życia, miłości, zobowiązań!!!! okrutne, ale prawdziwe….

  • sss

    Potrzebuje wsparcia ;( brak mi sily by zyc ;( nie wiem co ze soba zrobic, jak zasne mam koszmary i budze sie co 2 godziny, jak wstaje to nie jem i tylko wymiotuje, nie chce by ktokolwiek mnie ogladal, nie chce z nikim sie widziec… To wszystko jest takie trudne, boje sie o dzisiaj, jutro, nastepny tydzien, miesiac, rok. Czytalem poradniki etc. ale nie potrafie wyjsc i czyms sie zajac :( Tak bardzo chcialbym wstac jutro ze swiadomoscia ze jest dobrze ;(

    • Rafał

      Mialem identyczne objawy …. ale po miesiącu zdałem sobie sprawę ze tak musiało byc … jest 20 mln Polek i 20mln Polaków Ktoś dla kogoś musi byc przeznaczony … Proponuję zając się czymś , Ja zapisałem się na siłownie … i rozmawiając z innymi kobietami… zdałem sobie sprawę ze nie moja była To była jakaś porażka… jest tyle wspaniałych kobiet ze nie warto się przejmowąc juz…
      ps. Moja historia rozstania wyżej.

      • sss

        Czytałem już wcześniej Twoją historię, teraz zrobiłem to drugi raz. Może opowiem o swojej… Byliśmy razem ponad 2 lata, od jakichś 7 miesięcy przestało się coś układać, nie wiem kiedy, nie wiem co i z jakiego powodu. Nigdy wcześniej nikogo tak mocno nie kochałem, byłem i jestem w stanie zrobić dla Niej wszystko, obwiniam się jednak że to wszystko moja wina :( Ona nigdy nie miała dla mnie czasu, jak dzwoniłem by pogadać najczęściej odrzucała telefon, lub w dość nie miły sposób pytała się czego chcę. Nie ukrywam. że gdy nie doszło do umówionego spotkania, miałem nerwy, chciałem na spokojnie czasami porozmawiać o problemach by jakoś je rozwiązać, ale zazwyczaj nie potrafiła rozmawiać o problemach. Wiedziała że Ją kocham, że życie za Nią bym oddał, od czasu kiedy ujrzałem Ją pierwszy raz nie było innych poza Nią, każda dziewczyna która coś ode mnie chciała, po prostu nie istniała, liczyła się tylko Ona. Jakiś czas temu postawiła mi ultimatum, że ona ma dosyć kłótni i że ta poprzednia była ostatnia, dodam że kłótnie w 90% były spowodowane brakiem czasu na spotkania lub chociażby żeby pogadać przez telefon, pomimo tego zawsze przepraszałem, pomimo że myślałem że mam rację, zawsze przepraszałem. Widziałem w Niej nie jedną z 20 milionów Polek tylko jedną na te 20 milionów. Bardzo chciałbym mieć dzieci, i niczego bardziej nie pragnąłem niż to żeby Ona była ich matką. Przystałem na Jej ultimatum, ale byłem bardzo załamany, chciałem w ten dzień porozmawiać przez telefon lecz Ona gdzieś wyszła, na drugi dzień pomyliła numery i napisała mi smsa, "Przepraszam …, nie widziałam że to Ty dzwonisz, myślałam że to on" zadzwoniłem od razu po tej pomyłce do Niej, powiedziała że chodziło o kuzyna, uwierzyłem, bo ufałem, tylko nie pasowało mi jedno dlaczego nagle pojawia się jakiś kuzyn o którym pierwsze słyszę, i dlaczego opowiada mu o mnie. W ostatnim czasie było kilka imprez, prosiłem pójdźmy razem, ale Ona mówi że ze mną nie pójdzie. Pojechałem razem z Nią i Jej znajomymi na wakacje, wiedziałem że jest źle i chciałem to ratować, ale nawet Jej przyjaciółka zapytała się co się z nami dzieje bo nie wyglądamy jak para, tylko jak koledzy. Chciałem rozmawiać tam na spokojnie o problemach i naprawić to co się w jakimś momencie popsuło, jednak skończyło się na łzach i braku tej rozmowy. Jej znajomi patrzyli na mnie jak na idiotę, nic nie mówiłem, nie cieszyłem się wyjazdem, a chodziłem jak zbity pies. Ja tak bardzo Ją kocham ;( może to ślepa miłość, ale cholernie prawdziwa ;( Jak mówiłem ten rok był bardzo ciężki, ze wspólnych dat nie spędziliśmy żadnej, najbardziej bolały walentynki i rocznica, przygotowałem piękny stół, świeczki, w pokoju rozsypane płatki róż i czekałem do godziny 16 żeby się dowiedzieć że nie przyjedzie ;( przepraszam może kiedy indziej dokończę ten temat, teraz zabrakło mi już sił ;(

    • Lady J

      jeśli nie dajesz rady zostaw swój numer gg, może jakaś dobra dusza znajdzie chwilkę czasu żeby wzbudzić uśmiech na Twojej buzi:)) spójrz na Rafała, jeśli spojrzysz na świat trochę inaczej tak jak on i zauważysz że życie nadal się toczy tylko nastąpiła w nim zmiana która mogła być nawet korzystna:)) to będzie Ci łatwiej:))

      • Rafał

        Mówię siłownia , chłopaku zmęczysz się tak ze nie będziesz miał siły o niej myślec . Duzo ludzi poznasz .. Mnóstwo kobiet przychodzi głownie samotnych bo chcą byc ładne tez dla faceta który się może Nimi zainteresuję, chłopaku.. szkoda czasu na przejmowanie się juz Ja potrzebowałem Miesiąca Płakałem , żygałem , nie jadłem , żaliłem się , myśli samobójcze, Wszystko …. Zeby do mnie doszło … Powiedziałem sobie Skoro woli Jego niż tego Idiotę to huuj mu w duupe .. I jej tez szmmacie.. tyle … Dasz rade .

        • sss

          Narzazie nie dokończę mojej historii… bo cały czas walczę o Nią… Don Juana zabiłem w sobie jak Ją poznałem, teraz jestem w roli Don Kichota.

          • Sss

            Stało się to co jednak było nieuniknione, czy warto było tyle czasu walczyć ? NIE

  • Paweł

    9 lat , zareczyny, Boże nie opuszczaj nas. Straszny ból. Piekło na ziemi.

    • Lady J

      co sie stało?

  • monia

    porzucil partner po 3.5 roku wspolnego zycia mnie; czekalam na zareczyny a zamiast tego odszedl mowiac ze chce byc sam i nie chce sie zenic.to bylo 4 miesiace temu .walczylam o niego bo go kocham ale przegralam nie wroci'wymazal mnie z pamieci.cierpie i nie moge zyc bez niego .myslalam o samobojstwie ;tez nie wierze w milosc

    • Sss

      Współczuję, też zostałem porzucony, jednak robiłem wszystko by wróciła, i jesteśmy razem. Jednak nie jest dobrze, Ona się bawi, ja płaczę. Wiem co przechodzisz, mi czytanie stoików pomagało, i znalazłem koleżankę z którą rozmawiałem przez internet, grałem i mamy cały czas kontakt, angażujemy się w przyjaźń, nie wchodzi tu w grę flirt ani nic innego, oboje jesteśmy w kimś zakochani, ale wiesz jak moja ukochana nie ma dla mnie czasu, czyli cały czas, to łatwiej jest powiedzieć w moim przypadku innej dziewczynie o kłopotach, lub po prostu napisać Jej na dobranoc, wiedząc że dostane odpowiedź, bo moja ukochana nie ma czasu by zadzwonić, napisać, tudzież się spotkać, wyjechałem na 10 dni pomóc wujkowi, siedziałem na wsi zabitej dechami, jak po kilku dniach zadzwoniłem, bo nie miałem od Niej odpowiedzi na smsy które pisałem, siedziała w pewnym kurorcie, jak wróciła to na weekend dostałem sms : "ide z kolezankami na piwo" posiedze do 21-ej i wracam, uwierzyłem, ale jak wróciłem, a było to wczoraj przejrzałem zdjęcia z imprez (zazdrość) i zobaczyłem jak tańczy przed jakimś kolesiem ;( jutro idziemy na wesele bo to obiecałem, pojechałem dzisiaj na zakupy kupiłem nowy garnitur, buty, koszule, wydałem dość dużo pieniędzy i usłyszałem że kupiłem takie jak Jej się nie podobają… powiedziała że będzie miała kremową sukienkę, więc kupiłem kremową koszulę, pasek i krawat, ale oczywiście źle :( nie miała czasu iść ze mną, pomimo że tak się umawialiśmy, poszedłem pokazać Jej to do pracy, i wyszedłem ze łzami w oczach. Jutro pójdę na to wesele… a teraz słucham Edytę Bartosiewicz – Ostatni. Tobie zadedykuję Dżem-Do Kołyski… Też miałem myśli samobójcze, ale ktoś mi wytłumaczył, że jeżeli ja zostałem zraniony, to żebym nie zrobił tego moim bliskim i znajomym, to żadna ucieczka, a nie chcę skrzywdzić rodziny, ani innych osób, tylko przez to że nie rozumieją wojny w moim sercu. Moja historię masz nieco wyżej, trzymaj się Moniko, zbieraj siły, wiem jakie to trudne, sam straciłem wiarę w to wszystko, ale nie możemy się poddać, próbuję szukać szczęścia w innych wartościach niż miłość, i mam nadzieję że kiedyś moja ukochana zrozumie co straciła, życzę Tobie dużo siły i by szczęście jak najszybciej odwiedziło ponownie Twoje serce.

  • MAGDA

    Ja z chłopakiem byłam ponad 2 miesiące ( wiem , krótko , ale uwierzcie , że wystarczająco , żeby pokochac Go ponad życie ) Ja mam 17 lat , on 21. Również , tak jak każda dziewczyna przeżywałam z Nim najpiękniejsze chwilę w swoim życiu , obiady rodzinne , wypady do kina , na lody a nawet zwykły spacer dawał mi bardzo dużo radości. Jednak po jakimś czasie , praktycznie bez większego wyjaśnienia , powiedział , że to koniec , oczywiście na początku pytałam , co ? jak ? dlaczego ? Niestety nawet na zwykłego sms-a nie potrafił mi odpisać , jednak gdy przestałam się do Niego odzywać ( znałam jego numer na pamięć , wiele razy kusiło mnie , żeby zadzwonić czy napisać ) – napisał ,, ja potrzebowałem seksu a Ty nie potrafiłaś mi tego dać " … To nie chodziło o to , że nie potrafiłam , ja po prostu nie chciałam! Po czym dodał : mogę do Ciebie wrócić , jeśli zaczniemy współżyć … Słuchajcie , nikt z Was nie zrozumie jak ja się wtedy poczułam , jak ostatnia szmata , dziwka i nie wiem jak jeszcze można by to nazwać . Ale kocham go tak mocno , że czasami zastanawiam się nad powrotem , żeby się jakoś dogadać , chociaż wiem – Pokochałam Dupka! Źle ulokowałam swoje uczucia! :(

  • Grzegorz

    Tak bardyo ja kochaem …

  • porzucona

    Niedawno zerwał ze mną chłopak(byliśmy ze sobą prawie rok).Wciąż Go bardzo kocham;( … trudno mi jest się z tym pogodzić.Mam cały czas poczucie winy,że za bardzo Go naciskałam,że to ja do tego doprowadziłam.Natomiast On prosi mnie żebym tak nie mówiła,że jestem super,dojrzałą dziewczyną i poznam kogoś lepszego,że On nie daje się na chłopaka.A ja chyba wciąż mam nadzieje i czekam na Niego…;(

  • Małgorzata

    u mnie syt.jest podobna,na portalu badoo poznałam mężczyznę,swietnie nam sie rozmawialo,zarowno o pogodzie,jak i o zyciu,uczuciach ,seksie.Po dwoch tygodniach ozywionej korespondencji postanowiliśmy się spotkać w połowie drogi w Warszawie.Było super,godziny rozmow,pocalunki,przytulania.przez cale dwa dni nie rozmawialiśmy o najważniejszym,unikaliśmy tematu -czy chcemy być razem.Teraz On nie odpisuje na moje maile,jego odpowiedzi na badoo sa bardzo zdawkowe,czuje dystans.Bardzo dziwi mnie to,bo ani podczas naszych wcześniejszych rozmów,ani podczas spotkania nie było czuć tego dystansui chłodu.Przyciśnięty do muru wyznał,że rozstal sie z dziewczyna po 4latach toksycznej znajomosci i nie moze dojsc do siebie,ze kiedy zorientował się,ze to tak daleko zaszło ,to wlaczył mu sie mechanizm obronny.czy mamy jeszcze szanse,co mam robic?kocham go bardzo.

  • Michał

    mam 13 lat mam siewirze roztanię byliśmy razem kilka lat ale gdy to się skończyło niewiem co robić ja dalej ją kocham a ona mówi że ona mnie też więc nie wiem co mam robić prosze pomóżcie pisząc na gadu nr 35842101

  • pozostawiona

    ja z moją I-szą i jedyną jak twierdzę miłością byłam niecałe 5 lat.Sam proponował ożenek . Poznał nagle inną, spotykał się z nią i mi o tym nawet nie powiedział-dowiedziałam się przez inną osobę. Do dziś dnia nie mogę się z tym uporać, a minęło już 11lat. Ciągle poznawałam po tym mężczyzn, do których nic nie poczułam. Serce już mi zamarło. Nie potrafię pojąć tego jak można z dnia na dzień zapomnieć o tych 5ciu latach i zmieszać osobę z błotem.Na chwilę obecną planuję udać się do psychologa.

  • Marcin

    Poznałem ją mając 26 lat byliśmy ze sobą 6 lat, łatwo policzyc ze w tej chwili mam 32 lata, od 4 lat mieszkalismy za granica, wyjechalismy z mysla o zarobku na dom w Polsce, dwa miesiace temu narzeczona powiedziała mi ze potrzebuje troche odpoczynku od nas, poniewaz pracowalismy w jednej firmie wiec praktycznie przez okragla doba bylismy razem , przejalem sie tym faktem lecz po czesci próbowałem ja zrozumiec wiec postanowilismy oboje ze spedzimy urlop w Polsce osobno i tak zrobilismy .Po urlopie wszystko jakby nabralo swierzych barw lecz nie na dlugo niestety. Moja narzeczona wpadla na pomysl zebym wyjechal do Polski pierwszy pozałatwiał wszystkie sprawy związane z powrotem( skonczył remont w mieszkaniu, znalazł sobie pierwszy prace itp) a w miedzy czasie odpoczniemy sobie od siebie dłuzej, z duzymi oporami zgodzilem sie w sumie jej pomysł miał sens. Zrobilem o co prosila skonczylem remont znalazalem prace. Lecz mineło 7 tygodni a ona oznajmiła mi ze nie che juz ze mna byc ze nie teskni za mna i uczucei do mnie wygasło kocha mnie raczej jak brata a nie jak przyszelego męza. Mój świat zawalil sie, nie moge spac budze sie co 2 godziny nie mam apetytu do pracy ide chodz z oporami, nie mam ochoty z nikim rozmawaic, zazywam garsc tabletek uspakajajacych schudlem w 2 tygodnie 13 kg, a na dodatek moi wszyscy znajomi jakich mialem przed wyjazdem pochlonieci sa swoimi sprawami a nasze ralacje przez ten okres rozluznily sie wiec pozostalem sam jak palec, bardzo powaznie mysle o samobójstwie bo takie zycie to nie zycie ale jedyne co mnie jeszcze powstrzymuje to strach ze moze mi nie wyjsc i zrobie z siebie kaleke no itroska o moja mame bo pewnie ja by to zabilo …..

    • efi

      Samobójcy to egoiści… Mają bliskie osoby, które je kochają a wraz sobie wkręcają, że jest inaczej i postanawiają zadać cierpienie bliskim osobą. Skoro ją kochasz to pomyślałeś jakby ona się poczuła wiedząc, że to przez nią i mając Cię na sumieniu? Wtedy to jej życie zamienisz w piekło…. Po co to komu? Czas leczy rany i wiem to po sobie, bo mi też się prawie 7 leni związek rozwalił… ale idę dalej do przodu i skoro ta druga osoba jest szczęśliwa beze mnie to w takim razie szanuję to, bo nikogo do miłości nie zmuszę… Za dwie osoby też nie da się kochać… Widocznie to nie była ta jedyna i gdzieś tam czeka na Ciebie właśnie ta kobieta życia… Tylko poszukaj dobrze i daj się znaleźć.

    • Onaa

      Nie załamuj się chłopie. Przeżywam to samo, po 4 letnim związku On się odkochał, od tak sobie. Wypalił się. Ciepie tak samo jak ty. Zaraz minie 3 miesiąc od rozstania a ja stoję dalej w miejscu. Czy jest lepiej, czy czas leczy rany?? Może i tak ale u mnie jest jeszcze za wcześnie. Po rozstaniu też schudłam, załamałam się totalnie. Są dni, kiedy myślę, że jest już lepiej. Ile to trwa?? 2-3 dni nie więcej. Wystarczy spojrzeć na nasze wspólne zdjęcie i wszystko powraca. Wczoraj zrobiłam ten błąd i jak jest? Źle. Myśli samobójcze miałam, dalej mam. Czy zrobie to?? Nie. Nie warto. On był tym pierwszym i jedynym. Odkochał się, ma się teraz świetnie. Ja cały czas powtarzam że to była moja wina, nie byłam wystarczająco dobra i zazdrosna. 3maj się i pamiętaj nie jesteś sam. Takich jak MY porzuconych, nieszczęśliwych są tysiące.

    • MIOZ

      JA TAK KOCHAŁEM PEWNĄ KOBIETĘ,ŻE DAŁ BYM SOBIE ZA NIĄ REKĘ ODCIĄĆ…….I WIESZ CO? NIE MIAŁBYM TERAZ KURWA TEJ RĘKI !!!!!!!!!-POZDRAWIAM

  • Stokrotka22

    Witam wszystkich porzuconych.
    Moja historia również ma smutne zakończenie chociaż nigdy bym o tym nie pomyślała. On mówił, ze kiedy mnie poznał i zobaczył po raz pierwszy to już wiedział, że tego tak nie zostawi. Na samym poczatku spotkaliśmy się kilka razy, potem wyjechał za granice na prawie pół roku. Nie myślałam już o nim chociaz zrobił na mnie duze wrażenie.

    Po jakimś czasie zaczął się odzywać, wkręciłam się. Kiedy przyjechał zaproponował żebyśmy byli razem. Był chłopakiem jakiego zawsze chciałam mieć. Zdarzały się kłótnie, ale kochaliśmy się i zawsze przez to przechodziliśmy razem. On zawsze sie o mnie troszczył, martwił, byl pomocny. Zapewniał, że nikogo tak nigdy nie kochał jak mnie, że kiedyś się pobierzemy. Było mi pięknie jak w bajce. Czasami przesadzałam z pretensjami bo mam wybuchowy charakter. Jednak on mówił, że cieszy się że ma kogoś takiego jak ja, że potrzebuje żeby go czasem ktoś sprowadził na ziemię, że nie jestem głupia jak inne dziewczyny, który spotyka na codzień.

    Ostatnio pokłóciliśmy się o głupote. Ja powiedziałam w nerwach, że może do siebie nie pasujemy, ze moze sie rozstanmy na jakis czas, choć oczywiscie na prawde tak nie myślałam. On po tej kłótni był strasznie zdenerwowany. Krzyczał na mnie często, był rozdrażniony. Po dwóch tygodniach, 3 dni przezd naszą czwartą rocznicą bycia w zwiąsku powiedział, że się zdystansował, że już nie czuje do mnie tego co kiedyś. Oznajmił, że nie chce, żeby cały czas ktoś robił problemy o głupoty. Nie mogłam w to uwierzyć kiedy mówił, że mnie zostawia.

    Od tego czasu płacze codziennie. Nie mam apetytu, żołądek mnie boli i czuje jakby mi ktoś wydarł serce. Ból jest nie do opisania. Spotkaliśmy się kilka razy,ale widać, że on inaczej się zachowuje. Jest chłodny. Nie lubi kiedy pytam co dalej będzie. Mówi, że potezebuje czas. Twierdzi, że nie ma innej dziewczyny.
    Powiedziałam mu , że zrobie wszystko zeby bylo lepiej tylko zeby on też tego chciał. Powiedział, że teraz nie mozemy być razem :(
    Mysl o tym, że wszytsko zepsułam dobija mnie. Nie umiem sobie z tym poradzić. Wydaje mi sie ze to koszmar z ktorego nie mogę sie obudzić.
    Moja rodzina bardzo go lubi i już był traktowany jak "swój" Nikomu jeszcze o tym nie mowilam co sie stało bo teraz pracuję i nie mieszkam w domu rodzinnym.

    Raz powiedział, że czasami coś trzeba skończyć zeby później było lepiej. Ale czy to możliwe? Czy możliwe jest to, ze kiedyś będziemy razem?

    Czy wam zdarzyło się coś takiego?

    Jak można z dnia na dzien stwierdzić, że się kogoś nie kocha, skoro kilka dni wczesniej i przez ostatnie dwa lata okazywał z całych sił, że mnie kocha i mu zalezy ;(

    NIe mam pojęcia co ja mam teraz robić;(

    • Shinee21

      Mi zdarzyło się to samo.

      Po 4,5 letnim związku w nerwach powiedziałam, że już nie mogę znieść jego zachowania, kłamstw, kręcenia, tego że non stop muszę go o coś prosić a koledzy są ważniejsi. Od tamtej pory wszystko się pochrzaniło. Nawet przeprosiny nie pomogły. Stanowczo twierdzi, że chce pobyć sam do świąt, ale ciężko jest uwierzyć w powrót po 3 miesiącach tym bardziej, że za tydzień wylatuje do USA. Zapomni tam o mnie a ja będę się zamartwiać myśląc co dalej. Twierdzi, że to wszystko moja wina, że to przez mój nachalny charakter ale wydaje mi się że wina leży po obu stronach tylko on nie chce się do tego przyznać.

      Już wyczerpały mi się pomysły co zrobić by poczuł się zazdrosny albo pożałował tego co stracił!

      • ver

        mam to samo. bylismy razem pol roku.bylo wspaniale.klocilismy sie owszem, mam ciezki charakter…dodatkowo w ostatnim czasie mialam duzo stresow…2 tyg temu powiedzialam cos zlego, trzasnelam drzwiami…gdy wrocilam on powiedzial,ze to koniec i wyszedl…pozniej byla gadka o tym, ze potrzebuje przerwy, ze chce dac mi nauczke na przyszlosc, bo inaczej sie niczego nie naucze…wciaz powtarzal, ze bedzie dobrze, zebym sie nie martwila…po 1,5 tyg powiedzial, ze nie chce abysmy byli juz razem…przestal mnie kochac, znudzil sie, byc moze nie dojrzal do zwiazku……..'znajdziesz sobie kogos, jestes ladna, inteligentna, niezalezna' – powtarzal tulac mnie do siebie…..to takie proste….rozkochac kogos w sobie, dac mu nadzieje, a pozniej wymiksowac sie z tego….strasznie cierpie. nie moge jesc, nie moge myslec. inni faceci mogliby nie istniec…i to wielkie poczucie winy…gdybym wtedy nie trzasnela drzwiami..gdybym zostala…moze bylibysmy teraz razem…okropne…mam 28 lat i wydaje mi sie, ze juz na zawsze pozostane sama..

        jak dziewczyny sobie radzicie?

        • Shinee21

          Nie jest łatwo.. Ciągle mówi mi, że chce pobyć sam, chce odpocząć i że na pewno mu przejdzie. Nie chcę sobie robić nadziei żeby potem nie było rozczarowania. Mam czekać aż on sam poprosi o powrót. Nie rozumiem tego jego gierek mówi że czuje pustkę i że zależy mu na mojej znajomości a taka zabawa uczuciami jest straszna.. Nie chce normalnie porozmawiać, koledzy ważniejsi. Dziś wylatuję a ja zostaje sama w Polsce. Obiecałam sobie że nie będę płakać, że będę silna. Chce teraz zrobić coś dla siebie, bo już nie mam sił prosić go o to żebym wybaczył mi moje zachowanie.. Chce teraz więcej czasu spędzać ze znajomymi, chodzić na imprezy chce być szczęśliwa. Może jak zobaczy, że przestałam się zadręczać i mam się ok to pożałuje co stracił i wróci.. W chwili obecnej już nic nie mogę zrobić bo dzieli nas pare tysięcy kilometrów. Powiem Ci tyle, faceci nas nie rozumieją, tego jak chcemy być traktowane – oni myślą egoistycznie!

        • Shinee21

          Jest ciężko ale obiecałam sobie że już nie będę płakać i się zamartwiać. Chce spędzać czas z przyjaciółmi, którzy są teraz potrzebni. Chce poznawać nowych ludzi. Może jak zobaczy że jestem szczęśliwa i u mnie jest ok. Pożałuje i wróci. W chwili obecnej i tak nie mogę nic zrobić bo ja jestem w Polsce a on tam.

        • Stokrotka22

          ver : ja tez miałam wielkie poczucie winy, że powiedziałam za dużo, tak bardzo chcialam cofnąc czas… nie rozumiałam że po takiej jednej kłótni (bywały gorsze) wszystko mogło ot tak się rozwalić w drobne kawałki.
          On powiedział, że czasami wbijałam mu szpilki takimi sytuacjami i w końcu nie wytrzymał.. bo wczesniej nie mówił mi ze jest cos nie tak.. Tez ostatnio mi powiedział, że fajan jestem ale chyba nie dla niego…
          Jednak wierze ze nie myslal tak.. albo ze kiedys uswiadomi sobie, ze jeszcze mnie kocha..
          Przeciez to on zawsze walczyl i udowadnial mi jak bardzo mnie kocha.. widac bylo zaangarzowanie z jego strony, a ja jak ta zła wiedzma czasami olewałam to i nie doceniałam…

          :( :(

      • Stokrotka22

        Shinee21 Wydaje mi się że jednak On też potrzebuje czasu. Ostatnio rozmawialam z wieloma osobami na ten temat i z tego co mówią psychika człowieka nie jest taka prosta, a faceci nie są do końca tak logiczni jakby się mogło wydawać.
        Koleżanki doradziły mi żeby się nie odzywać, ale ja nie potrafiłam, cały czas mówiłam co do niego czuję, płakałam, prosiłam.. to chyba jeszcze pogarszało sprawę.
        W końcu postanowiłam się wziąc w garść i już kilka dni minelo i jakoś czuję lekką poprawę. On się pierwszy odezwał i gada ze mną normalnie, zartujemy nawet ze sobą. Oczywiście nie gadam już czy coś z tego będzie, bo to on sam chyba jeszcze nie wie co chce, ale mam wrazenie ze jednak dalej coś do mnie czuje. Jeśli było się z kimś tyle czasu to nie da się tak zapomnieć.
        Chyba po prostu trzeba odczekać. Nic na siłe. On chyba sam musi dojść do wniosku, że mu zależy, a jak będzie czuł presję to jeszcze zamknie się w sobie ,,, tak mi się wydaje.
        DLa mnie tez to jest bardzo trudny okres ale staram sie jakos trzymać.

        Rozmawialam niedawno ze znajomą, która miała podobną sytuacje do mojej. Miała chłopaka którego wyśmiewała, poniżała go przy znajomych i po dwoch latach nie wytrzymał i zerwal z nią. Ona zrozumiała wtedy jak bardzo go kocha; prosiła zeby wrócił, a on nie chciał. Potem przestała się odzywać, a po paru tygodniach zadzwonila i poprosiła o spotkanie. Wrócili do siebie i mówiła, że od tego czasu w ogóle się nie kłócą, a ta sytuacja wyszła im na dobre. On powiedział jej, że najgorsze było jak błagała, żeby wrócił, a jak przestała się odzywać bardzo szybko pojął, że brakuje mu jej….
        Tak więc możemy teraz myslec że miłosc nie istnieje.. ale przecież nie ma sytuacji bez wyjscia…

        Jeśli okaże się jednak że nic nie z tego nie będzie to zawsze można pomyśleć, że dobrze że stało się to teraz a nie później.. można też wyciągnąc wnioski i nie popełnić drugi raz tych samych głupich błędów…
        Ja też nie doceniałam dopóki nie straciłam…

        Ale wierze ze Tobie i mi uda się odzyskać to na czym najbardziej nam zależy

        Pozdrawiam

        • Shinee21

          Tydzień tu nie zaglądałam i dopiero teraz to czytam.. W ogóle w ciągu tego jednego tygodnia wiele się dowiedziałam. Okazało się że za tym wszystkim stoi inna dziewczyna, niby koleżanka. Najgorsze jest to, że on kłamie dla mnie że chce do mnie wrócić a dla niej mówi że ja jestem dla niego już nikim ( może wydawać się to śmieszne ale widziałam jego rozmowe z nią). To chyba najbardziej mnie zabolało, że sama dowiedziałam się prawdy a nie usłyszałam tego od niego. Masz rację cisza pomaga, sam się pierwszy odezwał.. pisze, że żałuje i chciałby zacząć od zera. Tylko jaki to ma sens? Stracił moje zaufanie, nie wierzę w żadne jego słowo. W tej sytuacji lepiej będzie chyba zapomnieć niż dalej brnąć w coś czego nie ma..

    • Stokrotka22

      Witam, U mnie nadal jest źle, ale troche lepiej się czuję. Już nie płaczę codziennie. To wszystko dlatego, że chyba wciąż mam nadzieję. Kiedy prosiłam i szukałam kontaktu z nim on się tylko wkurzał i był rozdrażniony. Dałam spokój i sam napisał mi smsa że może mnie odwiedzić. Był u mnie chwilę ale tak pozytywnie, Troche zachowywał się tak jakyśmy się dopiero poznali, ale na pożegnanie przytulił mnie mocno. Wczoraj zadzwonił do mnie i normalnie gadaliśmy, miałam wrazenie jakby mnie nawet podrywał.. ale nie wiem czy tylko chciał sprawdzić jak zareaguje na jego gadkę. Dziś się nie odzywa. Nie chcę odzywac się pierwsza bo sama chcę zobaczyć czy jednak jemu zależy….
      Mam nadzieję, że jakoś to bedzie. Bo pomimo tego, że zaczynam normalnie zyć, moje serce przepełnione jest nadzieją, że jednak może przemyśli i stwierdzi, że coś do mnie czuje…
      Tak trudno wyrzucić go z mojej glowy:(

      • ver

        stokrotka zazdroszcze ci. marze o chwili, w ktorej on odezwie sie do mnie pierwszy. staram sie trzymac. nie odzywam sie, ale to dziala na 2 dni. we wtorek nie wytrzymalam i zadzwonilam.bylam w szoku,ze w ogole odebral.iskierka nadzieji jednak on zapytal po co dzwonie i ile razy jeszcze bedziemy przez to przechodzic?powiedzial,ze stara sie o mnie nie myslec…rozplakalam sie i po raz kolejny poprosilam o szanse. powiedzial,ze chce skonczyc a rozmowe. stokrotka, czy te twoj zachowywal sie w ten sam sposob?
        kiedy czytam to co piszesz to tak jakbym czytala o sobie. u mnie tez nic nie zapowiadalo takiego zakonczenia.zaluje,ze nigdy nei usiadl i nie powiedzial,ze jesli sie zmienie to mnie zostawi. mowil wrecz przeciwnie, ze cokolwiek nie zrobie on nie odejdzie (oprocz zdrady), ze kocha mnie nad zycie…roznica miedzy toba a mna jest tylko taka,ze ja dla niego poswiecilam swoj 10letni zwiazek…wyglada na to, ze zlo powraca…

        shinee probowalam zyc normalnie. rzucilam sie w wir spotkan i nowych znajomosci.imprezy – przestaly mnie cieszyc, znajomi – po czasie maja dosyc mojego uzalania sie, nowi faceci — kazde spotkanie poglebia tylko moja depresje. zaden nie jest taki jak on. wczoraj mialam wyjatkowo dobry dzien. myslalam,ze wszystko udzwigne.jasne….dzisiaj od rana wyje. zapisalam sie do fryzjera, zeby poprawic sobie nastroj i na fotelu plakalam, wrocilam do domu, placze…w ogole nie moge sie na niczym skupic…pogubilam sie strasznie….

        dziewczyny moze jakis kontakt na priv? moze bedzie sie latwiej wpierac?

        • Stokrotka22

          ver Ja tez dzis miałam dobry dzien ale sie niestety skonczyl. zadzwonilam do niego i nie chcial gadac, jak zapytalam co robi i gdzie jest to zaczął mnie atakować po co w ogole o to pytam, tak jakby miał coś do ukrycia. Tak strasznie sie boje ze moze znalazł sobie kogos :(( tego bym chyba nie zniosła. Niby jak zrywal to mowil zebym sobie nie myslala ze ma kogos tylko po prostu chce byc sam i potrzebuje czasu. U mnie tez nic wczesniej tego nie zapowiadalo ze tak to sie skonczy. Zawsze mowil ze kocha, jak sie na niego zloscilam zawsze potrafil obrócić to w taki sposob ze sie z tego smialismy.. No po prostu bylo pięknie i chyba tego nie doceniałam. Nie moge spać i w zołądku mnie ściska jak mysle o tym wszystkim. Cały czas myśle CO SIĘ STAŁO? Dlaczego? co zrobiłam źle. Czemu tak nagle.. no po prostu koszmar. Kiedy o tym wszytskim mysle i pomysle ze juz nigdy nie bedzie jak kiedys .. ze moze juz nigdy nie bedziemy razem, ze nie moge cofnąc czasu, to zaczynam szlochac jak małe dziecko.
          Przeciez wszytsko bylo takie fajne. Kiedy z nim rozmawialam o nas to tak jakby nie widzial dobrych stron naszego zwiazku. Mowil ze bylo ostatnio tylko źle :( choc nie bylo…
          Nie wiem.. nie rozumiem i nie pojmuję …
          Jestem zła na siebie i na cały świat.. Chciałabym zrobić tak wiele, ale tak na prawdę nic nie mogę..
          To wszytsko jest nie do zniesienia :(

          • ver

            musisz sie wyciszyc. przynajmniej masz punkt zaczepienia, ze do ciebie dzwoni, a to juz cos. teraz powinnas mu pokazac,ze jestes fajna kobietka,ktora ma swoj swiat, swoje pasje. moze znajdz sobie nowe hobby. wiem, brzmi beznadziejnie. mi tez to wszyscy powtarzaja i patrze na nich jak na idiotow.przeciez mi peka serce, a oni kaza mi zajmowac sie czyms innym…ale musze to zrobic. podczas jednej z rozmow zarzucil mi, ze nie mam zainteresowan (sam tez nie mial jakis wielkich). chcial zebym kontynuowala nauke,zebym zrobila cos by wiecej zarabiac (nie bral tylko pod uwage tego, ze po rozstaniu z eks przechodzilam najciezszy,najbardziej stresujacy okres w zyciu i potrzebowalam czasu by wszystko ogarnac). teraz chce mu udowodnic, ze jestem ciekawa osoba. chce zeby pozalowal. mam mocne postanowienie, ze odezwe sie do niego w jego urodziny, czyli za jakies 2 tyg.i wierze,ze to cos da. po prostu w to wierze. to pozwoli mi jakos przetrwac. tylko tak samo jak ty, boje sie, ze kogos pozna…a to by mnie zabilo..

          • ver

            poza tym dzisiaj przechodze etap totalnego wkurzenia na niego (mowiac delikatnie). tyle mi dal, tyle obiecywal, a potem mi to wszystko zabral i wrocil do swojego starego swiata,zapominajac o mnie w ciagu tygodnia.nie mozna tak!

          • Stokrotka22

            Nie pisalam jeszcze o tym, ale w weekend mnie nie bylo bo bylam na wyjezdzie z ekipą. On tez tam był. Zgodzil sie pojechac i mialam nadzieje ze sie sprawa wyklaruje. Noi przynajmniej juz wiem… wiem ze nic z tego nie bedzie bo on kogos ma… Potajemnie pisze smsy i dzwoni do kogos. Niby do kolegi, ale przeciez nie jestem idiotka i widze co sie dzieje. Szczerze to mi ulzylo, bo do tej pory obwinialam tylko siebie i myslalam ze to Ja wszystko zepsulam ze to moja wina. A okazuje sie ze tak nie jest. teraz rozumiem dlaczego zerwal ot tak.. po prostu od jakiegos czasu szukal pretekstu, zeby byc wolnym. teraz moze robic co mu sie podoba a z drugiej strony wie ze ja będę kiedy on nagle zmienui zdanie. Jednak chyba juz tak nie bedzie. jest mi bardzo ciezko i nie moge spac po nocach, ale wiem ze to nie ja jestem beznadziejna, tylko on kłamcą. W glowie mi sie to niemiesci. Kiedy sie budze wydaje mi sie przez chwile ze to tylko zly sen.. ale tak nie jest :( :( :( :( … no cóż. Myśle ze z biegiem czasu okaze się co i jak. Wiem teraz ze musze zając sie sobą, a on z biegiem czasu wczesniej czy później przemysli ….

          • ver

            nie wiem co powiedziec. moze bedzie ci latwiej……najprostsze rozwiazanie…olej…olej totalnie. nic juz nie mozemy chyba zrobic, a szkoda naszej energii.ja od 3 dni czuje sie lepiej. najgorsze sa dla mnie poranki, ale wiem,ze musze przetrwac ten pierwszy bol po przebudzeniu i reszta dnia bedzie juz ok. widze coraz wiecej jego wad i smieje sie z nich.smieje sie z tego,ze swoje kompleksy leczyl na mnie ciagle mnie krytykujac i sprawiajac, ze wciaz zastanawialam sie co ze mna nie tak…ze ciagle byl niezadowolony, brakowalo mu dystansu do siebie…ze mial wielki problem z tym, ze ludzie mnie lubia, ze podobam sie facetom…bedzie dobrze, bedzie…a oni beda zalowali..jestem tego pewna.
            v
            p.s. domyslam sie, ze to moze byc chwilowa euforia.czasami wystarczy jedna sekuda, jakis przeblysk, wspomnienie, zeby zabolalalo jak cholera. ale ostatnio czesciej staram sie na sile przypominac sobie co mnie w nim az tak bardzo fascynowalo….

          • Stokrotka22

            Ja wiem ze nikt nie jest idealny, ja tez nie byłam. Ale kochałam szczerze .. niestety nadal kocham. Widzę ver że Ty też.
            Jednak kiedy myśle o nim, o tym jakim stal się czlowiekiem (jest nie do poznania) to nie wiem czy potrafiłabym znów z nim być. Jest strasznie arogancki co nie tylko ja zauwazylam . Domyslam sie ze dlatego bo jest pewny, że ma mnie na wyciągnięcie ręki.
            Nie odzywam się do niego, a on dziś zadzwonił. Nie wiem po co, ale pytał co dziś bede robić i zagadywał w taki sposób żeby się ze mną zobaczyć. Jednak zignorowałam to. Nie mam ochoty widzieć się z nim a potem katować i ryczeć bo znów mi powie ze to nie ma sensu.
            Wydaje mi sie ze sam nie jest pewny czego chce.. ale jak się zdecyduje to moze byc za późno…

          • ver

            kocham kocham, jak wariatka. pomimo,ze wmawiam sobie,ze jest inaczej. ale zwatpilam. przyznaje, zachowuje sie jak roztrzesiona malolata. bylam u 3 wrozek! kazda mowi to samo – koniec, nie ma w nim juz uczuc.kochal mnie,ale przestal i szans na powrot raczej nie ma. z jednej strony to moga byc glupoty, z drugiej czemu wszyscy mowia to samo??

            dzwoni do ciebie, chce miec kontakt..to sukces! im bardziej bedziesz odmawiala tym on bedzie bardziej nakrecony na ciebie. moj milczy jak zaklety:(.

          • Stokrotka22

            Tez mialam ochote isc do wrozki, ale sama nie wiem czy to dobre rozwiazanie. Myslisz ze prawde Ci powiedzialy? Ja nie wiem jak tak mozna z dnia na dzien stwioerdzic ze jednak to nie To i zapomniec o tym wszytskim co łączyło z drugą osobą. My juz miesiąc nie jestesmy razem, ale chyba się to szybko nie zmieni. Moj były chyba sam nie wie co chce, ale ja tez nie chce tańczyć jak on mi zagra. Bo przeciez to nie ma sensu:(

            Będę pisać jak będzie się coś działo.
            3maj sie cieplutko i dobrej nocy:*

          • ver

            mysle,ze nie warto chodzic do wrozek. to strata pieniedzy. co ci da ta wiedza? nic..mi powiedziala,ze bede miala cudowne zycie,ze najpozniej w kwietniu spotkam nowa milosc i bedzie to najlepsze co mnie w zyciu spotka…no i co? mam gdzies nowa milosc…chce stara;(

          • Shinee21

            Ajj dziewczyny przeczytałam całą waszą rozmowę i patrzę, że Stokrotka ma ten sam problem co ja, podobny ( tak jak napisałam wyżej ) nie pozostało nam nic innego jak płakać po nocy i starać się zapomnieć.. tylko że to łatwo napisac a gorzej zrobić :(

          • Stokrotka22

            Hej. Staram sie jakos normalnie zyc i nie odzywać się, ale on do mnie dzwoni co jakis czas, a potem wspomnienia powracają:(
            Wczoraj bylam w pracy i dzwonił do mnie, ale ze nie mialam zasiegu więc zadzwonił do mnie do domu. Potem oddzwonilam na jego kom i powiedzial ze chce sie spotkac pogadac. Powiedziałam, że jak ma to wygladac jak nasze ostatnie spotkania to ja nie chce. Ale on naciskal ze musi mi cos pwoiedziec. umówiliśmy się na 13 dzisiaj. Dziś zadzwoniłam i powiedziałam że troszke później by mi pasowało, na co on powiedział, że dziś pewnie nie da rady bo musi jechać coś załatwić. To zapytalam czy nie moze mi powiedziec o czym chcial pogadać. Powiedział, że chciał mnie przeprosić za swoje zachowanie wobec mnie i ze mu głupio .. noi w sumie to tyle.
            Zezłościłam sie i zesmuciłam. Powiedział, że wie że mnie krzywdzi i lepiej jak o nim zapomne bo on się starał być lepszy ale wie ze sie nie zmieni i takie tam.

            Dziś znowu mam namieszane w głowie. Na prawde nie wiem co myśleć, znow chce mi sie ryczec :(

            Fajnie ze widze ze go sumienie rusza, ale i tak co z tego.. ja juz nie wiem.. trace wiare w to wszystko..

          • ver

            biedna.sciskam cie mocno i trzymam kciuki. bedzie dobrze tylko badz silna. ja dzisiaj do mojego odezwalam sie, bo mialam jakas sprawe.w sumie 2 smsy,ale wszystko w konkretnym celu, z tej maki chleba juz nie bedzie u mnie:(.

          • Stokrotka22

            To co sie dowiedziałas przez te smsy?
            Ja sie łódzę,ale myślę że też na próżno.. może za jakiś czas dojdzie do jakichśwniosków, ale narazie nie ma na to szans:(

          • ver

            pytalam o rzecz,ktorej nei moglam znalezc. odpowiedzial. nawet sie ucieszylam. lepiej sie czuje. bylam wczoraj na randce:).ani przez chwile nie pomyslalam o eks….po powrocie dostalam milego smsa i zasypialam z pozytywnym nastawieniem…w nocy tradycyjnie przysnil mi sie. jak zwykle niedostepny. od rana mysle tylko o nim. zastanawiam sie co robi, z kim to robi, czy o mnie mysli…dzisiaj minal miesiac odkad powiedzial,ze nie wie, czy chce ze mna byc…czy naprawde mozna przestac kogos kochac w ciagu miesiaca?

          • Stokrotka22

            U mnie mija juz ponad 1,5 miesiaca od kłótni i miesiąc po tym jak powiedział, że to koniec, widujemy sie bo obiecał mi ze pomoże w przeprowadzce na studia. Ale utrzymuje ze mna bardzo chłodne relacje, ja jestem dla niego ciepła i miła a on traktuje mnie jakby nie chciał mieć ze mna nic wspólnego, a utrzymuje ze mną relacje tylko dlatego bo wie w jakim jestem stanie emocjonalnym. Wczoraj był na imprezie ze swoimi ziomkami, ale koledzy byli z dziewczynami i wydajed mi się, ze on tez nie był sam. Serce mi się kraje jak o tym pomyslę :(
            Tak strasznie mi źle, pusto i okropnie się czuję. Nie moge wytrzymać tego stanu zawieszenia, nie umiem ruszyć do przodu. Nie wiem co robić, myśleć. Nie rozumiem dlaczego on tak z dnia na dzien zmienił zdanie. Kiedyśmówił że zrobiłby dla mnie wszytsko, że oddałby mi serduszko gdybym potrzebowała. Wiem ze mnie kochał bardzo. CO takiego sie stalo, ze nagle przestał i bez konkretnego powodu zakończył nasz związek.
            NIe wiem.. nie umiem sobie z tym poradzić. Tak strasznie chciałabym żeby było jak kiedyś, ale nie umiem nic zrobić bo nic już ode mnie nie zależy;(;(:(

          • ver

            moim zdaniem nie powinnas byc mila i ciepla.zacznij grac tak jak on. to podziala.
            u mnie lepiej.w sobote po raz kolejny spotkalam sie z tym chlopakiem,poznalam jego przyjaciol i naprawde przezylam cudowna noc.nie wiem jak to sie stalo,ale przestalam myslec o eks.nie pamietam dobrych chwil tylko to jak przez niego cierpialam, jak mnie krytykowal, jak 2 tyg temu powiedzial 'czy bedziesz dzwonila teraz co 2 dni?'…
            teraz jedynym moim problemem jest to,ze przez niego czuje sie beznadziejnie i nie potrafie zaufac facetowi.boje sie,ze ten nowy z dnia na dzien zerwie kontakt.

            stokrotka gdzie przyjechalas na studia?wawa moze?

          • ver

            a jeszcze dla pocieszenia dodam.nie wiem,czy moj eks nie spotyka sie z moja przyjaciolka…porabane to wszystko.

          • ver

            dzisiaj znowu obudzilam sie z tym bolem.myslalam,ze mam to za soba,ale dzisiaj znowu dalo o sobie znac.najgorsza jest ta niepewnosc…czy ona i on? razem?….co u was?

          • Stokrotka22

            Fajnie ze poznajesz nowych ludzi i przynajmniej nie myslisz o tym wszytskim, ja tez teraz jestem w nowym środowisku i jest troche lepiej, ale wciąż mi ciężko i są momenty gdzie bardzo tęsknię za tym co było i zrobiłabym chyba wszytsko zeby mogło być jak dawniej.
            Ja nie wiem czy umiem tak grac, boje sie ze jak powiem cos niemilego to sobie pomysli "spadaj dziewczyno" i juz nigdy nawet ze soba nie porozmawiamy.
            To wszytsko takie pogmatwane.
            Nie wiem jakie ma relacje z tą dziewczyną, ale boje sie ze moga byc parą i on juz o mnie nie mysli :( .. nie wiem jak mozna tak przelac uczicua z jednej na druga.. to jest dla mnie chore. Mysle ze niebawem dowiem sie wiecej bo ten swiat jest maly a "ta" dziewczyna to przyjacółka mojej kolezanki.
            A Ty skad masz podejrzenia ze on z twoja przyjacolka??
            Ja jestem daleko od wawy, na poludniu polski niestety..
            Pozdrawiam cieplo i pisz jak sie bedzie cos dzialo

          • ver

            miloscia tego kolesia juz nie zdobedziesz, raczej obojetnoscia – takie jest moje zdanie.odwroc was rolami i pomysl co zadzialalo by na ciebie w takiej sytuacji.
            ek i przyjaciolka…kiedy sie poznali nie odstepowali sie na krok przez pare godzin.przy pozegnaniu z jego ust padlo do niej 'odezwe sie'(co uslyszala kolezanka).to bylo 1,5mca przed rozstaniem.kiedy sie rozstalismy przestala miec dla mnie czas…dluga historia tamtego wieczoru ogolnie. nie wiem, moze mam paranoje.staram sie skupic teraz na spotkaniach z 'nowym',ale naprawde przerazona jestem, ze historia sie powtorzy i znowu bede plakala.

          • Stokrotka22

            Nie mozesz sie zadreczac Tym ze sie nie uda, chociaz rozumiem Cie bo ja jak mysle o ewentualnych "nowych" znajomosciach to sama nie wiem czy chce mi sie wszystko przeraboiac od początku. Bylo mi na prawde dobrze i nagle wszytsko sie zepsulo:(
            Nadal mam nadzieję, ale nie wiem jak dlugo wytrzymam ten stan..
            Mam nadzieje ze niebawem sie wyjasni o co w tym wszystkim chodzi. Zz tego jak on sie zachowuje to tak jakby jeszcze mial za malo zabawy i moze chce pokazac swiatu co to on nie jest, bo nie zachowuje sie tak jak dawniej.

            Co do Twojej przyjaciolki to mysle ze wczesniej czy pozniej sie dowiesz.. A nie masz znajomych ktorzy mogliby cos wiedziec na ten temat?

          • ver

            ja odpuszczam. wczoraj mial urodziny.nie zadzwonilam, nie napisalam. nie wiem..moze to byla ostatnia szansa..nie wiem, ale ile mam sie jeszcze ponizac przed nim?skoro nie potrafi odpisac na glupie 'co slychac?'.
            wczoraj nowego nazwalam imieniem eks….wrrr! paskudne uczucie zastanawiac sie ciagle kiedy i ten sie mna znudzi.

            wiem,ze ci ciezko. rozumiem.ale czasem po prostu trzeba sie z tym pogodzic.moze on sam wroci.jak zobaczy,ze potrafisz zyc bez niego.wiele jest takich przypadkow.co do innych facetow.ja na poczatku nie wyobrazalam sobie,ze moglabym spotykac sie z kims innym, ze ktos inny moglby byc rownie dobry. eks byl naprawde interesujacym czlowiekiem. teraz widze,ze sa inni, ze traktuja mnie lepiej niz on. z wiekszym szacunkiem.poza tym sa usmiechnieci, zadowoleni…wierze,ze nic nie dzieje sie bez przyczyny i bedzie dobrze! kto wie moze ulozy mi sie z nowym…

          • Stokrotka22

            Hej. Gratuluję determinacji. ja mam mocne postanowienie że nie zadzwonie zaraz po tym jak wymienie z nim kilka słów.. ale po dwóch dniach juz mnie skręca,tak strasznie sie boje ze on juz całkiem o mnie wtedy przestanie myslec i zakocha sie w tamtej.. a moze juz sie zakochal? Mnie mowil ze z nikim sie nie spotyka, ale czesto wychodzi gdzies do ziomkow.. strasznie ma duzo okazji na imprezy. Ale wiem ze cos jest na rzeczy i nie umiem nadal zrozumiec dlaczego tak latwo zrezygnowal z tego co tak dlugo budowalismy:(

            Momentami mysle ze jest frajerem, a czasami ze to moja wina.. i tak w kolko. Nie moge sie skupic, mysle i mysle tylko o nim.. Tak chcialabym to zmienic ale nie wiem kiedy zacznę żyć i myśleć o sobie.

            Przynajmniej juz nie płaczę…

            Od dziś sie nie odezwę! mam nadzieję że wytrwam. Zobaczymy czy kiedys on sie odezwie…

            A Ty nie mozesz sie calyczas martwic ze nie wyjdzie. wiem ze masz czarne mysli, ale jesli nie masz ochoty nie angazuj sie na sile. Poznajcie sie troche zobaczysz.. moze sie ulozy. Zycze Ci tego :)
            Pozdrawiam i pisz jak bedzie sie cos dzialo.
            p.s
            On sie nie odezwal??

          • ver

            nie odezwal sie,ale ja jeszcze do niego zadzwonie. tylko w momencie gdy bede gotowa mu szczerze podziekowac za to co zrobil.spotykm sie z nowym, rozwija sie i jest coraz lepiej.chyba przestalam sie bac, bo on udowadnia mi, ze naprawde mu zalezy. poza tym poznaje ciagle nowych ludzi. wrocilam tez do swojej pasji – fotografii. zyje…a jeszcze miesiec temu myslalam, ze nie dam rady, ze on jest najlepszym co mnie w zyciu spotkalo. nie jest.

            nie dzwon. pierwsze dni sa najgorsze. gwarantuje ci,ze on sie zacznie zastanawiac co sie dzieje.

            aha i facet, ktory naprawde kocha nie zmywa sie przy pierwszym konflikcie…boze, mam nadzieje,ze juz nigdy nie bede za nim tesknila…

          • Stokrotka22

            Czemu chcesz dzwonic? Rozstaliscie sie w kłótni? Chcesz mu dziekowac?
            Ja wiem ze moj eks mnie oszukal bo wmawiał mi w zywe oczy ze z nikim sie nie spotyka, a wiem ze podrywa taka małolate. Jednak nie powiedzialam mu tego ze wiem o tym. Z jednej strony balam sie ze jak wszystko sie wyda to starce go na zawsze. Ale z drugiej strony chcialam zeby to on sie czuł z tym źle i może to skłoni go do przemyśleń.

            W życiu bym nie powiedziala ze po takim czyms (nie wiem czy mnie zdradzil fizycznie ale oszukal i czuje sie zdradzona) bede cos do niego czuc. A ja czuje ze nadal go kocham i czuje ze moglabym mu wszytsko wybaczyc gdyby tylko on chcial :( …

            Fajnie przeczytac ze Tobie sie uklada. Wkreciłaś sie juz w ta znajomosc czy raczej zachowujesz dystans??

            Wiem ze facet ktory kocha nie zrywa przy takiej klotni, ale czasami bylam jędzą dla niego .. ale nigdy mi nie powiedzial ze jest mu ze mna źle. Zawsze mowil ze sie cieszy ze ma kogos takiego jak ja …
            Pozniej powiedzial ze on nie potrafi mowic o tym co go boli … Nie rozumiem :( :( :( ..

            Ale wiem ze powod byl inny, ta klotnia byla tylko pretekstem

            bardzo zaluje ze tak sie stalo i chcialabym zeby bylo lepiej …

            Dzis znowu plakalam jak dziecko.

            Nadal sie nie odzywam. Zobaczymy czy on kiedykolwiek sie odezwie ;(

          • Stokrotka22

            Niedługo po tym jak napisalam ostatni usłyszałam dźwięk telefonu. Niestety kolega…
            Po tej rozmowie mialam sie isc kąpać po czym telefon zadzwonil drugi raz. Tym razem zadzwonil eks. Zdziwilam sie .. zastanawialam czy odebrac, ale nie moglam sie powstrzymac.
            Pogadalismy chwile w sumie o pierdolach. Mowil ze musimy sie umowic na popijawe (jakis czas temu przegralam zaklad i mam mu postawic)
            Powiedzialam ze póki co nie mam czasu (bo faktycznie tak jest)
            Niby glupia rozmowa o niczym, ale bardzo mi sie humor poprawil. Moze mysli o mnie skoro zadzwonil.. a moze tylko kontroluje w jakim jestem stanie, czy dalej rozpaczam po nim czy sie pozbieralam? ..

            Chcialabym w głebi sterca zeby bylo jak dawniej, ale narazie nie mam zamiaru sama sie odzywac. wiem ze jak bedziemy utrzymywac intensywny kontakt to bedzie wiedzial ze ma mnie na wyciagniecie reki.. a przeciez tak byc nie moze …

          • ver

            hej. jak sie trzymasz? u mnie ok. nie pamietam juz dlaczego plakalam za tamtym. nie pamietam co bylo w nim dobrego.czuje raczej nienawisc…

            z nowym bardzo ok.chociaz tu z kolei problemy z jego rodzina, wiec na dluzsza mete nic z tego nie bedzie.

            zaczynaja sie samotne jesienne wieczory.zaraz swieta.samotnosc doskwiera najbardziej;/

          • Stokrotka22

            Ciesze sie ze juz nie myslisz tak o tamtym, ale dlaczego rodzina robi problemy skoro ten "nowy" chce byc z Toba??

            U mnie ostatnio duzo sie podziało. Sceny jak z filmu. Kiedy nie odzywalam sie do niego bo widzialam jak mnie traktuje i jak sie do mnie odnosi, on po dwoch dniach zadzwonil. Nie odbieralam chociaz bylo to trudne. Na drugi dzien zostalam zasypana wiadomosciami od niego; smsy, wiadomosci na gadu, na fcb. Chcial zebym sie odezwala. W koncu odebralam, on zaprosil mnie na impreze. bylam w szoku. Wieczorem tego samego dnia pisal do mnie smsy, w koncu nspisal ze chialby jeszcze raz sprobowac i ze wcale mu nie bylo dobrze po rozstania jak sie wydawalo.
            Bylam w szoku w sobote (2 tyg temu) byloismy na tej imprezie. Bylo milo, kiedy odwiozl mnie do domu zapytalam czy chcve mi cos powiedziec, a on ze chcialby sprobowac ale boi sie troche. a ja powiedzialam mu ze nadal go kocham.. i w ty momencie on spojrzal na mnie i powiedzial " no to moze narazie niech zostanie tak jak jest"… Nie ma slow normalnie !! jak on moze tak sie zachowywac i grac na moich uczuciach?Niestety nadal go kocham i na drugi dzien stwierdzilismy ze sprobujemy jeszce raz.
            Mimo to nie czuje sie szczesliwa bo on dalej jest bardzo niewporzadku wobec mnie. Nie moge go przytulic bo sobie tego nie zyczy, nie moge o nic zapytac bo sie wkurza.. nie wiem jak dlugo to potrwa.. nie wiem jak ja dlugo to zniose. z jednej strony chce tym rzucic, ale z drugiej boje sie ze kiedy tak zrobie bede tego zalowac.. :( dalej trwam w takiej beznadziejnosci. ..

          • Stokrotka22

            co dalej u mnie napisze na ostatniej stronie bo tu juz źle się czyta;)

    • Karolina

      mam tak samo jak mozesz nizej przeczytac. Z dnia na dzien powiedzial ze nic juz do mnie nie czuje nie rozumiem tego :(

    • Karolina

      No powiem ci tak ze ja ogolnie juz jestem w szoku. Poniewaz moj wspanialy chlopak bawi sie teraz kazda jedna laska . Okazalo sie ze mnie zdradza . Teraz spi co weekend u innych KOLEZANEK i napisal do mnie bo nie wie ze ja to wszytsko wiem ze jak wroci mu uczucie to sie odezwei to jest koszmar.. A wiem ze teraz jest z Jakas chyba dziewczxyna tylko ze ma tez 6 innych u boku ..;/ Serio masakraaa..

      • ver

        no to akurat swiadczy o nim i o jego niedojrzalosci…

  • robe

    Co ma zrobic porzucona? Jezeli to Ty zostalas porzucona, to musisz znalezc sobie szybko nowe kolezanki, zapewniam Ciebie, wiele z nowych kolezanek ma braci, kuzynow, krewnych, nie ma to jak facet podsuniety przyjaciolce przez przyjaciolke…
    Co ma zrobic porzucony? Jezeli to Ty uslyszales, ze to koniec, to musisz zrobic jedno: przestac skamlec o litosc i zezwolenie na warowanie u jej stop. Jak ona pierwsza nie przybiegnie do Ciebie z prosba o uratowanie Twojej milosci do niej, to zapewniam Ciebie, musisz zaczac rozgladac sie za spodniczkami. Znane sa przypadki facetow 50-letnich ktorzy byli kopani przez kobiety i kiedy poszli po rozum do glowy maja za zony facetki o 20 lat mlodsze.

  • Porzucona

    Przeczytałam całe 22 strony i teraz widzę ile ludzi jest w podobnej sytuacji załamka ja już nie mam siły płakać bo powoli kończą mi się łzy….zostałam porzucona 3 tygodnie temu przez faceta z którym byłam półtora roku….z którym planowałam swoją przyszłość i czułam, że to ten jedyny. Nigdy nie było większych kłótni. Ciągle zapewnienia z jego strony, kocham i bardzo mi na Tobie zależy. Jak się okazało to tylko puste słowa bo po paru dniach przyszedł i oznajmił, że jednak już mnie nie kocha…świat się zawalił..tysiąc myśli w głowie….ogromny żal, złość i palące uczucie bólu, na które nie ma lekarstwa modlisz się by jakoś przetrwać kolejny dzień a wszystko w okół nie ma sensu….Trzymajcie się mocno wierze, że jeszcze każde z Nas będzie szczęśliwe.

  • Kamillo

    Ja też zostałem porzucony i to 1 raz w życiu. Jest to straszne ale w zasadzie nie powinienem miec do nikogo pretensji bo sam porzuciłem swoja poprzednią ex więc moznaby rzec że sie najzwyczajniej w świecie zemsciło :)
    Dziś wiem co wtedy czuła moja poprzednia, to straszny okres, straszny stan. Gdyby tak szło sie od razu wyluzowac i nie myslec ale niesteeeeeeeetyyyyy człowiek jest tylko człowiekiem i można zgrywać twardziela ale to na nic. I choc sa takie mysli ze na bank sie pozna kogos nowego i bedziemy sie jeszcze smiac z "niej" to kurcze teraz to to sie wydaje NIEWYOBRAŻALNE I JAKOS TEGO NIE DOPUSZCZAMY ale taki czas i tak w koncu przychodzi bo przecież nie ma innego wyjscia:). Pozdrawiam i zycze wytrwałości.

  • MIOZ

    TAK KOCHAŁEM PEWNĄ KOBIETĘ,ŻE DAŁ BYM SOBIE ZA NIĄ REKĘ ODCIĄĆ…………I WIESZ CO?
    NIE MIAŁBYM TERAZ RĘKI !!! ;)-POZDRAWIAM WSZYSTKICH PORZUCONYCH

  • MIOZ

    TAK KOCHAŁEM PEWNĄ KOBIETĘ,ŻE DAŁ BYM SOBIE ZA NIĄ REKĘ ODCIĄĆ…………I WIESZ CO?

  • Porzucona

    Morał z tego taki, że nikomu nie można ufać bezgraniczne bo zazwyczaj jest tak, że Ci którym ufamy i których kochamy nas bardzo krzywdzą.

  • Bartek

    hej mam 24l a moja u kochana 19l Masakra zerwała ze mną byliśmy prawie 3 lata kocham ja z całego serca i chce do niej wrócić i wszystko po układać od nowa bez niej nie dam rady zyc:( ona mówi ze nie chce mi dac juz 2 szansy nie wiedziałem ze takie coś mnie spotka jest mi tak cieżko jak cholera prawda jest taka ze jak cos tracimy to zaczynamy to szanowac. Nie chce zyc bezniej :(:( pozdrawiam…

  • Karolina

    Czesc. Moze wy mi pomozecie. Bylam z chlopakiem 3 lata. Mam ogolnie 18 lat. Na poczatku bylo naparwde fajnie tak przez 2 lata. W ostatnim roku cos sie zminilo . On sie calkowicie zmienil. Tak jak kiedys sie klocilismy on potrafil przybiec poznije nie robil juz nic. W czasie naszego zwiazku bywaly rozstania ale to praktycznie z jego winy poniewaz bardzo czesto mnie klamal. Nie odzyal sie w dni takie jak dzien kobiet sylwester urodziny czy walentynki. Zawsze wtedy bylam sama. Pisal tez do dziewczyn ale ja mu to wszytsko wybaczalam bo milosc.. W tym roku bylismy na wspolnych wakacjach i szukalismy mieszkania. On nawet stwierdzil ze mi sie oswiadczy i szuka pierscionka. Pozniej okazalo sie ze ma przyjaciolke ale dziewczyna jest wporzadku tylko klamal mnie z tym pol roku!. Ale wybaczylam jak zawsze. Czulam sie poznij tak jakby on nie dawal mi juz tyle uczuc jakbym byla samotna a on przypominal sobie o mnie wtedy jak mu sie nudzilo. Czesto sie o to klocilismy bo on tego nie rozumial. Widywalismy sie nie raz rzadko nie raz on poo prostu nie chcial. Ale ciagle powtarzal mi ze mnie kocha i jest szczesliwy. Pozniej poszlam na impreze on wiedzia o tym przyszedl potem po mnie i krzyczal na mnie bo mial wypite i mowil bardzo przykre rzeczy bo byl zazdrosny (tak mowil). Ja poszlam do domu nie odzywal sie dzien. Poznije jakby nigdy nic zaczal pisac ja mu powiedzial ze zle sie zachowal to zaczal mi wszytsko wygarniac a na koncu napisal dobra przepraszam. Ja mu nie wybaczylam bo to bylo dla mnie tak jakby zrobil to na odwal przez telefon.. No i sie nie odzywal bawil sie z kumplami ja czekalam. Az wkoncu ze mna zerwal bo stwierdzil ze to chory zwiazek. Minelo teraz nie wiem miesiac. On powiedzial ze nie chce juz wracac do mnie bo jego uczucie wygaslo i nic na to nie poradzi. Ale stwierdzil ze on chce miec kontakt ze mna bo nie chce tego stracic. Ogolnie ciagle do mnie pisze ze jednak nie jest szczesliwy ale wracac nie chce. JAk ide na impreze ma do mnie o to pretensje ze laze na imprezy a podobno mi ciezko. Chodz sam ciagle pije i ciagle gdzies jest. Wiem ze spotkal sie z jakas dziewczyna i szczeze cholernie mnie to boli a ja nie wiem co zrobic ani co o tym myslec.. Skoro nie chce juz ze mna byc dlaczego pisze i robi nie raz nadzieje. Raz jak sie napil tydzien temu to przyszedl pod moj dom i plakal ze chce wrocic a na nastepny dzien napisal ze byl po prostu pijany.Co ja mam zrobic. Ja mimo wszytsko cos do niego czuje strasznie tesknie i jest mi go brak :( NIe moge tak zyc bo jestem chora i przez to wszytsko mojew zdrowie sie pogarasza.. Co dalej ?

    • Stokrotka22

      Moj chlopak tez bylzazdrosny jak ja gdzies wychodzilam to mial pretensje chociaz wychodzilam gdzies z kolezankami rzadko (w weekendy przewaznie pracowalam) ale jak on wychodzil z kolegami co tydzien to bylo wszystko ok. Szkoda ze przez to poznal kogos innego (jak sie domyslam) i teraz tez juz nie jestesmy razem. Chociazl byl taki zakochany. tez nie chce urywac kontaktu i dzwoni do mnie, czasami proponuje spotkania, ale kiedy sie spotykamy nic sie nie zmienia. bez sensu. Wydaje mi sie ze w Twoim przypadku i w moim chłopaki nie wiedzą czego chcą. Pewnie wie ze jak bedzie chciał to Ty wrocisz dlatego mu nie zalezy… nie wiem co facecio maja w tych glowach :(

    • ewe

      No ja to bym nie chciała być z kimś kto mnie kocha po pijaku i przeprasza jak jest pijany… Jak nie ten to inny… widocznie ten nie jest Ciebie wart i tyle. Daj sobie z nim spokój, bo z tego co piszesz to toksyczny związek…

    • Karolina

      Ogolnie to moj wspanialy chlopak zdradzal mnie cale to a teraz bawi sie laskami i ma z 6 u boku.. Tylko ze on nie wie ze ja tow iem i pisze do mnie ze jak wroci uczucie to mi da znac.. A najgorsze jest to ze podwalal sie do mojej przyjaciolki ..;/ Debil

    • Andzia

      Witaj wiesz ja byłam z chłopakiem 5 lat i też sie rozstawaliśmy kilka razy.Od 2 lat mieszkamy ze sobą i od jakiegoś czasu nam się nie układało.Dwa tygodnie temu powiedział że już ma mnie dosyć wyprowadził się do rodziców myślałam że tego nie zniose ale nie byłam sama miałam rodzine a gdy siedziałam sama w domu to miałam różne głupie myśli….po 5 dniach przyszedł że nie może żyć bezemnie i chcę zemną mieszkać a ja powiedziałam że nocować u rodziców nie będzię bo ma swój dom i ja głupia myślałam że się zmieni,ale wczoraj poszedł do nich na noc i ja powiedziałam że ma wrócić a on że jutro no i dziś też nie wrócił.Napisałam mu smsa że to nie ma sensu takie życie.Bo ja chcę dobrze a on robi co chcę i nawet mi smsa nie napisze wogóle nic czułości i nie wiem co dalej wiem że życie z nim nie ma sensu ale też będzie ciężko ale najważniejsze jest to by nie siedzieć samemu bo można naprawdę zwariować trzeba być cały czas w towarzystwie a z czasem minie.Nie szybko bo to trudne ale kiedyś napewno.

  • nikt…

    artykuł fajny ale być "porzuconą" nie jest łatwe…
    pozbierać się jest jeszcze trudniej
    minął rok
    on od dawna jest w związku z inną, jest szczęśliwy…
    a ja od czasu rozstania czuje się jak nikt, nie mam ochoty na spotkania z przyjaciółmi, nie mam marzeń…
    ciągle myślę tylko o tym jak bardzo byłam beznadziejna i że on mimo iż mówił, że kocha to jednak kłamał i nie byłam warta Jego miłości
    a jednak nadal bardzo Go kocham i tęsknie mimo wszystko…
    umarłam za życia i tylko On mógły sprawić, że mogłabym ponownie zacząć żyć
    ale On woli dużo młodszą dziewczynę i dla niej się stara..
    a ja oddałam mu całą siebię, nigdy nie okłamałam, zawsze ceniłam partnerstwo i tak Go traktowałam, nigdy Go nie ograniczałam, mieliśmy wspólne zajęcia ale także czas na osobny spotykanie się z przyjaciółmi i co dostałam w zamian za dobroć, miłość i oddanie???

    • ktoś

      Za dobrym też nie można być, bo faceci lubią zdobywać… a jak wiedzą, że mają już wszystko to się po prostu nudzą.

  • Dominika

    nikt…. wiem co czujesz ja od miesiaca ztym sie borkam. Też zostałam porzucona ale przez rozwodnika z dzieckiem.. Zostawilam dla niego dom, prace, wyjechałam za nim pol polski, a po 2 latach skonczyło się… boli strasznie.

  • szkrab1980

    Witam … Nie wiem czy to mi pomoże w czymś …Zacznę o tego że byłam meżatką nie układało mi sie najlepiej z mężem poznałam u kolezanki faceta wiosną tego roku wymieniliśmy sie nr tel. zaczeły sie sms potem po rosił o spotkanie , spotykalismy sie dośc często przerodziła sie w nas jakas więż nic porozumienia z nikim jak z nim nie rozmawiałam , był dzien moich imienin 24 maja przyjechał do mnie z bukietem róż a w nim liscik wiesz kocham Ciebie jak nikogo oprócz swojej corci Vanesy tak myslałam cały czas , po prosił mnie o to żebym w koncu sie wyprowadziła od meza do niego zrobiłam to bez zadnego zalu i kłotni z mężem rozstaliśmy się w zgodzie . Było mi z nim tak cudownie zakochałam się w nim zaszłam w ciązę upragniona z której się cieszył a zarazem bał bo co będzie z firma moja i studiami jak dam sobie rade to było takie słodkie w nim nosił mnie na rękach aż pewnego razu napisał mi sms miśku nie obraz się jak dzisiaj nie odbiorę cie z pracy i nie przyjeżdzaj do domu tylko jedz do przyjaciółki bo Iwona ( to jego była z ktora ma dziecko ) przyjechała i chce po rozmawia ze mna daj mi tylko weekend wyjasnie z nia sobie wszystko i wrócisz . Już nie wróciłam spotkaliśmy się po jakimś czasie oddał mi moje rzeczy nie wszystkie , po kłócilismy sie były wyzwizka mimo że byłam z nim w ciązy nie wierzyłam że to ten sam człowiek ktorego tak mocno kocham do mnie mówi , zamknełam firmę rzuciłam szkołę i wyjechałam do swojej mamy aż do września on sie odezwał na gg prosił o spotkanie spotkaliśmy sie wróciły znów tamte wspomnienia ale ból jaki mi zadał został bo z przez niego staciłam coś cennego nasze dzieciątko po tem znów było spotkanie i wyjazd nad morze spędzona noc z nim te pocałunki do dzisiaj czuje zapach jego odworzac mnie do domu pozegnaliśmy się z takim zamiarem że sie spotakmy , w niedzielę dostałam od nie go sms ( czy chciała bym żebyśmy wrócili do siebie ) nie powiem w jednym momecie zburzył moj do tychczasz jakos po sklejane życie a zarazem ucieszyłam się napisałam mu czy ty zdajesz sobie sprawę że to nie jest rozmowa na tel odp mi tak wiem ale prosze odp. mi odpisałam mu że wiesz jakie są moje uczucia do Ciebie i to samo za siebie mówi od tamtej pory tel. ucichł ja pisałam dzwoniłam nalegałam na spotkanie a on tylko odpowiadał mi że nie teraz bo cos tam . i tak było do dnia dzisiejszego jak znów mi powiedział że nie dzisiaj . Nie wytrzymałam na pisałam list do niego którego mu wysłałam przez sms
    odp. mi ok dziekuje za radę bużka , a potem drugi skoro wiesz ze jestem z nią to uszanuj to poraz kolejny mnie zdradził zranił a ja jak głupia małolatak dałam sie podejśc mu . A TERAZ CIERPIĘ PO RAZ KOLEJNY …

  • Gos

    Po rozstaniu jest życie…ale inne…takie ucięte …bez planów i przyszłości…żyję już tak kolejny miesiąc. Wczoraj spotkałam znajomego, który rozstał się pięć lat temu…uśmiechał się…uśmiechał się wrak człowieka

  • GUSIA

    wiecie co te historie maja wspolny mianownik jest cierpienie tylko z jednej strony zawsze jedna kocha bardziej …. kazdy przezywa na swoj sposób ,, zawsze cerpi pozucona slabsza u niej dochodzi syndrom ofiary co powiecie na to ze ja po zareczynacvh po planach po spelnionych marzeniach weszłam niespodziewanie i zastałam go ze swoją byla dziewczyna o ktorej nie bylo mowy kilka lat …. cios szok okropny bol zycie rozsypuje sie w jednym momencie zawsze bylismy najlepszymi przyjaciolmi nie bylo klotni nie bylo nieporozumien jak dwien połówki caŁOŚCI WIEC DLACZEGO….

    • Stokrotka22

      I od razu rozstaliscie się?
      Mnie tez chlopak oszukał, ale nadal go kocham i jestem w stanie dac mu drugą szanse. Moze mi jest latwiej bo nie wiem tak na prawde co go laczylo z "tamtą"..
      Nie probowal tego naprawic? Odszedl do tamtej??

  • Tuska

    witam
    jakis rok temu pisalam tutaj, czytałam, wierzyłam, robiłam wszystko by zabić czas i myśli i wiecie co??i NIC . Nic to nie dało, jestem wrakiem człowieka, a on żyje w najlepsze, nie mamy kontaktu, bo myślałam, ze tak bedzie lepiej dla mnie, a niedawno sie dowiedziałam, ze on nawet nie pyta znajomych czy jestem zdrowa, czy pracuje, co u mnie i czy w ogóle żyje!!!masakra, także wybaczcie, ale takie rady idz pobiegaj, spotkaj sie ze znajomymi są w porządku, ale nic nie dają, bo człowiek zajmie mysli na 5-10 minut, a potem zostaje sam i to wszystko wraca. Jestem zyjącym trupem.
    Tuska

  • brak sensu

    A mnie zostawiła po 10 latach narzeczona (popularne ostatnio wypalenie) jak po tylu latach coś się może wypalić. Jest 01:54 a ja czytam o poradach dla samobójców (w głowie sajgon). Może ktoś zna jakąś pomoc on-line ?
    ile to będzie trwało…

    • majka

      jestem w podobnej sytuacji, miesiąc temu zostawił mnie mąż, znaliśmy się 10 lat, byliśmy 2 lata po ślubie, wydawało mi się że wszystko jest w porządku, że jesteśmy szczęśliwi, a on po prostu pewnego dnia poiwedział że juz mnie nie kocha, że nie pasujemy do siebie, spakował swoje rzeczy i odszedł, dzwonię do niego, wysyłąm smsy, błagam o wyjaśnienie o szansę, nie odpowiada. wiem, że ma kogoś, dowiedziałam się przez przypadek, mam myśli samobójcze,boję się samotności, nie mam odwagi komukolwiek o tym powiedzieć, wiem że potrzebuje pomocy, ale nie wiem gdzie jej szukać

  • mania

    ze mna zerwal po 4 latach po ciaglych kłotniach i nieporozumianiach, i dopiero gdy to sie stalo dotarla do mnie naga prawda ze caly czas robilam wsyzstko zeby to zrobil a gdy juz to zrobil zrozumialam z ebyl najlepsyzm co mi sie wzyciu zdarzylo i kocham go calego i niechche go zmieniac ale on juz nie chcial sluchac … bal sie ze znowu bedzie nas czekac to samo… wyjechalam ze granice zbey sie pozbierac…napsial raz na moje urodziny ja mu odpisalam ze on jest jedynym moim marzeniem … mineło 5 miesiecy mon sobie znalazl inna … ladniejsza szczuplejsza . ja caly czas walacze chic nie mowie tego glosno kazdego dnia robie cos tak jak on mi kiedys mowil a ja nie sluchalam biegam zapisalam sie na karate zmienilam fryzure ciuchy i zobacyzlam go ostatnio… nie wiem cyz mnie widizal bo ucieklam na dodatek jego laska mi naposiala ze jest zejety i zebym o nim zapomniala.jasny szlag on mogl mi to napsiac ale faceci to tchorze. nie moge sie zakochac znaleasc teog jedynego.Tez chce byc szczelsiwa i pokazac mu ze ja tez potrafie ulozyc sobie zycie i bez niego radz esobie super .kiedys moze moj plac zi bol i p-onizenie zostanie nagrodzone .wnioski? takie ze jak czlowiek cos ma to nigdy nie docenia teog tak jak powinien a p[otem juz jest z apozno potem juz tylko placz i zgrzytanie zebów…

    • brak sensu

      i tego sie wlasnie boje, ze jezeli kogos kocham z calego serducha po takim czasie to ciezko bedzie komus innemu zaufac

  • monika

    witam ja tez zostalam porzucona przez ukochanego 8miesiecy temu,bylismy razem 3.5 roku .Mieszkalismy razem 3 lata jak maz i zona,niestety kiedy chcialam zareczyn i slubu zostalam porzucona i wyprowadzilam sie.Do dzis cierpie i go kocham ,walczylam o niego pisalam smsy,dzwonilam ,prosilam o spotkanie ale nie chcial,stracilam go na zawsze .Wiem jak to boli jak ukochany nas porzuci .nic nie dajac tylko lzy i bol,byly nawet nie dal mi przyjazni,z czym trudno mi sie pogodzic.On 0d 3miesiecy ma nowa a ja jestem sama,pograzona w rozpaczy i beznadzieji,marze o jego powrocie choc wiem ze nie wroci.Ciezko mi zyc bez niego ,czas nie goi ran tylko zaglusza bol.Po rozstaniu odnowilam kontakty z kolezankami ,pracuje ,zostalam honorowym dawca krwi i staram sie cieszyc kazdym dniem ,choc bez niego,myslalam tez o samobojstwie by nie cierpiec ale walczylam sama ze soba i zyje bo zaden facet nie jest wart by odebrac sobie zycie,lepiej stanac na nogi i pokazac mu co stracil.

    • Mac

      Monika ostatnie Twoje zdanie jest warte uzupełnienia, nie rób tego dla niego żeby zobaczył co stracił, ale zrób to dla siebie, żeby sobie udowodnić, że jesteś wartościową osobą.
      Ja rozstałem się z żoną po 7 latach małżeństwa (12 lat razem), chociaż rozstałem sie to złe słowo, odeszła ode mnie mówiąc że już mnie nie kocha i nie widzi sensu w małżeństwie tylko dla dobra naszego dziecka. Chce być szczęśliwa ale nie ze mną.
      Ja bardzo ją kocham, tęsknię, płaczę jak dziecko i nie mogę sobie poradzić z codziennymi sprawami. Jedynym motorem mojego zycia jest mój synek, ale jak nad tym myślę to gdyby nie on mogłoby być fatalnie. Gdy jestem z nim potrafie się szczerze uśmiechnąć, bo reszta to tylko pozerstwo dla innych i udawanie że jest OK i daję radę. Ja wcale nie daje rady, pogrążam się w bólu i cierpieniu, nie mam ochoty z nikim sie spotykać, ale ciaglę powtarzam sobie "udowodnij sobie, że Cię stać godnie żyć, poszukaj swojego szczęścia, poczekaj, czas uleczy rany". Tylko ile tego czasu trzeba. Dzisiaj wiem że 5 miesięcy to za mało.

  • Stokrotka22

    Hej Jak tam u was??? Co u Ciebie ver?
    U mnie bardzo duzo sie podziało i nadal mam ogromny mętlik w glowie, ale przynajmniej samopoczucie mam duzo lepsze niz ostatnio. (dla niewtajemniczonych moja historia jest na 22 stronie komentarzy)
    Pisałam ostatnio ze wrocilismy do siebie, ale nadal zachowywal sie wobec mnie bardzo chamsko :/ i caly czas mnie odtrącał.
    Po niecalych dwoch tygodniach powiedzial ze ten zwiazek jednak nie ma sensu i znow mnie zostawil. Znowu plakalam i czulam sie okropnie. Wtedy podejrzenia sie nasilily ze faktycznie kogos ma, ze to ta dziewczyna z ktora tak ostatnio czesto pisal (chociaz on twierdzil ze to kolega)
    Juz na niczym mi nie zalezalo. Juz sie nie balam ze nie moge nic zrobic bo i tak nie mialam nic do stracenia. Wiedzialam ze on juz nic do mnie nie czuje. Przynajmniej tak sie zachowywal.

    Na drugi dzien od tego jak powiedzial mi ze to nie ma sensu spotkalismy sie. Wtedy juz nie wytrzymalam i przy nim zadzwonilam do tej dziewczyny. Byl strasznie zaskoczony. Po tym telefonie wszytsko sie wyjasnilo. On mnie zostawil bo byl z tamta, choc mnie wmawial caly czas ze nikogo nie ma. W sumie to nie wiem czy byli parą, ale ich znajomosc po dwóch tygodniach wyglądala intensywniej niz moja z nim po roku :/
    Troche mi ulzylo ze w koncu znam prawde, ale nie moglam pogodzic sie dlaczego to zrobil…
    Po tygodniu od tego zdarzenia widzielismy sie, rozmawialismy dlugo. Wiem ze nie ma wytlumaczenia na to co zrobil, ale najgorsze jest to ze nadal go kocham.
    W ostatni weekend takze się spotkalismy. On juz nie utzymuje zadnych kontaktow z tamtą dziewczyna. Powiedzial mi ze dopiero teraz zrozumial co jest dla niego wazne i nie moze sam sobie wybaczyc tego co zrobil. Mowi ze chcialby mi to wynagrodzić.
    Wiem ze kazdy powie ze to tylko gadanie, ale przez ostatnie 3 miesiace zachowywal się jak nie on.. a teraz znowu jakby wszystko wracalo do normy.
    Spedzilam z nim bardzo fajnie niedzielę i poczulam sie jak na poczatku znajomosci. Znowu wszystko we mnie odzylo. On powiedzial mi to samo.

    Tylko ze to wszystko nie jest takie proste. Wczoraj dzwonil do mnie i mowil ze ta dziewczyna znowu sie do niego odzywa. Co smieszniejsze do mnie ona tez pisze i wypytuje o niego. Mowi ze ja ją rozumiem itd. Tylko ze ona od samego poczatku miala swiadomosc w co sie pakuje. Ze on jest ze mna 4 lata.. a i tak wtedy jej to nie przeszkadzalo..

    NIe wiem juz co mam myslec. Zawsze w zyciu staralam kierowac sie rozsadkiem, ale w tym wypadku serce bierze górą i boję się tego.. bo nie chcę przezywac tego co ostatnio,.

    • brak sensu

      Boże 4 lata to co ja mam powiedzieć z 10 na karku. Teraz jest okres dalszego zabójczego kochania, a zarazem nienawidzenia za pozostawienie i zrujnowanie życia,przyszłości,planów …

      • Stokrotka22

        Faktycznie moich 4 nie ma co porownywac do Twojego stazu, ale jednak juz mialam poukladane wszytsko w glowie i myslalam ze to on bedzie ze mna do konca zycia, caly czas o tym zapewnial.. i teraz sie zasnatawiam czy mimo wszystko warto w to dalej brnac, teraz mam sytuacje kiedy moge jeszcze raz sprobowac, ale nie wiem czy to udźwignę..
        sadzisz ze warto??
        Moze u Ciebie tez jeszcze nie wszystko stracone .. moze warto zawalczyc jesli myslisz ze kochasz.

        • bez sensu

          Jeżeli druga osoba nie kocha już jak życiowego partnera , tylko jak brata lub znajomego (prawdopodobnie od prawie roku taka postawa) to dalsza walka jest nieskuteczna. Pewnego (to będzie mój piątek 13 do końca życia) ranka usłuszałem jak to bardzo ostatnio się starałem, ale to już nie to i żegnaj. Stan emocjonalny w opłakanej i kurewsko chujowej pozycji (jednym słowem brak). Fizycznie chodząca skorupa dawnej osoby tak teraz wyglądam. Boję się samotnych świąt w pełni tego słowa znaczeniu. Obecnie dosłownie na niczym mi nie zależy i wiem o tym, że potrzeba mi raczej już fachowej pomocy np. psychologa ( to nie trwa tydzień lub dwa) ale na to nawet brak siły i chęci. Nie jestem osobą od dawania porad, sama decydujesz (pamietaj tylko aby rozstać się spokojnie i utrzymywać przyjacielski kontakt). To wszystko zależy do sytuacji, szybkie zerwanie kontaktu i pozostawienie jak zbitego psa prowadzi do stanu w jakim się znalazłem. Kocham ją nad życie i zarazem nienawidzę. Siły braknie jak to będzie trwało ponad poł roku (koniec bo się niepotrzebnie nakręcam a to może źle poskutkować).

          • Stokrotka22

            Jeżeli miłość wygasła to faktycznie na siłe nie da się nic zdziałać (choć uważam, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko, choć z biegiem czasu inaczej ją odczuwamy)
            Może Twoja partnera myślała, że caly czas bedzie odczuwać taką euforię jak na początku znajomości. Wiadomo, że z upływem lat dochodzi szarość życia codziennego i już nie ma takich fajerwerków jak na wstępie.
            Ja też 3 miesiace temu usłyszałam, że nasz związek to nie to czego się spodziewał i z dnia na dzien odszedł, bez wcześniejszych oznak że jest coś nie tak. Jednak nie umiał zerwać zemną kontaktów i widywaliśmy się od czasu do czasu. Teraz kiedy wyjaśniło się dlaczego tak zrobił (caly czasmnie oklamywal ze jest sam) nie szuka juz szczescia z nią. Na dzien dzisiejszy slysze ze jednak mnie kocha, ze nigdy nie przestal, ze sam siebie oklamywal, ze jest lepiej z tamta bo wiedzial ze zrobil cos zlego i od tego nie ma odwrotu.
            Rozumiem Cie co czujesz, ja przez ostatni czas czulam sie rownie beznadziejnie. Wciąż o tym myslalam, analizowalam co moglam zrobic inaczej, czy on by nadal byl ze mna gdybym nie robila awantur itd. Miałam wrazenie ze jestem tak beznadziejna ze juz nigdy sobie nikogo nie znajdę i że nie zasługiwałam na jego miłosć skoro mnie zostawił. NIe moglam uwolnic sie od tego i kiedy to wszystko wracalo zalamywaly sie nogi na sama mysl i plakalam jak dziecko.

            Teraz juz troche inaczej na to patrzę. Wiem ze to jednak nie do konca moja wina, ze on po prostu mial chwile slabosci, a potem sprawy potoczyly sie za daleko, a on sie w tym pograzal.
            Pomimo tego ze wiem co zrobil i nie moge zapomniec jak zle sie do mnie odnosil przez ostatni czas to nadal czuje ze go kocham.
            Teraz zaczynam rozumiec, ze jezeli sie kogos na prawde kocha to nie ma wytlumaczenia "Bo Ty mi zrobiles to czy tamto" "Bo nasz zwiazek to juz nie to czego sie spodziewalem" – Jesli kogos kochasz to na dobre i zle i nie ma odwrotu.
            Bardzo dziwie sie jak mozna z czegos co trwalo tyle lat zrezygnować tak o. Może byles po prostu zbyt dobry dla niej. Moj facet tez byl dla mnie bardzo dobry i przynam sie ze czesto tego nie docenialam. On bardzo sie staral zeby bylo jak nalezy, mnie tez zalezalo ale chyba nie okazywalam tego zbyt czesto. Wydawalo mi sie ze byl jest i bedzie zawsze, czasami az stawalo sie to dla mnie nudne.
            Moze Twoja partnerka tez tak miala i po prostu z biegiem czasu myslala ze skoro w waszym zwiazku nie ma wiekszych wrazen to czas sprobowac czegos nowego. Kiedy pojawia sie ktos nowy to zawsze wydaje sie ze moze byc lepszy, a wtedy latwiej jest zrezygnowac z tego co sie mialo, bo po rozstaniu nie zostaje sie samotnym.
            NIe powinienes sie zadreczac i szukac u siebie winy, domyslam sie ze Twoja partnerka z nikim innym nie tworzyla zwiazku 10 lat, wiec nie ma porownania jak to jest z kims innym. Moze jeszcze za tym zatesknic, ale wtedy moze byc za pozno.

          • ver

            Stokrotka, dawno tu nie zagladalam. U mnie w miare ok. Calkowicie odpuscilam temat tamtego chlopaka. Zyje, choc wtedy myslalam, ze umre…na szczescie nie trwalo to dlugo i teraz jest mi calkowicie obojetny(jesli negatywne uczucia mozna nazwac obojetnoscia).Wciaz spotykam sie z tym nowym…2,5 mca..jest fajnie, ale wciaz mam traume, ze ktoregos dnia tak po prostu mnie opusci….brak pewnosci siebie…maksymalny brak pewnosci siebie….jakos leci….wiem jedno…gdybym mogla cofnac czas powiedzialabym eksowi 'spadaj' i nie rujnowalabym sobie zycia….nie zaslugiwal na ani jedna minute w moim towarzystwie.nienawidze go i bardzo bym chciala mu o tym powiedziec, ale nie mam niestety okazji..mam nadzieje, ze ktos potraktuje go tak jak on potraktowal mnie. tego mu zycze.

          • Stokrotka22

            Hej. milo, ze się jednak odezwałaś.
            Powiem Ci że u mnie dużo zmian. Mój eks teraz nagle zrozumiał, że ja jestem dla niego najważniejza i na kazdym kroku stara sie pokazac ze nie widzi swiata po za mną. Wiem ze ktos powie ze jestem naiwna itd, ale nie jestem w stanie wyrzucic go z serca po tych 4 latach razem. Kiedy sie spotykamy jest mi tak dobrze, jestem szczesliwa i tyle.
            Nie jestesmy razem, chociaz on mowi ze chcialby, ale jesli nie jestem gotowa na to tgo poczeka. Mam momentami takie napady zlosci i jak go nei widze mam czarne mysli ze moze mysli o tamtej albo chce sie z nia spotkac.. ale bez niego tez by bylo zle .. moze warto czasem wybaczyc. On sam mowi ze bardzo wstydzi sie tego co zrobil i juz wie ze nigdy wiecej nie zrobi czegos takiego… ale 100% pewnosci nigdy nie bede miec… zaufanie tez leglo w gruzach i pewnie nie da rady go juz odbudowac..

  • Marcin

    Drodzy czytelnicy

    mam 37 lat , jestem człowiekiem , który uważał ,że miłość , dom , szacunek to wartości które są w moim życiu.
    Że partnerka też te wartości pielęgnuję. Mija 4 dzień od kiedy dowiedziałem się ,że moja żona ma kogoś.
    Najtragiczniejsze jest to ,że ma tego kogoś od 1.5 roku. Nie było ją stać na szczerość po tylu latach wspólnych trosk i radości. Kłamała i mydliła mi oczy ,że wszystko jest w porządku. Mamy ze sobą dwójkę dzieci. Nie umiem się po tym wszystkim pozbierać. Nie wiem co robić.
    Kilakrotnie podawałem jej dłoń bo upadała a teraz ona odcieła mi skrzydła.
    Byliśmy ze sobą 17 lat. Dowiedziałem się przypadkiem. Szukałem kontaktu w jej telefonie, powiedziała bym sobie zobaczył. Wtedy przeczytałem jej sms-y. W tej chwili nie umiem żyć. To co pisała do niego powoduje ,że zbiera mi się na wymioty. W tych wiadomościach nazwała mnie psem i wrzodem, zbrukała mnie z błotem chociaż nigdy na to sobie nie zasłużyłem.
    Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Proszę pomocy…

    • ver

      z wlasnego doswiadczenia moge cie zapewnic…bedzie jeszcze tego zalowala:). lepiej sie trzymasz?

    • Mimi

      Czytam i nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie tak robią? Mają wszystko, a sięgają po więcej i niszczą tym samym życie innych.. Nie wiem co powiedzieć.. wydawało mi się, że rozstanie po 3 latach to koniec świata, ale w porównaniu z 17 jest niczym.. Wiem jedno, każde rozstanie boli.. Długo trwa zabliźnianie się ran… Człowiek chce umrzeć, zniknąć, obwinia się.. Nie da się zapomnieć, ale trzeba żyć dalej. Może to beznadziejna rada w takiej sytuacji, ale po jakimś czasie zaczyna działać.. Trzeba przeżyć ten największy ból, pierwsze dni, tygodnie i miesiące.. Później będzie trochę lżej. Przede wszystkim nie odcinaj się od świata, przebywaj z ludźmi, z zaufanymi osobami. Kiedy człowiek jest sam odczuwa to wszystko mocniej i bardziej boleśnie. Dobrze zrobiłeś pisząc tutaj. Trzymaj się.

  • Karolus

    Mnie dwa miesiące temu rzuciła kobieta, którą kochałem w swoim nieomal 25-letnim życiu chyba najbardziej. Żyłem tak jakby jutro miał nadejść koniec świata, a chciałem go przeżyć właśnie z nią (pomimo że widywaliśmy się stosunkowo rzadko – 2dni/tydzień – 500km odległości). Chodź wszystko mi o niej przypomina i chciałbym aby wróciła
    To jednakże doszedłem do wniosku że MY osoby "osamotnione" jesteśmy bogatsi emocjonalnie.
    Bo przecież jeśli już się z kimś zeszliśmy to nie interesowały nas sprawy że ktoś jest lepszy, gorszy, piękniejszy, bogatszy. Wzięliśmy kogoś w pakiecie z zaletami i wadami i potrafiliśmy to docenić.
    To w końcu nie my zostawiliśmy kogoś z byle powodu, bo był nudny, brak mu inicjatywy, itp.
    Myślę że każdy ma szanse na szczęście – może to akurat jest szczęście dla nas że przekonaliśmy się o czymś teraz a nie za kolejne 20 lat… Może ta lekcja pozwoli nam dostrzeć bogactwo emocjonalne jakie posiadamy!

  • rozbity

    Wczoraj zerwala ze mna dziewczyna z ktora przezylem najpiekniejsze chwile w zyciu. Zrobila to mimo tego ze mnie kocha i chciala ze mna byc, ale jej rodzina sie nie zgadzala i zaczela uzywac szantazu. Powodem takiego podejscia z ich strony jest fakt ze sie rozwodze i ze mam dwojke dzieci. Zaznaczyc chce ze ta dziewczyna nie byla przyczyna mojego rozstania z zona tylko jego skutkiem. Duzo wczesniej juz sie wszystko rozpadlo w moim malzenstwie. Do zony nic nie czuje. Nie jest temu winna, mysle ze bardziej ja, poprostu cos sie wypalilo, nie widze sensu dalej tego ciagnac. Teraz chcialbym byc szczesliwy i przez pewien czas tak sie czulem, az do wczorajszego ranka. Dzis niewyobrazalnie cierpie. Do zony nie wroce. Moje pytanie brzmi: czy dla takiego czlowieka jak ja jest jeszcze miejsce na milosc???

    • Stokrotka22

      A pomyslales o zonie? Moze ona nie chce tego rozwodu?
      Skoro z nią się żenileś to chyba coś znaczyło?? Po za tym macie dwójkę dzieci.
      Z resztą wiadomo że po kilku latach bycia z kimś nie ma takich fajerwerków jak na początku, ale czy to jest od razu powod żeby wiązać się z kimś innym?
      Każdy ma prawo do szczęścia, ale trzeba też brać odpowiedzialność za swoje czyny, bo z tego co napisałeś wychodzisz na egoistę i to co Cię spotkało jest adekwatne do tego co sam zrobiłeś. Przykro mi, ale ja tak uważam, choć oczywiście mogę się mylić. Pozdrawiam

      • rozbity

        wiesz masz racje, zachowuje sie egoistycznie, ale cale zycie staralem sie zyc dla kogos a nie dla siebie. Tylko w momencie kiedy ten ktos ma mnie gdzies, kiedy potrzebuje drugiej osobya ona sie odwraca ode mnie to jest przykre. nie znasz calej historii i pewnie nie poznasz. ja zadalem proste pytanie…czy dla rozwodnika z dwojka dzieci jest szansa na nowe zycie??? czy moze mam sobie strzelic w leb bo popelnilem blad?

  • Monika

    Mnie zostawił chłopak ,wieloletni przyjaciel:(od 3 tygodni nie mamy ze sobą kontaktu ……nie znam do końca powodu dla którego zerwał niby rodzina ,jego rodzice piją ale nie podał konkretnych powodu tylko że jest między młotem a kowadłem!nic z tego nie rozumiem tego samego dnia pisał a 3 godziny puzniej kazał się spakować i wynieść bo nie chce widzieć moich rzeczy żeby mu o mnie nie przypominały tak bardzo chciał zapomnieć :(((.Pękło mi serce ,wyryło dziurę w nim czekałam na jakiś znak od niego ale nic ……już się pewnie nie odezwie nie mam złudzeń jak można 2 lata tak przekreślić.Wpadłam w depresje nie jadłam nie spalam ,piłam ,paliłam ,płakałam z tęsknoty a on nic zero zainteresowania !!!Teraz jest lepiej wsparła mnie rodzina ,już nie płacze każdego dnia wiem że dla niego życie toczy sie dalej………nie było warto i nie chce jego powrotu bo nigdy mu juz nie zaufam zostawił mnie w taki sposób jak zwykły gnojek nie warto płakać gdy ktos nas zostawia nie jest wart naszych łez !i miłóści pod żadnym wzgledem!!!!

  • M..

    Tydzień temu zerwał ze mną chłopak. Byliśmy razem 3 lata. Pojawił się w moim życiu w idealnym momencie, kiedy wszystko się waliło.. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, a tu nagle taka niespodzianka. Od początku było wspaniale, z nikim nie było mi tak dobrze. Później mnie zdradził. Bolało, ale wybaczyłam, bo widziałam, że się zmienił. Znowu było wspaniale. Wspólne wyjazdy, spacery, rocznice, walentynki, sylwestry, zachody słońca.. Przed rozpoczęciem studiów pytałam co dalej z nami będzie? Odpowiadał – teraz będziemy jeszcze bliżej siebie, częściej będziemy się widywać.. Wierzyłam w to ślepo.. Przyszły studia, przez moment było tak jak obiecywał.. A później zaczęły się kłótnie, problemy z jego byłymi.. Aż któregoś dnia powiedział chcę przerwy. Dałam mu ją. A kiedy już nie mogłam znieść tej sytuacji i poprosiłam o ostateczną odpowiedź co z nami, poprosił o spotkanie i prosto w twarz z chłodem oznajmił, że tak być dłużej nie może. Nie chce mnie oszukiwać, ale już mnie nie kocha. Czułam się, jakby ktoś wyrwał mi serce. Nie pomógł płacz, prośby, błaganie.. Był niewzruszony.. Od tej pory się nie odzywa.. A ja nie mogę zrozumieć, jak to jest, że przez 3 lata można kochać, mówić to drugiej osobie, a z dnia na dzień zmienić zdanie i nagle nie czuć już nic.. Tyle nas łączyło, mieliśmy tyle planów, wspomnień, wspólnych smutków i radości. Zostałam sama. Przez pierwsze parę dni nie jadłam, dużo paliłam, chciałam się zabić.. Teraz często myślę, czy jest jeszcze na świecie miłość? Czy są osoby, którym można jeszcze ufać? Czy poświęcać się bez reszty drugiej osobie i dać mu wszystko? Boję się, że to była jedyna taka miłość w moim życiu.. Że on on to uczucie zniszczył, że nigdy nikogo nie będę w stanie pokochać tak jak jego… Czy w ogóle będzie jeszcze ktoś, kogo będę miała szansę pokochać czy raczej pisana jest mi do końca samotność.. Cierpię potwornie…

  • muchacha

    Witam Was,

    mam podobne doświadczenie co Wy. 5 m-ce zerwał ze mną chłopak. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba….Wiecie…wiem, że "wchodząc" w związek trzeba się liczyć że może pójść w tą złą stronę…. ale…. To On najpierw zamieszał w moim życiu a później SMS powiedział że nasze spotkanie to tylko formalność!!!!!! Nie jestem zła że Nam się nie udało ale że On porostu napisał SMS i już!!!! Oczywiście obiecał mi spotkanie bo uważam że takie rzeczy trzeba normalnie, po ludzko zakończyć a nie jak…. I tak naprawdę nie wiem co się stało! SMS i już, koniec! Chyba pierwszy raz byłam zakochana tak naprawdę! Pierwsze tygodnie były nie do wytrzymania, cierpiałam…próbuję po mało się pozbierać! Niestety czasami się widzimy gdzieś na korytarzu (oczywiście nie mówimy sobie cześć) i zastanawiał się czy pierwsza nie powiedzieć "cześć" ale wiem, że gdyby nie odpowiedział to bardziej by mnie bolało niż zerwanie :( Próbuję pozbierać się jakoś,zaczynam pomału wracać do normalności, wracam do swoich pasji, zainteresowań itd… ale trudno jest! Są jeszcze takie trudne chwile! Ale mam jeszcze jeden duży problem. Obawiam się samotności…..staram się wierzyć w to że miłość czeka na mnie…ale…wiecie jak to jest od poniedziałku do piątku praca a weekend dla samotnika to dramat :( Mam nadzieję że jakoś pójdzie do przodu…. A Wy radziliście sobie jak wróciliście do stanu singla ;)

    • rozbity

      nie jest latwo wrocic do roli singla, milosc jest czyms czego tak naprawde nie jestesmy w stanie ogarnac. Kazdy powtarza ze czas leczy rany. Ja w to nie wierze. im dluzej jestem sam, poza tym co bylo dla mnie wszystkim tym jest gorzej. Ide ze znajomymi na piwo jest ok, wracam do domu jest tak jak bylo. Ja sie zastanawiam czy milosc to nasza dobra cecha czy zla. Kochamy kogos i myslimy ze to juz na zawsze a tu dupa, milosc zaczyna wyrzadzac nam wiecej smutku niz szczescia. Mam przyjaciolke ktora oduczyla sie kochac i strasznie jej zazdroszcze. dal bym wiele zeby byc z ta ktora kocham i jeszcze wiecej zeby nie kochac nigdy wiecej

      • muchacha

        Rozumiem Cię…u mnie jeszcze wszytko świeże…próbuję zorganizować/zaplanować wolny czas, wychodzić ze znajomymi, bywać wśród ludzi itd…. ale masz rację, powrót do domu i ….. to samo. Nie wiem czy miałeś takie wrażenie, iż singiel (wieczny czy świeży) nie zawsze jest potencjalnie mile widziany wśród grupy znajomych (zwłaszcza pary), mam wrażenie, że taka osoba jest po prostu wykluczana z życia towarzyskiego, może się mylę…. Czas może leczy rany ale ważne jest to aby nauczyć się żyć i cieszyć swoją osobą, umieć być szczęśliwym samym ze sobą i wierzyć w to że nie zostanie się samym (aby nie towarzyszył nam strach) a TEGO trudno się nauczyć – tak uważam. Ja tego jeszcze nie umiem…. Miłość jak wszystko ma dobre i złe strony…cieszy i smuci…. Zastanawiam się czy chciałabym się oduczyć kochać?

        • rozbity

          wiesz u mnie sprawa jest bardziej skomplikowana, ale mysle ze prawdziwi przyjaciele nie odrzuca Cie dlatego ze cos nie wychodzi. Nam sie wydaje ze patrza inaczej, ze nas nie toleruja, ale tak naprawde to widzimy to tylko my, bo czegos nam brakuje co bylo. Widzimy w nich (w parach) siebie sprzed chwil ktore komplikuja nam teraz zycie. Ja naprzyklad unikam ostatnio kontaktow bo nie chce mi sie juz sluchac tego ze bedzie dobrze, ze sie ulozy. Czuje co innego, probuje sie wyciszyc w samotnosci. Moze to nie jest dobre rozwiazanie ale taka czuje potrzebe. Za duzo juz sie wydarzylo zeby cos zmienic i tak jak piszesz trzeba nauczyc sie zyc z samym soba, zaakceptowac to co juz sie stalo. Chociaz to strasznie trudne. Wiem ze nie przestane kochac osoby ktorej tak naprawde juz nigdy nie bedzie obok mnie, ale szukam wyjscia jak z tym zyc dalej. Mam nadzieje ze odnajdziesz w sobie sens i wiare w to ze nie wszystko stracone. Zycze powodzenia i przy okazji zblizajacych sie swiat, wszystkiego najlepszego, oby ich magia zadzialala

          • muchacha

            Uważam ,że jak potrzebujesz wyciszenia, samotności…to dlaczego nie…Na pewno ciągłe słuchanie, iż wszystko będzie dobrze też nie jest najlepszym rozwiązaniem. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko się wyprostuje…Też mam nadzieję, iż nauczę się znów żyć… Życzę Ci w Nowym Roku….Zapewne Sam wiesz czego chciałbyś w Nowym Roku :) Więc wszystkiego naj naj naj….

    • Izzi

      ehh jestem sama od miesiąca, byłam z Nim 4 lata, wcześniej z innym 5 lat (mam skonczone 24) i tak naprawde nigdy sama nie byłam, nie radzę sobie z samotnością, cały czas mnie korci żeby do niego napisać, zadzwonić, ale wiem, że nie ma już żadnej nadziei, cierpię bardzo, snuje się jak cień i zastanawiam się co będzie dalej, ale gdzieś w środku wierzę, że w końcu minie tylko kiedy, dlaczego tak ciężko sie odkochać :/ Nie mam dla Ciebie rady bo czuje dokładnie to samo, może to właśnie Cię pocieszy. Pozdrawiam

      • muchacha

        Rozumiem Cię Izzi ! Wiem co czujesz…. Ale w końcu to minie…. Wiesz teraz tylko trudno tak po prostu żyć samemu, cieszyć się z własnego życia i wierzyć że w końcu spotka się "tego" partnera…. Pozdrawiam!

  • Adam

    Ja straciłem kobiete starsza od siebie po pieciu latach.Bardzo ja kochałem.poznalismy sie w niemczech i bylismy tam dwa lata ze soba bylo pieknie.Pozniej skonczyla sie praca i musielismy wracac do domu a ona wrucila do meza.Nastepnie dzwonołem do niej a ona mi odpowiadała ze ma rodzine i mam jej dac spokoj.ok.Wyjechałem do holandii i po poł roku odezwała sie wachałem sie i sciągnąłem ja.Pobylismy ze soba osiem miesiecy i znow odeszła przed swiętami do domu.Mąz wiedział o wszystkim i ja przyja i znow bylem sam.Ja zostałem w holandii i znow wrocila do mnie po polowie roku bylismy ze soba trzy lata mielismi piekne mieszkanie i bylo super.Miesiadz przed wigila zostawila mnie samego i poszla do innego poznala go w pracy.W jednej chwili straciłem kobiete ,mieszkanie i zostałem sam w świeta za granica ledwo to przezyłem prawie mnie to zabilo.Minelo 6 tyg. nadal boli i czuje ze nadal ja kocham wiem ze to glupie ale sie przywiazalem,a serce niesluga.Wiem gdzie mieszka i gdzie pracuje ale nie mam sil na rozmowe.Co byscie zrobili na moim miejscu?

    • gość

      Wiesz jak się kogoś kocha to pomimo tego jak nas traktuje druga osoba nie potrafimy sobie wmówić że to nie ma sensu i dalej brniemy w to.
      Sama jestem w beznadziejnej sytuacji, 5 lat – wspaniałych lat, tyle planów, zaczyny, wspólne mieszkanie i nagle pewnego dnia bez powodu… on do mnie to już koniec, nie widzę sensu, odchodzę…
      mój świat runął.. nie widzę sensu życia bez niego… miotam się… spotykam z koleżankami, wychodzę na zakupy, do kina aby zapomnieć o nim ale nie potrafię… Minęło już pół roku a ja wciąż tęsknie. Owszem mamy kontakt, spotykamy się ale bywa raz lepiej raz gorzej a on nie daje mi szans wciąż mówi abym nie robiła sobie nadziei że może kiedyś ale on nic nie obiecuje itp… to boli, bo wiesz kocham a nie możesz mieć.
      Każdy mówi abym poznała kogoś innego to zapomnę, owszem ale co z tego jeśli się kocha nadal? Nawet nie mylę o poznaniu kogoś, chociaż wiem że będę musiała… ale nic na siłę wszystko z czasem przyjdzie, ponoć czas leczy rany ale czy tak jest?
      Wiesz trzeba się wziąść w garść i żyć dalej pomimo bólu. W życiu nie jest łatwo, wciąż kamienie/kłody są rzucane pod nogi…
      ja wciąż sobie powtarzam iż spakowałam nam na później te wszystkie nasze lepsze dni :)

      • Stokrotka22

        Hej U mnie bylo podobnie, moj chlopak mnie rzucil po 4 latach ot tak.
        C~hcial sie ze mna spotykac mowil ze czasem trzeba cos skonczyc zeby bylo lep[iej, ale pozniej mowil ze to nie ma sensu ze chce sie ze mna widywac i moge na niego liczyc, ale zebym sie nie ludzila ze kiedykolwiek bedziemy razem. Nie rozumialam dlaczego tak robi, az w koncu dowiedzialam sie ze za tym wszytskim stoi inna kobieta. On oczywiscie zaprzeczal, wciskal mi jak tylko mogl ze sobie cos ubzdruralam.
        Jak dowiedzialam sie prawdy i kiedy wszytsko wyszlo na jaw, on po kilku dniach chcial ze mna porozmawiac i powiedzial, ze nie mogl byc ze mna bo zdradzil mnie z tamta i nie wiedzial jak sie zachowac. Bal powiedziec sie prawdy bo wiedzial jak to sie skonczy, ale z drugiej strony nie mogl sie do mnie zblizyc po tym co zrobil.
        Teraz kiedy ja juz wiem o wszystkim, nie ma takiej rzezcy ktorej on nie zrobilby dla mnie. To bardzo boli, ta swiadomosc ze zrobil cos takiego po tylu latac`h razem. On mowi ze zrozumial swoj blad. Od tego czasu minely 2 miesiace, ale ja boje sie przekonac do niego bo mam obsesje ze drugi raz zrobi mi cos takiego, jednak z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia bez niego :( … chyba musi uplynac jescze troche czasu zanim sobie to wszystko poukladam. Gosc- moze u Ciebie sytuacja jest podobna? Nie wierze ze facet opuszcza kobiete ot tak… bo niby dlaczego??

        • muchacha

          Witam Was,

          a pro po porzucenia przez faceta z powodu innej kobiety… Moja koleżanka jak się dowiedziała iż zostałam porzucona to stwierdziła że w takich przypadkach zawsze gdzieś "czaiła" się inna kobieta ;) nie wiem czy tak zawsze jest….jak sądzicie? W moim przypadku mój "były" tak po prostu odszedł gdyż stwierdził iż nie chciał mi "psuć" mojego życia i że zasługuję na kogoś lepszego (standard ;) ) i itp…. ale po pewnym czasie dowiedziałam że "nowa ptaszyna" otacza go opieką ;)
          Ciężko… jest w takich sytuacjach :( Jak Wy sobie radzicie?

  • Karolina

    Proszę doradźcie co mam zrobić bo już sama nie wiem chce o nim zapomnieć a nie daje rady:((( Więc tak byłam z chłopakiem 3 lata miesiąc temu zerwał 2 dni przed świętami, mówił że chodzi o to że za mocno się o niego starałam, że nie pasujemy do siebie, że nie kocha mnie tak jak na to zasługuje. Ale nie chciał zrywać kontaktu po tym spotkaliśmy się jeszcze kilka razy za każdym razem spotkanie kończyło się pocałunkiem przez co miałam nadzieje jeszcze, ale we wtorek dowiedziała się że w pracy kręci z inną dziewczyną tyle że ona jest z innej miejscowości niż my, ale stwierdził że teraz ma zamiar się wyszaleć jak nigdy. Od tego dnia czyli od wtorku nie rozmawiamy ze sobą nie piszemy nic zero kontaktu ale ja nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić jak myślicie co teraz powinnam zrobić? Proszę doradźcie

  • masz racje Kris mnie chłopak dziś rzucił bo go uderzyłam za to że mnie zdradził a ja w wieku 16 lat urodziłam mu dziecko i dziecko ma 10miesiecy a on mnie zostawił

  • ona

    Byłam z chłopakiem 2,5 roku. Był dla mnie całym światem, nikogo tak nie kochałam. Często się kłóciliśmy, wina zawsze leżała po środku, jednak przyszedł taki dzień w którym się już nie pogodziliśmy. Mimo że prosiłam go o to ze wszystkich sił, nie dał mi nawet szansy na rozmowę. Z dnia na dzień odszedł z mojego życia, przez pół roku wydzwaniałam, prosiłam, wysyłałam setki sms-ów z prośbą o rozmowę. Kiedy zrozumiałam, że nie ma szans na powrót chciałam już tylko podać sobie ręce, by nie kończyło się to w taki sposób.. Na początku odbierał tylko po to żeby mnie upokarzać, wiedział jak mi na tym zależy, celowo ranił mnie słowami, że z obcą osobą nie będzie rozmawiał, kiedy obiecywałam mu że sie pogodzę z rozstaniem, twierdził że wie że i tak nie dam rady. Potem nie odbierał już w ogóle i przez pół roku nie odpisał na ANI JEDNEGO sms-a, nawet z życzeniami świątecznymi. Starałam się stopniowo z tym godzić, metoda małych kroków najlepsza, najpierw godzina, później dzień, miesiąc bez kontaktu… kiedy nie wytrzymałam i spróbowałam się skontaktować, znów zaczynałam odliczanie od początku.. Płakałam dniami i nocami, w popuchniętymi powiekami chodziłam przepracować 8 godzin, tylko po to by wrócić i znów płakać do poduszki. Sama nie wiem skąd znalazłam w sobie taka silę, ale nadszedł taki dzień, kiedy obiecałam sobie że nigdy więcej się nie odezwę. Dziś mija półtora roku odkąd nie wykonałam ani jednego gestu ze swojej strony. Po takim czasie, kiedy emocje opadły najbardziej boli mnie nie to że nie jesteśmy razem, bo z tym można się pogodzić, ale to że skreślił mnie całkowicie jako człowieka z dnia na dzień…… uczucie nie do opisania, kiedy druga osoba będąca dla Ciebie całym światem umiera dla Ciebie za życia, nie dając ŻADNEJ możliwości kontaktu. Po półtora roku ciszy nadal zdarza mi się płakać na samą myśl o tym, mam straszną traumę, po nocach śni mi się odrzucenie z jego strony, śnią mi się sytuacje kiedy widzę go, ale wiem że nie mogę nawet podejść.. od tamtego czasu mijając go na ulicy odwracam wzrok, przechodzę na drugą stronę, bo boję się na niego spojrzeć. Nie szukam o nim żadnych informacji, nie próbuję się nawet dowiadywać w żaden sposób co u niego słychać, zerwałam kontakt ze wszystkimi wspólnymi znajomymi, bo boję się każdej informacji na jego temat.. każda informacja o nim jest jak wbicie noża w serce, nie chcę słyszeć nie chcę widzieć, bo wiem że wystarczy mały zapalnik, by wrócić do punktu wyjścia, z którego wychodzę każdego dnia. Dziś poznałam wielu ludzi, mam przyjaciół, pracę, dodatkowe zajęcia, idę ciągle do przodu, każdego dnia wstając rano powtarzam sobie, życie toczy się dalej. Mimo że przeczuwam po jego zachowaniu kiedy mijam go na ulicy, że może chciałby to zmienić i zamienić słowo, ja już tego nie chcę..i odwracam głowę, mimo że serce mi pęka z żalu.. Wiem, że to już nic nie zmieni i nie cofnie żalu. Dziś jestem zupełnie inną osobą, mało co mnie cieszy, wypaliłam się od środka.. Od tamtego czasu nie potrafię się z nikim związać, nie ma dnia, żebym nie myślała o nim. Najbardziej przeraża mnie to, że minęło już tyle czasu, a ja czuję jakby to było wczoraj. Nikomu nie mówię jak bardzo mnie to nadal boli, bo nikt nie rozumie jak mogę nadal do tego wracać..A ja nie wiem ile czasu musi minąć, boję się, że nie nadejdzie wcale taki moment..moment w którym, choć przez jeden dzień nie pomyślę o tym, że osoba która była dla mnie całym światem potraktowała mnie tak nieludzko i odrzuciła całkowicie jako człowieka.. Mogę się z kimś związać, mogę zapełniać każda wolną chwilę, żyć dalej, spełniać marzenia, owszem życie toczy się dalej, ale ból pozostaje … i trauma, której dowodem jest to, że dziś siedzę i opisuje tutaj swoją historię. Niektórzy mówią, że czas leczy rany. To nie prawda – on tylko uczy z nimi żyć….

    • Wierka

      Twój wpis bardzo do mnie trafia – podobnie jak Ty, nie potrafię żyć z myślą, że ten KTOŚ umarł dla mnie na własne życzenie. Nie wiedziałam co się dzieje, dlaczego unika kontaktów ze mną. Zmuszany do odpowiedzi kłamał, że kocha ale brak mu czasu. Wierzyłam, utrzymywał mnie w stanie oczekiwania, tęsknoty, nadziei, powodując, że zakochiwałam się coraz bardziej i coraz bardziej tęskniłam.
      Z jego strony nie było agresji ale milczenie i unikanie… Myślę, że chciał żeby mi przeszło "samo", nie chciał krzywdzić szczerością… W ten sposób skrzywdził najmocniej – bo ból rozłąki, tęsknota, oczekiwanie – zabiły mnie bardziej, niż gdyby wcześniej powiedział prawdę.
      Nie winię go za brak uczuć ale za to, że mnie zwodził, a ja zaczęłam żyć dla jednej myśli – że może dzisiaj się spotkamy i ta myśl z czasem przysłoniła mi każdą sekundę życia… Jestem wypalona, bez życia, bez radości. Psychologiczne bzdury o skupieniu się na czymś innym, sportach, hobby -to dziecinada. Autorzy ośmieszają się dając takie rady. Stan po rozstaniu to wg mnie depresja i tylko dzięki lekom może dałoby się to przeżyć.

  • Anonim

    czesc wszystkim:) chciałabym sie podzielić moją historią z wami bez happy endu:( Byłam w zwiazku przez ponad 5 lat dobijał nam własnie 6 rok:( kiedy on wczoraj wyznał mi że miedzy nami jest koniec ponieważ ograniczam go, on chce inaczej żyć. Mój świat się zawalił było tyle planów i fajncych chwil. Wiem że rodzina jego do tego się przeczyniła, nigdy im nie pasowałam zawsze marzyli że jedyny synek zasługują na lepszą przedewszystkim fajniejsza. … jest mi cieżko jego słowa mnie bolały…przeież było dobrze kłótnie były jak wszedzie.. ale to chyba nie powód by rozstawać się od tak. Dzwonił dziś pow że cały czas myśli o tym co zrbił i mimo że mnie kocha to jest mną zmęczony i nie potrafi być ze mną. A co z moimi uczuciami:(:( nawet nie wiem co robić gdy zechce wrócić.. czy jest sens wybaczyc i po miesiącu znów to samo przechodzić? bo pewnie tak bedzie skoro już raz taką decyzje podjął. Sobie to nie ma nic do zarzucenia:( Pozdrawiam wszystkich zranionych:( 3majcie się:*

  • joanna45

    Ja byłam ze swoim 8 miesięcy. Tez były plany……. słowa – Kocham Cię. W środe jednak powiedział, ze nie wie czy mnie kocha i ma awans do Krkowa i nowe możliwosci. Zreszta jestem cudowna , dobra i tolerancyjna , ale nie moze ze mna byc bo przszkadza mu to ze jestem starsza 4 lata. Jakos wczesniej mu to nie prszkadzalo. Przykro mi ze zostałam tak potraktowana i bili mnie , ze człowiek któremu ufałam tak postąpił.

    • ver

      bylam ze swoim 5 mcy. dzisiaj powiedzial mi, ze nie umie byc z kims. plany,slowa, nawet zamieszkalismy razem…jestem 5 lat od niego starsza…..wczesniej tez mu to nie przeszkadzalo, chociaz ja mowilam,ze nic dobrego z tego nie bedzie.dzisiaj peka mi serce.po raz kolejny,

  • Alicjaaa

    Mam dylemat.. Jestem z chłopakiem którego kiedyś bardzo kochałam ciągle o nim myślałam itd.
    Ale ostatnio ciągle kłóciliśmy się, olewał mnie, nie spotykaliśmy się i nie rozmawialiśmy ze sobą… po jakimś czasie wszystko wróciło do normy ale nie jest tak jak kiedyś… bardzo mnie skrzywdził i nie czuje do niego tego co kiedyś nie wiem co robić… POMOCY

  • załamana

    Bylam z chlopakiem 3 lata, rozstalismy sie przez klotnie, a raczej to on ze mna zerwal. najgorsze jest to ze on twierdzi ze dalej mnie kocha, jak dla mnie gdyby kochal nigdy by nie zostawil. Nie jestesmy para od 3 miesiacy a ja dalej cierpie nie potrafie juz sie cieszyc codziennoscia. mieszkalismy razem nawet pol roku, bylo cudownie, nie wiem co sie tak naprawde stalo.. boje sie tego co bedzie dalej.. tego ze on zapomni.. od czasu rozstania widze ze coraz bardziej mi na nim zalezy.. mielismy przerwe 3 misieczna w zeszlym roku, tez mial byc koniec ale wrocilismy do siebie, wiec mam cicha nadzieje ze tak bedzie i tym razem. chociaz nie wiem czy dobrze robie. staralam sie byc z kims innym od miesica. ale nie potrafie ciagle mi w myslach siedzi moj ex..

  • zalamana

    –cd. —do ona. mam teraz tak samo od tych 3 miesiecy nie odpisuje wcale a jak juz traktuje mnie jak smiecia. i nie odzywalam sie do niego 2 tygodnie a jak sie raz odezwalam to znow mialam tak ze musialam mu ciagle pisac. od 10 dni nie napisalam, mam takie momenty ze juz pisze wiadomosc ale w trakcie pisania wylaczam bo wiem jaka znow bedzie reakcja. boli mnie to bo jak mu napisze ze mnie nie kocha i ze jestem mu obojetna to mowi ze tak nie jest. ale skoro b tak nie bylo nie pisal by mi ze mam wy p ierdalac… mam dni co czuje ze stalam sie silna ale zaraz potem smutek wraca i mam tak jak ty ciagle placze chodze do pracy i tylko to mnie trzyma po pracy znow zamykam sie w pokoju i placze do poduszki.. nie wiem co mam robic;(( rozum mi mowi odpusc a serce nie pozwala;(( najlepsze jest to ze on wszystko mowi przyjacielowi, cokolwiek bym mu nie napisala.. osmiesza mnie.. a ja.. ja przed moimi znajomymi i rodzina udaje ze jest wszystko okej.. a tak naprawde nie wiedza co sie ze mna dzieje.. jak mnie to wszystko boli;((

  • monis

    Kochani jest taka piękna modlitwa ,którą można znaleźć w internecie do św. Rity,patronki spraw beznadziejnych,spróbujcie,mnie dziś pomogła w pewnej sprawie.Ja też jestem 3 m-ce po rozstaniu i bardzo mnie boli moja niespełniona i przerwana miłość,której nie mam gdzie teraz przelać i chcę szukać pomocy własnie w tej modlitwie,bardzo wierzę ,że się uda,Wam też tego życzę aby udało Wam się to czego najbardziej pragniecie!

  • Julia

    Czytam czytam i myślę. Ja uwikłalam się w dziwny związek. Poznałam go 7 lat temu, miałam ledwo 20 lat. Cudowny czarujący pracujący troszkę starszy bo miał 24 lata no poprostu cud.zaczęliśmy się spotykać jeździć na wakacje spędzać prawie kazde wieczory poznawać siebie spędzać weekendy urodziny rocznicę, poznawac wspolnych znajomych, normalna para.minął jeden rok drugi zaczęły się rozmowy o wspólnym życiu i nagle po 3 latach…dowiedziałam się że on ma żonę od 4lat!!! No poprostu strzał w plecy!!!jak on to zrobił ze ani ona ani ja w jednym mieście trzy bloki dalej,nic nie wiedzialysmy. Spędzał ze mną każda wolna chwile! Blagal
    kochalam.Wybaczyłam mu ale jeśli odejdzie. Odwlekal sprawę ale wszystko było jak przedtem,wybaczalam wszystko. Po kolejnym roku oświadczył ze nie wie jak ale żona spodziewa się dziecka,nie wytrzymałam i powiedziałam dość! Wybaczylam kochałam. Po miesiącu juz był pod moimi drzwiami, znowu spędzał wszystkie dni ze mną a ja nie mogłam przeżyć jak to jest,tam siedzi kobieta w ciąży o której nie wspomina i z którą nie jest.ale miesiące mijały. Nie wiem kiedy został ojcem bo powiedział mi jak maluch juz był. Spakowal się i odszedł do mnie.krzyczałam ze tak nie można, że maleństwo żeby wracał i pomógł i stało się, ona trafiła do psychiatryka a on został sam z niemowlęciem, chodziłam pomagałam mu,opiekowałam sie.wybaczalam wszystko.Obiecal ze jak sie wszystko skonczy bedziemy razem,szykowałam mieszkanie,życie
    Żona wyszła on znikł, zostawił mnie z godziny na godzinę, bez słowa bez smsa bez tłumaczenia.Pol roku próbowałam się z nim skontaktować żeby usłyszeć dlaczego.i znowu się odezwał bo żyć beze mnie nie może,po tygodniu znowu znikł.Na moje pytania o co chodzi odpowiada „nie wiem,nie wiem nic nie wiem co powiedzieć nie wiem z kim chce być dziecko najwazniejsze”.porzuca mnie raz w.miesiącu a ja nie wiem czemu.nie umiem się od niego uwolnić,nie wytrzymuje rozran. 7 lat walki,miłości,ciągłego rozczarowania i wiary w obietnice,poświęcenia i oddania.na ta chwile nie rozumiem nic

Top