Porzucił Cię chłopak i nie wiesz, co robić. Bardzo go kochałaś i kochasz nadal. Miotasz się, bo nie wiesz, czy prosić go, aby wrócił, obwiniasz się o to, że doszedł, cierpisz, jesteś już inną osobą. Jesteś zraniona, potrzebujesz plastra, i to solidnego.

Każde rozstanie pozostawia po sonie ślad, nie mówiąc już o ranie po niespełnionej lub przerwanej miłości. Tym trudniej Ci, jeśli zostałeś porzucony czy porzucona. Jeszcze gorzej się czujesz, jeśli on czy ona, znalazł sobie kogoś nowego. Czujesz się wtedy jak stary i brzydki mebel, pomimo, że masz dopiero 19, 20 czy nawet 30 lat, jesteś w pełni sił życiowych, silny, zgrabny i potrafisz dalej żyć. Powiedz to sobie i uświadom: żyjesz i będziesz żył dalej, bo od miłości się nie umiera.
Jeśli masz jej nadmiar, możesz obdarzać nią innych. Problem tylko w tym, że osoba porzucona czuje się niewartościowa i wydaje jej się że nie ma w niej miłości: tym samym nie może ona obdarowywać nią innych, lub przynajmniej tak się jej wydaje.
Tymczasem, aby oderwać się od ogarniającego Cię smutku, musisz wyrwać się z takiej sytuacji, w jakiej teraz jesteś. Zrób coś ze sobą. Wiem, że nie nic nie ma teraz dla Ciebie sensu, jednak wróć do tych chwil sprzed związku, kiedy było Ci w miarę dobrze, i kiedy radziłeś sobie sam, kiedy miałeś przyjaciół, spotykałeś się ze znajomymi. Może to na początek dobre rozwiązanie, aby spotkać się z paroma osobami?
Kiedyś potrafiłeś być szczęśliwy, choć tęskniłeś za miłością. W niej spełniałeś się, i to ma być … koniec. Nie ma końca. Miłość nadal trwa, tylko osoba, na która ją przelałeś, była niewłaściwa, skoro Cię potrafiła porzucić. Nie zamartwiaj się.
Jedyne, co możesz zrobić z byłą miłością, to porozmawiać o niej z kimś. Jeśli Ktoś Cię porzucił rzeczywiście z powodu, który Ty sam wytworzyłeś, zrobiłeś coś złego, to idź i przeproś. Może okaże się, że nie jest tak źle i że nie jest to koniec, ale kryzys. jeśli jednak związek z tą osobą jest już zakończony, to nie rozdrapuj starych ran. oczywiście, jeśli czujesz potrzebę rozmowy z tą osobą, porozmawiaj. Jednak, jeśli on czy ona Cię raniła celowo wcześniej, a Ty nie potrafiłeś nic zrobić – nie wracaj już do tego.
Znajdź sobie jakiś cel, nawet mały, pozornie błahy. Ćwicz, biegaj, zacznij jeździć na rowerze, rolkach, łyżwach, robić makijaż, fryzurę, zacznij spotykać się na powrót z ludźmi, bo na pewno w czasie związku to zaniedbałaś. Powoli minie. Wydaje Ci się teraz, że to niemożliwe? Zobaczysz: tylko przetrwaj ten czas i przekonasz się, co będzie dalej, tuż za rogiem.
Niczego się tam nie spodziewasz, bo życie się dla Ciebie skończyło? Nie ma tak łatwo: przed Tobą jeszcze wiele lat poznawania nowych ludzi, radości zabawy, czasami także smutku – życie nie jest kolorowe, nie łódź się, ale nie jest tez takie szare, w jakim teraz tkwisz.
szukano:
Podobne:
- Ufaj tylko sobie! Ilekroć ktokolwiek będzie próbował Cię przekabacić na swoje poglądy i racje, zawsze przyjmuj te nowinki chłodno. Nie bierz sobie też ich zbytnio do serca – tym bardziej, gdy dotyczą bezpośrednio......
- Co robić, aby się nie rozstać? Jeżeli rozmawiałaś z Twoim partnerem i okazało się, że on być może chciałby się z Tobą rozstać, powinnaś dowiedzieć się koniecznie, z jakiego powodu. Jeżeli kochasz go i wiesz, że......
- Recepta na to, żeby nie zwariować Jest tak, że nie umiemy zapanować często nad tym, co się wokół nas dzieje. I dlatego warto czasem zrobić coś zupełnie postrzelonego, nie z tej bajki, aby móc się dowartościować,......










mam 13 lat mam siewirze roztanię byliśmy razem kilka lat ale gdy to się skończyło niewiem co robić ja dalej ją kocham a ona mówi że ona mnie też więc nie wiem co mam robić prosze pomóżcie pisząc na gadu nr 35842101
ja z moją I-szą i jedyną jak twierdzę miłością byłam niecałe 5 lat.Sam proponował ożenek . Poznał nagle inną, spotykał się z nią i mi o tym nawet nie powiedział-dowiedziałam się przez inną osobę. Do dziś dnia nie mogę się z tym uporać, a minęło już 11lat. Ciągle poznawałam po tym mężczyzn, do których nic nie poczułam. Serce już mi zamarło. Nie potrafię pojąć tego jak można z dnia na dzień zapomnieć o tych 5ciu latach i zmieszać osobę z błotem.Na chwilę obecną planuję udać się do psychologa.
Poznałem ją mając 26 lat byliśmy ze sobą 6 lat, łatwo policzyc ze w tej chwili mam 32 lata, od 4 lat mieszkalismy za granica, wyjechalismy z mysla o zarobku na dom w Polsce, dwa miesiace temu narzeczona powiedziała mi ze potrzebuje troche odpoczynku od nas, poniewaz pracowalismy w jednej firmie wiec praktycznie przez okragla doba bylismy razem , przejalem sie tym faktem lecz po czesci próbowałem ja zrozumiec wiec postanowilismy oboje ze spedzimy urlop w Polsce osobno i tak zrobilismy .Po urlopie wszystko jakby nabralo swierzych barw lecz nie na dlugo niestety. Moja narzeczona wpadla na pomysl zebym wyjechal do Polski pierwszy pozałatwiał wszystkie sprawy związane z powrotem( skonczył remont w mieszkaniu, znalazł sobie pierwszy prace itp) a w miedzy czasie odpoczniemy sobie od siebie dłuzej, z duzymi oporami zgodzilem sie w sumie jej pomysł miał sens. Zrobilem o co prosila skonczylem remont znalazalem prace. Lecz mineło 7 tygodni a ona oznajmiła mi ze nie che juz ze mna byc ze nie teskni za mna i uczucei do mnie wygasło kocha mnie raczej jak brata a nie jak przyszelego męza. Mój świat zawalil sie, nie moge spac budze sie co 2 godziny nie mam apetytu do pracy ide chodz z oporami, nie mam ochoty z nikim rozmawaic, zazywam garsc tabletek uspakajajacych schudlem w 2 tygodnie 13 kg, a na dodatek moi wszyscy znajomi jakich mialem przed wyjazdem pochlonieci sa swoimi sprawami a nasze ralacje przez ten okres rozluznily sie wiec pozostalem sam jak palec, bardzo powaznie mysle o samobójstwie bo takie zycie to nie zycie ale jedyne co mnie jeszcze powstrzymuje to strach ze moze mi nie wyjsc i zrobie z siebie kaleke no itroska o moja mame bo pewnie ja by to zabilo …..
Samobójcy to egoiści… Mają bliskie osoby, które je kochają a wraz sobie wkręcają, że jest inaczej i postanawiają zadać cierpienie bliskim osobą. Skoro ją kochasz to pomyślałeś jakby ona się poczuła wiedząc, że to przez nią i mając Cię na sumieniu? Wtedy to jej życie zamienisz w piekło…. Po co to komu? Czas leczy rany i wiem to po sobie, bo mi też się prawie 7 leni związek rozwalił… ale idę dalej do przodu i skoro ta druga osoba jest szczęśliwa beze mnie to w takim razie szanuję to, bo nikogo do miłości nie zmuszę… Za dwie osoby też nie da się kochać… Widocznie to nie była ta jedyna i gdzieś tam czeka na Ciebie właśnie ta kobieta życia… Tylko poszukaj dobrze i daj się znaleźć.
Nie załamuj się chłopie. Przeżywam to samo, po 4 letnim związku On się odkochał, od tak sobie. Wypalił się. Ciepie tak samo jak ty. Zaraz minie 3 miesiąc od rozstania a ja stoję dalej w miejscu. Czy jest lepiej, czy czas leczy rany?? Może i tak ale u mnie jest jeszcze za wcześnie. Po rozstaniu też schudłam, załamałam się totalnie. Są dni, kiedy myślę, że jest już lepiej. Ile to trwa?? 2-3 dni nie więcej. Wystarczy spojrzeć na nasze wspólne zdjęcie i wszystko powraca. Wczoraj zrobiłam ten błąd i jak jest? Źle. Myśli samobójcze miałam, dalej mam. Czy zrobie to?? Nie. Nie warto. On był tym pierwszym i jedynym. Odkochał się, ma się teraz świetnie. Ja cały czas powtarzam że to była moja wina, nie byłam wystarczająco dobra i zazdrosna. 3maj się i pamiętaj nie jesteś sam. Takich jak MY porzuconych, nieszczęśliwych są tysiące.
JA TAK KOCHAŁEM PEWNĄ KOBIETĘ,ŻE DAŁ BYM SOBIE ZA NIĄ REKĘ ODCIĄĆ…….I WIESZ CO? NIE MIAŁBYM TERAZ KURWA TEJ RĘKI !!!!!!!!!-POZDRAWIAM
Witam wszystkich porzuconych.
Moja historia również ma smutne zakończenie chociaż nigdy bym o tym nie pomyślała. On mówił, ze kiedy mnie poznał i zobaczył po raz pierwszy to już wiedział, że tego tak nie zostawi. Na samym poczatku spotkaliśmy się kilka razy, potem wyjechał za granice na prawie pół roku. Nie myślałam już o nim chociaz zrobił na mnie duze wrażenie.
Po jakimś czasie zaczął się odzywać, wkręciłam się. Kiedy przyjechał zaproponował żebyśmy byli razem. Był chłopakiem jakiego zawsze chciałam mieć. Zdarzały się kłótnie, ale kochaliśmy się i zawsze przez to przechodziliśmy razem. On zawsze sie o mnie troszczył, martwił, byl pomocny. Zapewniał, że nikogo tak nigdy nie kochał jak mnie, że kiedyś się pobierzemy. Było mi pięknie jak w bajce. Czasami przesadzałam z pretensjami bo mam wybuchowy charakter. Jednak on mówił, że cieszy się że ma kogoś takiego jak ja, że potrzebuje żeby go czasem ktoś sprowadził na ziemię, że nie jestem głupia jak inne dziewczyny, który spotyka na codzień.
Ostatnio pokłóciliśmy się o głupote. Ja powiedziałam w nerwach, że może do siebie nie pasujemy, ze moze sie rozstanmy na jakis czas, choć oczywiscie na prawde tak nie myślałam. On po tej kłótni był strasznie zdenerwowany. Krzyczał na mnie często, był rozdrażniony. Po dwóch tygodniach, 3 dni przezd naszą czwartą rocznicą bycia w zwiąsku powiedział, że się zdystansował, że już nie czuje do mnie tego co kiedyś. Oznajmił, że nie chce, żeby cały czas ktoś robił problemy o głupoty. Nie mogłam w to uwierzyć kiedy mówił, że mnie zostawia.
Od tego czasu płacze codziennie. Nie mam apetytu, żołądek mnie boli i czuje jakby mi ktoś wydarł serce. Ból jest nie do opisania. Spotkaliśmy się kilka razy,ale widać, że on inaczej się zachowuje. Jest chłodny. Nie lubi kiedy pytam co dalej będzie. Mówi, że potezebuje czas. Twierdzi, że nie ma innej dziewczyny.
Powiedziałam mu , że zrobie wszystko zeby bylo lepiej tylko zeby on też tego chciał. Powiedział, że teraz nie mozemy być razem :(
Mysl o tym, że wszytsko zepsułam dobija mnie. Nie umiem sobie z tym poradzić. Wydaje mi sie ze to koszmar z ktorego nie mogę sie obudzić.
Moja rodzina bardzo go lubi i już był traktowany jak "swój" Nikomu jeszcze o tym nie mowilam co sie stało bo teraz pracuję i nie mieszkam w domu rodzinnym.
Raz powiedział, że czasami coś trzeba skończyć zeby później było lepiej. Ale czy to możliwe? Czy możliwe jest to, ze kiedyś będziemy razem?
Czy wam zdarzyło się coś takiego?
Jak można z dnia na dzien stwierdzić, że się kogoś nie kocha, skoro kilka dni wczesniej i przez ostatnie dwa lata okazywał z całych sił, że mnie kocha i mu zalezy ;(
NIe mam pojęcia co ja mam teraz robić;(
Mi zdarzyło się to samo.
Po 4,5 letnim związku w nerwach powiedziałam, że już nie mogę znieść jego zachowania, kłamstw, kręcenia, tego że non stop muszę go o coś prosić a koledzy są ważniejsi. Od tamtej pory wszystko się pochrzaniło. Nawet przeprosiny nie pomogły. Stanowczo twierdzi, że chce pobyć sam do świąt, ale ciężko jest uwierzyć w powrót po 3 miesiącach tym bardziej, że za tydzień wylatuje do USA. Zapomni tam o mnie a ja będę się zamartwiać myśląc co dalej. Twierdzi, że to wszystko moja wina, że to przez mój nachalny charakter ale wydaje mi się że wina leży po obu stronach tylko on nie chce się do tego przyznać.
Już wyczerpały mi się pomysły co zrobić by poczuł się zazdrosny albo pożałował tego co stracił!
mam to samo. bylismy razem pol roku.bylo wspaniale.klocilismy sie owszem, mam ciezki charakter…dodatkowo w ostatnim czasie mialam duzo stresow…2 tyg temu powiedzialam cos zlego, trzasnelam drzwiami…gdy wrocilam on powiedzial,ze to koniec i wyszedl…pozniej byla gadka o tym, ze potrzebuje przerwy, ze chce dac mi nauczke na przyszlosc, bo inaczej sie niczego nie naucze…wciaz powtarzal, ze bedzie dobrze, zebym sie nie martwila…po 1,5 tyg powiedzial, ze nie chce abysmy byli juz razem…przestal mnie kochac, znudzil sie, byc moze nie dojrzal do zwiazku……..'znajdziesz sobie kogos, jestes ladna, inteligentna, niezalezna' – powtarzal tulac mnie do siebie…..to takie proste….rozkochac kogos w sobie, dac mu nadzieje, a pozniej wymiksowac sie z tego….strasznie cierpie. nie moge jesc, nie moge myslec. inni faceci mogliby nie istniec…i to wielkie poczucie winy…gdybym wtedy nie trzasnela drzwiami..gdybym zostala…moze bylibysmy teraz razem…okropne…mam 28 lat i wydaje mi sie, ze juz na zawsze pozostane sama..
jak dziewczyny sobie radzicie?
Nie jest łatwo.. Ciągle mówi mi, że chce pobyć sam, chce odpocząć i że na pewno mu przejdzie. Nie chcę sobie robić nadziei żeby potem nie było rozczarowania. Mam czekać aż on sam poprosi o powrót. Nie rozumiem tego jego gierek mówi że czuje pustkę i że zależy mu na mojej znajomości a taka zabawa uczuciami jest straszna.. Nie chce normalnie porozmawiać, koledzy ważniejsi. Dziś wylatuję a ja zostaje sama w Polsce. Obiecałam sobie że nie będę płakać, że będę silna. Chce teraz zrobić coś dla siebie, bo już nie mam sił prosić go o to żebym wybaczył mi moje zachowanie.. Chce teraz więcej czasu spędzać ze znajomymi, chodzić na imprezy chce być szczęśliwa. Może jak zobaczy, że przestałam się zadręczać i mam się ok to pożałuje co stracił i wróci.. W chwili obecnej już nic nie mogę zrobić bo dzieli nas pare tysięcy kilometrów. Powiem Ci tyle, faceci nas nie rozumieją, tego jak chcemy być traktowane – oni myślą egoistycznie!
Jest ciężko ale obiecałam sobie że już nie będę płakać i się zamartwiać. Chce spędzać czas z przyjaciółmi, którzy są teraz potrzebni. Chce poznawać nowych ludzi. Może jak zobaczy że jestem szczęśliwa i u mnie jest ok. Pożałuje i wróci. W chwili obecnej i tak nie mogę nic zrobić bo ja jestem w Polsce a on tam.
ver : ja tez miałam wielkie poczucie winy, że powiedziałam za dużo, tak bardzo chcialam cofnąc czas… nie rozumiałam że po takiej jednej kłótni (bywały gorsze) wszystko mogło ot tak się rozwalić w drobne kawałki.
On powiedział, że czasami wbijałam mu szpilki takimi sytuacjami i w końcu nie wytrzymał.. bo wczesniej nie mówił mi ze jest cos nie tak.. Tez ostatnio mi powiedział, że fajan jestem ale chyba nie dla niego…
Jednak wierze ze nie myslal tak.. albo ze kiedys uswiadomi sobie, ze jeszcze mnie kocha..
Przeciez to on zawsze walczyl i udowadnial mi jak bardzo mnie kocha.. widac bylo zaangarzowanie z jego strony, a ja jak ta zła wiedzma czasami olewałam to i nie doceniałam…
:( :(
Shinee21 Wydaje mi się że jednak On też potrzebuje czasu. Ostatnio rozmawialam z wieloma osobami na ten temat i z tego co mówią psychika człowieka nie jest taka prosta, a faceci nie są do końca tak logiczni jakby się mogło wydawać.
Koleżanki doradziły mi żeby się nie odzywać, ale ja nie potrafiłam, cały czas mówiłam co do niego czuję, płakałam, prosiłam.. to chyba jeszcze pogarszało sprawę.
W końcu postanowiłam się wziąc w garść i już kilka dni minelo i jakoś czuję lekką poprawę. On się pierwszy odezwał i gada ze mną normalnie, zartujemy nawet ze sobą. Oczywiście nie gadam już czy coś z tego będzie, bo to on sam chyba jeszcze nie wie co chce, ale mam wrazenie ze jednak dalej coś do mnie czuje. Jeśli było się z kimś tyle czasu to nie da się tak zapomnieć.
Chyba po prostu trzeba odczekać. Nic na siłe. On chyba sam musi dojść do wniosku, że mu zależy, a jak będzie czuł presję to jeszcze zamknie się w sobie ,,, tak mi się wydaje.
DLa mnie tez to jest bardzo trudny okres ale staram sie jakos trzymać.
Rozmawialam niedawno ze znajomą, która miała podobną sytuacje do mojej. Miała chłopaka którego wyśmiewała, poniżała go przy znajomych i po dwoch latach nie wytrzymał i zerwal z nią. Ona zrozumiała wtedy jak bardzo go kocha; prosiła zeby wrócił, a on nie chciał. Potem przestała się odzywać, a po paru tygodniach zadzwonila i poprosiła o spotkanie. Wrócili do siebie i mówiła, że od tego czasu w ogóle się nie kłócą, a ta sytuacja wyszła im na dobre. On powiedział jej, że najgorsze było jak błagała, żeby wrócił, a jak przestała się odzywać bardzo szybko pojął, że brakuje mu jej….
Tak więc możemy teraz myslec że miłosc nie istnieje.. ale przecież nie ma sytuacji bez wyjscia…
Jeśli okaże się jednak że nic nie z tego nie będzie to zawsze można pomyśleć, że dobrze że stało się to teraz a nie później.. można też wyciągnąc wnioski i nie popełnić drugi raz tych samych głupich błędów…
Ja też nie doceniałam dopóki nie straciłam…
Ale wierze ze Tobie i mi uda się odzyskać to na czym najbardziej nam zależy
Pozdrawiam
Tydzień tu nie zaglądałam i dopiero teraz to czytam.. W ogóle w ciągu tego jednego tygodnia wiele się dowiedziałam. Okazało się że za tym wszystkim stoi inna dziewczyna, niby koleżanka. Najgorsze jest to, że on kłamie dla mnie że chce do mnie wrócić a dla niej mówi że ja jestem dla niego już nikim ( może wydawać się to śmieszne ale widziałam jego rozmowe z nią). To chyba najbardziej mnie zabolało, że sama dowiedziałam się prawdy a nie usłyszałam tego od niego. Masz rację cisza pomaga, sam się pierwszy odezwał.. pisze, że żałuje i chciałby zacząć od zera. Tylko jaki to ma sens? Stracił moje zaufanie, nie wierzę w żadne jego słowo. W tej sytuacji lepiej będzie chyba zapomnieć niż dalej brnąć w coś czego nie ma..
Witam, U mnie nadal jest źle, ale troche lepiej się czuję. Już nie płaczę codziennie. To wszystko dlatego, że chyba wciąż mam nadzieję. Kiedy prosiłam i szukałam kontaktu z nim on się tylko wkurzał i był rozdrażniony. Dałam spokój i sam napisał mi smsa że może mnie odwiedzić. Był u mnie chwilę ale tak pozytywnie, Troche zachowywał się tak jakyśmy się dopiero poznali, ale na pożegnanie przytulił mnie mocno. Wczoraj zadzwonił do mnie i normalnie gadaliśmy, miałam wrazenie jakby mnie nawet podrywał.. ale nie wiem czy tylko chciał sprawdzić jak zareaguje na jego gadkę. Dziś się nie odzywa. Nie chcę odzywac się pierwsza bo sama chcę zobaczyć czy jednak jemu zależy….
Mam nadzieję, że jakoś to bedzie. Bo pomimo tego, że zaczynam normalnie zyć, moje serce przepełnione jest nadzieją, że jednak może przemyśli i stwierdzi, że coś do mnie czuje…
Tak trudno wyrzucić go z mojej glowy:(
stokrotka zazdroszcze ci. marze o chwili, w ktorej on odezwie sie do mnie pierwszy. staram sie trzymac. nie odzywam sie, ale to dziala na 2 dni. we wtorek nie wytrzymalam i zadzwonilam.bylam w szoku,ze w ogole odebral.iskierka nadzieji jednak on zapytal po co dzwonie i ile razy jeszcze bedziemy przez to przechodzic?powiedzial,ze stara sie o mnie nie myslec…rozplakalam sie i po raz kolejny poprosilam o szanse. powiedzial,ze chce skonczyc a rozmowe. stokrotka, czy te twoj zachowywal sie w ten sam sposob?
kiedy czytam to co piszesz to tak jakbym czytala o sobie. u mnie tez nic nie zapowiadalo takiego zakonczenia.zaluje,ze nigdy nei usiadl i nie powiedzial,ze jesli sie zmienie to mnie zostawi. mowil wrecz przeciwnie, ze cokolwiek nie zrobie on nie odejdzie (oprocz zdrady), ze kocha mnie nad zycie…roznica miedzy toba a mna jest tylko taka,ze ja dla niego poswiecilam swoj 10letni zwiazek…wyglada na to, ze zlo powraca…
shinee probowalam zyc normalnie. rzucilam sie w wir spotkan i nowych znajomosci.imprezy – przestaly mnie cieszyc, znajomi – po czasie maja dosyc mojego uzalania sie, nowi faceci — kazde spotkanie poglebia tylko moja depresje. zaden nie jest taki jak on. wczoraj mialam wyjatkowo dobry dzien. myslalam,ze wszystko udzwigne.jasne….dzisiaj od rana wyje. zapisalam sie do fryzjera, zeby poprawic sobie nastroj i na fotelu plakalam, wrocilam do domu, placze…w ogole nie moge sie na niczym skupic…pogubilam sie strasznie….
dziewczyny moze jakis kontakt na priv? moze bedzie sie latwiej wpierac?
ver Ja tez dzis miałam dobry dzien ale sie niestety skonczyl. zadzwonilam do niego i nie chcial gadac, jak zapytalam co robi i gdzie jest to zaczął mnie atakować po co w ogole o to pytam, tak jakby miał coś do ukrycia. Tak strasznie sie boje ze moze znalazł sobie kogos :(( tego bym chyba nie zniosła. Niby jak zrywal to mowil zebym sobie nie myslala ze ma kogos tylko po prostu chce byc sam i potrzebuje czasu. U mnie tez nic wczesniej tego nie zapowiadalo ze tak to sie skonczy. Zawsze mowil ze kocha, jak sie na niego zloscilam zawsze potrafil obrócić to w taki sposob ze sie z tego smialismy.. No po prostu bylo pięknie i chyba tego nie doceniałam. Nie moge spać i w zołądku mnie ściska jak mysle o tym wszystkim. Cały czas myśle CO SIĘ STAŁO? Dlaczego? co zrobiłam źle. Czemu tak nagle.. no po prostu koszmar. Kiedy o tym wszytskim mysle i pomysle ze juz nigdy nie bedzie jak kiedys .. ze moze juz nigdy nie bedziemy razem, ze nie moge cofnąc czasu, to zaczynam szlochac jak małe dziecko.
Przeciez wszytsko bylo takie fajne. Kiedy z nim rozmawialam o nas to tak jakby nie widzial dobrych stron naszego zwiazku. Mowil ze bylo ostatnio tylko źle :( choc nie bylo…
Nie wiem.. nie rozumiem i nie pojmuję …
Jestem zła na siebie i na cały świat.. Chciałabym zrobić tak wiele, ale tak na prawdę nic nie mogę..
To wszytsko jest nie do zniesienia :(
musisz sie wyciszyc. przynajmniej masz punkt zaczepienia, ze do ciebie dzwoni, a to juz cos. teraz powinnas mu pokazac,ze jestes fajna kobietka,ktora ma swoj swiat, swoje pasje. moze znajdz sobie nowe hobby. wiem, brzmi beznadziejnie. mi tez to wszyscy powtarzaja i patrze na nich jak na idiotow.przeciez mi peka serce, a oni kaza mi zajmowac sie czyms innym…ale musze to zrobic. podczas jednej z rozmow zarzucil mi, ze nie mam zainteresowan (sam tez nie mial jakis wielkich). chcial zebym kontynuowala nauke,zebym zrobila cos by wiecej zarabiac (nie bral tylko pod uwage tego, ze po rozstaniu z eks przechodzilam najciezszy,najbardziej stresujacy okres w zyciu i potrzebowalam czasu by wszystko ogarnac). teraz chce mu udowodnic, ze jestem ciekawa osoba. chce zeby pozalowal. mam mocne postanowienie, ze odezwe sie do niego w jego urodziny, czyli za jakies 2 tyg.i wierze,ze to cos da. po prostu w to wierze. to pozwoli mi jakos przetrwac. tylko tak samo jak ty, boje sie, ze kogos pozna…a to by mnie zabilo..
poza tym dzisiaj przechodze etap totalnego wkurzenia na niego (mowiac delikatnie). tyle mi dal, tyle obiecywal, a potem mi to wszystko zabral i wrocil do swojego starego swiata,zapominajac o mnie w ciagu tygodnia.nie mozna tak!
Nie pisalam jeszcze o tym, ale w weekend mnie nie bylo bo bylam na wyjezdzie z ekipą. On tez tam był. Zgodzil sie pojechac i mialam nadzieje ze sie sprawa wyklaruje. Noi przynajmniej juz wiem… wiem ze nic z tego nie bedzie bo on kogos ma… Potajemnie pisze smsy i dzwoni do kogos. Niby do kolegi, ale przeciez nie jestem idiotka i widze co sie dzieje. Szczerze to mi ulzylo, bo do tej pory obwinialam tylko siebie i myslalam ze to Ja wszystko zepsulam ze to moja wina. A okazuje sie ze tak nie jest. teraz rozumiem dlaczego zerwal ot tak.. po prostu od jakiegos czasu szukal pretekstu, zeby byc wolnym. teraz moze robic co mu sie podoba a z drugiej strony wie ze ja będę kiedy on nagle zmienui zdanie. Jednak chyba juz tak nie bedzie. jest mi bardzo ciezko i nie moge spac po nocach, ale wiem ze to nie ja jestem beznadziejna, tylko on kłamcą. W glowie mi sie to niemiesci. Kiedy sie budze wydaje mi sie przez chwile ze to tylko zly sen.. ale tak nie jest :( :( :( :( … no cóż. Myśle ze z biegiem czasu okaze się co i jak. Wiem teraz ze musze zając sie sobą, a on z biegiem czasu wczesniej czy później przemysli ….
nie wiem co powiedziec. moze bedzie ci latwiej……najprostsze rozwiazanie…olej…olej totalnie. nic juz nie mozemy chyba zrobic, a szkoda naszej energii.ja od 3 dni czuje sie lepiej. najgorsze sa dla mnie poranki, ale wiem,ze musze przetrwac ten pierwszy bol po przebudzeniu i reszta dnia bedzie juz ok. widze coraz wiecej jego wad i smieje sie z nich.smieje sie z tego,ze swoje kompleksy leczyl na mnie ciagle mnie krytykujac i sprawiajac, ze wciaz zastanawialam sie co ze mna nie tak…ze ciagle byl niezadowolony, brakowalo mu dystansu do siebie…ze mial wielki problem z tym, ze ludzie mnie lubia, ze podobam sie facetom…bedzie dobrze, bedzie…a oni beda zalowali..jestem tego pewna.
v
p.s. domyslam sie, ze to moze byc chwilowa euforia.czasami wystarczy jedna sekuda, jakis przeblysk, wspomnienie, zeby zabolalalo jak cholera. ale ostatnio czesciej staram sie na sile przypominac sobie co mnie w nim az tak bardzo fascynowalo….
Ja wiem ze nikt nie jest idealny, ja tez nie byłam. Ale kochałam szczerze .. niestety nadal kocham. Widzę ver że Ty też.
Jednak kiedy myśle o nim, o tym jakim stal się czlowiekiem (jest nie do poznania) to nie wiem czy potrafiłabym znów z nim być. Jest strasznie arogancki co nie tylko ja zauwazylam . Domyslam sie ze dlatego bo jest pewny, że ma mnie na wyciągnięcie ręki.
Nie odzywam się do niego, a on dziś zadzwonił. Nie wiem po co, ale pytał co dziś bede robić i zagadywał w taki sposób żeby się ze mną zobaczyć. Jednak zignorowałam to. Nie mam ochoty widzieć się z nim a potem katować i ryczeć bo znów mi powie ze to nie ma sensu.
Wydaje mi sie ze sam nie jest pewny czego chce.. ale jak się zdecyduje to moze byc za późno…
kocham kocham, jak wariatka. pomimo,ze wmawiam sobie,ze jest inaczej. ale zwatpilam. przyznaje, zachowuje sie jak roztrzesiona malolata. bylam u 3 wrozek! kazda mowi to samo – koniec, nie ma w nim juz uczuc.kochal mnie,ale przestal i szans na powrot raczej nie ma. z jednej strony to moga byc glupoty, z drugiej czemu wszyscy mowia to samo??
dzwoni do ciebie, chce miec kontakt..to sukces! im bardziej bedziesz odmawiala tym on bedzie bardziej nakrecony na ciebie. moj milczy jak zaklety:(.
Tez mialam ochote isc do wrozki, ale sama nie wiem czy to dobre rozwiazanie. Myslisz ze prawde Ci powiedzialy? Ja nie wiem jak tak mozna z dnia na dzien stwioerdzic ze jednak to nie To i zapomniec o tym wszytskim co łączyło z drugą osobą. My juz miesiąc nie jestesmy razem, ale chyba się to szybko nie zmieni. Moj były chyba sam nie wie co chce, ale ja tez nie chce tańczyć jak on mi zagra. Bo przeciez to nie ma sensu:(
Będę pisać jak będzie się coś działo.
3maj sie cieplutko i dobrej nocy:*
mysle,ze nie warto chodzic do wrozek. to strata pieniedzy. co ci da ta wiedza? nic..mi powiedziala,ze bede miala cudowne zycie,ze najpozniej w kwietniu spotkam nowa milosc i bedzie to najlepsze co mnie w zyciu spotka…no i co? mam gdzies nowa milosc…chce stara;(
Ajj dziewczyny przeczytałam całą waszą rozmowę i patrzę, że Stokrotka ma ten sam problem co ja, podobny ( tak jak napisałam wyżej ) nie pozostało nam nic innego jak płakać po nocy i starać się zapomnieć.. tylko że to łatwo napisac a gorzej zrobić :(
Hej. Staram sie jakos normalnie zyc i nie odzywać się, ale on do mnie dzwoni co jakis czas, a potem wspomnienia powracają:(
Wczoraj bylam w pracy i dzwonił do mnie, ale ze nie mialam zasiegu więc zadzwonił do mnie do domu. Potem oddzwonilam na jego kom i powiedzial ze chce sie spotkac pogadac. Powiedziałam, że jak ma to wygladac jak nasze ostatnie spotkania to ja nie chce. Ale on naciskal ze musi mi cos pwoiedziec. umówiliśmy się na 13 dzisiaj. Dziś zadzwoniłam i powiedziałam że troszke później by mi pasowało, na co on powiedział, że dziś pewnie nie da rady bo musi jechać coś załatwić. To zapytalam czy nie moze mi powiedziec o czym chcial pogadać. Powiedział, że chciał mnie przeprosić za swoje zachowanie wobec mnie i ze mu głupio .. noi w sumie to tyle.
Zezłościłam sie i zesmuciłam. Powiedział, że wie że mnie krzywdzi i lepiej jak o nim zapomne bo on się starał być lepszy ale wie ze sie nie zmieni i takie tam.
Dziś znowu mam namieszane w głowie. Na prawde nie wiem co myśleć, znow chce mi sie ryczec :(
Fajnie ze widze ze go sumienie rusza, ale i tak co z tego.. ja juz nie wiem.. trace wiare w to wszystko..
biedna.sciskam cie mocno i trzymam kciuki. bedzie dobrze tylko badz silna. ja dzisiaj do mojego odezwalam sie, bo mialam jakas sprawe.w sumie 2 smsy,ale wszystko w konkretnym celu, z tej maki chleba juz nie bedzie u mnie:(.
To co sie dowiedziałas przez te smsy?
Ja sie łódzę,ale myślę że też na próżno.. może za jakiś czas dojdzie do jakichśwniosków, ale narazie nie ma na to szans:(
pytalam o rzecz,ktorej nei moglam znalezc. odpowiedzial. nawet sie ucieszylam. lepiej sie czuje. bylam wczoraj na randce:).ani przez chwile nie pomyslalam o eks….po powrocie dostalam milego smsa i zasypialam z pozytywnym nastawieniem…w nocy tradycyjnie przysnil mi sie. jak zwykle niedostepny. od rana mysle tylko o nim. zastanawiam sie co robi, z kim to robi, czy o mnie mysli…dzisiaj minal miesiac odkad powiedzial,ze nie wie, czy chce ze mna byc…czy naprawde mozna przestac kogos kochac w ciagu miesiaca?
U mnie mija juz ponad 1,5 miesiaca od kłótni i miesiąc po tym jak powiedział, że to koniec, widujemy sie bo obiecał mi ze pomoże w przeprowadzce na studia. Ale utrzymuje ze mna bardzo chłodne relacje, ja jestem dla niego ciepła i miła a on traktuje mnie jakby nie chciał mieć ze mna nic wspólnego, a utrzymuje ze mną relacje tylko dlatego bo wie w jakim jestem stanie emocjonalnym. Wczoraj był na imprezie ze swoimi ziomkami, ale koledzy byli z dziewczynami i wydajed mi się, ze on tez nie był sam. Serce mi się kraje jak o tym pomyslę :(
Tak strasznie mi źle, pusto i okropnie się czuję. Nie moge wytrzymać tego stanu zawieszenia, nie umiem ruszyć do przodu. Nie wiem co robić, myśleć. Nie rozumiem dlaczego on tak z dnia na dzien zmienił zdanie. Kiedyśmówił że zrobiłby dla mnie wszytsko, że oddałby mi serduszko gdybym potrzebowała. Wiem ze mnie kochał bardzo. CO takiego sie stalo, ze nagle przestał i bez konkretnego powodu zakończył nasz związek.
NIe wiem.. nie umiem sobie z tym poradzić. Tak strasznie chciałabym żeby było jak kiedyś, ale nie umiem nic zrobić bo nic już ode mnie nie zależy;(;(:(
moim zdaniem nie powinnas byc mila i ciepla.zacznij grac tak jak on. to podziala.
u mnie lepiej.w sobote po raz kolejny spotkalam sie z tym chlopakiem,poznalam jego przyjaciol i naprawde przezylam cudowna noc.nie wiem jak to sie stalo,ale przestalam myslec o eks.nie pamietam dobrych chwil tylko to jak przez niego cierpialam, jak mnie krytykowal, jak 2 tyg temu powiedzial 'czy bedziesz dzwonila teraz co 2 dni?'…
teraz jedynym moim problemem jest to,ze przez niego czuje sie beznadziejnie i nie potrafie zaufac facetowi.boje sie,ze ten nowy z dnia na dzien zerwie kontakt.
stokrotka gdzie przyjechalas na studia?wawa moze?
a jeszcze dla pocieszenia dodam.nie wiem,czy moj eks nie spotyka sie z moja przyjaciolka…porabane to wszystko.
dzisiaj znowu obudzilam sie z tym bolem.myslalam,ze mam to za soba,ale dzisiaj znowu dalo o sobie znac.najgorsza jest ta niepewnosc…czy ona i on? razem?….co u was?
Fajnie ze poznajesz nowych ludzi i przynajmniej nie myslisz o tym wszytskim, ja tez teraz jestem w nowym środowisku i jest troche lepiej, ale wciąż mi ciężko i są momenty gdzie bardzo tęsknię za tym co było i zrobiłabym chyba wszytsko zeby mogło być jak dawniej.
Ja nie wiem czy umiem tak grac, boje sie ze jak powiem cos niemilego to sobie pomysli "spadaj dziewczyno" i juz nigdy nawet ze soba nie porozmawiamy.
To wszytsko takie pogmatwane.
Nie wiem jakie ma relacje z tą dziewczyną, ale boje sie ze moga byc parą i on juz o mnie nie mysli :( .. nie wiem jak mozna tak przelac uczicua z jednej na druga.. to jest dla mnie chore. Mysle ze niebawem dowiem sie wiecej bo ten swiat jest maly a "ta" dziewczyna to przyjacółka mojej kolezanki.
A Ty skad masz podejrzenia ze on z twoja przyjacolka??
Ja jestem daleko od wawy, na poludniu polski niestety..
Pozdrawiam cieplo i pisz jak sie bedzie cos dzialo
miloscia tego kolesia juz nie zdobedziesz, raczej obojetnoscia – takie jest moje zdanie.odwroc was rolami i pomysl co zadzialalo by na ciebie w takiej sytuacji.
ek i przyjaciolka…kiedy sie poznali nie odstepowali sie na krok przez pare godzin.przy pozegnaniu z jego ust padlo do niej 'odezwe sie'(co uslyszala kolezanka).to bylo 1,5mca przed rozstaniem.kiedy sie rozstalismy przestala miec dla mnie czas…dluga historia tamtego wieczoru ogolnie. nie wiem, moze mam paranoje.staram sie skupic teraz na spotkaniach z 'nowym',ale naprawde przerazona jestem, ze historia sie powtorzy i znowu bede plakala.
Nie mozesz sie zadreczac Tym ze sie nie uda, chociaz rozumiem Cie bo ja jak mysle o ewentualnych "nowych" znajomosciach to sama nie wiem czy chce mi sie wszystko przeraboiac od początku. Bylo mi na prawde dobrze i nagle wszytsko sie zepsulo:(
Nadal mam nadzieję, ale nie wiem jak dlugo wytrzymam ten stan..
Mam nadzieje ze niebawem sie wyjasni o co w tym wszystkim chodzi. Zz tego jak on sie zachowuje to tak jakby jeszcze mial za malo zabawy i moze chce pokazac swiatu co to on nie jest, bo nie zachowuje sie tak jak dawniej.
Co do Twojej przyjaciolki to mysle ze wczesniej czy pozniej sie dowiesz.. A nie masz znajomych ktorzy mogliby cos wiedziec na ten temat?
ja odpuszczam. wczoraj mial urodziny.nie zadzwonilam, nie napisalam. nie wiem..moze to byla ostatnia szansa..nie wiem, ale ile mam sie jeszcze ponizac przed nim?skoro nie potrafi odpisac na glupie 'co slychac?'.
wczoraj nowego nazwalam imieniem eks….wrrr! paskudne uczucie zastanawiac sie ciagle kiedy i ten sie mna znudzi.
wiem,ze ci ciezko. rozumiem.ale czasem po prostu trzeba sie z tym pogodzic.moze on sam wroci.jak zobaczy,ze potrafisz zyc bez niego.wiele jest takich przypadkow.co do innych facetow.ja na poczatku nie wyobrazalam sobie,ze moglabym spotykac sie z kims innym, ze ktos inny moglby byc rownie dobry. eks byl naprawde interesujacym czlowiekiem. teraz widze,ze sa inni, ze traktuja mnie lepiej niz on. z wiekszym szacunkiem.poza tym sa usmiechnieci, zadowoleni…wierze,ze nic nie dzieje sie bez przyczyny i bedzie dobrze! kto wie moze ulozy mi sie z nowym…
Hej. Gratuluję determinacji. ja mam mocne postanowienie że nie zadzwonie zaraz po tym jak wymienie z nim kilka słów.. ale po dwóch dniach juz mnie skręca,tak strasznie sie boje ze on juz całkiem o mnie wtedy przestanie myslec i zakocha sie w tamtej.. a moze juz sie zakochal? Mnie mowil ze z nikim sie nie spotyka, ale czesto wychodzi gdzies do ziomkow.. strasznie ma duzo okazji na imprezy. Ale wiem ze cos jest na rzeczy i nie umiem nadal zrozumiec dlaczego tak latwo zrezygnowal z tego co tak dlugo budowalismy:(
Momentami mysle ze jest frajerem, a czasami ze to moja wina.. i tak w kolko. Nie moge sie skupic, mysle i mysle tylko o nim.. Tak chcialabym to zmienic ale nie wiem kiedy zacznę żyć i myśleć o sobie.
Przynajmniej juz nie płaczę…
Od dziś sie nie odezwę! mam nadzieję że wytrwam. Zobaczymy czy kiedys on sie odezwie…
A Ty nie mozesz sie calyczas martwic ze nie wyjdzie. wiem ze masz czarne mysli, ale jesli nie masz ochoty nie angazuj sie na sile. Poznajcie sie troche zobaczysz.. moze sie ulozy. Zycze Ci tego :)
Pozdrawiam i pisz jak bedzie sie cos dzialo.
p.s
On sie nie odezwal??
nie odezwal sie,ale ja jeszcze do niego zadzwonie. tylko w momencie gdy bede gotowa mu szczerze podziekowac za to co zrobil.spotykm sie z nowym, rozwija sie i jest coraz lepiej.chyba przestalam sie bac, bo on udowadnia mi, ze naprawde mu zalezy. poza tym poznaje ciagle nowych ludzi. wrocilam tez do swojej pasji – fotografii. zyje…a jeszcze miesiec temu myslalam, ze nie dam rady, ze on jest najlepszym co mnie w zyciu spotkalo. nie jest.
nie dzwon. pierwsze dni sa najgorsze. gwarantuje ci,ze on sie zacznie zastanawiac co sie dzieje.
aha i facet, ktory naprawde kocha nie zmywa sie przy pierwszym konflikcie…boze, mam nadzieje,ze juz nigdy nie bede za nim tesknila…
Czemu chcesz dzwonic? Rozstaliscie sie w kłótni? Chcesz mu dziekowac?
Ja wiem ze moj eks mnie oszukal bo wmawiał mi w zywe oczy ze z nikim sie nie spotyka, a wiem ze podrywa taka małolate. Jednak nie powiedzialam mu tego ze wiem o tym. Z jednej strony balam sie ze jak wszystko sie wyda to starce go na zawsze. Ale z drugiej strony chcialam zeby to on sie czuł z tym źle i może to skłoni go do przemyśleń.
W życiu bym nie powiedziala ze po takim czyms (nie wiem czy mnie zdradzil fizycznie ale oszukal i czuje sie zdradzona) bede cos do niego czuc. A ja czuje ze nadal go kocham i czuje ze moglabym mu wszytsko wybaczyc gdyby tylko on chcial :( …
Fajnie przeczytac ze Tobie sie uklada. Wkreciłaś sie juz w ta znajomosc czy raczej zachowujesz dystans??
Wiem ze facet ktory kocha nie zrywa przy takiej klotni, ale czasami bylam jędzą dla niego .. ale nigdy mi nie powiedzial ze jest mu ze mna źle. Zawsze mowil ze sie cieszy ze ma kogos takiego jak ja …
Pozniej powiedzial ze on nie potrafi mowic o tym co go boli … Nie rozumiem :( :( :( ..
Ale wiem ze powod byl inny, ta klotnia byla tylko pretekstem
bardzo zaluje ze tak sie stalo i chcialabym zeby bylo lepiej …
Dzis znowu plakalam jak dziecko.
Nadal sie nie odzywam. Zobaczymy czy on kiedykolwiek sie odezwie ;(
Niedługo po tym jak napisalam ostatni usłyszałam dźwięk telefonu. Niestety kolega…
Po tej rozmowie mialam sie isc kąpać po czym telefon zadzwonil drugi raz. Tym razem zadzwonil eks. Zdziwilam sie .. zastanawialam czy odebrac, ale nie moglam sie powstrzymac.
Pogadalismy chwile w sumie o pierdolach. Mowil ze musimy sie umowic na popijawe (jakis czas temu przegralam zaklad i mam mu postawic)
Powiedzialam ze póki co nie mam czasu (bo faktycznie tak jest)
Niby glupia rozmowa o niczym, ale bardzo mi sie humor poprawil. Moze mysli o mnie skoro zadzwonil.. a moze tylko kontroluje w jakim jestem stanie, czy dalej rozpaczam po nim czy sie pozbieralam? ..
Chcialabym w głebi sterca zeby bylo jak dawniej, ale narazie nie mam zamiaru sama sie odzywac. wiem ze jak bedziemy utrzymywac intensywny kontakt to bedzie wiedzial ze ma mnie na wyciagniecie reki.. a przeciez tak byc nie moze …
hej. jak sie trzymasz? u mnie ok. nie pamietam juz dlaczego plakalam za tamtym. nie pamietam co bylo w nim dobrego.czuje raczej nienawisc…
z nowym bardzo ok.chociaz tu z kolei problemy z jego rodzina, wiec na dluzsza mete nic z tego nie bedzie.
zaczynaja sie samotne jesienne wieczory.zaraz swieta.samotnosc doskwiera najbardziej;/
Ciesze sie ze juz nie myslisz tak o tamtym, ale dlaczego rodzina robi problemy skoro ten "nowy" chce byc z Toba??
U mnie ostatnio duzo sie podziało. Sceny jak z filmu. Kiedy nie odzywalam sie do niego bo widzialam jak mnie traktuje i jak sie do mnie odnosi, on po dwoch dniach zadzwonil. Nie odbieralam chociaz bylo to trudne. Na drugi dzien zostalam zasypana wiadomosciami od niego; smsy, wiadomosci na gadu, na fcb. Chcial zebym sie odezwala. W koncu odebralam, on zaprosil mnie na impreze. bylam w szoku. Wieczorem tego samego dnia pisal do mnie smsy, w koncu nspisal ze chialby jeszcze raz sprobowac i ze wcale mu nie bylo dobrze po rozstania jak sie wydawalo.
Bylam w szoku w sobote (2 tyg temu) byloismy na tej imprezie. Bylo milo, kiedy odwiozl mnie do domu zapytalam czy chcve mi cos powiedziec, a on ze chcialby sprobowac ale boi sie troche. a ja powiedzialam mu ze nadal go kocham.. i w ty momencie on spojrzal na mnie i powiedzial " no to moze narazie niech zostanie tak jak jest"… Nie ma slow normalnie !! jak on moze tak sie zachowywac i grac na moich uczuciach?Niestety nadal go kocham i na drugi dzien stwierdzilismy ze sprobujemy jeszce raz.
Mimo to nie czuje sie szczesliwa bo on dalej jest bardzo niewporzadku wobec mnie. Nie moge go przytulic bo sobie tego nie zyczy, nie moge o nic zapytac bo sie wkurza.. nie wiem jak dlugo to potrwa.. nie wiem jak ja dlugo to zniose. z jednej strony chce tym rzucic, ale z drugiej boje sie ze kiedy tak zrobie bede tego zalowac.. :( dalej trwam w takiej beznadziejnosci. ..
co dalej u mnie napisze na ostatniej stronie bo tu juz źle się czyta;)
mam tak samo jak mozesz nizej przeczytac. Z dnia na dzien powiedzial ze nic juz do mnie nie czuje nie rozumiem tego :(
No powiem ci tak ze ja ogolnie juz jestem w szoku. Poniewaz moj wspanialy chlopak bawi sie teraz kazda jedna laska . Okazalo sie ze mnie zdradza . Teraz spi co weekend u innych KOLEZANEK i napisal do mnie bo nie wie ze ja to wszytsko wiem ze jak wroci mu uczucie to sie odezwei to jest koszmar.. A wiem ze teraz jest z Jakas chyba dziewczxyna tylko ze ma tez 6 innych u boku ..;/ Serio masakraaa..
no to akurat swiadczy o nim i o jego niedojrzalosci…
Co ma zrobic porzucona? Jezeli to Ty zostalas porzucona, to musisz znalezc sobie szybko nowe kolezanki, zapewniam Ciebie, wiele z nowych kolezanek ma braci, kuzynow, krewnych, nie ma to jak facet podsuniety przyjaciolce przez przyjaciolke…
Co ma zrobic porzucony? Jezeli to Ty uslyszales, ze to koniec, to musisz zrobic jedno: przestac skamlec o litosc i zezwolenie na warowanie u jej stop. Jak ona pierwsza nie przybiegnie do Ciebie z prosba o uratowanie Twojej milosci do niej, to zapewniam Ciebie, musisz zaczac rozgladac sie za spodniczkami. Znane sa przypadki facetow 50-letnich ktorzy byli kopani przez kobiety i kiedy poszli po rozum do glowy maja za zony facetki o 20 lat mlodsze.
Przeczytałam całe 22 strony i teraz widzę ile ludzi jest w podobnej sytuacji załamka ja już nie mam siły płakać bo powoli kończą mi się łzy….zostałam porzucona 3 tygodnie temu przez faceta z którym byłam półtora roku….z którym planowałam swoją przyszłość i czułam, że to ten jedyny. Nigdy nie było większych kłótni. Ciągle zapewnienia z jego strony, kocham i bardzo mi na Tobie zależy. Jak się okazało to tylko puste słowa bo po paru dniach przyszedł i oznajmił, że jednak już mnie nie kocha…świat się zawalił..tysiąc myśli w głowie….ogromny żal, złość i palące uczucie bólu, na które nie ma lekarstwa modlisz się by jakoś przetrwać kolejny dzień a wszystko w okół nie ma sensu….Trzymajcie się mocno wierze, że jeszcze każde z Nas będzie szczęśliwe.
Ja też zostałem porzucony i to 1 raz w życiu. Jest to straszne ale w zasadzie nie powinienem miec do nikogo pretensji bo sam porzuciłem swoja poprzednią ex więc moznaby rzec że sie najzwyczajniej w świecie zemsciło :)
Dziś wiem co wtedy czuła moja poprzednia, to straszny okres, straszny stan. Gdyby tak szło sie od razu wyluzowac i nie myslec ale niesteeeeeeeetyyyyy człowiek jest tylko człowiekiem i można zgrywać twardziela ale to na nic. I choc sa takie mysli ze na bank sie pozna kogos nowego i bedziemy sie jeszcze smiac z "niej" to kurcze teraz to to sie wydaje NIEWYOBRAŻALNE I JAKOS TEGO NIE DOPUSZCZAMY ale taki czas i tak w koncu przychodzi bo przecież nie ma innego wyjscia:). Pozdrawiam i zycze wytrwałości.
TAK KOCHAŁEM PEWNĄ KOBIETĘ,ŻE DAŁ BYM SOBIE ZA NIĄ REKĘ ODCIĄĆ…………I WIESZ CO?
NIE MIAŁBYM TERAZ RĘKI !!! ;)-POZDRAWIAM WSZYSTKICH PORZUCONYCH
TAK KOCHAŁEM PEWNĄ KOBIETĘ,ŻE DAŁ BYM SOBIE ZA NIĄ REKĘ ODCIĄĆ…………I WIESZ CO?
Morał z tego taki, że nikomu nie można ufać bezgraniczne bo zazwyczaj jest tak, że Ci którym ufamy i których kochamy nas bardzo krzywdzą.
hej mam 24l a moja u kochana 19l Masakra zerwała ze mną byliśmy prawie 3 lata kocham ja z całego serca i chce do niej wrócić i wszystko po układać od nowa bez niej nie dam rady zyc:( ona mówi ze nie chce mi dac juz 2 szansy nie wiedziałem ze takie coś mnie spotka jest mi tak cieżko jak cholera prawda jest taka ze jak cos tracimy to zaczynamy to szanowac. Nie chce zyc bezniej :(:( pozdrawiam…
Czesc. Moze wy mi pomozecie. Bylam z chlopakiem 3 lata. Mam ogolnie 18 lat. Na poczatku bylo naparwde fajnie tak przez 2 lata. W ostatnim roku cos sie zminilo . On sie calkowicie zmienil. Tak jak kiedys sie klocilismy on potrafil przybiec poznije nie robil juz nic. W czasie naszego zwiazku bywaly rozstania ale to praktycznie z jego winy poniewaz bardzo czesto mnie klamal. Nie odzyal sie w dni takie jak dzien kobiet sylwester urodziny czy walentynki. Zawsze wtedy bylam sama. Pisal tez do dziewczyn ale ja mu to wszytsko wybaczalam bo milosc.. W tym roku bylismy na wspolnych wakacjach i szukalismy mieszkania. On nawet stwierdzil ze mi sie oswiadczy i szuka pierscionka. Pozniej okazalo sie ze ma przyjaciolke ale dziewczyna jest wporzadku tylko klamal mnie z tym pol roku!. Ale wybaczylam jak zawsze. Czulam sie poznij tak jakby on nie dawal mi juz tyle uczuc jakbym byla samotna a on przypominal sobie o mnie wtedy jak mu sie nudzilo. Czesto sie o to klocilismy bo on tego nie rozumial. Widywalismy sie nie raz rzadko nie raz on poo prostu nie chcial. Ale ciagle powtarzal mi ze mnie kocha i jest szczesliwy. Pozniej poszlam na impreze on wiedzia o tym przyszedl potem po mnie i krzyczal na mnie bo mial wypite i mowil bardzo przykre rzeczy bo byl zazdrosny (tak mowil). Ja poszlam do domu nie odzywal sie dzien. Poznije jakby nigdy nic zaczal pisac ja mu powiedzial ze zle sie zachowal to zaczal mi wszytsko wygarniac a na koncu napisal dobra przepraszam. Ja mu nie wybaczylam bo to bylo dla mnie tak jakby zrobil to na odwal przez telefon.. No i sie nie odzywal bawil sie z kumplami ja czekalam. Az wkoncu ze mna zerwal bo stwierdzil ze to chory zwiazek. Minelo teraz nie wiem miesiac. On powiedzial ze nie chce juz wracac do mnie bo jego uczucie wygaslo i nic na to nie poradzi. Ale stwierdzil ze on chce miec kontakt ze mna bo nie chce tego stracic. Ogolnie ciagle do mnie pisze ze jednak nie jest szczesliwy ale wracac nie chce. JAk ide na impreze ma do mnie o to pretensje ze laze na imprezy a podobno mi ciezko. Chodz sam ciagle pije i ciagle gdzies jest. Wiem ze spotkal sie z jakas dziewczyna i szczeze cholernie mnie to boli a ja nie wiem co zrobic ani co o tym myslec.. Skoro nie chce juz ze mna byc dlaczego pisze i robi nie raz nadzieje. Raz jak sie napil tydzien temu to przyszedl pod moj dom i plakal ze chce wrocic a na nastepny dzien napisal ze byl po prostu pijany.Co ja mam zrobic. Ja mimo wszytsko cos do niego czuje strasznie tesknie i jest mi go brak :( NIe moge tak zyc bo jestem chora i przez to wszytsko mojew zdrowie sie pogarasza.. Co dalej ?
Moj chlopak tez bylzazdrosny jak ja gdzies wychodzilam to mial pretensje chociaz wychodzilam gdzies z kolezankami rzadko (w weekendy przewaznie pracowalam) ale jak on wychodzil z kolegami co tydzien to bylo wszystko ok. Szkoda ze przez to poznal kogos innego (jak sie domyslam) i teraz tez juz nie jestesmy razem. Chociazl byl taki zakochany. tez nie chce urywac kontaktu i dzwoni do mnie, czasami proponuje spotkania, ale kiedy sie spotykamy nic sie nie zmienia. bez sensu. Wydaje mi sie ze w Twoim przypadku i w moim chłopaki nie wiedzą czego chcą. Pewnie wie ze jak bedzie chciał to Ty wrocisz dlatego mu nie zalezy… nie wiem co facecio maja w tych glowach :(
No ja to bym nie chciała być z kimś kto mnie kocha po pijaku i przeprasza jak jest pijany… Jak nie ten to inny… widocznie ten nie jest Ciebie wart i tyle. Daj sobie z nim spokój, bo z tego co piszesz to toksyczny związek…
Ogolnie to moj wspanialy chlopak zdradzal mnie cale to a teraz bawi sie laskami i ma z 6 u boku.. Tylko ze on nie wie ze ja tow iem i pisze do mnie ze jak wroci uczucie to mi da znac.. A najgorsze jest to ze podwalal sie do mojej przyjaciolki ..;/ Debil
Witaj wiesz ja byłam z chłopakiem 5 lat i też sie rozstawaliśmy kilka razy.Od 2 lat mieszkamy ze sobą i od jakiegoś czasu nam się nie układało.Dwa tygodnie temu powiedział że już ma mnie dosyć wyprowadził się do rodziców myślałam że tego nie zniose ale nie byłam sama miałam rodzine a gdy siedziałam sama w domu to miałam różne głupie myśli….po 5 dniach przyszedł że nie może żyć bezemnie i chcę zemną mieszkać a ja powiedziałam że nocować u rodziców nie będzię bo ma swój dom i ja głupia myślałam że się zmieni,ale wczoraj poszedł do nich na noc i ja powiedziałam że ma wrócić a on że jutro no i dziś też nie wrócił.Napisałam mu smsa że to nie ma sensu takie życie.Bo ja chcę dobrze a on robi co chcę i nawet mi smsa nie napisze wogóle nic czułości i nie wiem co dalej wiem że życie z nim nie ma sensu ale też będzie ciężko ale najważniejsze jest to by nie siedzieć samemu bo można naprawdę zwariować trzeba być cały czas w towarzystwie a z czasem minie.Nie szybko bo to trudne ale kiedyś napewno.
artykuł fajny ale być "porzuconą" nie jest łatwe…
pozbierać się jest jeszcze trudniej
minął rok
on od dawna jest w związku z inną, jest szczęśliwy…
a ja od czasu rozstania czuje się jak nikt, nie mam ochoty na spotkania z przyjaciółmi, nie mam marzeń…
ciągle myślę tylko o tym jak bardzo byłam beznadziejna i że on mimo iż mówił, że kocha to jednak kłamał i nie byłam warta Jego miłości
a jednak nadal bardzo Go kocham i tęsknie mimo wszystko…
umarłam za życia i tylko On mógły sprawić, że mogłabym ponownie zacząć żyć
ale On woli dużo młodszą dziewczynę i dla niej się stara..
a ja oddałam mu całą siebię, nigdy nie okłamałam, zawsze ceniłam partnerstwo i tak Go traktowałam, nigdy Go nie ograniczałam, mieliśmy wspólne zajęcia ale także czas na osobny spotykanie się z przyjaciółmi i co dostałam w zamian za dobroć, miłość i oddanie???
Za dobrym też nie można być, bo faceci lubią zdobywać… a jak wiedzą, że mają już wszystko to się po prostu nudzą.
nikt…. wiem co czujesz ja od miesiaca ztym sie borkam. Też zostałam porzucona ale przez rozwodnika z dzieckiem.. Zostawilam dla niego dom, prace, wyjechałam za nim pol polski, a po 2 latach skonczyło się… boli strasznie.
Witam … Nie wiem czy to mi pomoże w czymś …Zacznę o tego że byłam meżatką nie układało mi sie najlepiej z mężem poznałam u kolezanki faceta wiosną tego roku wymieniliśmy sie nr tel. zaczeły sie sms potem po rosił o spotkanie , spotykalismy sie dośc często przerodziła sie w nas jakas więż nic porozumienia z nikim jak z nim nie rozmawiałam , był dzien moich imienin 24 maja przyjechał do mnie z bukietem róż a w nim liscik wiesz kocham Ciebie jak nikogo oprócz swojej corci Vanesy tak myslałam cały czas , po prosił mnie o to żebym w koncu sie wyprowadziła od meza do niego zrobiłam to bez zadnego zalu i kłotni z mężem rozstaliśmy się w zgodzie . Było mi z nim tak cudownie zakochałam się w nim zaszłam w ciązę upragniona z której się cieszył a zarazem bał bo co będzie z firma moja i studiami jak dam sobie rade to było takie słodkie w nim nosił mnie na rękach aż pewnego razu napisał mi sms miśku nie obraz się jak dzisiaj nie odbiorę cie z pracy i nie przyjeżdzaj do domu tylko jedz do przyjaciółki bo Iwona ( to jego była z ktora ma dziecko ) przyjechała i chce po rozmawia ze mna daj mi tylko weekend wyjasnie z nia sobie wszystko i wrócisz . Już nie wróciłam spotkaliśmy się po jakimś czasie oddał mi moje rzeczy nie wszystkie , po kłócilismy sie były wyzwizka mimo że byłam z nim w ciązy nie wierzyłam że to ten sam człowiek ktorego tak mocno kocham do mnie mówi , zamknełam firmę rzuciłam szkołę i wyjechałam do swojej mamy aż do września on sie odezwał na gg prosił o spotkanie spotkaliśmy sie wróciły znów tamte wspomnienia ale ból jaki mi zadał został bo z przez niego staciłam coś cennego nasze dzieciątko po tem znów było spotkanie i wyjazd nad morze spędzona noc z nim te pocałunki do dzisiaj czuje zapach jego odworzac mnie do domu pozegnaliśmy się z takim zamiarem że sie spotakmy , w niedzielę dostałam od nie go sms ( czy chciała bym żebyśmy wrócili do siebie ) nie powiem w jednym momecie zburzył moj do tychczasz jakos po sklejane życie a zarazem ucieszyłam się napisałam mu czy ty zdajesz sobie sprawę że to nie jest rozmowa na tel odp mi tak wiem ale prosze odp. mi odpisałam mu że wiesz jakie są moje uczucia do Ciebie i to samo za siebie mówi od tamtej pory tel. ucichł ja pisałam dzwoniłam nalegałam na spotkanie a on tylko odpowiadał mi że nie teraz bo cos tam . i tak było do dnia dzisiejszego jak znów mi powiedział że nie dzisiaj . Nie wytrzymałam na pisałam list do niego którego mu wysłałam przez sms
odp. mi ok dziekuje za radę bużka , a potem drugi skoro wiesz ze jestem z nią to uszanuj to poraz kolejny mnie zdradził zranił a ja jak głupia małolatak dałam sie podejśc mu . A TERAZ CIERPIĘ PO RAZ KOLEJNY …
Po rozstaniu jest życie…ale inne…takie ucięte …bez planów i przyszłości…żyję już tak kolejny miesiąc. Wczoraj spotkałam znajomego, który rozstał się pięć lat temu…uśmiechał się…uśmiechał się wrak człowieka
wiecie co te historie maja wspolny mianownik jest cierpienie tylko z jednej strony zawsze jedna kocha bardziej …. kazdy przezywa na swoj sposób ,, zawsze cerpi pozucona slabsza u niej dochodzi syndrom ofiary co powiecie na to ze ja po zareczynacvh po planach po spelnionych marzeniach weszłam niespodziewanie i zastałam go ze swoją byla dziewczyna o ktorej nie bylo mowy kilka lat …. cios szok okropny bol zycie rozsypuje sie w jednym momencie zawsze bylismy najlepszymi przyjaciolmi nie bylo klotni nie bylo nieporozumien jak dwien połówki caŁOŚCI WIEC DLACZEGO….
I od razu rozstaliscie się?
Mnie tez chlopak oszukał, ale nadal go kocham i jestem w stanie dac mu drugą szanse. Moze mi jest latwiej bo nie wiem tak na prawde co go laczylo z "tamtą"..
Nie probowal tego naprawic? Odszedl do tamtej??
witam
jakis rok temu pisalam tutaj, czytałam, wierzyłam, robiłam wszystko by zabić czas i myśli i wiecie co??i NIC . Nic to nie dało, jestem wrakiem człowieka, a on żyje w najlepsze, nie mamy kontaktu, bo myślałam, ze tak bedzie lepiej dla mnie, a niedawno sie dowiedziałam, ze on nawet nie pyta znajomych czy jestem zdrowa, czy pracuje, co u mnie i czy w ogóle żyje!!!masakra, także wybaczcie, ale takie rady idz pobiegaj, spotkaj sie ze znajomymi są w porządku, ale nic nie dają, bo człowiek zajmie mysli na 5-10 minut, a potem zostaje sam i to wszystko wraca. Jestem zyjącym trupem.
Tuska
A mnie zostawiła po 10 latach narzeczona (popularne ostatnio wypalenie) jak po tylu latach coś się może wypalić. Jest 01:54 a ja czytam o poradach dla samobójców (w głowie sajgon). Może ktoś zna jakąś pomoc on-line ?
ile to będzie trwało…
ze mna zerwal po 4 latach po ciaglych kłotniach i nieporozumianiach, i dopiero gdy to sie stalo dotarla do mnie naga prawda ze caly czas robilam wsyzstko zeby to zrobil a gdy juz to zrobil zrozumialam z ebyl najlepsyzm co mi sie wzyciu zdarzylo i kocham go calego i niechche go zmieniac ale on juz nie chcial sluchac … bal sie ze znowu bedzie nas czekac to samo… wyjechalam ze granice zbey sie pozbierac…napsial raz na moje urodziny ja mu odpisalam ze on jest jedynym moim marzeniem … mineło 5 miesiecy mon sobie znalazl inna … ladniejsza szczuplejsza . ja caly czas walacze chic nie mowie tego glosno kazdego dnia robie cos tak jak on mi kiedys mowil a ja nie sluchalam biegam zapisalam sie na karate zmienilam fryzure ciuchy i zobacyzlam go ostatnio… nie wiem cyz mnie widizal bo ucieklam na dodatek jego laska mi naposiala ze jest zejety i zebym o nim zapomniala.jasny szlag on mogl mi to napsiac ale faceci to tchorze. nie moge sie zakochac znaleasc teog jedynego.Tez chce byc szczelsiwa i pokazac mu ze ja tez potrafie ulozyc sobie zycie i bez niego radz esobie super .kiedys moze moj plac zi bol i p-onizenie zostanie nagrodzone .wnioski? takie ze jak czlowiek cos ma to nigdy nie docenia teog tak jak powinien a p[otem juz jest z apozno potem juz tylko placz i zgrzytanie zebów…
i tego sie wlasnie boje, ze jezeli kogos kocham z calego serducha po takim czasie to ciezko bedzie komus innemu zaufac
witam ja tez zostalam porzucona przez ukochanego 8miesiecy temu,bylismy razem 3.5 roku .Mieszkalismy razem 3 lata jak maz i zona,niestety kiedy chcialam zareczyn i slubu zostalam porzucona i wyprowadzilam sie.Do dzis cierpie i go kocham ,walczylam o niego pisalam smsy,dzwonilam ,prosilam o spotkanie ale nie chcial,stracilam go na zawsze .Wiem jak to boli jak ukochany nas porzuci .nic nie dajac tylko lzy i bol,byly nawet nie dal mi przyjazni,z czym trudno mi sie pogodzic.On 0d 3miesiecy ma nowa a ja jestem sama,pograzona w rozpaczy i beznadzieji,marze o jego powrocie choc wiem ze nie wroci.Ciezko mi zyc bez niego ,czas nie goi ran tylko zaglusza bol.Po rozstaniu odnowilam kontakty z kolezankami ,pracuje ,zostalam honorowym dawca krwi i staram sie cieszyc kazdym dniem ,choc bez niego,myslalam tez o samobojstwie by nie cierpiec ale walczylam sama ze soba i zyje bo zaden facet nie jest wart by odebrac sobie zycie,lepiej stanac na nogi i pokazac mu co stracil.
Monika ostatnie Twoje zdanie jest warte uzupełnienia, nie rób tego dla niego żeby zobaczył co stracił, ale zrób to dla siebie, żeby sobie udowodnić, że jesteś wartościową osobą.
Ja rozstałem się z żoną po 7 latach małżeństwa (12 lat razem), chociaż rozstałem sie to złe słowo, odeszła ode mnie mówiąc że już mnie nie kocha i nie widzi sensu w małżeństwie tylko dla dobra naszego dziecka. Chce być szczęśliwa ale nie ze mną.
Ja bardzo ją kocham, tęsknię, płaczę jak dziecko i nie mogę sobie poradzić z codziennymi sprawami. Jedynym motorem mojego zycia jest mój synek, ale jak nad tym myślę to gdyby nie on mogłoby być fatalnie. Gdy jestem z nim potrafie się szczerze uśmiechnąć, bo reszta to tylko pozerstwo dla innych i udawanie że jest OK i daję radę. Ja wcale nie daje rady, pogrążam się w bólu i cierpieniu, nie mam ochoty z nikim sie spotykać, ale ciaglę powtarzam sobie "udowodnij sobie, że Cię stać godnie żyć, poszukaj swojego szczęścia, poczekaj, czas uleczy rany". Tylko ile tego czasu trzeba. Dzisiaj wiem że 5 miesięcy to za mało.
Hej Jak tam u was??? Co u Ciebie ver?
U mnie bardzo duzo sie podziało i nadal mam ogromny mętlik w glowie, ale przynajmniej samopoczucie mam duzo lepsze niz ostatnio. (dla niewtajemniczonych moja historia jest na 22 stronie komentarzy)
Pisałam ostatnio ze wrocilismy do siebie, ale nadal zachowywal sie wobec mnie bardzo chamsko :/ i caly czas mnie odtrącał.
Po niecalych dwoch tygodniach powiedzial ze ten zwiazek jednak nie ma sensu i znow mnie zostawil. Znowu plakalam i czulam sie okropnie. Wtedy podejrzenia sie nasilily ze faktycznie kogos ma, ze to ta dziewczyna z ktora tak ostatnio czesto pisal (chociaz on twierdzil ze to kolega)
Juz na niczym mi nie zalezalo. Juz sie nie balam ze nie moge nic zrobic bo i tak nie mialam nic do stracenia. Wiedzialam ze on juz nic do mnie nie czuje. Przynajmniej tak sie zachowywal.
Na drugi dzien od tego jak powiedzial mi ze to nie ma sensu spotkalismy sie. Wtedy juz nie wytrzymalam i przy nim zadzwonilam do tej dziewczyny. Byl strasznie zaskoczony. Po tym telefonie wszytsko sie wyjasnilo. On mnie zostawil bo byl z tamta, choc mnie wmawial caly czas ze nikogo nie ma. W sumie to nie wiem czy byli parą, ale ich znajomosc po dwóch tygodniach wyglądala intensywniej niz moja z nim po roku :/
Troche mi ulzylo ze w koncu znam prawde, ale nie moglam pogodzic sie dlaczego to zrobil…
Po tygodniu od tego zdarzenia widzielismy sie, rozmawialismy dlugo. Wiem ze nie ma wytlumaczenia na to co zrobil, ale najgorsze jest to ze nadal go kocham.
W ostatni weekend takze się spotkalismy. On juz nie utzymuje zadnych kontaktow z tamtą dziewczyna. Powiedzial mi ze dopiero teraz zrozumial co jest dla niego wazne i nie moze sam sobie wybaczyc tego co zrobil. Mowi ze chcialby mi to wynagrodzić.
Wiem ze kazdy powie ze to tylko gadanie, ale przez ostatnie 3 miesiace zachowywal się jak nie on.. a teraz znowu jakby wszystko wracalo do normy.
Spedzilam z nim bardzo fajnie niedzielę i poczulam sie jak na poczatku znajomosci. Znowu wszystko we mnie odzylo. On powiedzial mi to samo.
Tylko ze to wszystko nie jest takie proste. Wczoraj dzwonil do mnie i mowil ze ta dziewczyna znowu sie do niego odzywa. Co smieszniejsze do mnie ona tez pisze i wypytuje o niego. Mowi ze ja ją rozumiem itd. Tylko ze ona od samego poczatku miala swiadomosc w co sie pakuje. Ze on jest ze mna 4 lata.. a i tak wtedy jej to nie przeszkadzalo..
NIe wiem juz co mam myslec. Zawsze w zyciu staralam kierowac sie rozsadkiem, ale w tym wypadku serce bierze górą i boję się tego.. bo nie chcę przezywac tego co ostatnio,.
Boże 4 lata to co ja mam powiedzieć z 10 na karku. Teraz jest okres dalszego zabójczego kochania, a zarazem nienawidzenia za pozostawienie i zrujnowanie życia,przyszłości,planów …
Faktycznie moich 4 nie ma co porownywac do Twojego stazu, ale jednak juz mialam poukladane wszytsko w glowie i myslalam ze to on bedzie ze mna do konca zycia, caly czas o tym zapewnial.. i teraz sie zasnatawiam czy mimo wszystko warto w to dalej brnac, teraz mam sytuacje kiedy moge jeszcze raz sprobowac, ale nie wiem czy to udźwignę..
sadzisz ze warto??
Moze u Ciebie tez jeszcze nie wszystko stracone .. moze warto zawalczyc jesli myslisz ze kochasz.
Jeżeli druga osoba nie kocha już jak życiowego partnera , tylko jak brata lub znajomego (prawdopodobnie od prawie roku taka postawa) to dalsza walka jest nieskuteczna. Pewnego (to będzie mój piątek 13 do końca życia) ranka usłuszałem jak to bardzo ostatnio się starałem, ale to już nie to i żegnaj. Stan emocjonalny w opłakanej i kurewsko chujowej pozycji (jednym słowem brak). Fizycznie chodząca skorupa dawnej osoby tak teraz wyglądam. Boję się samotnych świąt w pełni tego słowa znaczeniu. Obecnie dosłownie na niczym mi nie zależy i wiem o tym, że potrzeba mi raczej już fachowej pomocy np. psychologa ( to nie trwa tydzień lub dwa) ale na to nawet brak siły i chęci. Nie jestem osobą od dawania porad, sama decydujesz (pamietaj tylko aby rozstać się spokojnie i utrzymywać przyjacielski kontakt). To wszystko zależy do sytuacji, szybkie zerwanie kontaktu i pozostawienie jak zbitego psa prowadzi do stanu w jakim się znalazłem. Kocham ją nad życie i zarazem nienawidzę. Siły braknie jak to będzie trwało ponad poł roku (koniec bo się niepotrzebnie nakręcam a to może źle poskutkować).
Jeżeli miłość wygasła to faktycznie na siłe nie da się nic zdziałać (choć uważam, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko, choć z biegiem czasu inaczej ją odczuwamy)
Może Twoja partnera myślała, że caly czas bedzie odczuwać taką euforię jak na początku znajomości. Wiadomo, że z upływem lat dochodzi szarość życia codziennego i już nie ma takich fajerwerków jak na wstępie.
Ja też 3 miesiace temu usłyszałam, że nasz związek to nie to czego się spodziewał i z dnia na dzien odszedł, bez wcześniejszych oznak że jest coś nie tak. Jednak nie umiał zerwać zemną kontaktów i widywaliśmy się od czasu do czasu. Teraz kiedy wyjaśniło się dlaczego tak zrobił (caly czasmnie oklamywal ze jest sam) nie szuka juz szczescia z nią. Na dzien dzisiejszy slysze ze jednak mnie kocha, ze nigdy nie przestal, ze sam siebie oklamywal, ze jest lepiej z tamta bo wiedzial ze zrobil cos zlego i od tego nie ma odwrotu.
Rozumiem Cie co czujesz, ja przez ostatni czas czulam sie rownie beznadziejnie. Wciąż o tym myslalam, analizowalam co moglam zrobic inaczej, czy on by nadal byl ze mna gdybym nie robila awantur itd. Miałam wrazenie ze jestem tak beznadziejna ze juz nigdy sobie nikogo nie znajdę i że nie zasługiwałam na jego miłosć skoro mnie zostawił. NIe moglam uwolnic sie od tego i kiedy to wszystko wracalo zalamywaly sie nogi na sama mysl i plakalam jak dziecko.
Teraz juz troche inaczej na to patrzę. Wiem ze to jednak nie do konca moja wina, ze on po prostu mial chwile slabosci, a potem sprawy potoczyly sie za daleko, a on sie w tym pograzal.
Pomimo tego ze wiem co zrobil i nie moge zapomniec jak zle sie do mnie odnosil przez ostatni czas to nadal czuje ze go kocham.
Teraz zaczynam rozumiec, ze jezeli sie kogos na prawde kocha to nie ma wytlumaczenia "Bo Ty mi zrobiles to czy tamto" "Bo nasz zwiazek to juz nie to czego sie spodziewalem" – Jesli kogos kochasz to na dobre i zle i nie ma odwrotu.
Bardzo dziwie sie jak mozna z czegos co trwalo tyle lat zrezygnować tak o. Może byles po prostu zbyt dobry dla niej. Moj facet tez byl dla mnie bardzo dobry i przynam sie ze czesto tego nie docenialam. On bardzo sie staral zeby bylo jak nalezy, mnie tez zalezalo ale chyba nie okazywalam tego zbyt czesto. Wydawalo mi sie ze byl jest i bedzie zawsze, czasami az stawalo sie to dla mnie nudne.
Moze Twoja partnerka tez tak miala i po prostu z biegiem czasu myslala ze skoro w waszym zwiazku nie ma wiekszych wrazen to czas sprobowac czegos nowego. Kiedy pojawia sie ktos nowy to zawsze wydaje sie ze moze byc lepszy, a wtedy latwiej jest zrezygnowac z tego co sie mialo, bo po rozstaniu nie zostaje sie samotnym.
NIe powinienes sie zadreczac i szukac u siebie winy, domyslam sie ze Twoja partnerka z nikim innym nie tworzyla zwiazku 10 lat, wiec nie ma porownania jak to jest z kims innym. Moze jeszcze za tym zatesknic, ale wtedy moze byc za pozno.
Stokrotka, dawno tu nie zagladalam. U mnie w miare ok. Calkowicie odpuscilam temat tamtego chlopaka. Zyje, choc wtedy myslalam, ze umre…na szczescie nie trwalo to dlugo i teraz jest mi calkowicie obojetny(jesli negatywne uczucia mozna nazwac obojetnoscia).Wciaz spotykam sie z tym nowym…2,5 mca..jest fajnie, ale wciaz mam traume, ze ktoregos dnia tak po prostu mnie opusci….brak pewnosci siebie…maksymalny brak pewnosci siebie….jakos leci….wiem jedno…gdybym mogla cofnac czas powiedzialabym eksowi 'spadaj' i nie rujnowalabym sobie zycia….nie zaslugiwal na ani jedna minute w moim towarzystwie.nienawidze go i bardzo bym chciala mu o tym powiedziec, ale nie mam niestety okazji..mam nadzieje, ze ktos potraktuje go tak jak on potraktowal mnie. tego mu zycze.
Hej. milo, ze się jednak odezwałaś.
Powiem Ci że u mnie dużo zmian. Mój eks teraz nagle zrozumiał, że ja jestem dla niego najważniejza i na kazdym kroku stara sie pokazac ze nie widzi swiata po za mną. Wiem ze ktos powie ze jestem naiwna itd, ale nie jestem w stanie wyrzucic go z serca po tych 4 latach razem. Kiedy sie spotykamy jest mi tak dobrze, jestem szczesliwa i tyle.
Nie jestesmy razem, chociaz on mowi ze chcialby, ale jesli nie jestem gotowa na to tgo poczeka. Mam momentami takie napady zlosci i jak go nei widze mam czarne mysli ze moze mysli o tamtej albo chce sie z nia spotkac.. ale bez niego tez by bylo zle .. moze warto czasem wybaczyc. On sam mowi ze bardzo wstydzi sie tego co zrobil i juz wie ze nigdy wiecej nie zrobi czegos takiego… ale 100% pewnosci nigdy nie bede miec… zaufanie tez leglo w gruzach i pewnie nie da rady go juz odbudowac..
Drodzy czytelnicy
mam 37 lat , jestem człowiekiem , który uważał ,że miłość , dom , szacunek to wartości które są w moim życiu.
Że partnerka też te wartości pielęgnuję. Mija 4 dzień od kiedy dowiedziałem się ,że moja żona ma kogoś.
Najtragiczniejsze jest to ,że ma tego kogoś od 1.5 roku. Nie było ją stać na szczerość po tylu latach wspólnych trosk i radości. Kłamała i mydliła mi oczy ,że wszystko jest w porządku. Mamy ze sobą dwójkę dzieci. Nie umiem się po tym wszystkim pozbierać. Nie wiem co robić.
Kilakrotnie podawałem jej dłoń bo upadała a teraz ona odcieła mi skrzydła.
Byliśmy ze sobą 17 lat. Dowiedziałem się przypadkiem. Szukałem kontaktu w jej telefonie, powiedziała bym sobie zobaczył. Wtedy przeczytałem jej sms-y. W tej chwili nie umiem żyć. To co pisała do niego powoduje ,że zbiera mi się na wymioty. W tych wiadomościach nazwała mnie psem i wrzodem, zbrukała mnie z błotem chociaż nigdy na to sobie nie zasłużyłem.
Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Proszę pomocy…
z wlasnego doswiadczenia moge cie zapewnic…bedzie jeszcze tego zalowala:). lepiej sie trzymasz?
Czytam i nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie tak robią? Mają wszystko, a sięgają po więcej i niszczą tym samym życie innych.. Nie wiem co powiedzieć.. wydawało mi się, że rozstanie po 3 latach to koniec świata, ale w porównaniu z 17 jest niczym.. Wiem jedno, każde rozstanie boli.. Długo trwa zabliźnianie się ran… Człowiek chce umrzeć, zniknąć, obwinia się.. Nie da się zapomnieć, ale trzeba żyć dalej. Może to beznadziejna rada w takiej sytuacji, ale po jakimś czasie zaczyna działać.. Trzeba przeżyć ten największy ból, pierwsze dni, tygodnie i miesiące.. Później będzie trochę lżej. Przede wszystkim nie odcinaj się od świata, przebywaj z ludźmi, z zaufanymi osobami. Kiedy człowiek jest sam odczuwa to wszystko mocniej i bardziej boleśnie. Dobrze zrobiłeś pisząc tutaj. Trzymaj się.
Mnie dwa miesiące temu rzuciła kobieta, którą kochałem w swoim nieomal 25-letnim życiu chyba najbardziej. Żyłem tak jakby jutro miał nadejść koniec świata, a chciałem go przeżyć właśnie z nią (pomimo że widywaliśmy się stosunkowo rzadko – 2dni/tydzień – 500km odległości). Chodź wszystko mi o niej przypomina i chciałbym aby wróciła
To jednakże doszedłem do wniosku że MY osoby "osamotnione" jesteśmy bogatsi emocjonalnie.
Bo przecież jeśli już się z kimś zeszliśmy to nie interesowały nas sprawy że ktoś jest lepszy, gorszy, piękniejszy, bogatszy. Wzięliśmy kogoś w pakiecie z zaletami i wadami i potrafiliśmy to docenić.
To w końcu nie my zostawiliśmy kogoś z byle powodu, bo był nudny, brak mu inicjatywy, itp.
Myślę że każdy ma szanse na szczęście – może to akurat jest szczęście dla nas że przekonaliśmy się o czymś teraz a nie za kolejne 20 lat… Może ta lekcja pozwoli nam dostrzeć bogactwo emocjonalne jakie posiadamy!
Wczoraj zerwala ze mna dziewczyna z ktora przezylem najpiekniejsze chwile w zyciu. Zrobila to mimo tego ze mnie kocha i chciala ze mna byc, ale jej rodzina sie nie zgadzala i zaczela uzywac szantazu. Powodem takiego podejscia z ich strony jest fakt ze sie rozwodze i ze mam dwojke dzieci. Zaznaczyc chce ze ta dziewczyna nie byla przyczyna mojego rozstania z zona tylko jego skutkiem. Duzo wczesniej juz sie wszystko rozpadlo w moim malzenstwie. Do zony nic nie czuje. Nie jest temu winna, mysle ze bardziej ja, poprostu cos sie wypalilo, nie widze sensu dalej tego ciagnac. Teraz chcialbym byc szczesliwy i przez pewien czas tak sie czulem, az do wczorajszego ranka. Dzis niewyobrazalnie cierpie. Do zony nie wroce. Moje pytanie brzmi: czy dla takiego czlowieka jak ja jest jeszcze miejsce na milosc???
A pomyslales o zonie? Moze ona nie chce tego rozwodu?
Skoro z nią się żenileś to chyba coś znaczyło?? Po za tym macie dwójkę dzieci.
Z resztą wiadomo że po kilku latach bycia z kimś nie ma takich fajerwerków jak na początku, ale czy to jest od razu powod żeby wiązać się z kimś innym?
Każdy ma prawo do szczęścia, ale trzeba też brać odpowiedzialność za swoje czyny, bo z tego co napisałeś wychodzisz na egoistę i to co Cię spotkało jest adekwatne do tego co sam zrobiłeś. Przykro mi, ale ja tak uważam, choć oczywiście mogę się mylić. Pozdrawiam
wiesz masz racje, zachowuje sie egoistycznie, ale cale zycie staralem sie zyc dla kogos a nie dla siebie. Tylko w momencie kiedy ten ktos ma mnie gdzies, kiedy potrzebuje drugiej osobya ona sie odwraca ode mnie to jest przykre. nie znasz calej historii i pewnie nie poznasz. ja zadalem proste pytanie…czy dla rozwodnika z dwojka dzieci jest szansa na nowe zycie??? czy moze mam sobie strzelic w leb bo popelnilem blad?
Mnie zostawił chłopak ,wieloletni przyjaciel:(od 3 tygodni nie mamy ze sobą kontaktu ……nie znam do końca powodu dla którego zerwał niby rodzina ,jego rodzice piją ale nie podał konkretnych powodu tylko że jest między młotem a kowadłem!nic z tego nie rozumiem tego samego dnia pisał a 3 godziny puzniej kazał się spakować i wynieść bo nie chce widzieć moich rzeczy żeby mu o mnie nie przypominały tak bardzo chciał zapomnieć :(((.Pękło mi serce ,wyryło dziurę w nim czekałam na jakiś znak od niego ale nic ……już się pewnie nie odezwie nie mam złudzeń jak można 2 lata tak przekreślić.Wpadłam w depresje nie jadłam nie spalam ,piłam ,paliłam ,płakałam z tęsknoty a on nic zero zainteresowania !!!Teraz jest lepiej wsparła mnie rodzina ,już nie płacze każdego dnia wiem że dla niego życie toczy sie dalej………nie było warto i nie chce jego powrotu bo nigdy mu juz nie zaufam zostawił mnie w taki sposób jak zwykły gnojek nie warto płakać gdy ktos nas zostawia nie jest wart naszych łez !i miłóści pod żadnym wzgledem!!!!
Tydzień temu zerwał ze mną chłopak. Byliśmy razem 3 lata. Pojawił się w moim życiu w idealnym momencie, kiedy wszystko się waliło.. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, a tu nagle taka niespodzianka. Od początku było wspaniale, z nikim nie było mi tak dobrze. Później mnie zdradził. Bolało, ale wybaczyłam, bo widziałam, że się zmienił. Znowu było wspaniale. Wspólne wyjazdy, spacery, rocznice, walentynki, sylwestry, zachody słońca.. Przed rozpoczęciem studiów pytałam co dalej z nami będzie? Odpowiadał – teraz będziemy jeszcze bliżej siebie, częściej będziemy się widywać.. Wierzyłam w to ślepo.. Przyszły studia, przez moment było tak jak obiecywał.. A później zaczęły się kłótnie, problemy z jego byłymi.. Aż któregoś dnia powiedział chcę przerwy. Dałam mu ją. A kiedy już nie mogłam znieść tej sytuacji i poprosiłam o ostateczną odpowiedź co z nami, poprosił o spotkanie i prosto w twarz z chłodem oznajmił, że tak być dłużej nie może. Nie chce mnie oszukiwać, ale już mnie nie kocha. Czułam się, jakby ktoś wyrwał mi serce. Nie pomógł płacz, prośby, błaganie.. Był niewzruszony.. Od tej pory się nie odzywa.. A ja nie mogę zrozumieć, jak to jest, że przez 3 lata można kochać, mówić to drugiej osobie, a z dnia na dzień zmienić zdanie i nagle nie czuć już nic.. Tyle nas łączyło, mieliśmy tyle planów, wspomnień, wspólnych smutków i radości. Zostałam sama. Przez pierwsze parę dni nie jadłam, dużo paliłam, chciałam się zabić.. Teraz często myślę, czy jest jeszcze na świecie miłość? Czy są osoby, którym można jeszcze ufać? Czy poświęcać się bez reszty drugiej osobie i dać mu wszystko? Boję się, że to była jedyna taka miłość w moim życiu.. Że on on to uczucie zniszczył, że nigdy nikogo nie będę w stanie pokochać tak jak jego… Czy w ogóle będzie jeszcze ktoś, kogo będę miała szansę pokochać czy raczej pisana jest mi do końca samotność.. Cierpię potwornie…
Witam Was,
mam podobne doświadczenie co Wy. 5 m-ce zerwał ze mną chłopak. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba….Wiecie…wiem, że "wchodząc" w związek trzeba się liczyć że może pójść w tą złą stronę…. ale…. To On najpierw zamieszał w moim życiu a później SMS powiedział że nasze spotkanie to tylko formalność!!!!!! Nie jestem zła że Nam się nie udało ale że On porostu napisał SMS i już!!!! Oczywiście obiecał mi spotkanie bo uważam że takie rzeczy trzeba normalnie, po ludzko zakończyć a nie jak…. I tak naprawdę nie wiem co się stało! SMS i już, koniec! Chyba pierwszy raz byłam zakochana tak naprawdę! Pierwsze tygodnie były nie do wytrzymania, cierpiałam…próbuję po mało się pozbierać! Niestety czasami się widzimy gdzieś na korytarzu (oczywiście nie mówimy sobie cześć) i zastanawiał się czy pierwsza nie powiedzieć "cześć" ale wiem, że gdyby nie odpowiedział to bardziej by mnie bolało niż zerwanie :( Próbuję pozbierać się jakoś,zaczynam pomału wracać do normalności, wracam do swoich pasji, zainteresowań itd… ale trudno jest! Są jeszcze takie trudne chwile! Ale mam jeszcze jeden duży problem. Obawiam się samotności…..staram się wierzyć w to że miłość czeka na mnie…ale…wiecie jak to jest od poniedziałku do piątku praca a weekend dla samotnika to dramat :( Mam nadzieję że jakoś pójdzie do przodu…. A Wy radziliście sobie jak wróciliście do stanu singla ;)
nie jest latwo wrocic do roli singla, milosc jest czyms czego tak naprawde nie jestesmy w stanie ogarnac. Kazdy powtarza ze czas leczy rany. Ja w to nie wierze. im dluzej jestem sam, poza tym co bylo dla mnie wszystkim tym jest gorzej. Ide ze znajomymi na piwo jest ok, wracam do domu jest tak jak bylo. Ja sie zastanawiam czy milosc to nasza dobra cecha czy zla. Kochamy kogos i myslimy ze to juz na zawsze a tu dupa, milosc zaczyna wyrzadzac nam wiecej smutku niz szczescia. Mam przyjaciolke ktora oduczyla sie kochac i strasznie jej zazdroszcze. dal bym wiele zeby byc z ta ktora kocham i jeszcze wiecej zeby nie kochac nigdy wiecej
Rozumiem Cię…u mnie jeszcze wszytko świeże…próbuję zorganizować/zaplanować wolny czas, wychodzić ze znajomymi, bywać wśród ludzi itd…. ale masz rację, powrót do domu i ….. to samo. Nie wiem czy miałeś takie wrażenie, iż singiel (wieczny czy świeży) nie zawsze jest potencjalnie mile widziany wśród grupy znajomych (zwłaszcza pary), mam wrażenie, że taka osoba jest po prostu wykluczana z życia towarzyskiego, może się mylę…. Czas może leczy rany ale ważne jest to aby nauczyć się żyć i cieszyć swoją osobą, umieć być szczęśliwym samym ze sobą i wierzyć w to że nie zostanie się samym (aby nie towarzyszył nam strach) a TEGO trudno się nauczyć – tak uważam. Ja tego jeszcze nie umiem…. Miłość jak wszystko ma dobre i złe strony…cieszy i smuci…. Zastanawiam się czy chciałabym się oduczyć kochać?
wiesz u mnie sprawa jest bardziej skomplikowana, ale mysle ze prawdziwi przyjaciele nie odrzuca Cie dlatego ze cos nie wychodzi. Nam sie wydaje ze patrza inaczej, ze nas nie toleruja, ale tak naprawde to widzimy to tylko my, bo czegos nam brakuje co bylo. Widzimy w nich (w parach) siebie sprzed chwil ktore komplikuja nam teraz zycie. Ja naprzyklad unikam ostatnio kontaktow bo nie chce mi sie juz sluchac tego ze bedzie dobrze, ze sie ulozy. Czuje co innego, probuje sie wyciszyc w samotnosci. Moze to nie jest dobre rozwiazanie ale taka czuje potrzebe. Za duzo juz sie wydarzylo zeby cos zmienic i tak jak piszesz trzeba nauczyc sie zyc z samym soba, zaakceptowac to co juz sie stalo. Chociaz to strasznie trudne. Wiem ze nie przestane kochac osoby ktorej tak naprawde juz nigdy nie bedzie obok mnie, ale szukam wyjscia jak z tym zyc dalej. Mam nadzieje ze odnajdziesz w sobie sens i wiare w to ze nie wszystko stracone. Zycze powodzenia i przy okazji zblizajacych sie swiat, wszystkiego najlepszego, oby ich magia zadzialala
Uważam ,że jak potrzebujesz wyciszenia, samotności…to dlaczego nie…Na pewno ciągłe słuchanie, iż wszystko będzie dobrze też nie jest najlepszym rozwiązaniem. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko się wyprostuje…Też mam nadzieję, iż nauczę się znów żyć… Życzę Ci w Nowym Roku….Zapewne Sam wiesz czego chciałbyś w Nowym Roku :) Więc wszystkiego naj naj naj….
ehh jestem sama od miesiąca, byłam z Nim 4 lata, wcześniej z innym 5 lat (mam skonczone 24) i tak naprawde nigdy sama nie byłam, nie radzę sobie z samotnością, cały czas mnie korci żeby do niego napisać, zadzwonić, ale wiem, że nie ma już żadnej nadziei, cierpię bardzo, snuje się jak cień i zastanawiam się co będzie dalej, ale gdzieś w środku wierzę, że w końcu minie tylko kiedy, dlaczego tak ciężko sie odkochać :/ Nie mam dla Ciebie rady bo czuje dokładnie to samo, może to właśnie Cię pocieszy. Pozdrawiam
Rozumiem Cię Izzi ! Wiem co czujesz…. Ale w końcu to minie…. Wiesz teraz tylko trudno tak po prostu żyć samemu, cieszyć się z własnego życia i wierzyć że w końcu spotka się "tego" partnera…. Pozdrawiam!
Ja straciłem kobiete starsza od siebie po pieciu latach.Bardzo ja kochałem.poznalismy sie w niemczech i bylismy tam dwa lata ze soba bylo pieknie.Pozniej skonczyla sie praca i musielismy wracac do domu a ona wrucila do meza.Nastepnie dzwonołem do niej a ona mi odpowiadała ze ma rodzine i mam jej dac spokoj.ok.Wyjechałem do holandii i po poł roku odezwała sie wachałem sie i sciągnąłem ja.Pobylismy ze soba osiem miesiecy i znow odeszła przed swiętami do domu.Mąz wiedział o wszystkim i ja przyja i znow bylem sam.Ja zostałem w holandii i znow wrocila do mnie po polowie roku bylismy ze soba trzy lata mielismi piekne mieszkanie i bylo super.Miesiadz przed wigila zostawila mnie samego i poszla do innego poznala go w pracy.W jednej chwili straciłem kobiete ,mieszkanie i zostałem sam w świeta za granica ledwo to przezyłem prawie mnie to zabilo.Minelo 6 tyg. nadal boli i czuje ze nadal ja kocham wiem ze to glupie ale sie przywiazalem,a serce niesluga.Wiem gdzie mieszka i gdzie pracuje ale nie mam sil na rozmowe.Co byscie zrobili na moim miejscu?
Wiesz jak się kogoś kocha to pomimo tego jak nas traktuje druga osoba nie potrafimy sobie wmówić że to nie ma sensu i dalej brniemy w to.
Sama jestem w beznadziejnej sytuacji, 5 lat – wspaniałych lat, tyle planów, zaczyny, wspólne mieszkanie i nagle pewnego dnia bez powodu… on do mnie to już koniec, nie widzę sensu, odchodzę…
mój świat runął.. nie widzę sensu życia bez niego… miotam się… spotykam z koleżankami, wychodzę na zakupy, do kina aby zapomnieć o nim ale nie potrafię… Minęło już pół roku a ja wciąż tęsknie. Owszem mamy kontakt, spotykamy się ale bywa raz lepiej raz gorzej a on nie daje mi szans wciąż mówi abym nie robiła sobie nadziei że może kiedyś ale on nic nie obiecuje itp… to boli, bo wiesz kocham a nie możesz mieć.
Każdy mówi abym poznała kogoś innego to zapomnę, owszem ale co z tego jeśli się kocha nadal? Nawet nie mylę o poznaniu kogoś, chociaż wiem że będę musiała… ale nic na siłę wszystko z czasem przyjdzie, ponoć czas leczy rany ale czy tak jest?
Wiesz trzeba się wziąść w garść i żyć dalej pomimo bólu. W życiu nie jest łatwo, wciąż kamienie/kłody są rzucane pod nogi…
ja wciąż sobie powtarzam iż spakowałam nam na później te wszystkie nasze lepsze dni :)
Hej U mnie bylo podobnie, moj chlopak mnie rzucil po 4 latach ot tak.
C~hcial sie ze mna spotykac mowil ze czasem trzeba cos skonczyc zeby bylo lep[iej, ale pozniej mowil ze to nie ma sensu ze chce sie ze mna widywac i moge na niego liczyc, ale zebym sie nie ludzila ze kiedykolwiek bedziemy razem. Nie rozumialam dlaczego tak robi, az w koncu dowiedzialam sie ze za tym wszytskim stoi inna kobieta. On oczywiscie zaprzeczal, wciskal mi jak tylko mogl ze sobie cos ubzdruralam.
Jak dowiedzialam sie prawdy i kiedy wszytsko wyszlo na jaw, on po kilku dniach chcial ze mna porozmawiac i powiedzial, ze nie mogl byc ze mna bo zdradzil mnie z tamta i nie wiedzial jak sie zachowac. Bal powiedziec sie prawdy bo wiedzial jak to sie skonczy, ale z drugiej strony nie mogl sie do mnie zblizyc po tym co zrobil.
Teraz kiedy ja juz wiem o wszystkim, nie ma takiej rzezcy ktorej on nie zrobilby dla mnie. To bardzo boli, ta swiadomosc ze zrobil cos takiego po tylu latac`h razem. On mowi ze zrozumial swoj blad. Od tego czasu minely 2 miesiace, ale ja boje sie przekonac do niego bo mam obsesje ze drugi raz zrobi mi cos takiego, jednak z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia bez niego :( … chyba musi uplynac jescze troche czasu zanim sobie to wszystko poukladam. Gosc- moze u Ciebie sytuacja jest podobna? Nie wierze ze facet opuszcza kobiete ot tak… bo niby dlaczego??
Witam Was,
a pro po porzucenia przez faceta z powodu innej kobiety… Moja koleżanka jak się dowiedziała iż zostałam porzucona to stwierdziła że w takich przypadkach zawsze gdzieś "czaiła" się inna kobieta ;) nie wiem czy tak zawsze jest….jak sądzicie? W moim przypadku mój "były" tak po prostu odszedł gdyż stwierdził iż nie chciał mi "psuć" mojego życia i że zasługuję na kogoś lepszego (standard ;) ) i itp…. ale po pewnym czasie dowiedziałam że "nowa ptaszyna" otacza go opieką ;)
Ciężko… jest w takich sytuacjach :( Jak Wy sobie radzicie?
Proszę doradźcie co mam zrobić bo już sama nie wiem chce o nim zapomnieć a nie daje rady:((( Więc tak byłam z chłopakiem 3 lata miesiąc temu zerwał 2 dni przed świętami, mówił że chodzi o to że za mocno się o niego starałam, że nie pasujemy do siebie, że nie kocha mnie tak jak na to zasługuje. Ale nie chciał zrywać kontaktu po tym spotkaliśmy się jeszcze kilka razy za każdym razem spotkanie kończyło się pocałunkiem przez co miałam nadzieje jeszcze, ale we wtorek dowiedziała się że w pracy kręci z inną dziewczyną tyle że ona jest z innej miejscowości niż my, ale stwierdził że teraz ma zamiar się wyszaleć jak nigdy. Od tego dnia czyli od wtorku nie rozmawiamy ze sobą nie piszemy nic zero kontaktu ale ja nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić jak myślicie co teraz powinnam zrobić? Proszę doradźcie
masz racje Kris mnie chłopak dziś rzucił bo go uderzyłam za to że mnie zdradził a ja w wieku 16 lat urodziłam mu dziecko i dziecko ma 10miesiecy a on mnie zostawił